Nie mam pomysłu na lepszy tytuł, treść może odbiegać od oczekiwań.
Ogólniej:
Od 2-3 tygodni komp mniej obciążony niż przez ostatni rok, można poszperać w starych notatkach, pooglądać kopie, nie przycina się na docach, jpgach etc, więc sięgam do materiału rodzonnego z grubsza opracowanego próbując usuwać małe znaki zapytania, zweryfikować (w praktyce odrzucić) dziwne, marginalne hipotezy. Ot taka polerka:)
Między innymi natknąłem się na swój zapomniany zapis, a jako, że biegły w tzw "przesądach" nie jestem to parę minut zajęło mi pzrypomnienie sobie o co chodziło
Otóż: swego czasu materiały przeglądałem także pod kątem świadkowania, trzymania do chrztu, zgłoszęń..jakiegokolwiek śladu aktywności. Nic nowego, wiele osób tak czyni, nawet w liczebnie sporych parafiach.
Na jednej z takich list widniał dopisek "jak nie w ciąży to chrzestna"..i faktycznie - spora dzietność w rodzine (przełom XVIII/XIX Mazowsze) może nie "co rok prorok" ale sporo tego. Oprócz okresów (tzn nie pokrywają się te dwa nomen omen okresy) wzmożonej aktywności bycia chrzestną. Drobne wyjątki od reguły i nie dotyczy to jednej osoby, ale to wręcz prawdiłowość w kilku gałęziach.
Nie taka silna zaleznośc, ale jednak zauważalna 6-7-8 dekada XIX w. w Warszawie (rzemieślnicy)..zupełnie inna gałąź ale jest podobnie
Ponoć do dziś funkcjonuje (nie wygooglałem na ile powszechna) przekonanie, ze nei należy trzymac do chrzu będąc w ciąży (lub zbliżone prosić na chrzestną cieżąrną)
Czy coś z tego wynika ? z takeij pobeiżnej obserwacji, bez statystyk? Mi ciut pomogło, wiec się dzielę spostrzeżeniem, ze chyab cos jest na rzeczy
a pzry okazji nasuwa się "robocza i raczej nieweryfikowalna"" moz elata kiedy i dzieci nei ma i do chrztu nie trzyma jednak oznaczają ciąże, ale nie zakończoną urodzeniem zaresjtrowanym...
macie może jakieś przemyślenia nt obyczajowości/przesadów/przekonań (a moze nie byl to przesą podstawy jakieś ma), które ułatwiłyby poszukiwania wśród dokumentów sprzed wielu wielu lat?>:)
'przesądy' praktyczne zastosowania:)
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
'przesądy' praktyczne zastosowania:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
Wojciechowicz_Krzysztof

- Posty: 399
- Rejestracja: pt 09 kwie 2010, 22:36
To raczej kwestia obyczajowa, niż przesądów. W tych czasach kobiety w ciąży unikały nawet wyjścia na ulicę, nie mówiąc o pokazywaniu się w miejscach publicznych lub jakichś zgromadzeniach. Unikały nawet pozowania do zdjęć rodzinnych.
Tak maskowały swój stan, że ich własne dzieci nie wiedziały skąd się wziął nowy braciszek.
Krzysztof
Tak maskowały swój stan, że ich własne dzieci nie wiedziały skąd się wziął nowy braciszek.
Krzysztof
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
o? to chyba też przesąd z ukrywaniem bycie przy nadziei:) tzn pogląd, że tak było w wieku XVIII czy połowie XIX. Z literatury nie wynika powszechność takiego zjawiska, tzn ściślej ja nie spotkałem, a wspomnienia aktywności towarzyskiej, publicznej także w okresie, gdy kobieta była w ciąży spotykałem niejednokrotnie. O zdjęciach (raczej dagerotypach;) raczej nie w ogóle nie mówię w przypadku czasu, o którym wspominam.
Generalnie - mam inne zdanie, może gdybyśmy o początkach XX i wybranych społecznościach...
..ale zachęcam też do podzielenia się z przypadkami innych "prawidłowości" (może nie wnikając z czego wynikającymi), które wspomogłyby..
nie wiem (nie zauważyłem, w oczy się nie rzuciło w przypadku "moich" danych), nie spotkałem opracowania tematu
żałoba a bycie chrzestnym/świadkiem w XVIII, XVII, XIX
świadkowanie a relacje rodzinne (coś więcej niż wyjątki, pojedyncze dane)..może coś w związku z tym? Prawie każdy trochę wnikający próbuje zrekonstruować związki także na podstawie chrzestnych, świadków...coś statystycznie istotnego wychodzi?:)
Próby badań (na ogół ograniczone do jednej parafii) opracowań nt nadawania imion ('rozpiętość' "częstość" "powiązanie z dniem patrona" "związek z kolejnością dziecka") bywały na forum przedstawiane, może więc i coś w szufladach leży w innych obszarach.
