Nieślubne dzieci

w tym bazy PTG : Geneteka, Metryki .. Nasze bazy, Wyszukiwarki na Genealodzy.pl oraz szukaj w Postach i Tematach.. na Forum

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

genealog325
Posty: 5
Rejestracja: sob 23 maja 2009, 12:11

Nieślubne dzieci

Post autor: genealog325 »

Może ktoś z państwa będzie wiedział
Jeśli rodzi się nieślubne dziecko a matka jest służącą u szlachcica. Matka zapisuje dziecku swoje nazwisko . To w jaki sposób kontynuować drzewo genealogiczne ?????????? Poza tym przekazy rodzinne mówią że ojcem był szlachcic . czy to może być prawdą????????
AlicjaSurmacka

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1034
Rejestracja: czw 12 lip 2007, 21:42
Lokalizacja: Radomsko

Nieślubne dzieci

Post autor: AlicjaSurmacka »

To, że ojcem dziecka był szlachcic u którego kobieta służyła jest prawdopodobne. Ja spotkałam się z aktami, że ojciec nieślubnego dziecka był czasem chrzestnym a raz trafiłam na zapis, że ojciec zgłosił urodzenie dziecka nie z prawnie zaślubioną małżonką ale z oblubiennicą.
Kontynuowanie takiego drzewa nie ma chyba sensu, bo przecież domniemany szlachcic nie dał dziecku nazwiska.
Pozdrawiam Alicja
Awatar użytkownika
Jol_Kla

Sympatyk
Legenda
Posty: 440
Rejestracja: pt 09 sty 2009, 15:12

Nieślubne dzieci

Post autor: Jol_Kla »

Można kontynuować "po linii" matki :) ostatecznie to jej nazwisko nosi dziecko. Ja niestety nie znam nazwiska swojego prapradziadka i pewnie nigdy nie poznam :)
pozdrawiam Jola
Ostatnio zmieniony wt 16 cze 2009, 22:21 przez Jol_Kla, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
dominikk

Członek PTG
Nowicjusz
Posty: 391
Rejestracja: wt 05 maja 2009, 18:29
Lokalizacja: Tomaszów Maz./Rawa Maz.

Nieślubne dzieci

Post autor: dominikk »

Miałem taką sytuację w swojej rodzinie. Mój pra...dziad był nieślubnym synem szlachcica i chłopki. Sytuacja ta miała miejsce w 1815 r. Z tego związku pochodzili jeszcze dwaj bracia mojego przodka. Nie nosili nazwiska swojego biologicznego ojca, tylko nazwisko panieńskie matki. Do swojej śmierci ojciec mojego pra...dziadka opiekował się swoim naturalnym potomstwem. W mojej rodzinie zachował się nawet pierścień, podarowany mojej nieszlachetnie urodzonej pra...babce od ojca jej dzieci, który pochodzi z 1663 r.
Jak się okazuję takie przypadki się zdarzały i może to być prawdą. Jeżeli chodzi o mnie mam normalną kontynuację drzewa genealogicznego, oczywiście uwzględniłem fakt, że mój przodek był naturalnym synem tego szlachcica, nie zalegazizowanym, co wówczas rzadko się zdarzało i dlatego nie nosi nazwiska swojego ojca, tylko panieńskie matki. Żeby mieć 100% pewności czy tak rzeczywiście było należałoby przeprowadzić badania DNA, ale w moim przypadku był to dość głośny skandal i zachowało się wiele przekazów ustnych.
Pozdrawiam
Dominik
Awatar użytkownika
Łucja

Sympatyk
Posty: 1866
Rejestracja: sob 05 maja 2007, 21:06
Lokalizacja: Warszawa

Nieślubne dzieci

Post autor: Łucja »

A czy to było bardzo dawno? Bo ja zachowały się fotografie tego szlachcica, a nawet jego potomków, to możesz tą drogą spróbować zweryfikować czy to mogła być prawda, z tym ojcostwem szlachcica. Nawet bez DNA.
Ja tak miałam, że dzieci były "na pół legalne", ale formalnie nielegalne i pewności żadnej czy to prawda. Dopiero zdjęcie "pana" (w dodatku określone zdjęcie, bo inne były, ale nie takie jak to które niedawno zdobyłam) zweryfikowało tę wersję pozytywnie, zwykłe porównanie fotografii. To bardzo dobra metoda, polecam.

