Witam,
Kiedy kilka lat temu zaczynałem przygodę z genealogią. Ja potomek chłopów pańszczyźnianych byłem przekonany, że wśród przodków znajdę wyłącznie włościan i jeżeli nasz bliski przodek nie popełnił po 1945 roku jakiegoś mezaliansu to wcześniej w XIX, czy XVIII wieku nie jest możliwe małżeństwo między stanowe. Jakie były moje zdziwienie, gdy dzięki metrykom odkryłem dwa ciekawe życiorysy. Jeden związany ze wzrostem, drugi ze spadkiem znaczenia.
Przypadek pierwszy: Maciej Włoczewski (ok. 1780-1847)
ok. 1780 urodził się w Płocku (ziemi płockiej ?) jako syn Jana i Rozalii Ryngicz
1791 ojciec Jaśnie Pan jest ekonomem w Maszkowie parafia Iwanowice
1807 Maciej żeni się z JP Wiktorią Chrzanowską córką ekonoma z Biskupic
1809 JP rodzi się w Biskupicach parafia Iwanowice córka Józefa Marianna
1814 rodzi się syn Hipolit (nie wiadomo gdzie)
1816 JP rodzi się Władysław Stanisław Józef w Biskupicach parafia Iwanowice
1816 umiera żona Wiktoria Chrzanowska
1816-1818 Maciej co najmniej osiem razy zostaje chrzestnym włościan z Biskupic
między 1816 a 1820 ślub z niewiadomego stanu, w niewiadomym miejscu z Magdaleną Niklas (ur. ok. 1800)
1820 JP rodzi się w Biskupicach syn Wincenty Franciszek
1824 rodzi się w parafii Sokolinie Józefa Gertruda - Maciej jest ekonomem w Charzewicach, świadkami są włościanie
1831 rodzi się w Miechowie (brak aktu w tym roku) córka Emilia
1838 rodzi się w Miechowie syn Franciszek Wincenty - ojciec jest pisarzem
1838 i 1839 rodzą się w nieznanym miejscu córka Marianna i syn Błażej
1847 Maciej Włoczewski umiera w Miechowie jako komornik
Syn Wincenty początkowo jest pisarzem następnie komornikiem, wyróżnia go tylko to, że umie pisać.
Syn Franciszek wyjechał do Kielc (Białogon), gdzie zostaje robotnikiem w fabryce.
Przypadek drugi: Jan Zych (1818-1874)
1818 urodził się w Warszawie Jan Zych syn służącego Antoniego i Marianny Zarzyckiej. Ojciec początkowo nosi nazwisko Szymoniak, w innych aktach jest też stróżem.
1839 ślub Jana z dziesięć lat starszą Teklą Markocką, mieszczką z Pińczowa,. Jan jest czeladnikiem profesji rymarskiej, piśmiennym.
brak informacji o Janie i Tekli z lat 1839-1863, z jednym wyjątkiem:
1849 rodzi się i umiera w Woli Lubeskiej parafia Nawarzyce córka Elżbieta - Jan jest karczmarzem
1863 umiera Tekla w Kacicach parafia Prandocin, Jan jest rymarzem nadwornym
1864 ślub w Czaplach Wielkich z Józefą Marianną Włoczewską (córką Wincentego, a wnuczką Macieja) Jan jest rymarzem
1865 urodzenie w Kacicach parafia Prandocin Stanisławy Florentyny Jan jest dozorcą we dworze kacickim
1866 urodzenie w Sosnówce parafia Prandocin Tekli, Jan jest służącym, przekreślone jest włościanin na korzyść mieszczanin
1868 urodzenie w Sosnówce Błażeja Jana - Jan jest ekonomem
1870 urodzenie w Sosnówce Marianny a 1872 Rozalii, Jan jest ekonomem
1874 śmierć w Granowie - Jana Zych ekonoma
Mam więc pytanie. Czy u Was też miały miejsce w rodzinie takie kariery ?? Gdzie mam szukać dalszych informacji na temat ich losów.
Pozdrawiam Przemek
Wzrost i spadek znaczenia naszych przodków.
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Wzrost i spadek znaczenia naszych przodków.
Witam Przemek, to co tu podajesz musisz mieć dane z metryk, przydałaby się mapka odręcznie narysowana z naniesieniem jak widać co urodzenie dziecka, to zmiana zamieszkania.
Czy były wzloty u moich przodków Sawickich, raczej upadki, ja prowadzę linię tylko po mieczu, u mnie można podzielić to na trzech synów pra...dziadka Walentego Jana, zm. gdzieś ? w 1797 r.
Najstarszy syn Jan Bonawentura miał dwa majątki, własny i dzierżawny w dożywociu, ale nie miał potomstwa, zm. w 1838 r. i po nim gospodarzył brat najmłodszy.
Średni syn Onufry i jego syn Józef, potem wnuk Stanisław, było na poziomie wielmożnego pana do lat 1875, potem już w nowym miejscu jego wnuk Stanisław jest jako kolonista i z tej linii są nadal potomni ( 15 osób ) jak widać ze tu coś pisze.
A najmłodszy syn Filip i jego potomni byli bardziej związani z wojskiem, Filip u Napoleona, syn Ignacy powstaniec styczniowy i za to wypędzeni z majątku i zmiana na leśniczych, ojciec i syn Henryk, a syn jego w wojsku generał, ale pozostaje na zachodzie do śmierci, męskiego potomka nie ma.
