Otrzymałem wczoraj zdjęcie mikrofilmu karty personalnej mojego kuzyna.
Niestety mimo dociekań, nie potrafię odczytać co tam jest dopisane grubym pismem.
Czy ktoś z was da radę odczytać? Owszem poszczególne litery odczytuję ale nie rozumiem o w tym zapisie chodzi.
Czesc Piotr
nad tym stopniem trzeba sie jeszcze zastanowic , tak teraz nic mi nie przychodzi do glowy.
jest tak:
udzial/ uczestnictwo od 12.6.1944
do noszenia odznaki stopnia wojskowego...... uprawniony
Jestes pewny, ze to SS? masz jakies blizsze dane? pisane skrotami i ciezko dos dopasowac!
Tak, jestem pewien, że to jest z SS. Dotyczy to mojego kuzyna, o którego kiedyś już pytałem.
Zdjęcie mikrofilmu dostałem od pana Jana P. Moore, skan pochodzi z US National Archives (NARA).
Kuzyn był w stopniu SS-Hauptsturmführer w KL Stutthof.
Wcześniej służył w Wehrmachcie w stopniu Hauptmanna a dopiero w połowie 1944 roku został wcielony do załogi obozu.
Wpierw został dowódcą 4/Ausbildungs-Wehrmachtkompanie KL Stutthof, potem obóz się rozrósł i jednak żołnierzy wcielono do SS (utworzono II SS-Wachbataillon KL Stutthof) z zachowaniem równoległych stopni wojskowych.
Co ciekawe udało mi się odnaleźć jego grób na terenie Niemiec, zmarł dopiero 25 listopada 1960 roku.
Piotrek
Ostatnio zmieniony śr 25 lut 2015, 09:51 przez Jancarczyk_Piotr, łącznie zmieniany 1 raz.
W tym wpisie chodzi generalnie o to, że z mocą od 12.06.1944 Karl Chlebus jest uprawniony do "noszenia"/używania rangi SS-Hauptsturmführera rezerwy.
K.C. został wcielony z Wehrmachtu do SS, gdzie otrzymał równoważną swojemu stopniowo kapitana, rangę SS-Hauptsturmführera. Inaczej nie mógłby pełnić służby w KL Stutthoff, jako że obozy podlegały SS, a ich załogi składały się (poza nielcznymi wypadkami) z członów SS. Jakie powody stały za tym wcieleniem i przeniesieniem do służby obozowej, tego niestety już nie wiem.
W tym aspekcie mógłbym polecić kontakt z panem profesorem Aleksandrem Lasikiem z Bydgoszczy, który jest bodaj największym w kraju ekspertem od załóg obozowych (pisał o tym swą pracę doktorską oraz habilitację). Może on mógłby rzucić jakieś nowe światło na ten przypadek. Osobiście nie znam i nigdy nie kontaktowałem się z Panem profesorem Lasikiem (czytałem natomiast jego świetne prace), ale myślę że jest możliwość odnalezienia kontaktu z nim poprzez Uniwersytet.
Dziękuję Ci Jurku za naświetlenie o co w tym dokumencie chodzi.
Z Panem profesorem Lasikiem już kontaktowałem się w zeszłym roku, niestety nie miał informacji ponadto to co już wiedziałem.
Jestem z nim umówiony, że jak coś się nowego dowiem o Karolu to dam mu znać.
Myślę, że nadejdzie długo oczekiwana odpowiedź z WASt i tam wyjaśnią co się z nim działo - skoro zmarł dopiero w 1960 roku.
Jakie były okoliczności jego wcielenia dowiedziałem się od Pani Danuty Drywa z Muzeum Stutthofu.
Karol służył w prawdopodobnie zapasowym oddziale Wehrmachtu, który stacjonował w Gdańsku. Jako, że obóz się rozrastał, potrzebowali żołnierzy do obsadzenia i padło niestety na nich.
Obawiam się, że nie mieli zbytnio nic do gadania w tej kwestii a nie zrobili tego ochotniczo. Pani Danuta mówiła mi, że od momentu gdy wcielili oddział Wehrmachtu do załogi, warunki traktowania więźniów się trochę polepszyły - to z zeznań osoby która przeżyła.
Nie wiem czy jest dalszy sens szukania w US National Archives (NARA), gdyż Pan Jan P. Moore podał mi namiary na przyjaciela który prowadzi tam poszukiwania.