Jak radzili sobie z upałem nasi przodkowie?

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Marcin_Piotr_Zając

Sympatyk
Ekspert
Posty: 331
Rejestracja: wt 29 mar 2011, 10:55
Lokalizacja: Opole

Jak radzili sobie z upałem nasi przodkowie?

Post autor: Marcin_Piotr_Zając »

Dzień dobry,
ostatnio słyszałem, że jesteśmy bliscy pobicia rekordu wysokości temperatury z roku...1921.
W związku z tym zadałem sobie pytanie, jak radzili sobie z takimi upałami nasi pra, skoro my ledwo żyjemy mając do dyspozycji wiele zimnych napojów, wiatraki, klimatyzację, a na dodatek możemy się po prostu rozebrać, co kiedyś nie było "dozwolone".

Może ktoś z forumowiczów natrafił na jakieś artykuły lub czytał w pamiętnikach sprzed wojny nt. jakichś sprawdzonych sposobów.

Serdecznie pozdrawiam z upalnego Wrocławia,
Marcin
szukam informacji o rodzinach: Korycińscy i Horędowiczowie (również oboczności tego nazwiska).
Janina_Tomczyk

Nieaktywny
Posty: 1259
Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28

Jak radzili sobie z upałem nasi przodkowie?

Post autor: Janina_Tomczyk »

Witam

Tu link do rozwinięcia tego tematu: http://figeneration.pl/cos-dla-ochlody- ... eni-wiekow

Z własnych obserwacji urządzenia pałacu w Ujeździe dodam, że budowane były wielkie lodownie obok specjalnie przygotowanego kwadratowego stawu z którego wycinano zimą ogromne bryły lodu przechowywane w tej lodowni. W ten sposób uzyskiwano lód do chłodzenia mięsa, ale też na sporządzanie zimnych napojów w upały. Z tej lodowni po II WŚ fajnie jeździło nam się na sankach i wpadało wprost na lód na stawie.
Mury pałacu były tak grube, że nie dawały dostępu upałowi do wnętrza i tu możesz porównać efekt chłodzenia gdy wchodzisz do kościoła. Dodam jeszcze, że przedwojenne kamienice także były solidnie zbudowane, a mieszkania znacznie wyższe niż te klitki w blokowiskach więc zapewniam, że było znacznie w tych domach chłodniej niż w szklanych wieżowcach z klimatyzacją.
A jeśli chodzi o ludzi żyjących na wsi to oni mieli najtrudniej w czasie takich upałów, ale też byli do tych wysokich temperatur w czasie żniw znacznie bardziej przyzwyczajeni z pokolenia na pokolenie bo i dzieci musiały pomagać w polu w czasie żniw.
Po to na polach , na miedzach sadzono tzw. gruszki pierdziołki by w cieniu tych drzew schroni się w południe i wypić zimne zsiadłe mleko. Tu dodam, że nie ma nic bardziej przyjemnego w taki upał jak garnuszek zimnego zsiadłego mleka, które teraz powszechnie zastąpiono plastikowym kubkiem zbyt ciepłego piwa.

To tyle tak w skrócie.
Pozdrawiam serdecznie
Janina

Ps. Właśnie teraz od kilku dni podziwiam wytrzymałość na upał rolników jadących w kabinach traktorów i na rozgrzanych kombajnach. Oni to wytrzymują, a ja bym po kilku godzinach umarła.
Awatar użytkownika
jarymi

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 663
Rejestracja: ndz 11 kwie 2010, 23:10
Lokalizacja: z Łodzi w Ostrowie Wielkopolskim

Post autor: jarymi »

Tylko skąd w mieście wziąć mleko, które się zsiądzie. Mnie sie to od lat nie udaje. :)
Pozdrawiam Ryszard Jankielewicz

W kręgu moich zainteresowań nazwiska: Biedrzycki , Sobolewski, (okolice Brzezin, Piotrkowa, Częstochowy) Mirosław (Lubelskie) , Stożek (Myślenice, Kraków), Jankielewicz, Stabeusz, Garbacz (Warszawa, Wilno, Kowno)
Janina_Tomczyk

Nieaktywny
Posty: 1259
Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28

Post autor: Janina_Tomczyk »

jarymi pisze:Tylko skąd w mieście wziąć mleko, które się zsiądzie. Mnie sie to od lat nie udaje. :)
Wiem Rysiu, że to się nie uda bo jest wstępnie pasteryzowane. Musisz udać się do znajomej krówki :D

Ale lód z zamrażalnika z sokiem z czarnej porzeczki też niezły.

