Jak radzili sobie z upałem nasi przodkowie?
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Nie wiem jak w innych regionach, ale na Mazowszu Północnym istniało coś co się nazywało "letnia kuchnia". Mieściła się poza domem, latem gotowano tam, by nie podnosić paleniem ognia temperatury w domu. Zsiadłe mleko i trzymanie np. mleka w studni to inne patenty.
Beksa, Brdak, Dobies(z), Manista, Potorski, Prątnicki (Północne Mazowsze z przyległościami).
Szukam aktu ślubu: Jan Olszewski + Paulina Kaczyńska i aktu ur. ich córki Anastazji Olszewskiej ok. 1881 r.
Pozdrawiam - Asia
Szukam aktu ślubu: Jan Olszewski + Paulina Kaczyńska i aktu ur. ich córki Anastazji Olszewskiej ok. 1881 r.
Pozdrawiam - Asia
Witam. Letnią kuchnię miała również mama mojej przyjaciółki na wsi pod Toruniem. Jak i ziemiankę, która była cudowną spiżarnio-lodówką...nie ma już ani pani Kazi, ani ziemianki... my,"miastowe", w upały jadaliśmy chłodniki, kwaśne zupy (szczawiowa z jajkiem) , ewent.ziemniaki z kwaśnym mlekiem...piło sie kwas chlebowy z saturatora albo domową lemoniadę ( woda z miodem i sokiem z cytryny...z koncentratu z puszki). Pozdrawiam, Asia
Poszukuje metryk ewanelikow Kribbe,Kripp,Kriep,ewent.Krübbe.
Jeszcze może ważne jest to: w betonach pozbawionych drzew jest bardzo duszno. Masowe niszczenie zieleni ma ogromny wpływ na to, że temperatura staje się nieznośna do wytrzymania. Kiedyś zieleń nie była wrogiem ludzi. Teraz jest - trzeba wszystko wyciąć. 
Pozdrowienia. Jola Kozak
Szukam aktów: - zgonu Macieja Podczaskiego ok. 1782 Sandomierz, - chrztu Marianna Opacka c.Stanisława ok.1670, - chrztu Jan Pakielewicz (Panfilowicz) łódzkie ok.1817, - ślubu Podczaskiego z Hadziewiczówną ok. 1720
Szukam aktów: - zgonu Macieja Podczaskiego ok. 1782 Sandomierz, - chrztu Marianna Opacka c.Stanisława ok.1670, - chrztu Jan Pakielewicz (Panfilowicz) łódzkie ok.1817, - ślubu Podczaskiego z Hadziewiczówną ok. 1720
- Kostkowski

- Posty: 1244
- Rejestracja: czw 14 paź 2010, 18:41
"zastępował" to czego jeszcze nie było!Janusz_Tomalski pisze:...niezwykły schłodzony kompot z suszu jabłkowo śliwkowego, mięty i jeszcze kilku innych ziół (...). Zstępował dzisiejszą Coca cole...
Zastąpić można tylko to co jest, a nie to co pojawi się za pół wieku.
Proszę nie zaśmiecać pięknej polszczyzny.
Z najlepszymi życzeniami wszelkiej pomyślności
Władysław Edward Kostkowski
Władysław Edward Kostkowski
-
SkrzyńskaJadwiga

- Posty: 34
- Rejestracja: sob 08 sie 2015, 17:41
Nasi przodkowie radzili sobie z upałem w ten sposób, że zbierali wnuki
też te które przyjechały z miasta na wakacje
i przynosili zsiadłe mleko z piwnicy
i opowiadali im wieczorami o swoich przodkach
a niektórzy pamiętali o tym, co z kolei opowiadli im ich dziadkowie, gdy oni byli dziećmi,
więc w latach 1970-ch pijąc zsiadłe mleko
usłyszałam i zapisałam i rozrysowałam wszystkich w drzewach
aż do rodziców dziadków dziadków
czyli do pra-pra-pra-dziadków z imionami i nazwiskami.
Gdy wiele lat później
przeszukiwałam księgi metrykalne to wszystko potwierdziło się co do joty,
Też to na przykład, że dana gałąż przodków przyszła z takiej a takiej wsi 5 pokoleń wcześniej a pozostali są miejscowi od zawsze tu są, co według odnalezionych potem przeze mnie metryk stało się to przyjście "niemiejsowych" z innej wsi około roku 1810-go
A słuchałam o tym w latach 1970-ch.
Czyli 160 lat później.
Albo, że taki a taki pra-pra-pra "wyklął" swoją córkę (moją pra-pra-pra.....) za to, że wyszła za mąż za jego zdaniem "nie takiego" kandydata.
