Bazgroły w metrykach

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Kublik_Anna

Sympatyk
Posty: 147
Rejestracja: pn 10 sie 2015, 23:35

Bazgroły w metrykach

Post autor: Kublik_Anna »

A dajcież wy już spokój temu tematowi!

Jest oczywiste, że lepiej się czyta dokumenty napisane starannie, niż nabazgrane od niechcenia - i dotyczy to nie tylko genealogii; jak już tu ktoś zauważył - dziś przodują w tym lekarze, pracuję w aptece, mam z tym problemem do czynienia codziennie....
Wojciechowicz_Krzysztof pisze:(...)
Przysłowiowe ‘recepty’ (...) Zresztą mają one krótki żywot, i w razie wątpliwości, aptekarz zawsze się rozezna czy przepisane składniki nie zagrażają zdrowiu pacjenta.
(...)
Krzysztof
:) No tak - cóż to jest 5 lat w obliczu dokumentu Królowej Jadwigi na przykład :)
Nie zawsze, przecież nie zna pacjenta ani jego stanu zdrowia, bywają małe dzieci z padaczką i zdrowi staruszkowie, nie mnie oceniać, czy kuracja jest właściwa. Pozostaje telefon do lekarza panie doktorze, co właściwie pan przepisał.. a i to nie każdy chce współpracować; nam pozostaje nauczyć się pisma pana doktora X. i tyle :(
(dzięki temu łatwiej mi idzie odcyfrowywanie księżych bazgrołów - kwestia wprawy i codziennego treningu :) )

Oprócz bazgrołów źródłem niejasności bywa też zapis żeńskiej formy nazwiska jako "...ówna, ...czanka/..żanka" i "...owa czy ...czyna"
Taka na przykład "Śliżanka" mogła się nazywać Śliz, Śliż, Śłiza, Śliża albo nawet Śliga - a jak nabazgrane, to następny, robiący odpis do ślubu na przykład może taką niewyraźną Mrozównę przeczytać jako "Mrozowską" , szczególnie, gdy sama zainteresowana korzystając z okazji da upust snobizmowi na "..skość" :)
Mam tak w rodzinie - prapradziad jest Mróz, jego syn Mrozek, a wnuczka już Mrozowska...
A jakie cudactwa można zrobić, jak proboszcz nabazgrze niestarannie "Palczewszczanka" :D
Ostatnio zmieniony ndz 15 lis 2015, 11:22 przez Kublik_Anna, łącznie zmieniany 4 razy.
Słowiński_Marek

Sympatyk
Posty: 48
Rejestracja: śr 06 sie 2014, 08:38

Bazgroły w metrykach

Post autor: Słowiński_Marek »

Dokładnie o tym samym myślałem ostatnio, o czym Pan Krzysztof napisał w swym pierwszym poście. Już wcześniej oczywiście trafiały mi się bazgroły. Nie tylko księży, ale o zgrozo również pruskich urzędników. Ale ostatnio miałem drogę przez mękę próbując czytać zapiski z parafii Mikstat z XVII w. Generalnie jest to trudne - łacina, inny kształt liter, atrament, który blaknie. Ale jeden z piszących to już całkowita tragedia. przez dłuższy czas nie mogłem odczytać ani jednego słowa! A refleksję nad "bazgrołami" wywołał fakt, że w pewnym momencie, właśnie po którejś wizytacji, ten sam piszący zaczął być bardzo staranny i pismo stało się super czytelne. A więc można było. I właśnie siedząc nad takimi dokumentami zawsze się zastanawiam czy człowiek, który je sporządzał myślał o tym, że za ileś lat ktoś inny będzie chciał się czegoś z tych dokumentów dowiedzieć, czy też o tym nie myślał lub miał to w nosie.
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Bazgroły w metrykach

Post autor: Sawicki_Julian »

Witam, tym razem zgadzam się całkowicie z Krystyną, no ale kto jak kto, ale Krzysztof starszy ode mnie i nie pamięta jak w latach 50 -tych pisało się obsadką maczaną w kałamarzu obsadzonym pośrodku ławki szkolnej z atramentem. A te bazgroły są starsze o 300 lat i proszę sobie wyobrazić, czy szyby były w oknach wtedy, czy świeca która stoi na stole, świeci w dół tak jak żarówka, czy pióro gęsie jest tak wygodne jak długopis, że nie trzeba go maczać co kilka napisanych słów. A czy dzisiaj weźmie ktoś papier bez linijek i napisze równo całą stronę i bez błędów, a przecież wtedy tylko tak pisali i atrament nie wysychał natychmiast, była bibuła do suszenia strony, a ten kto pisał np. metryki, słuchał co kto mówi i od razy pisał to co słyszał , plus regułka jak w każdej metryce z tytułami swoimi i parafian, a to wszystko musiało być bez błędów napisane raz i koniec, kursora tam nie było do poprawek po sobie. Ja chciałbym znaleźć metrykę ur. swego 4 x pradziadka, może być nabazgrana nawet w spak, aby była, którą poszukuję już kilka lat, pozdrawiam - Julian
Wszeborowski_Tomasz