Łucja
Awatar użytkownika
Aftanas_Jerzy

Sympatyk
Posty: 3287
Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52

Nieślubne dzieci

Post autor: Aftanas_Jerzy »

Nic nie stoi na przeszkodzie w kontynuacji drzewa. Matka ma swoje nazwisko panieński, dziecko po niej jako efekt związku partnerskiego, ale bez podania personaliów ojca, bo on jest nieznany, czyli pusty kwadracik (nazwisko ze znakiem zapytania, z domniemaniem, że się wyjaśni kto to był). Widziałem takie drzewa nawet wśród panujących, ale wtedy nie było jeszcze nazwisk. Najgorsze wyjście, to tworzyć legendy. Chyba, że zachowały się prawdziwe dokumenty na to, że ten "szlachetny człowiek" uznawał dziecko jako własne. Przykład: Napoleon I i Walewska.
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Tomek1973

Sympatyk
Posty: 1847
Rejestracja: pt 16 sty 2009, 22:37

Re: Nieślubne dzieci

Post autor: Tomek1973 »

genealog325 pisze: /.../Poza tym przekazy rodzinne mówią że ojcem był szlachcic .
Przecież przekazy rodzinne nie bedą mówiły, że ojcem był rataj, fornal czy karbowy.
Legendy - póki są legendami - należy pielęgnować. Są przeciez istotną częścią naszego dziedzictwa, a poniekąd i tożsamości. Nie należy jednak na siłę robić z nich rzeczywistości, dopóki nie znajdzie się do tego solidnych podstaw.

pozdrawiam i życzę owocnych poszukiwań - tomek
Awatar użytkownika
Aftanas_Jerzy

Sympatyk
Posty: 3287
Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52

Re: Nieślubne dzieci

Post autor: Aftanas_Jerzy »

Tomku!
Masz rację. Całe szczęście, że już pomału wyrastamy z takich kompleksów klasowych.
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
anamorf

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 151
Rejestracja: pt 10 kwie 2009, 11:46

Re: Nieślubne dzieci

Post autor: anamorf »

Wydaje mi się, że każdy przypadek jest inny. Nie wiem, czy do typu legendy można zaliczyć relacje bezpośrednią mówiącą , że :
a/ rodzina zabroniła ziemianinowi-wdowcowi ślubu z chłopką z którą miał dziecko
( przypadek służącej)
b/dziecko bywało w majątku ziemianina i poddawane było upokarzającym pomiarom czaszki przez jego rodzinę
c/ ziemianin założył konto w banku, by dziecko jak dorośnie miało zabezpieczenie finansowe

Oczywiście na to wszystko brak dokumentów.

Pozdrawiam
Jacek
Tomek1973

Sympatyk
Posty: 1847
Rejestracja: pt 16 sty 2009, 22:37

Re: Nieślubne dzieci

Post autor: Tomek1973 »

Czym innym jest przypadek szlachcica, który miał dziecko z chłopką, a czym innym przypadek chłopki, która mogła mieć dziecko ze szlachcicem.
A jeśli chodzi o legendy...
Znam przykład legendy, która powstała w jedną noc, jako antidotum pewnego nauczyciela na niesfornych uczniów. Przypadek chciał, że krwawa i niepedagogiczna opowieść wychowawcy "zmaterializowała się" w nocy. To wystarczyło.
Owa legenda narodziła się raptem 10 lat temu, ale gdyby popytać mieszkanców tamtych terenów, to przysięgają, że tę historię usłyszeli od swoich rodziców i dziadków, a makabryczna zjawa jest tam obecna od co najmniej 200 lat.
Wiem, bo pytałem.
Od tej pory nabrałem dystansu do legend wszelakich.

pozdrawim - tomek
rwelka

Nieaktywny
Posty: 523
Rejestracja: czw 12 cze 2008, 17:47

Re: Nieślubne dzieci

Post autor: rwelka »

Tomku

Mam w rodzinie i w drzewie 20 wujków z nieślubnych związków .

Mam z 40 wnuków tych przodków .Niektórych poznałem .
Jest to taka sama rodzina jak inna .

Po dokumentach znajdę pewnie jeszcze około setki .
Cieszę się .
mam więcej rodziny ,niż mi się zdaje .
Na razie mam 23.000 przodków w drzewie ale oprócz tego te nieślubne związki to drugie tyle .

Dzisiaj to normalka . I wtedy to była normalka .
Pozdrawiam
rwelka

Nieaktywny
Posty: 523
Rejestracja: czw 12 cze 2008, 17:47

Re: Nieślubne dzieci

Post autor: rwelka »

Tomku

I jeszcze jedno.
Bo zapomniałem .

