Witajcie, zainteresowałem się instytucja "dziada kościelnego" gdy znalazlem takie określenie jako profesja świadka w jednym z moich aktów. Trochę bylem zdziwiony ze to "formalne" określenieMaślanek_Joanna pisze:Pewnie różnie to wyglądało, ale czasem tacy starzy ludzie żyli z jałmużny, czasem zostawali "dziadami kościelnymi" - co oznaczało nie tyle żebraka, co raczej kogoś typu niższego rangą kościelnego.
Nie jestem historykiem wiec moje wyjaśnienia odnoszą się tylko do parafii, która się interesowałem. Chodzi o Winnice na północnym Mazowszu (powiat pułtuski). Zakładam, ze podobne rozwiązania mogły być stosowane były na terenie całej Polski.
Swoja wiedzę opieram na historii parafii, którą można znaleźć pod linkiem
http://naszawinnica.pl/wp-content/uploa ... arafii.pdf
Otóż przy kościele, na terenie plebanii, był wybudowany tzw. "szpital". W dzisiejszym rozumieniu był to parafialny/gminny "dom starców" . Nie jest jasne z jakich środków był budowany i utrzymywany. W protokołach z wizytacji biskupich w parafii "szpital" traktowany jest jak pozostały majątek kościelny. Należny wnosić, ze była to cześć majątku i aktywności kościoła. "Dzidowie" opisani są jak służebni wykonujący prace na rzecz kościoła ale również budynków plebanii czy obejścia. Osoby nie mogące już pracować ze względu na wiek lub chorobę, przebywały w szpitalu i chyba były utrzymywane przez księdza.
Moja mama (rocznik 1946) twierdzi ze określenie "dziad kościelny" w czasach jej młodości, nie miało pejoratywnego wydźwięku i oznaczało kościelnego, który był po prostu starsza osoba.
Oczywiście powyższe tylko częściowo odpowiada z czego żyli na wsi ludzie starsi. W opisach szpitala mowa jest tylko o kilku (kilkunastu?) "dziadach". Co działo się z pozostałymi osobami w podeszłym wieku z terenu parafii, nie podano.
pozdrawiam
Marcin
