Podpisuję się pod odpowiedzią Staszka, ale aby nie zamykać w taki sposób tematu, pozwolę sobie na kilka słów komentarza.
Teoretyczne możliwości sięgnięcia dokumentacyjnego w przeszłość jest zależne od tego z jakiego stanu pochodzimy. oprócz stanu zachowania metrykaliów, istotnym elementem będzie tu moment ukształtowania się stałego nazwiska umożliwiającego pewną identyfikację osób. Te uwagi szczególnie dotyczą rodzin mieszczańskich i chłopskich, ponieważ tu najpóźniej wykształciły się nazwiska. Oczywiście spotykamy przypadki notowania już w XV wieku imionisk chłopskich, ale w związku z tym, że księgi zaprowadzono dopiero po Soborze Trydenckim, to i tak nic nam to nie daje. Dla rodziny chłopskiej dotarcie do XVI wieku graniczy z cudem.
Zazwyczaj możliwości wyczerpują się na przełomie XVII i XVIII wieku.
Nieco inaczej sprawa może wyglądać w przypadku szlachty. Tu jeśli nawet dojdziemy do początków zapisów trydenckich, to jeszcze nie oznacza, że wyczerpaliśmy wszystkie możliwości. Niektóre rodziny szlacheckie mają wyprowadzoną genealogię sięgającą do średniowiecza (pomijam tu kwestię: po mieczu czy po kądzieli).
Jeśli znasz książkę Rafała T. Prinke "Królewska krew", to nie będziesz zbytnio zdziwiony, gdy powiem, że wielu współcześnie żyjących Polaków jest w liniach żeńskich spokrewnionych z Mieszkiem I, Jagiełłą, królami duńskimi, szwedzkimi, cesarzami bizantyjskimi itd itd. Sam, dla jednej z rodzin współcześnie żyjących, robiłem podobny wywód, traktując to jako genealogiczną wprawkę. Oczywiście w takich przypadkach ma zastosowanie swoisty "wehikuł czasu", czyli docierając w badaniach do przodka, dla którego znana jest historycznie udokumentowana genealogia, dołączamy gotowy łańcuch przodków przenoszący nas o 500, a nawet 1000 lat wstecz. Czy to jest rekord? Czy to jest lepsze niźli mozolne dotarcie do przodka, który urodził się w 1809 roku?
Porównam, to z książkami. Dla mnie znacznie ciekawszą jest biografia jednej postaci niż książka telefoniczna, w której jest wielu bohaterów, ale akcji nie masz żadnej.
Inne zadanie stoi przed badaczem rodziny chłopskiej, inne gdy śledzimy losy rodziny szlacheckiej. Jeśli jesteś potomkiem osadników fryderycjańskich, to są małe szanse, aby poznać ich losy przed przybyciem na te tereny. Znalezienie chłopskiego przodka z czasów Potopu szwedzkiego, może być być większym wyczynem niż dotarcie do swojego antenata, który żył na dworze królowej Bony.
Jeśli chcesz poznać, jak wspaniale można opisać losy naszych przodków, nie bijąc wcale rekordów statystycznych i historycznych, to wejdź na stronę Margoli
http://www.genebase.com/user/Margola i znajdź pisaną w odcinkach historię jej rodziny.
To jest genealogia, a nie tylko suche nazwiska i daty z których nic nie wynika.
Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak