Piszę książkę.

Pomoc w poszukiwaniu publikacji, których nie ma w Bibliotece cyfrowej w Katalogu linków w bazie Nasze książki ; rozmowy o książkach ; Biblioteczka genealoga

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Awatar użytkownika
rencr4

Sympatyk
Ekspert
Posty: 135
Rejestracja: pt 10 maja 2013, 12:57

Piszę książkę.

Post autor: rencr4 »

Witam,
piszę książkę o tematyce genealogicznej. Tematyka jest związana z moimi przodkami, ale nie tylko. Początek daje jedna rodzina Ensminger, która dotarła na ziemie polskie, do Nowosolnej w 1803r. Zbieram informacje o wszystich potomkach i kolejnych pokoleniach tej rodziny,być może aż do wybuchu drugiej wojny światowej. Jestem w tej dziedzinie laikiem, ale próbuję. Zbieranie informacji jak do tej pory trwa ok. 2 lat, natomiast pisanie ok. jednego roku. Najprawdopodobniej te prace będą trwały jeszcze 1 rok. Chociaż wiadomo, że nie będzie ona nigdy zakończona.
Chciałabym otrzymać informacje gdzie można ją wydać. Myślę o wydaniu jej w 200 egzemplarzach. Może znajdę nabywców. Chciałabym się jednak dowiedzieć od osób, które wydawały takie publikacje, jaki jest przypuszczalny koszt jednego egzemplarza. Oczywiście nie da sie tego określić dokładnie. Chodzi mi o przedział cenowy. Książka może mieć ok. 150 str. Jeżeli cena będzie zbyt wysoka to spróbuję ją ograniczyć do 100 str.

Prawdopodobny tytuł publikacji; " LOSY OSADNIKÓW NIEMIECKICH NA ZIEMIACH ŚRODKOWEJ POLSKI PO III ROZBIORZE, NA PRZYKŁADZIE RODZINY ENSMINGER."

Pozdrawiam Renata
Ostatnio zmieniony ndz 04 sty 2015, 14:57 przez rencr4, łącznie zmieniany 2 razy.
slawek_krakow

Sympatyk
Posty: 657
Rejestracja: sob 19 lis 2011, 13:45
Lokalizacja: Kraków

Post autor: slawek_krakow »

W zależności od rodzaju użytego papieru, formatu, rodzaju oprawy, ilości egzemplarzy: od kilku do kilkunastu złotych za sztukę. Szukaj sponsorów. Czasem można np radnych jakiejś gminy zainteresować tematem. I tak muszą wydawać na kulturę, to niech chociaż na coś normalnego wydają.
Awatar użytkownika
Mendyka_Grzegorz

Sympatyk
Posty: 521
Rejestracja: wt 11 lip 2006, 11:42
Lokalizacja: Wrocław/Kalisz
Kontakt:

Post autor: Mendyka_Grzegorz »

Grzegorz z Wrocławia
Śląskie Towarzystwo Genealogiczne [102/2001]
Kaliskie Towarzystwo Genealogiczne [ 16/2010]
http://genealodzy.wroclaw.pl/
http://gento.wroclaw.pl/
Piórkowska_Ewa

Sympatyk
Mistrz
Posty: 170
Rejestracja: ndz 05 lut 2012, 10:18
Podziękował: 1 time

Post autor: Piórkowska_Ewa »