I też się potwierdziły po przeszukaniu metryk imiona, daty i fakty w metrykach.....
A ten pra-pra-pra urodził się w roku 1763 i miał dość późno dzieci (pierwsze w wieku 48 lat) bo powrócił do Polski po wielu latach w roku 1807 w wojsku z Napoleonem biorąc udział w rozbiciu wcześniej cesarza Austriaków
(ale na wyprawę z Wodzem Naczelnym Józefem Poniatowskim [którego pomnik stoi przed Pałacem Prezydenckim i którego imienia most w stolicy jest główny przez Wisłę i centrum], która zdobyłą Moskwę w 1812, nie poszedl, bo w 1810 się ożenił i pewnie mu żona nie pozwoliła).
A o tym sporze jego z córką słyszałam od siostry dziadka w latach 1980-ch, która słyszała od swojego dziadka jak była mała, który.........
Czyli w latach 1980-ch słyszałam o wydarzeniu z życia mojego przodka, który urodził się w 1763 czyli 200 lat przede mną.
Z czego nie wykluczam, że on też mógł znać opowieści o swoim przodku sprzed 200 lat,
co by dawało rok około 1563.
Oto jak wiedzieli, jak sobie radzić należy z upałami !!
Pozdrawiam
Jadwiga
też te które przyjechały z miasta na wakacje
i przynosili zsiadłe mleko z piwnicy
i opowiadali im wieczorami o swoich przodkach
a niektórzy pamiętali o tym, co z kolei opowiadli im ich dziadkowie, gdy oni byli dziećmi,
więc w latach 1970-ch pijąc zsiadłe mleko
usłyszałam i zapisałam i rozrysowałam wszystkich w drzewach
aż do rodziców dziadków dziadków
czyli do pra-pra-pra-dziadków z imionami i nazwiskami.
Gdy wiele lat później
przeszukiwałam księgi metrykalne to wszystko potwierdziło się co do joty,
Też to na przykład, że dana gałąż przodków przyszła z takiej a takiej wsi 5 pokoleń wcześniej a pozostali są miejscowi od zawsze tu są, co według odnalezionych potem przeze mnie metryk stało się to przyjście "niemiejsowych" z innej wsi około roku 1810-go
A słuchałam o tym w latach 1970-ch.
Czyli 160 lat później.
Albo, że taki a taki pra-pra-pra "wyklął" swoją córkę (moją pra-pra-pra.....) za to, że wyszła za mąż za jego zdaniem "nie takiego" kandydata.
I też się potwierdziły po przeszukaniu metryk imiona, daty i fakty w metrykach.....
A ten pra-pra-pra urodził się w roku 1763 i miał dość późno dzieci (pierwsze w wieku 48 lat) bo powrócił do Polski po wielu latach w roku 1807 w wojsku z Napoleonem biorąc udział w rozbiciu wcześniej cesarza Austriaków
(ale na wyprawę z Wodzem Naczelnym Józefem Poniatowskim [którego pomnik stoi przed Pałacem Prezydenckim i którego imienia most w stolicy jest główny przez Wisłę i centrum], która zdobyłą Moskwę w 1812, nie poszedl, bo w 1810 się ożenił i pewnie mu żona nie pozwoliła).
A o tym sporze jego z córką słyszałam od siostry dziadka w latach 1980-ch, która słyszała od swojego dziadka jak była mała, który.........
Czyli w latach 1980-ch słyszałam o wydarzeniu z życia mojego przodka, który urodził się w 1763 czyli 200 lat przede mną.
Z czego nie wykluczam, że on też mógł znać opowieści o swoim przodku sprzed 200 lat,
co by dawało rok około 1563.
Oto jak wiedzieli, jak sobie radzić należy z upałami !!
Pozdrawiam
Jadwiga
Pani Janino,
Upały minęły i mam nadzieję, że już lepiej się Pani czuje. Ale na przyszłość, pamiętam sposób z Afryki (Maroko) że w taki upał polewało się taras wodą, która parując wytwarzała miły mikroklimat. Odtąd i ja polewam wodą balkon i zewnętrzne parapety, wieszam na otwartym oknie mokre prześcieradło – i od razu jest lepiej.
Upały minęły i mam nadzieję, że już lepiej się Pani czuje. Ale na przyszłość, pamiętam sposób z Afryki (Maroko) że w taki upał polewało się taras wodą, która parując wytwarzała miły mikroklimat. Odtąd i ja polewam wodą balkon i zewnętrzne parapety, wieszam na otwartym oknie mokre prześcieradło – i od razu jest lepiej.