'przesądy' praktyczne zastosowania:)

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

'przesądy' praktyczne zastosowania:)

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Nie mam pomysłu na lepszy tytuł, treść może odbiegać od oczekiwań.
Ogólniej:
Od 2-3 tygodni komp mniej obciążony niż przez ostatni rok, można poszperać w starych notatkach, pooglądać kopie, nie przycina się na docach, jpgach etc, więc sięgam do materiału rodzonnego z grubsza opracowanego próbując usuwać małe znaki zapytania, zweryfikować (w praktyce odrzucić) dziwne, marginalne hipotezy. Ot taka polerka:)
Między innymi natknąłem się na swój zapomniany zapis, a jako, że biegły w tzw "przesądach" nie jestem to parę minut zajęło mi pzrypomnienie sobie o co chodziło

Otóż: swego czasu materiały przeglądałem także pod kątem świadkowania, trzymania do chrztu, zgłoszęń..jakiegokolwiek śladu aktywności. Nic nowego, wiele osób tak czyni, nawet w liczebnie sporych parafiach.
Na jednej z takich list widniał dopisek "jak nie w ciąży to chrzestna"..i faktycznie - spora dzietność w rodzine (przełom XVIII/XIX Mazowsze) może nie "co rok prorok" ale sporo tego. Oprócz okresów (tzn nie pokrywają się te dwa nomen omen okresy) wzmożonej aktywności bycia chrzestną. Drobne wyjątki od reguły i nie dotyczy to jednej osoby, ale to wręcz prawdiłowość w kilku gałęziach.
Nie taka silna zaleznośc, ale jednak zauważalna 6-7-8 dekada XIX w. w Warszawie (rzemieślnicy)..zupełnie inna gałąź ale jest podobnie
Ponoć do dziś funkcjonuje (nie wygooglałem na ile powszechna) przekonanie, ze nei należy trzymac do chrzu będąc w ciąży (lub zbliżone prosić na chrzestną cieżąrną)
Czy coś z tego wynika ? z takeij pobeiżnej obserwacji, bez statystyk? Mi ciut pomogło, wiec się dzielę spostrzeżeniem, ze chyab cos jest na rzeczy

a pzry okazji nasuwa się "robocza i raczej nieweryfikowalna"" moz elata kiedy i dzieci nei ma i do chrztu nie trzyma jednak oznaczają ciąże, ale nie zakończoną urodzeniem zaresjtrowanym...

macie może jakieś przemyślenia nt obyczajowości/przesadów/przekonań (a moze nie byl to przesą podstawy jakieś ma), które ułatwiłyby poszukiwania wśród dokumentów sprzed wielu wielu lat?>:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Wojciechowicz_Krzysztof

Sympatyk
Posty: 399
Rejestracja: pt 09 kwie 2010, 22:36

Post autor: Wojciechowicz_Krzysztof »

To raczej kwestia obyczajowa, niż przesądów. W tych czasach kobiety w ciąży unikały nawet wyjścia na ulicę, nie mówiąc o pokazywaniu się w miejscach publicznych lub jakichś zgromadzeniach. Unikały nawet pozowania do zdjęć rodzinnych.
Tak maskowały swój stan, że ich własne dzieci nie wiedziały skąd się wziął nowy braciszek.

Krzysztof
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

o? to chyba też przesąd z ukrywaniem bycie przy nadziei:) tzn pogląd, że tak było w wieku XVIII czy połowie XIX. Z literatury nie wynika powszechność takiego zjawiska, tzn ściślej ja nie spotkałem, a wspomnienia aktywności towarzyskiej, publicznej także w okresie, gdy kobieta była w ciąży spotykałem niejednokrotnie. O zdjęciach (raczej dagerotypach;) raczej nie w ogóle nie mówię w przypadku czasu, o którym wspominam.
Generalnie - mam inne zdanie, może gdybyśmy o początkach XX i wybranych społecznościach...