Witam.
Jakieś dwa lata temu też miałam taki pomysł. "Pisanie" trwało około roku, później wszystko zostawiłam, później było mi szkoda i wróciłam do "twórczości". Ostatecznie zrobiłam wywiad w rodzinie w sprawie potencjalnych nabywców. Kiedy wieść rozgłosiłam w rodzinie, wielu się ucieszyło, wielu zaproponowało pomoc. Ostatecznie przyszło mi jednak ze wszystkim zmierzyć się ze wszystkim samodzielnie: począwszy od zbierania materiału, pisania, robienia zdjęć, skanów, kadrowania ich i najgorszy dla mnie - skład. Z jednej strony ktoś chciał mi pomóc, później był zajęty i ostatecznie nie chciałam nikogo obciążać dużą pracą. Pomogli mi poloniści, którzy zrobili korektę - dla mnie to było dużo. Teraz w kwestii druku. Udałam się do zakładu poligraficznego i rozmawiałam z pracownikiem. Poradził mi format A4 - jako najłatwiejszy do samodzielnego "składu". Nie żałowałam papieru - chciałam, żeby zdjęcia nie były mikroskopijne, czcionka 12, akapity około 2 cm (ale tutaj już nie pamiętam dokładnie) druk dwustronny. Zdecydowałam się na druk czarno-biały (choć chciałam zrobić kilka kolorowych zdjęć, ale to zaraz komplikuje druk i podnosi cenę). Ostatnia duża pozycja to okładka, za miękką mogłam zapłacić około 4 złotych za sztukę, za twardą - taką jak w pracy dyplomowej z tłoczonym napisem - miałam zapłacić 25 złotych za sztukę. Cena jednej strony A4 w druku około 30 groszy. Ostatecznie za książkę 153 strony w twardej tłoczonej oprawie (tłoczenie to tytuł i autor) przy liczbie szacowanych sztuk na 50 egzemplarzy wyszło mi 60 złotych za sztukę. Dodruki mam w tej samej cenie. W sumie rozprowadziłam 65 egzemplarzy i jeszcze kilka dodrukuję. Dołączyłam płytę CD ze zdjęciami i metrykami. Rodzina była zadowolona.Nie wiem, czy to było bardzo tanio, czy drogo, ale wielu potraktowało to jako pamiątkę rodzinną.
Na koniec drobna uwaga - przed drukiem daj do przeczytania kilku członkom rodziny jakiś egzemplarz roboczy.
Powodzenia Ewa
gienia

Sympatyk
Posty: 367
Rejestracja: pn 02 sty 2012, 16:24

Post autor: gienia »

Witam,
gratuluję odwagi i samozaparcia. Będzie super pamiątka. A biblioteka miejska dostała jakiś egzemplarz?
Gienia
AlicjaSurmacka

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1034
Rejestracja: czw 12 lip 2007, 21:42
Lokalizacja: Radomsko

Post autor: AlicjaSurmacka »

Witam!
Ja też na zorganizowany Zjazd Rodziny wydałam książkę w niewielkim nakładzie - 40 egzemplarzy, bez nr ISBN, bo choć to koszt niewielki nie miałam na to czasu. Od pomysłu do realizacji było 2 tygodnie, tyle, że materiał gromadziłam latami a sam pomysł wydania książki wpadł nam ( mnie i małżonkowi) na dwa tygodnie przed planowanym zjazdem.
Format A5, ilość stron 147, dwie strony z kolorowymi mapkami rozmieszczenia nazwiska , zdjęć czarnobiałych sporo, mięka okładka i korekta - to kwota niecałe 25 zł za egzemplarz.
Na format, wybór okładki i grubości papieru (nieco grubszy jak pamiętam chyba 100) wyraziłam zgodę, bowiem tak mi zasugerowano w miejscowej drukarni.
Dziś wiem, że pośpiech był złym doradcą z jednej strony a z drugiej gdybym nie wydała przed zjazdem to pewnie nigdy bym tego już nie zrobiła. Po korekcie należało samemu całość jeszcze raz przeczytać i dać komuś innemu dp przeczytanie a my prosto z korekty zawieźliśmy do druku. Teraz powinnam erratę porozsyłać.

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/c24 ... 536ce.html

Alicja
Awatar użytkownika
iwomi

Sympatyk
Ekspert
Posty: 127
Rejestracja: śr 01 paź 2014, 20:58

Post autor: iwomi »

Witam! W 2004 roku "wydałam" swoją rodzinną kronikę pt. "By pamieć trwała wiecznie". Drukowałam we własnym zakresie. Oprawił introligator. Nakład ok. 100 egzemplarzy, oczywiście dla członków rodziny. Koszt 1 egz. to wówczas 30 zł, tyle wyliczyłam i naprawdę był to minimalny zwrot części kosztów które poniosłam. Saga zawierała 300 stron, dużo zdjęć, dokumentów, a nawet kopie listów od członków rodziny, których poznałam podczas poszukiwać, które zawierały bardzo ciekawe informacje dot. zmarłych przodków. Dziś zrobiłabym to dokładniej, inaczej, ale mimo wszystko jestem z siebie dumna. Polecam każdemu spisywać zasłyszane historie rodzinne by nie umknęły wśród nawału informacji, dat.
Pozdrawiam
Iwona