Na pewno będą różnice np pomiędzy małym wielkopolskim miasteczkiem w XIX wieku, a wsią kolonistów więc może niekoniecznie cuzamen" agregat" bo kiedyś to .." ale coś bardziej wycinkowo, za to dogłębniej prześledzone
Dziadek bywał chrzestnym u pierworodnego wnuka? Na forum spotkałem (szybko dyskusja się skończyła) opinie, m.in. tak skrajne jak wyciąg z nich poniżej
"dziadkowie chrzestnymi? nigdy! chyba, że z wody, w nagłych przypadkach..ale wtedy niewpisywani)
"no! a jakże - tak właśnie było z zasady na przełomie XVIII i XIX"
prosiłbym tylko o jakieś argumenty, dane choć szczątkowe - stojące za pomysłami, niekoniecznie udowadniające na 100%, ale choć osadzające w miejscu i czasie
Generalnie - mam inne zdanie, może gdybyśmy o początkach XX i wybranych społecznościach...
..ale zachęcam też do podzielenia się z przypadkami innych "prawidłowości" (może nie wnikając z czego wynikającymi), które wspomogłyby..
nie wiem (nie zauważyłem, w oczy się nie rzuciło w przypadku "moich" danych), nie spotkałem opracowania tematu
żałoba a bycie chrzestnym/świadkiem w XVIII, XVII, XIX
świadkowanie a relacje rodzinne (coś więcej niż wyjątki, pojedyncze dane)..może coś w związku z tym? Prawie każdy trochę wnikający próbuje zrekonstruować związki także na podstawie chrzestnych, świadków...coś statystycznie istotnego wychodzi?:)
Próby badań (na ogół ograniczone do jednej parafii) opracowań nt nadawania imion ('rozpiętość' "częstość" "powiązanie z dniem patrona" "związek z kolejnością dziecka") bywały na forum przedstawiane, może więc i coś w szufladach leży w innych obszarach.
Na pewno będą różnice np pomiędzy małym wielkopolskim miasteczkiem w XIX wieku, a wsią kolonistów więc może niekoniecznie cuzamen" agregat" bo kiedyś to .." ale coś bardziej wycinkowo, za to dogłębniej prześledzone
Dziadek bywał chrzestnym u pierworodnego wnuka? Na forum spotkałem (szybko dyskusja się skończyła) opinie, m.in. tak skrajne jak wyciąg z nich poniżej
"dziadkowie chrzestnymi? nigdy! chyba, że z wody, w nagłych przypadkach..ale wtedy niewpisywani)
"no! a jakże - tak właśnie było z zasady na przełomie XVIII i XIX"
prosiłbym tylko o jakieś argumenty, dane choć szczątkowe - stojące za pomysłami, niekoniecznie udowadniające na 100%, ale choć osadzające w miejscu i czasie
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
Wojciechowicz_Krzysztof

- Posty: 399
- Rejestracja: pt 09 kwie 2010, 22:36
Tutaj ciekawe wzmianki o przesądach (także kobieta w ciązy jako matka chrzestna):
O kobiecie w ciąży mówiło się, że jest błogosławiona lub przy nadziei. Od bezdzietnych odwraca się zarówno Bóg, jak i ludzie. Ciężarną obowiązywały szczególne zachowania, liczne nakazy i zakazy, bo każde poronienie uważano za karę i wstyd przed ludźmi. Uważano, że trzeba spełniać zachcianki ciężarnej, zwłaszcza dotyczące jedzenia:
- nie odmawiano ciężarnej, gdy coś chciała pożyczyć, bo myszy potną cały dobytek.
- najpoważniejszym zagrożeniem dla matki i dziecka było zapatrzenie i przestraszenie. Bardzo wierzono w magię podobieństwa. Na kogo się ciężarna zapatrzy, takie urodzi dziecko., dlatego nie powinna patrzeć na brzydkich czy kalekich ludzi, na zwierzęta.
- patrzenie na ogień miało powodować, że dziecko będzie miało czerwone znamiona.
- ciężarna nie mogła patrzeć przez dziurkę od klucza czy między kołkami w płocie, by dziecko miało zdrowe oczy.