..ale zachęcam też do podzielenia się z przypadkami innych "prawidłowości" (może nie wnikając z czego wynikającymi), które wspomogłyby..
nie wiem (nie zauważyłem, w oczy się nie rzuciło w przypadku "moich" danych), nie spotkałem opracowania tematu
żałoba a bycie chrzestnym/świadkiem w XVIII, XVII, XIX
świadkowanie a relacje rodzinne (coś więcej niż wyjątki, pojedyncze dane)..może coś w związku z tym? Prawie każdy trochę wnikający próbuje zrekonstruować związki także na podstawie chrzestnych, świadków...coś statystycznie istotnego wychodzi?:)
Próby badań (na ogół ograniczone do jednej parafii) opracowań nt nadawania imion ('rozpiętość' "częstość" "powiązanie z dniem patrona" "związek z kolejnością dziecka") bywały na forum przedstawiane, może więc i coś w szufladach leży w innych obszarach.
Na pewno będą różnice np pomiędzy małym wielkopolskim miasteczkiem w XIX wieku, a wsią kolonistów więc może niekoniecznie cuzamen" agregat" bo kiedyś to .." ale coś bardziej wycinkowo, za to dogłębniej prześledzone

Dziadek bywał chrzestnym u pierworodnego wnuka? Na forum spotkałem (szybko dyskusja się skończyła) opinie, m.in. tak skrajne jak wyciąg z nich poniżej
"dziadkowie chrzestnymi? nigdy! chyba, że z wody, w nagłych przypadkach..ale wtedy niewpisywani)
"no! a jakże - tak właśnie było z zasady na przełomie XVIII i XIX"
prosiłbym tylko o jakieś argumenty, dane choć szczątkowe - stojące za pomysłami, niekoniecznie udowadniające na 100%, ale choć osadzające w miejscu i czasie
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Wojciechowicz_Krzysztof

Sympatyk
Posty: 399
Rejestracja: pt 09 kwie 2010, 22:36

Post autor: Wojciechowicz_Krzysztof »

Tutaj ciekawe wzmianki o przesądach (także kobieta w ciązy jako matka chrzestna):
O kobiecie w ciąży mówiło się, że jest błogosławiona lub przy nadziei. Od bezdzietnych odwraca się zarówno Bóg, jak i ludzie. Ciężarną obowiązywały szczególne zachowania, liczne nakazy i zakazy, bo każde poronienie uważano za karę i wstyd przed ludźmi. Uważano, że trzeba spełniać zachcianki ciężarnej, zwłaszcza dotyczące jedzenia:
- nie odmawiano ciężarnej, gdy coś chciała pożyczyć, bo myszy potną cały dobytek.
- najpoważniejszym zagrożeniem dla matki i dziecka było zapatrzenie i przestraszenie. Bardzo wierzono w magię podobieństwa. Na kogo się ciężarna zapatrzy, takie urodzi dziecko., dlatego nie powinna patrzeć na brzydkich czy kalekich ludzi, na zwierzęta.
- patrzenie na ogień miało powodować, że dziecko będzie miało czerwone znamiona.
- ciężarna nie mogła patrzeć przez dziurkę od klucza czy między kołkami w płocie, by dziecko miało zdrowe oczy.
- ciężarna nie mogła przebywać w pobliżu zmarłych, bo dziecko urodzi się chore, słabe – nie do życia.
- mając na uwadze łatwy poród i urodzenie zdrowego dziecka, matka powinna unikać przechodzenia pod drabiną czy sznurem oraz wystrzegać się przędzenia,
- kiedy pierwsza zjeżdżająca z pola wyładowana zbożem furmanka mijała po drodze ciężarną, mówiono, że całe zebrane zboże zjedzą myszy.
- spotkanie z ciężarną w drodze na jarmark źle wróżyło transakcjom handlowym.
- nie zdarzało się, by ciężarna poproszona była w kumy (na matkę chrzestną).
- nie mogła być druhną, bo prowokowała nieszczęście.
- jeżeli kobieta w ciąży ma zdrową cerę, jest ruchliwa i brzuch ma wysoko, urodzi chłopca.

http://regionalia.bibliotekaceglow.pl/v ... ?page_id=8

Pozdrawiam

Krzysztof
Awatar użytkownika
MonikaNJ

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1584
Rejestracja: ndz 03 lut 2013, 18:57

Post autor: MonikaNJ »

Moja prababcia ( mama babci ze strony mamy) była bardzo przesądna ; jak jej matka- Mazowsze parafia Pomiechowo.
Oto kilka z przesądów:
- chrzestną nie mogła być ciężarna , bo jedno z dzieci mogło umrzeć
- świadkiem na ślubie nie mogli być zamężni ,wdowcy bo to źle wróżyło szczęściu młodej pary
- panna młoda nie powinna mieć zdjęcia lub portretu sama (oczywiście od momentu gdy zaczęto robić zdjęcia) bo oznaczało to ,że będzie w życiu sama (porzucona lub wdowa).
pozdrawiam monika
pozdrawiam monika
>Wanda>Feliksa>Anna>Józefa>Franciszka>Agnieszka>Helena>Agnieszka
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”