PS. W większości była to moja samodzielna "praca"
gregorian76

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 199
Rejestracja: pn 01 cze 2009, 17:59
Lokalizacja: Łódź

Post autor: gregorian76 »

Mam nadzieję, że i ja kiedyś tego dokonam. Już długo nad tym myślę.
Podziwiam
jamiolkowski_jerzy

Sympatyk
Adept
Posty: 3178
Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24

Post autor: jamiolkowski_jerzy »

Wydałem kilka tanich niskonakladowych ksiązek własnego autorstwa (także genealogicznych) stąd mogę podzielić się refleksjami
Na podstawie własnych doświadczeń zalecam dużą wstrzemięźliwość jeśli idzie o wydawanie książek genealogicznych. Podstawowy powód to ten , że poważna, prowadzona na serio genealogia rodzinna nie kończy się nigdy, trwa do śmierci!!. bowiem im więcej się nią zajmujemy, im więcej odkrywamy tym bardziej poszerza się lista problemów i pytań na które ciagle będziemy (?) szukać odpowiedzi. Z reguły – wiem to z doswiadczanie – z powodzeniem , ale niestety dużym kosztem pozyskiwania źródeł. Podrachowałem się – kilkanascie lat tej zabawy kosztowało mnie ponad 30 tys zł. To głównie koszt źródeł zagranicznych. Cóż w Polsce za polityke historyczna uważa się organizowanie kostiumowych przebieranek zwanych festynami i rekonstrukcjami a szczędzi się na np sprowadzenie skanów ksiag sadowych z Mińska i wielu innych wschodnich archiwów.
I jeszcze jeden paradoks warto brać pod uwagę . Im bardziej solidnie udokumentowany i drobiazgowy wywód przedstawimy tym mniejsze będzie grono potencjalnych czytelników!
Najłatwiej sprzedać kolorowe bajery, herbarzowe i rodzinne mity. Generalnie wersje uproszczone, bo nawet najbliższa rodzina nie będzie chciała przetrawic nadmiaru genealogicznych szczegółów. Większośc ludzi to „normalni”, ich nie interesuja dzieje wykraczające poza – i to góra – pradziadków. No chyba, że im zafundujemy im Grunwald albo i Mieszka, cóż kiedy prawda zwykle bywa przaśna
Zatem jeśli już najdzie nas taki wewnetrzny imperatyw aby dzielic się na papierze owocami kwerend to lepiej kiedy będą efektowne graficzne albumy rodzinne, nie przeładowane szczególami w małych kilkanaście, kilkudziesięciu egzamplarzach, do rozdania po rodzinie. Będzie to wkład do rodzinnej historii, na zasadzie albumu z fotografiami, Nie miejmy złudzeń takie albumy będą za drogie (najmniej kilkadziesiat złotych) aby je kupowano.
Natomiast w przypadku opracowań stricte genealogicznych, amatorskich ale o zacięciu naukowym – głównie opartych na tekście - jednostkowe koszty nie są wysokie. Jesli uda się nam załatwic bezpłatnie sprawę skladu i wszelkiej techniki komputerowej, a jest to coraz łatwiejsze bo rosnie nam w rodzinach (już w podstawówkach) własna młodzież, której genealogia najczęściej nie interesuje ale komputer i owszem,co więcej daje im twórcza radość i poczucie przydatności, to w wyniku takiej rodzinnej bezkosztowej kooperacji pozostaje już tylko sam komputerowy druk. Z mimimalnym udziałem koloru (okladka) da się koszt druku zminimalizować do 10 zł za egzemplarz. Mam na mysli nakład 100 egzemplarzy, około 200 stron, przyzwoity papier. Podobno da się i taniej.
Uwaga nie radzę przekraczac nakladu 100 egzemplarzy. Jeśli chcemy sprzedawać to musimy wejśc w procedury podatkowe i ISBN.Nie tylko dlatego, możemy bowiem mieć kłopot nadmiaru gdzie trzymac niechodliwe ksiązki. Druk komputerowy ma olbrzymi atut. Mozna robic dodruki nawet w pojedynczych egzemplarzach
Jednak za najlepsza formułę dla prezentacji opracowań genealogicznych uważam internet. Internet ma kapotalny atut, tekst można stale aktualizować. A oto wszak chodzi.
Pozdrawiam
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

bingo!
Każde zdanie prawdą w 100%.
Dodatkowe zalety internetu (poza kosztami dla autora i dla czytlenika) to ominięcie wspomnianego wyżej problemu "zabyt uproszczone vs zbyt skomplikowane) - wgłębić się odnośnikami można. Na papierze dla wiekszości takie skakanie niestrawne.
Plus co już widac wyżej "muszę przyciąc - materiału mam na 200 stron, ale wydam 100 stron - na więcej nie dam rady. Czyli jakość (nie tylko dostępność) w sieci - większa.
Ale warto umożliwic wydruk "jedną ikonką" - dla tych, którym koszty druku i magazynowania niestraszne:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
iwomi

Sympatyk
Ekspert
Posty: 127
Rejestracja: śr 01 paź 2014, 20:58

Post autor: iwomi »

Po części zgadzam się z przedmówcą. To co dla nas jest pasjonujące, liczne wywody genealogiczne są mniej atrakcyjne dla członków rodziny, która docenia nasz wkład pracy tylko w części dot. ich samych, a mianowicie moja "saga rodzinna" zawiera trochę informacji z historii regionu, z którego wywodzą się przodkowie, odnośniki do ważnych wg mnie wydarzeń kraju,a rodzina w pierwszej kolejności szuka "siebie' w drzewie, opisu, dat o nich samych i ich najbliższej rodzinie. No cóż, nie wymagam od wszystkich choroby "genealogicznej".
Podzielam również zdanie, iż publikację ową należałoby co i rusz wznawiać, uzupełniać, tak zresztą planowałam i myślę, że z czasem mi się to uda, a jeśli nie mnie to moim dzieciom.
Jednak, jak dla mnie wersja papierowa ma większą wartość, niż upubliczniona, ogólnie dostępna strona internetowa. Myślę, że mój rocznik urodzenia jest bliższy wersji papierowej, gdzie można dotknąć, przewrocić kartki, itp.
Pozdrawiam :wink:
Awatar użytkownika
rencr4

Sympatyk
Ekspert
Posty: 135
Rejestracja: pt 10 maja 2013, 12:57

Post autor: rencr4 »

Bardzo dziękuję za wszystkie informacje i wypowiedzi w temacie, który poruszyłam.
Zdaję sobie sprawę, że rodzina może być rozczarowana treścią tej książki, ponieważ nie będzie tam bajkowych informacji o przodkach, ale suche fakty oparte o dokumenty i o podłoże historyczne. Chociaż i pewne ciekawostki i historie rodzinne będą w niej zawarte. Każda rodzina takie posiada.
Czytałam różne opracowania by poznać epokę i tamtejszą rzeczywistość. Wiem, że nie uniknę błędów, ale staram się wykonać moja pracę najlepiej jak potrafię.
Opracowanie jest przeznaczone nie tylko dla najbliższej rodziny, ale do wszystkich potomków Martina i Marii Elżbiety Ensminger (mieli sześcioro dzieci) Część ich potomków zasymilowała się z Polakami. Natomiast rodziny, które nadal czuły się Niemcami w większości po 1945r. opuściły Polskę. Prawdopodobnie mieszkają w różnych krajach na świecie. Próbuję dotrzeć również do nich. Do tej pory udało mi się nawiązać kontakt z 3 osobami (dwie mieszkają w Niemczech, jedna w USA). Dzieli nas odległość wspólnego pokrewieństwa do piątego i szóstego pokolenia. Znalazłam błędy w ich drzewach. Dzięki dokumentom do których dotarłam pomagam im je poprawić. Dlatego jestem również za wersją przedstawienia całości utworzonego drzewa w necie w wersji anglojęzycznej, ale już po wydaniu książki, by można było dotrzeć do szerszego kręgu osób z różnych krajów. Mam nadzieję, że taki kontakt pomoże w dalszym uzupełnianiu drzewa również przez osoby z zagranicy i ewentualne poprawienie błędów jakie w nim się znajdą.
W informacjach książkowych jak i internetowych nie będzie jednak tych dotyczących ostatnich 3 żyjących pokoleń najbliższej mojej rodziny. ( Ze względu na ochronę danych osobowych). Te informacje znajdą się w dodatkowej broszurce lub płycie, która zostanie dołączona do książki tylko dla najbliższej rodziny. Nie wiem jeszcze jaka forma byłaby najlepsza. Płyty są tańsze, ale łatwo ulegają zniszczeniu.
Wg mnie ta książka biograficzna będzie miała być może również jakąś wartość historyczną, dlatego planuję przekazać ją nieodpłatnie niektórym bibliotekom w Polsce i organizacjom w okolicach Łodzi i Plichtowa.
Jeżeli chodzi o ilość egzemplarzy to rzeczywiście wydruk 100 będzie jak widzę z kilku powodów lepszą decyzją. Liczba 200 wynikała z informacji, że tylko przy takiej ilości można otrzymać dobrą cenę. Nie jest to jednak do końca, jak wynika z Waszych informacji zgodne z prawdą. Zresztą i ze sprzedażą 100 egzemplarzy mogę mieć kłopoty.
Jeżeli chodzi o szukanie sponsorów- dobry pomysł. Nie mam jednak żadnego doświadczenia w pozyskiwaniu sponsorów i umiejętności raczej też nie.