W tej chwili populacja Polaków to tylko 1 % pochodzących od przodków " szlachetnie urodzonych " chociaż to wcale nie są " szlachetnie urodzeni" ze względu na klątwę , którą zdjął dopiero Naczelnik Państwa .
99 % to Polacy pochodzenia plebejskiego .
To jest opisane w każdej książce o społeczeństwie i jego strukturze .
Możemy pominąć pochodzenie szlacheckie bo to niezmiernie rzadkie w Polsce -1 %
Możemy także pominąć pochodzenie sławiańskie -bo to także rzadkie -5 % społeczeństwa .
W moim drzewie na 23.000 przodków szukam jak mogę słowianina .
Ale nie mogę się dopatrzyć .
Mam około 11 herbów -i jest to moje i mojej rodziny przekleństwo .
rwelka

Nieaktywny
Posty: 523
Rejestracja: czw 12 cze 2008, 17:47

Re: Nieślubne dzieci

Post autor: rwelka »

Tomku

I jeszcze jedno.
Bo zapomniałem .

W tej chwili populacja Polaków to tylko 1 % pochodzących od przodków " szlachetnie urodzonych " chociaż to wcale nie są " szlachetnie urodzeni" ze względu na klątwę , którą zdjął dopiero Naczelnik Państwa .
99 % to Polacy pochodzenia plebejskiego .
To jest opisane w każdej książce o społeczeństwie i jego strukturze .
Możemy pominąć pochodzenie szlacheckie bo to niezmiernie rzadkie w Polsce -1 %
Możemy także pominąć pochodzenie sławiańskie -bo to także rzadkie -5 % społeczeństwa .
W moim drzewie na 23.000 przodków szukam jak mogę słowianina .
Ale nie mogę się dopatrzyć .
Mam około 11 herbów -i jest to moje i mojej rodziny przekleństwo .
Tomek1973

Sympatyk
Posty: 1847
Rejestracja: pt 16 sty 2009, 22:37

Re: Nieślubne dzieci

Post autor: Tomek1973 »

Mam wrażenie, że zostałem źle zrozumiany.
Przecież nie mam nic przeciwko osobom pochodzącym z takich związków. To naprawdę gruba przesada. Uważam tylko, że nie ma sensu naginać rzeczywistości w imię... no właśnie - w imię czego?
Jeśli okazało się, że praktyka nie pokrywa się z teorią, to zmieńmy albo teorię, albo praktykę. Ale nie ma sensu zmieniać tego, że "się okazało".
Pisałem niedawno na tym forum o swoich doświadczeniach w tej materii. Dopiero zweryfikowanie tego, co mówiła moja prababcia ze źródłami pozwoliło stwierdzić jednoznacznie, że prababcia podkolorowała swój życiorys. W jej metryce ojciec jest NN, a nazwisko otrzymała po matce. Podstępem skłoniłem do wyznań moją babcię. Wypaplała, kto był ojcem jej teściowej. Poszedłem tym tropem, ale nie mam zamiaru zamazywać rzeczywistości. Te wiadomosci zachowałem tylko dla siebie i nie będę ich upubliczniał.
Oprócz kufra z drzewem genealogicznym, mam też kufer z didaskaliami /to w nim umieściłem tę historię/. Nie wiem, który z nich za 100 lat będzie bardziej cenny.
Nie mieszajmy legend z rzeczywistością. Wprost przeciwnie - róbmy wszystko, bo odróżnić jedno od drugiego. Nawet za cenę fałszywego wstydu.

pozdrawiam - tomek
Ostatnio zmieniony śr 17 cze 2009, 01:35 przez Tomek1973, łącznie zmieniany 1 raz.
Tomek1973

Sympatyk
Posty: 1847
Rejestracja: pt 16 sty 2009, 22:37

Re: Nieślubne dzieci

Post autor: Tomek1973 »

Ale co ma plebejskość czy szlacheckość do poszukiwania przodków?
Mam przodków takich, jakich mam. I tego ani nie zmienię, ani nawet nie mam takiego zamiaru. Zajmuję się poszukiwaniem osób od których pochodzę i staram się unikać sytuacji, w których w wyniku tych poszukiwań czułbym się niczym w gabinecie krzywych luster otoczony jarmarczną tandetą. Nie zajmuję się genalogią dla siebie, dla rodziny czy dla potomnych. Robię to tylko i wyłącznie dla tych, którzy odeszli. To oni dali mi życie. A dziś ja, mogę choć na chwile im się odwdzięczyć i przywrocić ich do życia.
"Honi soit qui mal y pense..."
Dziś za parę złotych można sobie fundnąć herb i wywód przodków od Mieszka I. Ale czy naprawdę o to w tym wszystkim chodzi?

tomek
Ostatnio zmieniony śr 17 cze 2009, 01:54 przez Tomek1973, łącznie zmieniany 1 raz.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ogólne”