Janku,
Chyba naprawdę źle odczytujesz nasze intencje. Nikt nie kwestionuje faktu, że odkrywając historię naszych rodzin, stykamy się niejednokrotnie z dramatycznymi zdarzeniami, a akty zgonu są tak samo przypisane do naszych badań, jak śmierć jest przypisana do narodzin.
Nie jest to powód, aby uderzać w tak minorowe tony i traktować nasze hobby, jak permanentną żałobę.
Losy naszych przodków nie składają się wyłącznie ze zgonów, ale także z narodzin, ślubów i tysięcy spraw, jakimi człowiek zajmuje się pomiędzy dwoma etapami: narodzinami i śmiercią.
Gdyby wszystkie wydarzenia z przeszłości traktować ze śmiertelną powagą, tylko dlatego, że główni bohaterowie już nie żyją, to by nie powstała połowa literatury światowej.
Żadna komedia, satyra, nic co by niosło ze sobą radosne tony.
Twój świat, Janku, jest bardzo ponury.
Zastanawiam się też, jak możesz oceniać coś, czego nie widziałeś? Program edukacyjny z elementami współzawodnictwa, o którym wspominałem, uważasz za „chichot nad zapisami w księdze zgonów”. No wybacz!!!
A może tak traktujesz ankietę umieszczoną przez Tomka?
Na zakończenie dodam tylko, że w swoich postach „machlaczysz, jak u nas nawozami”.
Napisałeś, że odniosłeś się tylko do zacytowanej mojej wypowiedzi, a tymczasem pytasz o drzewo i bazę danych, których w owym cytacie nie ma, za to było w innych moich listach.
Nie przekręcaj chociaż swoich własnych wypowiedzi. A jeszcze lepiej czytaj całość i nie wyrywaj cytatów z kontekstu.
Osobiście uważam, że masz prawo do bardzo osobistego, emocjonalnego odbioru genealogii, ale nie oznacza to, że wszyscy muszą podzielać Twoje zdanie. Dla dużej części jest to wspaniała przygoda, hobby, zabawa. Jest to pouczająca wyprawa w przeszłość.
Sam obok nurtu amatorskiego, prowadzę poważniejsze badania historyczne, ale nie widzę powodu dla którego nie mogę się uśmiechać do swoich przodków
Myślę, że na tym zakończę wyjaśnienia tych kwestii, bo nic więcej tu już nie mam do dodania
Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak