Rozbieżność dotycząca roku urodzenia
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
Rozbieżność dotycząca roku urodzenia
Dzień dobry
Na pewnym etapie poszukiwań natrafiłem na pewną nieścisłość. Otóż w akcie urodzenia Bolesława Kępka z 1906 roku
http://szukajwarchiwach.pl/62/96/0/1/64 ... RsClmKt2hQ numer 170
jako Ojciec widnieje Andrzej Kępka w wieku 53 lat. Wskazywałoby to rok urodzenia Andrzeja na 1853. W aktach z tego rocznika i miejscowości Andrzeja Kępka nie ma. Jest za to w roku 1854
http://szukajwarchiwach.pl/35/1941/0/2. ... 0hnAzNodVw numer 66
Czy ktoś z Państwa natknął się może na podobne problemy i niejasności?
Proszę także uprzejmie o "rozszyfrowanie" samego aktu z 1854 roku, bo choć po polsku pisany to nie jestem w stanie jednoznacznie odczytać niektórych słów.
Serdecznie dziękuję za wszelką pomoc i porady
Na pewnym etapie poszukiwań natrafiłem na pewną nieścisłość. Otóż w akcie urodzenia Bolesława Kępka z 1906 roku
http://szukajwarchiwach.pl/62/96/0/1/64 ... RsClmKt2hQ numer 170
jako Ojciec widnieje Andrzej Kępka w wieku 53 lat. Wskazywałoby to rok urodzenia Andrzeja na 1853. W aktach z tego rocznika i miejscowości Andrzeja Kępka nie ma. Jest za to w roku 1854
http://szukajwarchiwach.pl/35/1941/0/2. ... 0hnAzNodVw numer 66
Czy ktoś z Państwa natknął się może na podobne problemy i niejasności?
Proszę także uprzejmie o "rozszyfrowanie" samego aktu z 1854 roku, bo choć po polsku pisany to nie jestem w stanie jednoznacznie odczytać niektórych słów.
Serdecznie dziękuję za wszelką pomoc i porady
Rozbieżność dotycząca roku urodzenia
Jest to normalne. Nikt nie legitymował się wówczas dokumentem tożsamości. Co powiedziano, co usłyszano lub zapamiętano to napisano w akcie. To samo dotyczy pisowni nazwisk. W tym przypadku może być napisane Kępka, Kempka,Kempa, Gempka itp.
Pozdrawiam
Teresa
Pozdrawiam
Teresa
- Świątek_Katarzyna

- Posty: 155
- Rejestracja: pt 13 lis 2015, 15:33
Andrzej Kępka ma wystawiony akt urodzenia w listopadzie, chyba dokładnie 27 listopada. Rzeczywiście pismo jest trudne do odczytania, więc nie wiem, na ile ta data pokrywa się z urodzeniem, ale z tego, co zauważyłam, podawano taką wiadomość zazwyczaj z góra kilkudniowym opóźnieniem (o ile nie kłamano, tego nie sprawdzimy). Jeśli Andrzej faktycznie urodził się pod koniec listopada, mógł nawet świadomie sobie ten jeden rok odejmować i nie zdziwiłabym się, gdyby tak robił. Praktycznie dodawano mu niemal cały rok życia, którego nie przeżył. Tak jak Terluk wspomniał, nikt nie chodził w tamtych czasach z dowodem, więc urzędnik nie miał jak spradzić, na ile to, co mówi taki delikwent, jest prawdą.
Jest jeszcze możliwość, że sam nie za bardzo Andrzej orientował się w tym, ile ma lat, ale w tym konkretnym przypadku, biorąc pod uwagę właśnie datę urodzenia, jest to mało prawdopodobne. Aczkolwiek mam w drzewie co najmniej jeden taki przypadek roztrzepańca, który za każdym urodzeniem dziecka podawał swój inny wiek, sugerujący na zupełnie inną datę swojego urodzenia. Kolejne dziecko urodziło mu się zaledwie po dwóch latach, a dodał sobie pięć. Na własnym ślubie też widać, że nie wiedział, ile ma lat...
Rozbierzność daty urodzenia to jeszcze nic. Prawdziwa zmora z którą się borykam to właśnie pisownia nazwisk. Petent bez przednich zębów sepleniący, jękający się, urzędnik głuchy na jedno ucho i już mamy nie to nazwisko, jakie trzeba w dokumencie. Pomijam jeszcze złośliwego urzędnika, który sam sobie przeinaczy. Jeśli zainteresowany był piśmienny, to mógł sprawdzić, czy mu dobrze dane wpisali, a jak pisać ni czytać nie umiał, to klops. I tak na akcie urodzenia Jędryśczyk, ślub jako Jędrejszczyk, a zgon jako Andryszczyk.
Innym razem delikwent może mieć dwa imiona i podawać je zamiennie, jak mu się podoba, bo kto mu broni? Jak to ogarnąć? To jest koszmar. Szukaj krewnych na wszstkie możliwe sposoby, na ile tylko wyobraźnia pozwala.
Przepraszam za dygresję, ale miałam potrzebę pożalenia się. I przy okazji ostrzegam, by mieć dużo dystansu do treści metryk i naprawdę dużo wyobraźni w kwestii poszukiwanego nazwiska.
Jest jeszcze możliwość, że sam nie za bardzo Andrzej orientował się w tym, ile ma lat, ale w tym konkretnym przypadku, biorąc pod uwagę właśnie datę urodzenia, jest to mało prawdopodobne. Aczkolwiek mam w drzewie co najmniej jeden taki przypadek roztrzepańca, który za każdym urodzeniem dziecka podawał swój inny wiek, sugerujący na zupełnie inną datę swojego urodzenia. Kolejne dziecko urodziło mu się zaledwie po dwóch latach, a dodał sobie pięć. Na własnym ślubie też widać, że nie wiedział, ile ma lat...
Rozbierzność daty urodzenia to jeszcze nic. Prawdziwa zmora z którą się borykam to właśnie pisownia nazwisk. Petent bez przednich zębów sepleniący, jękający się, urzędnik głuchy na jedno ucho i już mamy nie to nazwisko, jakie trzeba w dokumencie. Pomijam jeszcze złośliwego urzędnika, który sam sobie przeinaczy. Jeśli zainteresowany był piśmienny, to mógł sprawdzić, czy mu dobrze dane wpisali, a jak pisać ni czytać nie umiał, to klops. I tak na akcie urodzenia Jędryśczyk, ślub jako Jędrejszczyk, a zgon jako Andryszczyk.
Innym razem delikwent może mieć dwa imiona i podawać je zamiennie, jak mu się podoba, bo kto mu broni? Jak to ogarnąć? To jest koszmar. Szukaj krewnych na wszstkie możliwe sposoby, na ile tylko wyobraźnia pozwala.
Przepraszam za dygresję, ale miałam potrzebę pożalenia się. I przy okazji ostrzegam, by mieć dużo dystansu do treści metryk i naprawdę dużo wyobraźni w kwestii poszukiwanego nazwiska.
Poszukuję nazwisk: Bloch i Kopaniarz parafii Długosiodło.
Dziękuję za cenne porady i za dygresję także, bo ciekawa. Więc nie sposób mieć pretensji za nią
Jest jeszcze akt urodzenia również Andrzeja Kępka, z tamtej parafii i z sąsiedniej miejscowości, ale różnica jest aż 5 lat (1959). Pozostałaby mi wątpliwość ale sugeruję się tym, że w akcie urodzenia syna Andrzeja, jako miejscowość podane są Szyszki. Na upartego zawsze mogli się przeprowadzić, ale to mało prawdopodobne. Jeszcze upewnię się, odszukując akt zgonu Andrzeja.
A to akurat dziwne - przecież był obowiązek przedłożenia metryki urodzenia przy ślubie.Świątek_Katarzyna pisze:Na własnym ślubie też widać, że nie wiedział, ile ma lat
Akurat akt zgonu niekoniecznie rozstrzygnie tę kwestię. Wszak - jak sam zauważyłeś - mógł się przeprowadzić.tom0207 pisze:Jeszcze upewnię się, odszukując akt zgonu Andrzeja.
Rozstrzygający byłby akt małżeństwa Andrzeja z Marianną Tomasik, bo tam będą podani rodzice Andrzeja, których można będzie porównać z rodzicami z obu potencjalnych aktów urodzenia.
Niestety, z tego co widzę małżeństwo to zostało zawarte w parafii Stanin (nr 20/1902).
A tej parafii w internecie póki co nie ma (jest w AP w Siedlcach).
Pozdrawiam,
Robert
Robert
Tomku
Różnica jednego roku (w dzisiejszym rozumieniu) jest całkowicie zrozumiała gdy się wie o tym iż w tamtych czasach wiek określano w stosunku do lat nie skończonych, tzn dziś powiemy że ktoś ma 35 lat a wtedy byłoby to 36 lat. Spotykałem już przypadki gdy tym sposobem określano wiek w odniesieniu do lat, miesięcy i dni.
Co innego gdybyś znalazł akt z 1852 r. Wtedy należy rozważać podanie błędnej daty względnie akt dotyczy innej osoby.
Pozdrawiam
Janusz
Różnica jednego roku (w dzisiejszym rozumieniu) jest całkowicie zrozumiała gdy się wie o tym iż w tamtych czasach wiek określano w stosunku do lat nie skończonych, tzn dziś powiemy że ktoś ma 35 lat a wtedy byłoby to 36 lat. Spotykałem już przypadki gdy tym sposobem określano wiek w odniesieniu do lat, miesięcy i dni.
Co innego gdybyś znalazł akt z 1852 r. Wtedy należy rozważać podanie błędnej daty względnie akt dotyczy innej osoby.
Pozdrawiam
Janusz
