Zagadkowe śluby - panna młoda dwa razy panną
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
- dorocik133

- Posty: 1077
- Rejestracja: śr 23 lis 2011, 18:46
- Lokalizacja: Ozorków
Zagadkowe śluby - panna młoda dwa razy panną
Witam!
Mam sporą zagwozdkę i nie wiem, jak wytłumaczyć fakt, że jedna i ta sama panna młoda wychodzi 2 razy za mąż i za każdym razem jest ... panną. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że chodzi o jedną i tę samą osobę, bo wszystkie dane panny młodej się zgadzają.
Rok 1848 akt nr 8
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 630&y=1663
Rok 1851 akt nr 27
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... =1&x=0&y=0
Z pierwszego małżeństwa dzieci nie znalazłam, ani aktu zgonu pierwszego męża (jest tylko akt jego urodzenia). Czy może wchodzić w grę unieważnienie małżeństwa i gdzie ewentualnie go szukać.
Sprawa dla mnie wielce zagadkowa. Będę wdzięczna za wszelkie sugestie
Mam sporą zagwozdkę i nie wiem, jak wytłumaczyć fakt, że jedna i ta sama panna młoda wychodzi 2 razy za mąż i za każdym razem jest ... panną. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że chodzi o jedną i tę samą osobę, bo wszystkie dane panny młodej się zgadzają.
Rok 1848 akt nr 8
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 630&y=1663
Rok 1851 akt nr 27
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... =1&x=0&y=0
Z pierwszego małżeństwa dzieci nie znalazłam, ani aktu zgonu pierwszego męża (jest tylko akt jego urodzenia). Czy może wchodzić w grę unieważnienie małżeństwa i gdzie ewentualnie go szukać.
Sprawa dla mnie wielce zagadkowa. Będę wdzięczna za wszelkie sugestie
Pozdrawiam
Dorota
Dorota
Witam
Ja bym założył w swoich poszukiwaniach, że to są dwie siostry, tylko w jednym akcie ślubu wpisujący pomylił imiona. Dopiero gdy to założenie okazałoby się nieprawdziwe szukałbym innych rozwiązań.
Unieważnienie małżeństwa chyba w tamtym czasie i chłopskiej rodzinie mało prawdopodobne.
Pozdrawiam
Waldemar
Ja bym założył w swoich poszukiwaniach, że to są dwie siostry, tylko w jednym akcie ślubu wpisujący pomylił imiona. Dopiero gdy to założenie okazałoby się nieprawdziwe szukałbym innych rozwiązań.
Unieważnienie małżeństwa chyba w tamtym czasie i chłopskiej rodzinie mało prawdopodobne.
Pozdrawiam
Waldemar
- dorocik133

- Posty: 1077
- Rejestracja: śr 23 lis 2011, 18:46
- Lokalizacja: Ozorków
Witam!
W tej rodzinie w ogóle coś jest poplątane tak z imionami jak i z nazwiskami. Franciszka Winciorek miała o 4 lata od siebie młodszą siostrę, która w roku 1829 przychodzi na świat jako Marianna, a w 1833 umiera jako Weronika. Wiek zmarłej się zgadza. Nie może tu być mowy o innym dziecku, jako że matka umiera w 1830 i nie zdążyłaby wydać na świat jeszcze jednego dziecka.
Rodzicami Franciszki Winciorek byli Michał Winciorek i Apolonia Florczak (mam akt ślubu i obie metryki urodzenia). Ale pani Apolonia bierze ślub, a potem schodzi z tego świata jako z domu Wiaderek lub Wiaderczyk. O pomyłce raczej nie mam mowy, bo wszystkie inne dane dokładnie się zgadzają.
Po pierwszym mężu Franciszki Winciorek słuch ginie, a ona sama bierze powtórny ślub pod swoim nazwiskiem panieńskim.
Nic z tego nie rozumiem.
W tej rodzinie w ogóle coś jest poplątane tak z imionami jak i z nazwiskami. Franciszka Winciorek miała o 4 lata od siebie młodszą siostrę, która w roku 1829 przychodzi na świat jako Marianna, a w 1833 umiera jako Weronika. Wiek zmarłej się zgadza. Nie może tu być mowy o innym dziecku, jako że matka umiera w 1830 i nie zdążyłaby wydać na świat jeszcze jednego dziecka.
Rodzicami Franciszki Winciorek byli Michał Winciorek i Apolonia Florczak (mam akt ślubu i obie metryki urodzenia). Ale pani Apolonia bierze ślub, a potem schodzi z tego świata jako z domu Wiaderek lub Wiaderczyk. O pomyłce raczej nie mam mowy, bo wszystkie inne dane dokładnie się zgadzają.
Po pierwszym mężu Franciszki Winciorek słuch ginie, a ona sama bierze powtórny ślub pod swoim nazwiskiem panieńskim.
Nic z tego nie rozumiem.
Pozdrawiam
Dorota
Dorota
-
MonikaMaru