Jeżeli będą nurtować mnie kolejne pytania to również je tutaj umieszczę. Czekam nadal na kolejne pomysły, informacje i sugestie.
Pozdrawiam Renata
Piotr_Juszczyk

Sympatyk
Ekspert
Posty: 684
Rejestracja: czw 30 gru 2010, 01:07

Post autor: Piotr_Juszczyk »

Ponieważ sam raz po raz przymierzam się do pisania to w sumie mam pytanie. Jak myślicie czy warto poza podejściem: pokaże przodków - zaprezentować także inne podejście: pokażę rodziny których jestem potomkiem od najstarszych przedstawicieli. Oczywiście wybrane bo za dużo by tego było.
Wtedy taka książeczka stanie się i wartościowa dla większej grupy. Co o tym sądzicie?
No i jeszcze jedna sprawa. Kiedyś akty, skany - nie było tego dużo. Teraz można tego łatwo zdobyć dla stukilkudziesięciu osób 200-300 sztuk. Warto zamieszczać je w takim opracowaniu? Zapewne trzeba wybrać tylko niektóre.
Awatar użytkownika
tomes

Sympatyk
Mistrz
Posty: 528
Rejestracja: pn 26 maja 2014, 09:37
Lokalizacja: Łódź

Post autor: tomes »

Witam, Renato pomysł fajny, ale wykonanie będzie baaardzo czasochłonne. Współczuje, że potrzebne dane są porozrzucane po różnych krajach. Sam myślałem zrobić jakieś opracowanie bardziej w stylu album(zdjęcia+akty) + krótkie opisy. Dzięki Twoim tłumaczeniom może kiedyś tak zrobię, jak zdobędę najpierw brakujące dane z innych parafii. Mimo wszystko trzymam za Ciebie kciuki i życzę Powodzenia.
pozdrawiam Tomek
Pozdrawiam Tomek

Moje parafie i nazwiska
http://tomgene.blogspot.com - mój blog genealogiczny
janat

Sympatyk
Posty: 184
Rejestracja: pn 16 sie 2010, 22:58
Lokalizacja: Los Angeles

Post autor: janat »

Witam i zycze powodzenia wszystkim autorom.

Mala ciekawostka. Kilka lat temu, moja mama znalazla dane o ludziach z niebieskimi oczami. Naukowcy z Danii dowiedli ze osoby z prawdziwie niebieskimi oczami (to znaczy, bez zlotych blaskow i ciemnej linijki naokolo irysu) pochodzili od tego samego przodka cos 10 tysiecy lat temu. To wlanie moja s.p. Babcia Janina. Mielismy duzo zabawy w rodzinie i gronie przyjaciol.

Mam krewna ktora jest pisarka i publikuje tak zwane e-books na amerykanskiej amazon.com. Mowi ze taka publikacja jest tania i dobrze platna. :wink:

Pozdrawiam, Jana
ODPOWIEDZ

Wróć do „Książki, Biblioteki”