Sympatyk
Posty: 59
Rejestracja: śr 10 lut 2010, 17:47

Bazgroły w metrykach

Post autor: Wszeborowski_Tomasz »

Wątek typu "a mi się nie podoba jak wieje i leje, bo wolę żeby było sucho i słonecznie". Pisali jak im się chciało, robili karygodne błędy ortograficzne, wiek stron i świadków ustalali na oko, mylili lub koszmarnie przekręcali ich imiona i nazwiska lub zapominali wpisać imię ochrzczonego, ale wszystko to lepsze niż nic.
Kublik_Anna

Sympatyk
Posty: 147
Rejestracja: pn 10 sie 2015, 23:35

Bazgroły w metrykach

Post autor: Kublik_Anna »

POPIERAM !!!
Wolę 100 razy nabazgraną Palczewszczankę, niż "brak księgi z tego roku".
Faktycznie, czasem trudno jest, ale co dziś jest łatwe??
Cieszmy się, że mamy chociaż te bazgroły i możemy ponarzekać na ich autora :)
Pozdrawiam,
Anka K.
Awatar użytkownika
Bartek_M

Członek PTG
Adept
Posty: 3362
Rejestracja: sob 24 mar 2007, 12:47
Podziękował: 1 time
Otrzymał podziękowania: 8 times
Kontakt:

Bazgroły w metrykach

Post autor: Bartek_M »

Zawsze mogło być gorzej. Wyobraźmy sobie, że w XVI wieku pozostajemy - jak Niemcy - przy tradycyjnym piśmie gotyckim, zamiast przyjąć pod wpływem Watykanu pismo humanistyczne (okrągłe, "normalne").
Janina_Tomczyk

Nieaktywny
Posty: 1259
Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28

Bazgroły w metrykach

Post autor: Janina_Tomczyk »

Witam

Całkowicie popieram zdanie tych, którzy cieszą się z metryk nawet nabazgranych i z błędami. Jak na ironię właśnie zaborcom zawdzięczamy taką ilość dostępnych metryk bo widzimy jak niewiele zapisywano w księgach z XVIII wieku i starszych.
Również jak na ironię kwestię bazgrołów w metrykach podnosi osoba, która nic nie zindeksowała dla siebie i wspólnego dobra więc dodam tylko dla jego wiedzy, że większość metryk pisana i przepisywana jako duplikat była autorstwa organistów, a nie księży.
Księża mieli odpowiednie wykształcenie inteligencję i nie ma jakichkolwiek podstaw by to negować ( vide Mikołaj Kopernik ).
Bardzo często probostwa były aż do śmierci kapłana mu powierzane, więc indeksujący bardzo często widzą jaka różnica z wiekiem w tym piśmie następowała. Np w Głownie ksiądz Linowski w I poł XIX wieku pisał niezwykle starannie, a pod koniec życia ledwie mógł się podpisać trzęsącą się ręką.
Podzielam zdanie tych, którzy tezy autora postu negują i są to tezy wyssane z palca.

Janina Władysława Tomczyk
Kublik_Anna

Sympatyk
Posty: 147
Rejestracja: pn 10 sie 2015, 23:35

Bazgroły w metrykach

Post autor: Kublik_Anna »

@ Bartek
E, to się idzie szybko przestawić, jak wszystko masz takie, to się przyzwyczajasz - pooglądaj sobie średniowieczne rękopisy - i nie śliczną minuskułę karolińską tylko właśnie te kanciaki szwabskie :) - a ludzie to czytają ...
W rzeszowskich księgach trafiłam na jednego ambitnego, który pisał takim "nibygotykiem" czy raczej krój literek ściągnął z cyrylicy ozdobnej. Całe szczęście tylko kilka wpisów popełnił :P
Wojciechowicz_Krzysztof

Sympatyk
Posty: 399
Rejestracja: pt 09 kwie 2010, 22:36

Bazgroły w metrykach

Post autor: Wojciechowicz_Krzysztof »