- ciężarna nie mogła przebywać w pobliżu zmarłych, bo dziecko urodzi się chore, słabe – nie do życia.
- mając na uwadze łatwy poród i urodzenie zdrowego dziecka, matka powinna unikać przechodzenia pod drabiną czy sznurem oraz wystrzegać się przędzenia,
- kiedy pierwsza zjeżdżająca z pola wyładowana zbożem furmanka mijała po drodze ciężarną, mówiono, że całe zebrane zboże zjedzą myszy.
- spotkanie z ciężarną w drodze na jarmark źle wróżyło transakcjom handlowym.
- nie zdarzało się, by ciężarna poproszona była w kumy (na matkę chrzestną).
- nie mogła być druhną, bo prowokowała nieszczęście.
- jeżeli kobieta w ciąży ma zdrową cerę, jest ruchliwa i brzuch ma wysoko, urodzi chłopca.
http://regionalia.bibliotekaceglow.pl/v ... ?page_id=8
Pozdrawiam
Krzysztof
O kobiecie w ciąży mówiło się, że jest błogosławiona lub przy nadziei. Od bezdzietnych odwraca się zarówno Bóg, jak i ludzie. Ciężarną obowiązywały szczególne zachowania, liczne nakazy i zakazy, bo każde poronienie uważano za karę i wstyd przed ludźmi. Uważano, że trzeba spełniać zachcianki ciężarnej, zwłaszcza dotyczące jedzenia:
- nie odmawiano ciężarnej, gdy coś chciała pożyczyć, bo myszy potną cały dobytek.
- najpoważniejszym zagrożeniem dla matki i dziecka było zapatrzenie i przestraszenie. Bardzo wierzono w magię podobieństwa. Na kogo się ciężarna zapatrzy, takie urodzi dziecko., dlatego nie powinna patrzeć na brzydkich czy kalekich ludzi, na zwierzęta.
- patrzenie na ogień miało powodować, że dziecko będzie miało czerwone znamiona.
- ciężarna nie mogła patrzeć przez dziurkę od klucza czy między kołkami w płocie, by dziecko miało zdrowe oczy.
- ciężarna nie mogła przebywać w pobliżu zmarłych, bo dziecko urodzi się chore, słabe – nie do życia.
- mając na uwadze łatwy poród i urodzenie zdrowego dziecka, matka powinna unikać przechodzenia pod drabiną czy sznurem oraz wystrzegać się przędzenia,
- kiedy pierwsza zjeżdżająca z pola wyładowana zbożem furmanka mijała po drodze ciężarną, mówiono, że całe zebrane zboże zjedzą myszy.
- spotkanie z ciężarną w drodze na jarmark źle wróżyło transakcjom handlowym.
- nie zdarzało się, by ciężarna poproszona była w kumy (na matkę chrzestną).
- nie mogła być druhną, bo prowokowała nieszczęście.
- jeżeli kobieta w ciąży ma zdrową cerę, jest ruchliwa i brzuch ma wysoko, urodzi chłopca.
http://regionalia.bibliotekaceglow.pl/v ... ?page_id=8
Pozdrawiam
Krzysztof
Moja prababcia ( mama babci ze strony mamy) była bardzo przesądna ; jak jej matka- Mazowsze parafia Pomiechowo.
Oto kilka z przesądów:
- chrzestną nie mogła być ciężarna , bo jedno z dzieci mogło umrzeć
- świadkiem na ślubie nie mogli być zamężni ,wdowcy bo to źle wróżyło szczęściu młodej pary
- panna młoda nie powinna mieć zdjęcia lub portretu sama (oczywiście od momentu gdy zaczęto robić zdjęcia) bo oznaczało to ,że będzie w życiu sama (porzucona lub wdowa).
pozdrawiam monika
Oto kilka z przesądów:
- chrzestną nie mogła być ciężarna , bo jedno z dzieci mogło umrzeć
- świadkiem na ślubie nie mogli być zamężni ,wdowcy bo to źle wróżyło szczęściu młodej pary
- panna młoda nie powinna mieć zdjęcia lub portretu sama (oczywiście od momentu gdy zaczęto robić zdjęcia) bo oznaczało to ,że będzie w życiu sama (porzucona lub wdowa).
pozdrawiam monika
pozdrawiam monika
>Wanda>Feliksa>Anna>Józefa>Franciszka>Agnieszka>Helena>Agnieszka
>Wanda>Feliksa>Anna>Józefa>Franciszka>Agnieszka>Helena>Agnieszka