Pozdówka!
Janka
Wojciechowicz_Krzysztof

Sympatyk
Posty: 399
Rejestracja: pt 09 kwie 2010, 22:36

Post autor: Wojciechowicz_Krzysztof »

Trochę przesada z tymi upałami. Prasa pisze o wypadkach zemdleń, etc.
Byłem w Polsce jedyny raz w ciagu 46 lat, akurat w lipcu 1994, kiedy panowały podobne upały.
Nikt nie mdlał, wszyscy sie doskonale czuli. To chyba bardziej autosugestia, niż niewygoda.
Polska prasa pisze także, że spanie w pomieszczeniu o temperaturze wyzszej niż 18 stopni, ma być szkodliwe
dla zdrowia. U nas, gdy w zimie jest poniżej 20 stopni, włączamy koce elektryczne - bo innego ogrzewania nie ma!
A dzisiaj (odpowiedznik lutego na półkuli północnej), mamy 22 stopni.
Kwestia przyzwyczajenia; zdrowiu nie zagraża.
Tyle na pocieszenie.

Pozdrawiam

Krzysztof
Janina_Tomczyk

Nieaktywny
Posty: 1259
Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28

Post autor: Janina_Tomczyk »

Wojciechowicz_Krzysztof pisze:Trochę przesada z tymi upałami. Prasa pisze o wypadkach zemdleń, etc.
Byłem w Polsce jedyny raz w ciagu 46 lat, akurat w lipcu 1994, kiedy panowały podobne upały.
Nikt nie mdlał, wszyscy sie doskonale czuli. To chyba bardziej autosugestia, niż niewygoda.
Polska prasa pisze także, że spanie w pomieszczeniu o temperaturze wyzszej niż 18 stopni, ma być szkodliwe
dla zdrowia. U nas, gdy w zimie jest poniżej 20 stopni, włączamy koce elektryczne - bo innego ogrzewania nie ma!
A dzisiaj (odpowiedznik lutego na półkuli północnej), mamy 22 stopni.
Kwestia przyzwyczajenia; zdrowiu nie zagraża.
Tyle na pocieszenie.

Pozdrawiam

Krzysztof
Niestety nie masz doświadczenia obecnego życia w polskim klimacie więc nie wiesz, że dawny klimat umiarkowany uległ zmianie i ten upał z ciągłymi frontami atmosferycznymi jest bardzo uciążliwy, szczególnie dla ludzi chorych i starszych. Akurat ja choruję na serce i ten upał , nie przerwany od tygodni nawet kroplą deszczu jest bardzo uciążliwy. Dziś przed południem byłam bliska omdlenia w domu i musiałam przeleżeć w łóżku południowe godziny bo termometr w cieniu na dworze to 39 stopni.
Nie śpię też z powodu upału normalnie bo w 30 stopniach trudno o zdrowy i spokojny sen, a utrata elektrolitów z pocenia jest niemożliwa do uzupełnienia natychmiast. Pamiętam doskonale lato z 1994 roku i nie da się do obecnego porównać bo wówczas było bardzo ciepło już w czerwcu, a teraz mamy bardzo gwałtowne skoki temperatury i ciśnienia, co stanowi zagrożenie życia i zdrowia.
Zasadnicza różnica między dawnym gorącym latem a obecnym polega na gwałtownej zmianie temperatury i ciśnienia w krótkich okresach czasu, co jest bezdyskusyjnie bardzo niekorzystne dla zdrowia.

Pozdrawiam serdecznie
Janina
Gadecki.Bogusław

Członek PTG
Legenda
Posty: 318
Rejestracja: ndz 30 wrz 2012, 09:41
Lokalizacja: Walbrzych

Post autor: Gadecki.Bogusław »

Przychodzą mi na myśl 3 rzeczy , które pamiętam z bardzo odległego dzieciństwa - wieś z łódzkiego :
- mleko , mleko zsiadłe wpuszczano w takich małych , 5-litrowych bańkach do studni, wybornie smakowało takie schłodzone,
-gotowane na sypko ziemniaki , okraszone stopioną słoniną i ogórki z zimnym zsiadłym mlekiem i koprem ( prawie jak tzatziki :D )
- i specjalnie przygotowywany na okres upałów tzw. podpiwek - napój podobny do ciemnego piwa -schłodzony czeluściach mrocznych piwnic gasił pragnienie strudzonych pracą przy kosie (!) żniwiarzy i kobiet tzw. odbieraczek. Chyba w tym był jakiś niewielki procent alkoholu , bo nam, dzieciom ,tego nie pozwalano pić.

Oj, pamiętam jeszcze te czasy,
pozdrawiam,
Bogdan
Awatar użytkownika
Kaczmarek_Aneta

Sympatyk
Legenda
Posty: 6301
Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
Podziękował: 1 time
Otrzymał podziękowania: 7 times

Post autor: Kaczmarek_Aneta »

Witam,

a ja pamiętam z dzieciństwa wszechobecną w Warszawie "Gruźliczankę" :)
Jeśli ktoś nie wie o czym mowa, polecam trochę historii:
http://nowahistoria.interia.pl/historia ... AId,119044

Pozdrawiam,
Aneta
JerzyGrzegorz

Sympatyk
Mistrz
Posty: 96
Rejestracja: śr 09 kwie 2008, 17:34

Post autor: JerzyGrzegorz »

U mnie temperatura powietrza w cieniu powyżej 30. Temperatura nagrzanej nawietrzni bitumicznej o kilkanaście stopni wyższa. Siedzę w cieniu i marudzę. Pielgrzymki do Częstochowy idą od kilku stuleci. Pozdrawiam Koleżanki i Kolegów Genealogów biorących udział w tegorocznej pielgrzymce na Jasną Górę. Jurek
Marcin_Piotr_Zając

Sympatyk
Ekspert
Posty: 331
Rejestracja: wt 29 mar 2011, 10:55
Lokalizacja: Opole

Post autor: Marcin_Piotr_Zając »

Dziękuję za informacje,
w sumie tego się spodziewałem - kiedyś najprostsze rozwiązania były najlepsze (bo innych nie było?) ;)

Pamiętam z dzieciństwa, że babcia kupowała wodę w szklanej butelce z syfonem (śmiałem się z tego słowa), ale ta woda była bez porównania lepsza od tej z plastiku...
Kaczmarek_Aneta pisze: a ja pamiętam z dzieciństwa wszechobecną w Warszawie "Gruźliczankę" :)
Jeśli ktoś nie wie o czym mowa, polecam trochę historii:
http://nowahistoria.interia.pl/historia ... AId,119044
"W obawie przed kradzieżą czasami zabezpieczano szklanki łańcuchami lub linkami." - :D

Pozdrawiam, Marcin


PS. A propos 1994 roku... Urodziłem się pod koniec kwietnia tego roku i przypomniały mi się opowieści mamy, wg których jechała do szpitala kilka dni przed porodem w kozakach i płaszczu, a po tygodniu pobytu wychodziła w ponad 30-stopniowym upale...
szukam informacji o rodzinach: Korycińscy i Horędowiczowie (również oboczności tego nazwiska).
Wojciechowicz_Krzysztof

Sympatyk
Posty: 399
Rejestracja: pt 09 kwie 2010, 22:36

Post autor: Wojciechowicz_Krzysztof »

