Witam!
W trakcie badania losów pewnej rodziny na Lubelszczyźnie natrafiłem na dziwny przypadek.
W 1854r. w Janowie Lubelskim wychodzi za mąż Marianna Kazimierska, córka Wojciecha i Franciszki z Chamerskich, urodzona ok. 1832r. w Potoku. Mężem jest świeżo przechrzczony z luteranizmu Niemiec, Adolf Milhorad. W następnym roku Marianna rodzi mu córkę, tyle tylko, że wówczas Adolf od pół roku przebywa w rodzinnym Berlinie starając się o pruski paszport pozwalający mu na pobyt w Królestwie Polskim. Po kolejnym pół roku, gdy ich córka umiera, Adolfa nadal nie ma - kontynuuje swoje starania. Nie znalazłem dalszych śladów tej rodziny (i nazwiska).
Ale... W 1864r. natknąłem się Lublinie na kolejny ślub owej Marianny - wszystkie jej dane są identyczne, zatem (pomijając skrajny przypadek podszywania się pod kogoś innego) to ta sama osoba. Tyle, że nadal występuje jako Kazimierska, i nadal jako... panna!! Nie ma żadnej wzmianki o poprzednim stanie panny młodej. Ważne wydaje mi się przy tym, że Marianna za drugim razem wyszła za swojego szwagra - męża zmarłej siostry. Taki ślub wymagał dyspensy aż z Rzymu (pierwszy stopień powinowactwa). Sądzę, że procedury uzyskiwania takiej dyspensy były na tyle poważne, że żadne oszustwo by się nie ukryło.
Co zatem się stało? Brzytwa Ockhama podpowiada najbardziej logiczne rozwiązanie, że pierwsze małżeństwo Marianny zostało kościelnie unieważnione. Powodem mogła być np. odmowa władz pruskich wypuszczenia Adolfa do Polski (a jego żony odwrotnie), przez co małżeństwo mogło stracić rację bytu. Dziecko było, ale zmarło, więc... Przy ślubie w 1864r. nie wspominano by o pierwszym małżeństwie, bo w sensie prawa w ogóle by go nie było. Tylko czy mogło to być takie proste?
Marek.
Dwa śluby jednej... panny
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
-
Janina_Tomczyk

- Posty: 1259
- Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28
Dwa śluby jednej... panny
Witam
Myślę, że mogło tak być jak sądzisz bo w ciągu 10 lat mogli takie procedury przejść. Ja w trakcie indeksacji aktów z płockiego spotykałam akty ślubu , gdzie pisano "niezamężna" i można było domyślać się iż były to kobiety po unieważnionych ślubach bo wdowam i pannom jasno określano stan cywilny, a także podawano tylko nazwisko panieńskie i nie wspominano o byłym mężu.
W opisanym przypadku Adolf przechrzczony do tego ślubu mógł po powrocie do Berlina powrócić do swego luteranizmu po pewnym czasie, co ułatwiło uznanie tego ślubu jako nieważny.
Pozdrawiam
Janina
Myślę, że mogło tak być jak sądzisz bo w ciągu 10 lat mogli takie procedury przejść. Ja w trakcie indeksacji aktów z płockiego spotykałam akty ślubu , gdzie pisano "niezamężna" i można było domyślać się iż były to kobiety po unieważnionych ślubach bo wdowam i pannom jasno określano stan cywilny, a także podawano tylko nazwisko panieńskie i nie wspominano o byłym mężu.
W opisanym przypadku Adolf przechrzczony do tego ślubu mógł po powrocie do Berlina powrócić do swego luteranizmu po pewnym czasie, co ułatwiło uznanie tego ślubu jako nieważny.
Pozdrawiam
Janina