Julianie, jak widzisz na dwóch załączonych metrykach, zdarzali się jednak geniusze, który potrafili pisać wyraźnie przy świecy, bez szyb w oknach, używając kałamarza i gęsiego pióra. Ale czy to istotnie geniusz ich wspierał? Autor pierwszj metryki mógłby ją napisać równie czytelnie, gdyby się nie spieszył i pisał litery, zamiast nieczytelnych wężyków. Taki wężyk można machnąć w dwie sekundy, podczas gdy napisanie czytelnego słowa zajęłoby mu może 5 sekund. Bazgroły są rezultatem jedynie lekceważenia obowiązku i przejawem niechlujstwa. Autor tej drugiej, czytelnej metryki wcale nie miał pięknego charakteru pisma - przeciwnie, pismo wygląda na dość nieporadne.
A argumenty, że lepiej mieć te bazgroły niż spalone, czy zniszczone księgi, w niczym nie usprawiedliwia niestarannych skrybów.
Nie jest ich winą ani zasługa, że ksiegi zostały zniszczone czy też że przetrwały. Natomiast winą ich jest lekceważenie swoich obowiązków.
Pozdrawiam
Krzysztof
Awatar użytkownika
Bartek_M

Członek PTG
Adept
Posty: 3362
Rejestracja: sob 24 mar 2007, 12:47
Podziękował: 1 time
Otrzymał podziękowania: 8 times
Kontakt:

Re: Bazgroły w metrykach

Post autor: Bartek_M »

Kublik_Anna pisze:@ Bartek
E, to się idzie szybko przestawić, jak wszystko masz takie, to się przyzwyczajasz - pooglądaj sobie średniowieczne rękopisy - i nie śliczną minuskułę karolińską tylko właśnie te kanciaki szwabskie :) - a ludzie to czytają ...
No tak, ale niestaranny gotyk jest trudniejszy od niestarannego pisma angielskiego czy italiki, bardziej męczy wzrok.

Z drugiej strony, w gotyku stosowanym w metrykach nazwy własne pisano już italiką. To umożliwia lekturę osobom postronnym. W średniowiecznej kursywie gotyckiej tego udogodnienia brak i podczas kwerendy (np. po księgach miejskich czy grodzkich) trzeba mozolnie czytać każdą linijkę.
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Bazgroły w metrykach

Post autor: Sawicki_Julian »

Krzysztofie, wiem że będąc na Twoim miejscu z daleka od Polski, jesteś zdany tylko na łaskę, nawet na każdego z nas, więc pozostaje się uśmiechać, a to przynosi dobre skutki. A ze było pisane ładnie, czy nie ładnie, to już stara historia i choćby złotymi literami napisał ze są bazgroły, tamto pozostanie takie samo. Sam się przekonałem po latach poszukiwań, ze czasem ma się zły dzień i coś tam się napisze na kogoś, stawiając siebie wyżej, a potem wychodzi ze to bliski kuzyn np. z DNA, choć ma inne nazwisko i co wtedy, jak wszyscy przeczytali i komu jest głupio. A ksiądz to też miał i inne obowiązki, nie tylko udzielać sakramentu, ale tez sąsiedzi widzieli np. jak chodził za bronami ( z koniem ) tylko sutanna fruwała, by posiane zboże uprawić w polu, wtedy ta ręka jest ciężka do ładnego pisania ; pozdrawiam - Julian
Wojciechowicz_Krzysztof

Sympatyk
Posty: 399
Rejestracja: pt 09 kwie 2010, 22:36

Re: Bazgroły w metrykach

Post autor: Wojciechowicz_Krzysztof »

Janina Władysława mnie zdemaskowała. Pasożyt – nic nie zideksował dla siebie i wspólnego dobra, a ośmiela się krytykować! A taż ja bym indeksował, indeksował, droga Janino, gdybym nie mieszkał tak daleko. Ale taka moja przewrotna natura. Kiedyś skrytykowałem też książke Courths-Mahlerowej, choć w niczym się nie przyczyniłem do jej powstania, dystrybucji i rozpowszechniania!
A tu jeszcze wielkoduszna Janina Władysława dodaje do mojej wiedzy, że to organiści pisali, a nie księża. Kowal zawinił, a Cygana powiesili!
Niech i tak będzie. Ale kierownikiem odpowiedzialnym za prowadzenie ksiąg był jednak ksiądz. Powiedzmy, idzie Janina Władysława do notariusza sporządzić testament. Po odebraniu dokumentu okazuje się, że niesposób odczytać w nim ani jednego nazwiska.
A notariusz odpowiada: ot, przykrość! Ale to pisał mój organi...., przepraszam, mój sekretarz. Tak ja niewinny.
A przecież notariusze byli równie dobrze wykształceni, a czasem nawet tak inteligentni jak księża, choć wśród nich nie narodził się jeszcze Kopernik. Najwyżej Lesmian!
Pod koniec swoich wywodów Janina Władysława zdradza jednak sekret, że czasem metryki pisali i księża – nie wyłącznie organiści. „Np w Głownie ksiądz Linowski w I poł XIX wieku pisał niezwykle starannie,..’
Cóż, kto pisał, to pisał, a fakt pozostaje że większa część metryk jest nieczytelna, czego zresztą dowodzą liczne prośby na forum o ich odczytanie. Problem bazgrołów nie jest więc wyssany z palca, jak chce Janina Władysława.
A ja wcale nie jestem antyklerykał. Przeciwnie, księży cenię, a nawet mój bliski kuzyn jest księdzem – bardzo wykształconym i inteligentnym, choć może nie na miarę Kopernika.
Kościół także cenię za jego dwa millenia cywilizacji i kultury europejskiej.

Pozdrawiam

Krzysztof
Janina_Tomczyk

Nieaktywny
Posty: 1259
Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28

Re: Bazgroły w metrykach

Post autor: Janina_Tomczyk »

Dokładnie tak Krzysztofie Wojciechowiczu!
Ja indeksuję bardzo dużo i mogę wypowiedzieć się na temat metryk, zresztą do nas indeksujących zadane zostało to beznadziejnie głupie pytanie. Odpowiada na nie Julian Sawicki, który nic nie indeksuje, a pozostali w większości uznają te głupie tezy o księżach jako nieistotne, więc miałam nie tylko prawo, ale także obowiązek by tak zareagować.
Ponadto z wielkim wysiłkiem udało mi się przekonać proboszcza z jednej z parafii do zindeksowana i publikacji indeksów metryk i tacy mądrale krytykujący wiedzę i poziom intelektualny polskich księży robią wyłącznie szkodę.
Taki to przywilej pasożytów, że żerują na pracy ( niełatwej !) innych , a sami tylko głupio się wymądrzają i krytykują.
A czy z tego wymądrzania się Krzysztofa Wojciechowicza będzie jakiś pożytek i stare metryki nagle staną się bardziej czytelne i warto było te brednie wypisywać ? Każdy rozsądny człowiek może sam sobie na to pytanie odpowiedzieć.
Z tego postu głupota jak waliła tak wali nadal jak widzę.

Janina Władysława Tomczyk dużo indeksująca i nie biadoląca nad pismem.
Wojciechowicz_Krzysztof

Sympatyk
Posty: 399
Rejestracja: pt 09 kwie 2010, 22:36

Re: Bazgroły w metrykach

Post autor: Wojciechowicz_Krzysztof »

Księżą (a może organiści) niechlujnie piszą, a Janina Władysława niechlujnie czyta.
Z tego całego watku, niechaj Janina Władysława wskaże choć na jedno moje słowo, podające w wątpliwość wiedzę i poziom intelektualny księży. Głównym i jedynym tematem było bazgrolenie, przy czym sam starałem się udowodnić, że wada ta nie ma nic wspólnego z wykształceniem i intelektem, a wynika jedynie z lekceważenia obowiązku urzędowego.
Jeśli tego Janina Władysława nie zrozumiała, miałbym powody aby ją podejrzewać nie tylko o niechlujne czytanie, ale i o brak tych przymiotów, kórtych nie odmawiamy księżom.
Wydaje się, że właśnie te przymioty u księży (wiedza i poziom intelektualny), Janina Władysława nieświadomie kwestionuje, wspominając o księdzu, którego trzeba było błagać aby się zgodził na indeksację i publikację metryk jego parafii. Czyżby poziom intelektualny tego księdza nie pozwalał mu dostrzec wartości ocalenia tych historycznych archiwów od pleśni w jego schowku?
Jeśli Janina Władysława uznaje publiczne korzystanie z jej pracy (i innych indeksujących) za żerowanie pasożytów, po cóż trudni się tym zajęciem?
A teraz sprawa 'wymądrzania'. Ja postawiłem proste pytanie dotyczące nieczytelnych metryk. Zasugerowałem też, że wynika to z lekceważenia obowiązków, gdyż czytelnie pisać potrafi już uczeń drugiej klasy. 'Wymadrzania' napłynęły w formie komentarzy, takich jak Janiny Władysławy.
W sumie Janina Władysława nie przedstawiła ani jednego rzeczowego argumentu, oprócz inwektyw takich, jak 'głupota', 'bzdury','pasożyt', 'wymądrzanie', etc.

Krzysztof
Staporek_Kamil

Sympatyk
Mistrz
Posty: 196
Rejestracja: pt 03 lut 2012, 19:16

Re: Bazgroły w metrykach

Post autor: Staporek_Kamil »

nuda, nuda, nuda........
Kamil Stąporek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”