Ad: Janina Tomczyk

Przykro mi, że tak źle znosisz te upały, ale wydaje mi się, że ostrzeżenia prasy wywołują stan autosugesti i ludzie istotnie
zaczynają się czuć gorzej - bo tak napisano.
Moim rodzicom (wtedy 70 lat), przed podróżą do Afryki w 1975/6 lekarz odradzał wizyty ze względu na stan zdrowia.
Całe lato czuli się wyśmienicie i zwiedzili cały kraj. Tata nawet pozbył sie poważnego nadciśnienia.
A u nas temperatury maxymalne ponad 35 stopni zdarzją się często - co kilka lat nawet do 40 stopni.
I są bardziej dokuczliwe, bo nad Oceanem Indyjskim (Durban) wilgtność powietrza przekracza 80 procent (w Warszawie około 20 procent). To podobnie jak w saunie!
Ponieważ żaden ląd nie oddziela nas od Antarktydy i Azji (monsuny), zmiany cisnienia i temperautury są o wiele bardziej gwałtowne. Niedawno (późną jesienią) wieczorem, temperatura w ciągu pół godziny podniosła się z 25 stopni do 38; zmiana taka, jakby człowiek wszedł do pieca.
Ciesz się więc, Janino, z chwil ciepła, bo niedlugo przyjdzie paskudna zima.
I nie sugeruj się cyfrą 39 stopni - sprawdziłem, że ta temperatura została zanotowana jedynie na zacienionej ścianie Pałacu Kultury, 15 metrów nad ziemią. Wiadomo, że promienie słońca nie ogrzewają powietrza - odbiera ono ciepło jedynie od nagrzanych ścian domów i asfaltu ulic. Najwyższa tenmperatura na przedmieściach Warszawy wynosiła jedynie 35 stopni!

Pozdrawiam ciepło i serdecznie

Krzysztof
Gawroński_Zbigniew

Sympatyk
Posty: 2694
Rejestracja: wt 16 cze 2015, 13:29

Post autor: Gawroński_Zbigniew »

Przyznam, że dzisiejsze 37 stopni z przechodem dało mi w kość. Pracowałem do ok 13. Nagle zacząłem mieć jakby przebłyski fatamorgany. To był chyba ostatni sygnał, by wyłączyć maszyny i iść pod chłodnawy prysznic. O majstrów na budowie nawet nie pytam, nie dzwonię, dlaczego nie przychodzą.
Pozdrawiam wszystkich, którym jak mnie ciepełko dokucza i... przynosi straty. :? 8)
Marcin_Piotr_Zając

Sympatyk
Ekspert
Posty: 331
Rejestracja: wt 29 mar 2011, 10:55
Lokalizacja: Opole

Post autor: Marcin_Piotr_Zając »

Wojciechowicz_Krzysztof pisze:
I nie sugeruj się cyfrą 39 stopni - sprawdziłem, że ta temperatura została zanotowana jedynie na zacienionej ścianie Pałacu Kultury, 15 metrów nad ziemią. Wiadomo, że promienie słońca nie ogrzewają powietrza - odbiera ono ciepło jedynie od nagrzanych ścian domów i asfaltu ulic. Najwyższa tenmperatura na przedmieściach Warszawy wynosiła jedynie 35 stopni!
Z tym różnie bywa. Bywają pomiary w centrum miasta (co jest oczywistą głupotą), ale dzisiejszy oficjalny rekord temperatury we Wro bity był dwukrotnie, a oba pomiary miały miejsce daleko poza centrum -> http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/11 ... i-w-cieniu

GORĄCO :D pozdrawiam,
Marcin
szukam informacji o rodzinach: Korycińscy i Horędowiczowie (również oboczności tego nazwiska).
Janina_Tomczyk

Nieaktywny
Posty: 1259
Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28

Post autor: Janina_Tomczyk »

bogdan030 pisze:Przychodzą mi na myśl 3 rzeczy , które pamiętam z bardzo odległego dzieciństwa - wieś z łódzkiego :
- mleko , mleko zsiadłe wpuszczano w takich małych , 5-litrowych bańkach do studni, wybornie smakowało takie schłodzone,
-gotowane na sypko ziemniaki , okraszone stopioną słoniną i ogórki z zimnym zsiadłym mlekiem i koprem ( prawie jak tzatziki :D )
- i specjalnie przygotowywany na okres upałów tzw. podpiwek - napój podobny do ciemnego piwa -schłodzony czeluściach mrocznych piwnic gasił pragnienie strudzonych pracą przy kosie (!) żniwiarzy i kobiet tzw. odbieraczek. Chyba w tym był jakiś niewielki procent alkoholu , bo nam, dzieciom ,tego nie pozwalano pić.

Oj, pamiętam jeszcze te czasy,
pozdrawiam,
Bogdan
Dokładnie tak było i tak smakowało Bogdanie! Ja także z łódzkiego pochodzę i choć urodzona w klinice w Łodzi, to wychowana na wsi z sentymentem tamte czasy, smaki i zapachy wspominam.
Podpiwek był robiony z jakiegoś półproduktu zawierającego drożdże więc trochę musował i kiedyś mojej mamie wystrzelił na sufit i było trochę śmiechu oraz plama na suficie.
Właśnie dziś synowi opowiadałam, że zamykało się okiennice, kładło koc na podłodze i tak dzieci musiały przeczekać południowy upał. A ta mizeria , zsiadłe mleko i ziemniaki z okrasą i koperkiem to istny poemat!
Jak obecnie profesorowie medycyny stwierdzają tamta prosta dieta była najzdrowsza i dawała ludziom siłę oraz długie życie.

Pozdrawiam serdecznie
Janina

Ps. Do Krzysztofa: jestem ostatnią osobą do jakiej trafi jakakolwiek sugestia, propaganda lub próba prania mózgu przez media! Mam okropnie uparty charakter i jestem całkowicie odporna na wszelkie wpływy z zewnątrz. W dodatku jestem realistką i opieram się tylko na faktach. Nie wiem jaka była temperatura w pałacu w Warszawie bo mieszkam w maleńkiej wsi w okolicach Rawy Mazowieckiej na I piętrze i termometr na zacienionej zachodniej ścianie taką temperaturę pokazywał ok 12 w południe. Cierpię na migotanie przedsionków i upał oraz zmiany ciśnienia bardzo źle znoszę mimo, że wcale tego nie chcę. Oczywiście nie rozczulam się nad sobą i nienawidzę wizyt u lekarzy, biadolenia itp. Po prostu jest jak jest i muszę się z tym pogodzić.
Życzę Tobie i Rodzicom dużo zdrowia i miłego pobytu w Polsce

Janina

Kolejne Ps. Jerzy Grzegorz wspomniał pielgrzymki idące na Jasną Górę i dwa dni temu w upale przeszła pielgrzymka z Piszu, ale dziś w jeszcze gorszym skwarze przeszła jak co roku pielgrzymka niepełnosprawnych i na ten widok miałam ściśnięte gardło i łzy w oczach, bo trzeba ogromnej wiary by taka trasę w tych warunkach przebyć.
Aby temat nie odbiegał od genealogii dodam, że jedna z najstarszych pielgrzymek wychodziła z Łowicza i szła przez rodzinne Głowno, a teraz przy indeksacji widzę, że ludzie na tej trasie także umierali czasem bezimiennie..
Kończę z życzeniami miłej i rodzinnej niedzieli oraz przetrwania upałów w dobrym zdrowiu.

Janina
Ostatnio zmieniony sob 08 sie 2015, 22:55 przez Janina_Tomczyk, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Małgorzata_Kulwieć

Sympatyk
Posty: 1841
Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Małgorzata_Kulwieć »

Ja mieszkam na głuchej wsi i na dwóch termometrach umieszczonych tam gdzie nigdy nie ma słońca było dzis 40,5 stopnia.
A podpiwek piły u nas i dzieci. Oj, był pyszny!
pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”