- Posty: 8049
- Rejestracja: czw 04 lis 2010, 16:43
- Lokalizacja: Bielsko-Biała
A może był jeszcze Franciszek, który okazał się Franciszką?
Sama mam prawdopodobnie taki przypadek. Dziecko ochrzczone na początku roku jako dziewczynka, a w spisie końcowym zapisany chłopczyk (Ludwika/Ludwik). Po ponad 30 latach matka umiera i zostawia sześć córek i dwóch synów. Córek się doliczyłam, ale brakuje mi tego jednego syna i jest o jedną córkę za dużo (gdyby to była Ludwika). Wszystkie urodzenia w tej parafii były zapisane łącznie z kilkorgiem dzieci (same córki), które zmarły.
Pozdrawiam,
Monika
Sama mam prawdopodobnie taki przypadek. Dziecko ochrzczone na początku roku jako dziewczynka, a w spisie końcowym zapisany chłopczyk (Ludwika/Ludwik). Po ponad 30 latach matka umiera i zostawia sześć córek i dwóch synów. Córek się doliczyłam, ale brakuje mi tego jednego syna i jest o jedną córkę za dużo (gdyby to była Ludwika). Wszystkie urodzenia w tej parafii były zapisane łącznie z kilkorgiem dzieci (same córki), które zmarły.
Pozdrawiam,
Monika
- dorocik133

- Posty: 1077
- Rejestracja: śr 23 lis 2011, 18:46
- Lokalizacja: Ozorków
Moniko!
To raczej nie wchodzi w grę. Sprawdziłam - wydaje mi się że dokładnie - wszystkie dzieci tej pary i wychodzi na to, że w 1820 rodzi się Jędrzej, 1823 - Józefa, która po raz pierwszy wychodzi za mąż w 1841, wyżej wspomniana Franciszka ur. 1825, a potem w 1829 Marianna, która 4 lata później umiera jako Weronika. Więcej dzieci raczej nie było i matka zmarła w 1830.
A może było tak, że akt ślubu został spisany, a do samego ślubu nie doszło, bo na przykład pan młody się nie stawił. A ksiądz zapomniał uczynić odpowiedniej wzmianki i tak zostało w dokumentach. Gdy panna przyszła się ponownie żenić, ślubu udzielił, ale tamtego nie anulował. Dodam, że ten pierwszy pan młody znika z Jeżowa i przez następne kilkanaście lat nigdzie nie jest odnotowany.
To raczej nie wchodzi w grę. Sprawdziłam - wydaje mi się że dokładnie - wszystkie dzieci tej pary i wychodzi na to, że w 1820 rodzi się Jędrzej, 1823 - Józefa, która po raz pierwszy wychodzi za mąż w 1841, wyżej wspomniana Franciszka ur. 1825, a potem w 1829 Marianna, która 4 lata później umiera jako Weronika. Więcej dzieci raczej nie było i matka zmarła w 1830.
A może było tak, że akt ślubu został spisany, a do samego ślubu nie doszło, bo na przykład pan młody się nie stawił. A ksiądz zapomniał uczynić odpowiedniej wzmianki i tak zostało w dokumentach. Gdy panna przyszła się ponownie żenić, ślubu udzielił, ale tamtego nie anulował. Dodam, że ten pierwszy pan młody znika z Jeżowa i przez następne kilkanaście lat nigdzie nie jest odnotowany.
Pozdrawiam
Dorota
Dorota
- Kaczmarek_Aneta

- Posty: 6307
- Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
- Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
- Podziękował: 2 times
- Otrzymał podziękowania: 13 times
Witam,
może warto zajrzeć do alegat obu aktów małżeństwa?
Szanse na to, że się zachowały są duże:
http://baza.archiwa.gov.pl/sezam/pradzi ... anie_id=23
Pozdrawiam,
Aneta
może warto zajrzeć do alegat obu aktów małżeństwa?
Szanse na to, że się zachowały są duże:
http://baza.archiwa.gov.pl/sezam/pradzi ... anie_id=23
Pozdrawiam,
Aneta
- dorocik133

- Posty: 1077
- Rejestracja: śr 23 lis 2011, 18:46
- Lokalizacja: Ozorków
-
MonikaMaru

- Posty: 8049
- Rejestracja: czw 04 lis 2010, 16:43
- Lokalizacja: Bielsko-Biała
Też tak przypuszczam. W latach tych dwu ślubów byli inni proboszczowie, więc ten nowy mógł nie wiedzieć, a pannie do głowy nie przyszło, że odnotowana jest już jako mężatka.dorocik133 pisze:Moniko!
A może było tak, że akt ślubu został spisany, a do samego ślubu nie doszło, bo na przykład pan młody się nie stawił. A ksiądz zapomniał uczynić odpowiedniej wzmianki i tak zostało w dokumentach. Gdy panna przyszła się ponownie żenić, ślubu udzielił, ale tamtego nie anulował. Dodam, że ten pierwszy pan młody znika z Jeżowa i przez następne kilkanaście lat nigdzie nie jest odnotowany.
Monika
- Kaczmarek_Aneta

- Posty: 6307
- Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
- Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
- Podziękował: 2 times
- Otrzymał podziękowania: 13 times
Jeśli to ta sama osoba, może doszło do powtórnego zamążpójscia z powodu zaginięcia /oddalenia się 1. męża?
Nie należy wykluczyć również bigamii (w XIX w. zdarzała się), choć chyba to zjawisko częściej dotyczyło mężczyzn.
Wielożeństwu poświęcony był wątek:
http://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopic ... rt-0.phtml
Pozdrawiam,
Aneta
Nie należy wykluczyć również bigamii (w XIX w. zdarzała się), choć chyba to zjawisko częściej dotyczyło mężczyzn.
Wielożeństwu poświęcony był wątek:
http://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopic ... rt-0.phtml
Pozdrawiam,
Aneta
- dorocik133

- Posty: 1077
- Rejestracja: śr 23 lis 2011, 18:46
- Lokalizacja: Ozorków
Aneto!
Jeżeli byłoby to powtórne zamążpójście to drugi ślub brałaby razczej pod nazwiskiem pierwszego męża.
Jeżeli chodzi o bigamię, to nie wiem, czy wchodzi ona w grę na terenie parafii gdzie wszyscy zainteresowani się urodzili i chyba wszyscy wszystkich znali.
Chyba że pan młody zniknął tuż po ślubie i ksiądz sam unieważnił to małżeństwo.
Jeżeli byłoby to powtórne zamążpójście to drugi ślub brałaby razczej pod nazwiskiem pierwszego męża.
Jeżeli chodzi o bigamię, to nie wiem, czy wchodzi ona w grę na terenie parafii gdzie wszyscy zainteresowani się urodzili i chyba wszyscy wszystkich znali.
Chyba że pan młody zniknął tuż po ślubie i ksiądz sam unieważnił to małżeństwo.
Pozdrawiam
Dorota
Dorota
- kwroblewska

- Posty: 3391
- Rejestracja: czw 16 sie 2007, 21:32
- Lokalizacja: Łódź
- Podziękował: 10 times
- Otrzymał podziękowania: 10 times
- Kaczmarek_Aneta

- Posty: 6307
- Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
- Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
- Podziękował: 2 times
- Otrzymał podziękowania: 13 times
Miałam na myśli drugie zamążpójsice przy unieważnieniu pierwszego ślubu z powodu np. zaginięcia - nie wiem jaki czas był potrzebny wówczas, aby kogoś uznać za zmarłego, ale to mogło się zdarzyć.
Bigamię podałam raczej jako jedno z rozwiązań podobnych zagadek - tu jednak mało prawdopodobne.
Pozdrawiam,
Aneta
Bigamię podałam raczej jako jedno z rozwiązań podobnych zagadek - tu jednak mało prawdopodobne.
Pozdrawiam,
Aneta
- dorocik133

- Posty: 1077
- Rejestracja: śr 23 lis 2011, 18:46
- Lokalizacja: Ozorków
Odstęp między tymi dwoma ślubami to równo 3 lata. Nie wiem, czy tyle czasu starczyłoby chłopskiej rodzinie na załatwienie formalności, no i zapewne kasy na unieważnienie ślubu. Dla mnie na razie jak najbardziej logiczne wydaje się że do pierwszego ślubu nie doszło, pan młody "dał nogę", a ksiądz zapomniał poprawić wcześniej zapewne spisanego aktu.
Jeżeli w AA Łódź zachowały się akta to przy okazji sprawdzę. Ale jestem otwarta na wszelkie sugestie.
Jeżeli w AA Łódź zachowały się akta to przy okazji sprawdzę. Ale jestem otwarta na wszelkie sugestie.
Pozdrawiam
Dorota
Dorota
-
Piórkowska_Ewa

- Posty: 170
- Rejestracja: ndz 05 lut 2012, 10:18
- Podziękował: 1 time
Witam
Wiem, że w rodzinie mojego męża, jedna z ciotek, wyszła za mąż gdzieś około 1916 roku. Małżeństwo nie zostało skonsumowane - podobno z winy męża. Małżeństwo zostało więc unieważnione. Nie sprawdzaliśmy jak to zostało zapisane w czasie i dokumentach, ale z przekazu rodzinnego wynikało, że to jakoś nie było skomplikowane -byli to ludzie prości chłopi, nie specjalnie zamożni - ale szczegółów nie znam.
Ewa
Wiem, że w rodzinie mojego męża, jedna z ciotek, wyszła za mąż gdzieś około 1916 roku. Małżeństwo nie zostało skonsumowane - podobno z winy męża. Małżeństwo zostało więc unieważnione. Nie sprawdzaliśmy jak to zostało zapisane w czasie i dokumentach, ale z przekazu rodzinnego wynikało, że to jakoś nie było skomplikowane -byli to ludzie prości chłopi, nie specjalnie zamożni - ale szczegółów nie znam.
Ewa
- dorocik133

- Posty: 1077
- Rejestracja: śr 23 lis 2011, 18:46
- Lokalizacja: Ozorków