Człowiek o dwóch "pierwszych" imionach

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Mariusz_F.

Sympatyk
Posty: 99
Rejestracja: czw 12 cze 2014, 13:55
Lokalizacja: Kraków

Człowiek o dwóch "pierwszych" imionach

Post autor: Mariusz_F. »

Witam Genealogów!
Po raz pierwszy w swoich poczynaniach natrafiłem na zagadkę.
Sprawa nie ma większego znaczenia, ale jest interesująca.
Otóż, w 1884 r. urodził się brat mojego pradziadka. Całe życie wszyscy mówili nań Szczepan. Pod tym imieniem funkcjonował, także w dokumentach np. dotyczących pozyskania ziemi. W końcu - takie imię napisano na epitafium.
Szukając jego aktu zgonu, znalazłem akt nie Szczepana ale Szymona. Wszystkie pozostałe dane się zgadzają. Myślałem, że urzędnik pomylił się przy spisywaniu... aby definitywnie wyjaśnić sprawę udałem się po metrykę chrztu. I co znalazłem... dwie metryki jednego człowieka. Jedna wypisana na Szymona, druga na Szczepana.
Człowiek o dwóch imionach!
Od razu uprzedzam pomysł z ew. bliźniętami, gdyż nic takiego nie miało miejsca.

pozdrawiam,
Mariusz
MonikaMaru

Sympatyk
Posty: 8049
Rejestracja: czw 04 lis 2010, 16:43
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Człowiek o dwóch "pierwszych" imionach

Post autor: MonikaMaru »

Mariuszu,

nie pokażesz tych skanów? Mamy zgadywać, czy przyjrzeć się zapisowi metrykalnemu? Na razie wg mnie to nie jest człowiek o dwu imionach, tylko dwie osoby o różnych imionach i tym samym zapewne nazwisku.

Pozdrawiam,
Monika
Pozdrawiam,
Monika
gregorian76

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 199
Rejestracja: pn 01 cze 2009, 17:59
Lokalizacja: Łódź

Człowiek o dwóch "pierwszych" imionach

Post autor: gregorian76 »

Prawdopodobnie to dwie różne osoby. Dane dziecka mogą być niemal takie same a czy pozostałe dane są identyczne?
Akuszerka, osoba podająca dziecię, data urodzenia, rodzice chrześni?
jart

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1094
Rejestracja: pt 03 cze 2011, 14:45

Człowiek o dwóch "pierwszych" imionach

Post autor: jart »

Zagadka jak zagadka - takie sprawy zdarzały się dość często, nawet w latach 40-tych i wczesnych 50-tych (XX wieku).
Przykład z tego okresu (pamiętajmy o niuansach ówczesnego podziale na akta cywilne i kościelne):

Poszedł chłop do sołtysa (czy wójta czy innego właściwego urzędnika) zgłosić narodziny syna. Akurat była sobota, chłop i sołtys byli z sąsiednich wsi i osobiście się znali, postanowili narodziny uczcić konsumpcją napojów wyskokowych. Jak postanowili, tak zrobili.
W poniedziałek, gdy urzędnik ów dotarł na swój służbowy posterunek i wziął się za papiery, spostrzegł że imienia ustalonego zapomniał. Telefonów komórkowych nie było, stacjonarnego chłop nie miał (urzędnik pewnie też), a iść do sąsiedniej wsi jakoś akurat było nie po drodze. Myślał i myślał urzędnik, kombinował, jakie to było imię? Jakieś takie popularnie... O! Zenon! Tak, Zenon pewnikiem. Jak postanowił tak wpisał.
I tak w dokumentach stał Zenek, a małego wszyscy wołali Romek. Nawet w podstawówce nauczyciel nie umiał sprawy wyjaśnić, więc zdecydował się na rozwiązanie pośrednie - i do świadectw wpisywał oba imiona.
Sprawa wyjaśniła się przy ślubie kościelnym, bo proboszcz metryki chrztu Zenka nie mógł znaleźć, za to Romka była. Rzekł więc że dalej tak być nie może. Zbadał temat, a przy metrykach w księgach zapisał że "Zenuś i Romuś urodzeni wtedy i wtedy to ta sama osoba, etc. etc."

Imiona zmyślone, historia prawdziwa - takich adnotacji na dokumentach bym szukał chcąc sprawę wyjaśnić. Może zależało na tym już komuś wcześniej.
pozdrawiam
Artur

Poszukuję rodzin: Jastrzębski, Olbryś, Pskiet – par. Jasienica; Sitko/Sitek lub Młynarczyk, Pych – par. Długosiodło; Łaszcz, Świercz, Szczęsny, Ciach, Kapel – par. Wyszków; te nazwiska także w par. Jelonki
Mariusz_F.

Sympatyk
Posty: 99
Rejestracja: czw 12 cze 2014, 13:55
Lokalizacja: Kraków

Człowiek o dwóch "pierwszych" imionach

Post autor: Mariusz_F. »

Na 100% jest to ta sama osoba. Identyczny jest dzień urodzenia, godzina, rodzice, rodzice chrzestni. Inne jest tylko imię. Gdyby byli to bliźniacy lub dwie inne osoby - byliby inni rodzice chrzestni.
MonikaMaru

Sympatyk
Posty: 8049
Rejestracja: czw 04 lis 2010, 16:43
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Człowiek o dwóch "pierwszych" imionach

Post autor: MonikaMaru »

Bliźniacy to też dwie różne osoby. Ten sam dzień urodzenia i godzinę przeważnie podawano do akt urodzeń bliźniąt. Ci sami rodzice chrzestni o niczym jeszcze nie świadczą. Jeśli w rodzinie nie pozostały wspomnienia o bracie bliźniaku, to może trzeba poszukać aktu zgonu jednego z chłopców. Bardzo możliwe, że akt zgonu został wystawiony na niewłaściwe dziecko i stąd to zamieszanie w imionach przy kolejnym akcie zgonu. Raczej tu widziałabym pomyłkę.

Piszesz, że sprawa nie ma większego znaczenia zakładając dziwny błąd z wystawieniem dwu aktów urodzenia na to samo dziecko, ale z innym imieniem i to jeszcze jeden akt obok drugiego. Wydaje mi się, że wprost przeciwnie, ma znaczenie, bo odkryłeś najprawdopodobniej nowego przodka. Teraz tylko trzeba poznać koleje jego losu.

Pozdrawiam,
Monika
Mariusz_F.

Sympatyk
Posty: 99
Rejestracja: czw 12 cze 2014, 13:55
Lokalizacja: Kraków

Człowiek o dwóch "pierwszych" imionach

Post autor: Mariusz_F. »

Z relacji ustnych, osób jeszcze żyjących 70,80,90-letnich jasno wynika, że był jeden jedyny człowiek.
Całe życie znany pod imieniem Szczepan.
Więc proszę porzućmy doszukiwanie się brata lub brata bliźniaka, skoncentrujmy się na błędzie.
Jurek_Plieth

Sympatyk
Posty: 259
Rejestracja: śr 22 gru 2010, 08:33
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: Jurek_Plieth »

Ja bym stawiał na pomyłkę urzędnika (kancelisty, czy księdza). W znanych mi aktach metrykalnych w efekcie pomyłki najczęściej dokonywano odpowiedniej adnotacji na marginesie aktu, ale znam i przypadek skreślenia całego aktu i sporządzenia nowego pod następnym numerem! W ten oto sposób jeden specyficzny akt mający swój unikalny numer dotyczył osoby w ogóle nie istniejącej.
Mariusz_F.

Sympatyk
Posty: 99
Rejestracja: czw 12 cze 2014, 13:55
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Mariusz_F. »

Zgadzam się Jurku. Skłaniam się do przyjęcia tezy, że rodzice wyrażali wolę, aby syn miał na imię Szczepan. Natomiast ksiądz - przez pomyłkę (z takiego czy innego powodu) - wpisał Szymon. Jako dowód przytoczyłbym: relacje ustne, fakt, że Szczepan całe życie przyznawał się do tego właśnie imienia, pod nim został pochowany oraz - co najważniejsze - drugi akt, którym figuruje "Szczepan".
Jednak w dokumentach miał całe życie wpisane Szymon, gdyż bazował na odpisie od księdza z pierwszego aktu.
Zresztą i dzisiaj są osoby, które inaczej mają faktycznie na imię, a inaczej się na nie mówi.
I jeszcze jedno... nasz Szymon-Szczepan urodził się 23 a chrzczony był 25 grudnia, zaś dzień później przypada wspomnienie św. Szczepana.

Mariusz
historykXIX

Sympatyk
Posty: 62
Rejestracja: czw 17 lut 2011, 23:29

Post autor: historykXIX »

Witam.
Spróbuję dołożyć swoja cegiełkę do dyskusji.
Porównywałem kiedyś imiona z różnych krajów zapisane w różnych alfabetach.
Natrafiłem na różne wersje imienia "Błażej".
W języku rosyjskim (cyrylica) zapisano je "Балаж".
Jedyne przykłady osób o takim imieniu znalazłem w biografach węgierskich. Tyle, że to imię zapisywano po węgiersku "Bela".
W języku polskim imię "Bela" czytano jako "Wojciech". Ponadto w języku rosyjskim nie ma odpowiednika imienia "Wojciech".
Może ksiądz pochodził z terenów gdzie imię "Szymon" nie było popularne lub źle kojarzyło się.
Takie historie zdarzają się również dzisiaj, wystarczy spytać starszych Podhalan dlaczego starano się nie nadawać tego imienia.
Według moich wiadomości imię Szymon nadawano dzieciom z nieprawego łoża. Teraz mówi się: "Co kraj to obyczaj." Wcześniej można było mówić: "Co region to obyczaj".
Pozdrawiam
Tomasz
Ps. Oczywiście to tylko takie gdybanie ogólne. Sam miałem wśród powinowatych (5 pokoleń wstecz) "Szymona". Człowieka o solidnie udokumentowanych Rodzicach.
Janina_Tomczyk

Nieaktywny
Posty: 1259
Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28

Post autor: Janina_Tomczyk »

Witam

Także skłaniam się do wersji pomyłki w imionach wpisanych do akt. Nie wiem w jakim czasie dokonywano zapisów i jakie okoliczności temu towarzyszyły, ale mogła nastąpić pomyłka np przy chrzcie z wody, który jest także uznawany przez kościół jako ważny i nadano dziecku imię Szymon zamiast Szczepan. Mnie moja matka po trudnym porodzie w klinice w Łodzi, poleciła nadać nieuzgodnione z mężem i rodziną imiona Janina Władysława do chrztu z wody, bo to był niebezpieczny rok 1945. Rodzice mieli uzgodnione imiona dla chłopca, a tu urodziła się dziewczynka i w dodatku zmarła moja babcia więc tata musiał w tym czasie organizować pogrzeb w innym mieście. Mój uroczysty chrzest odbył się pół roku później i rodzina kombinowała by zmienić te imiona, ale pozostawiono w końcu bez zmian, jednak powszechnie i przez okres szkoły podstawowej oraz liceum nazywano mnie imieniem Lalka. Wiele osób w miejscowości gdzie dorastałam, dotychczas nie wie jak właściwie mam na imię przez te rodzinne kombinacje z imieniem. To działo się współcześnie, ale mam podobne zamieszanie w metrykach przodków w XVIII wieku, gdzie ksiądz lub inny zapisujący akta w księdze urodzeń, uporczywie mylił się w nazwisku rodowym ojca dzieci zapisując je odwrotnie ojcu i matce. Potem próbował te pomyłki naprawić i pisał następny akt także pokręcony i w końcu na tym drugim poskreślał te błędne nazwiska i wyżej napisał w prawidłowym układzie. W efekcie są dwie metryki na tę samą osobę.
Jest też wersja najbardziej prosta pomyłki jaka i mnie się przydarzyła i imię prapradziadka Szczepana także chrzczonego 25 grudnia 1791 roku przez pomyłkę wpisałam jako Szymona w moje zestawienie przodków. To na Sz i to na Sz, a jak się robi indeksacje i czyta wiele aktów, a następnie siada do własnych zapisów to z tego mętliku o pomyłkę łatwo.

Pozdrawiam serdecznie
Janina Władysława Tomczyk
danisha

Nieaktywny
Tytan
Posty: 1136
Rejestracja: wt 01 maja 2007, 21:32

Post autor: danisha »

Mogło się księdzu też zapomnieć, że wpisywał wcześniej akt chrztu i zapisać po raz drugi, z tym, że nie pamiętał dobrze imienia a pamiętał, że na Sz.
Jeden z moich pra.. umierał dwa razy w 1780 i 1781.Jego syn i parę innych osób także, w tych samych latach.Księdzu się nie chciało sprawdzić i parę osób męczyło się przez cały rok, od kwietnia do kwietnia następnego roku.
Dana
Janina_Tomczyk

Nieaktywny
Posty: 1259
Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28

Post autor: Janina_Tomczyk »

Witam ponownie

Podobnie jak Dana miałam dwa razy umierającego Mateusza dziecko w 1820 roku, bo albo pomylili się zszokowani stryjowie dzieci zgłaszający zgon dwojga dzieci i matki w krótkim czasie, albo pomyłkę popełnił urzędnik burmistrza spisujący te akty. Zapisano w akcie nr 1 z 02.01.1820 roku, że zmarł Mateusz mający 2 lata i 3 miesiące, a następnie w akcie 11 też z 1820 roku w dniu 22 lutego, zmarł ten Mateusz mający 2 lata i 8 miesięcy. W dniu 15 lutego 1820 roku akt 8 zmarła jego matka Marianna i dopiero porównując daty z aktów urodzeń ustaliłam, że najpierw w styczniu 1820 roku zmarł Mateusz dziecko Marianny mające faktycznie 2 lata i 3 miesiące, następnie w dniu 9 lutego 1820 urodził się Maciej, a matka jego zmarła 15 lutego tego roku. Zamiast Mateusza zapisanego w drugim akcie powinno być zmarłe niemowlę Maciej w dniu 22 lutego 1820 i dopiero po dłuższych dociekaniach i poszukiwaniach dziejów ewentualnie żyjącego Macieja upewniłam się, że popełniona została pomyłka w tych aktach zgonu.
Trochę się nie dziwię temu zamieszaniu bo okoliczności były wyjątkowo tragiczne i umarła młoda żona wraz z dziećmi, a zgłaszającymi byli cały czas bracia owdowiałego męża. W dodatku jeden z nich był ławnikiem i umiał pisać i czytać więc co powiedział i zgłosił przyjmowano jako prawidłowe.
Z całą pewnością większość z nas natrafiła nie raz na takie zagwozdki.

Pozdrawiam
Janina
msmkg

Sympatyk
Posty: 108
Rejestracja: pn 13 kwie 2015, 21:05

Post autor: msmkg »

Mariuszu,
Przyłączam się do postów pozostałych.
Piszesz ,że są dwie metryki urodzenia, wobec tego to są dwie różne osoby. Bliżniaki. Jeden prawdopodobnie
urodził się martwy, lub zmarł zaraz po porodzie drugi przeżył - w takich przypadkach jest jedna para rodziców. Nie jest też regułą,że każdy bliżniak musi mieć swoją parę rodziców chrzestnych .
Często, ale nie zawsze zależało od księdza przy bliżniaczych chrztach w, której jeden bliżniak zmarł stawiano krzyżyk lub była krótka adnotacja o jego śmierci i nie znajdziesz już go w aktach zgonu.
O bliżniakach świadczą także podobne imiona. Szymon i Szczepan, gdyż dość często w indeksacjach spotykam takie zestawienie np. Piotr i Paweł etc.
To ,że ktoś się pomylił i w akcie zgonu napisał Szymon może świadczyć,ze znano historie o blizniakach i tak do końca nie wiedziano czy żyje Szczepan, czy Szymon..
Nie spotkałam się w swoich indeksacjach,żeby dziecku o dwóch imionach wpisywano dwa akty chrztu.
W takich przypadkach wpisywano dwa imiona przy jednym akcie chrztu..

Pozdrawiam,
Mirka
Wszeborowski_Tomasz

Sympatyk
Posty: 59
Rejestracja: śr 10 lut 2010, 17:47

Post autor: Wszeborowski_Tomasz »

Jakoś nie chce mi się wierzyć, by ksiądz omyłkowo wpisał dwa akty chrztu dla jednej osoby jeden po drugim. Piszesz o fakcie z 1884 roku, kto by miał dziś pamiętać o bliźniaku zmarłym wkrótce po urodzeniu? Niedawno wypisywałem dzieci mego przodka urodzone na początku XX wieku i zmarłe w niemowlęctwie. Nawet najstarsze osoby z rodziny (urodzone w latach 20.) nic o nich nie wiedziały, mimo że mieszkały od urodzenia w tym samym gospodarstwie co ich przodek.

Najprawdopodobniej urodzili się Szczepan i Szymon. Błąd dotyczy tego, że gdzieś odnotowano śmierć Szczepana zamiast Szymona (może zgłaszający np. sąsiad omyłkowo podał to imię? ) , dobrze byłoby przejrzeć akty zgonu począwszy od 1884, może zmarł nie od razu a po roku czy dwóch.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”