Z tej linii od Filipa jest jeszcze jeden syn Władysław posesorem w Grabkach, syn jego Lucjan ( notariusz) ma dwa majątki. Syn Lucjana to Aleksander i ma jeszcze po rodzicach i za żona trzeci majątek, mają syna Jacka, który zabity w wojnę, dwa majątki Alexander sprzedał, a trzeci zabrali po wojnie i tu nie ma potomka męskiego.
Przemek, czy warto o tym tak pisać i podawać z nazwiska, myślę ze warto, bo ktoś znajdzie coś z naszych tu wpisów.
U mnie też nie było lekko, przez 7 razy się przeprowadzałem, aż wybudowałem razem z żonką dom i chyba koniec opowieści będzie o tym nazwisku w następnym pokoleniu u mnie ? ; pozdrawiam - Julian
Czy były wzloty u moich przodków Sawickich, raczej upadki, ja prowadzę linię tylko po mieczu, u mnie można podzielić to na trzech synów pra...dziadka Walentego Jana, zm. gdzieś ? w 1797 r.
Najstarszy syn Jan Bonawentura miał dwa majątki, własny i dzierżawny w dożywociu, ale nie miał potomstwa, zm. w 1838 r. i po nim gospodarzył brat najmłodszy.
Średni syn Onufry i jego syn Józef, potem wnuk Stanisław, było na poziomie wielmożnego pana do lat 1875, potem już w nowym miejscu jego wnuk Stanisław jest jako kolonista i z tej linii są nadal potomni ( 15 osób ) jak widać ze tu coś pisze.
A najmłodszy syn Filip i jego potomni byli bardziej związani z wojskiem, Filip u Napoleona, syn Ignacy powstaniec styczniowy i za to wypędzeni z majątku i zmiana na leśniczych, ojciec i syn Henryk, a syn jego w wojsku generał, ale pozostaje na zachodzie do śmierci, męskiego potomka nie ma.
Z tej linii od Filipa jest jeszcze jeden syn Władysław posesorem w Grabkach, syn jego Lucjan ( notariusz) ma dwa majątki. Syn Lucjana to Aleksander i ma jeszcze po rodzicach i za żona trzeci majątek, mają syna Jacka, który zabity w wojnę, dwa majątki Alexander sprzedał, a trzeci zabrali po wojnie i tu nie ma potomka męskiego.
Przemek, czy warto o tym tak pisać i podawać z nazwiska, myślę ze warto, bo ktoś znajdzie coś z naszych tu wpisów.
U mnie też nie było lekko, przez 7 razy się przeprowadzałem, aż wybudowałem razem z żonką dom i chyba koniec opowieści będzie o tym nazwisku w następnym pokoleniu u mnie ? ; pozdrawiam - Julian
Wzrost i spadek znaczenia naszych przodków.
Witam,
Wiadomo, ciągłe zmiany są częścią naszego życia. Wydaje mi się, że jednak nie było tak zawsze. Wśród innych przodków mam kilka tuzinów sytuacji, zwłaszcza wśród chłopstwa, że ktoś urodził się w konkretnej wsi, wziął ślub, tutaj urodziło mu się ośmioro dzieci, tutaj pięcioro z nich zmarło. Wreszcie po około 50-60 latach życia w tej samej wsi umarł. Oczywiście, że wszystkie te fakty określiłem na postawie metryk, gdyż do innych źródeł na razie nie dotarłem. Wskazane powyżej przypadki Jana i Macieja są tutaj wyjątkami, jednak określonymi również wyłącznie na podstawie metryk.
Pozdrawiam Przemek
Wiadomo, ciągłe zmiany są częścią naszego życia. Wydaje mi się, że jednak nie było tak zawsze. Wśród innych przodków mam kilka tuzinów sytuacji, zwłaszcza wśród chłopstwa, że ktoś urodził się w konkretnej wsi, wziął ślub, tutaj urodziło mu się ośmioro dzieci, tutaj pięcioro z nich zmarło. Wreszcie po około 50-60 latach życia w tej samej wsi umarł. Oczywiście, że wszystkie te fakty określiłem na postawie metryk, gdyż do innych źródeł na razie nie dotarłem. Wskazane powyżej przypadki Jana i Macieja są tutaj wyjątkami, jednak określonymi również wyłącznie na podstawie metryk.
Pozdrawiam Przemek
-
vonklinkoff

- Posty: 288
- Rejestracja: wt 06 wrz 2011, 01:01
Wzrost i spadek znaczenia naszych przodków.
Przekopiuję treść jednego z moich postów. Przykład awansu społecznego mojego przodka:
W 1817 roku we wsi Jukowie (Łódzkie) rodzi się w rodzinie chłopskiej Piotr Sprycha. 19 lat później wyjeżdża on do Kutna i bierze sobie za żonę Teofilę Witkowską, córkę cieśli nadwornego. Nazwisko zapisane już jest jako Spryszyński a sam Piotr jest wtedy traczem, czyli pomocnikiem cieśli. Do tego momentu wszystko układa się w logiczną całość.
5 lat później Piotr już jest pisarzem konsumpcyjnym (sam nauczył sie czytać i pisać) a 15 lat później jest rządcą dóbr Kąty w Łódzkiem. Wszystkie jego dzieci, o których wiem wychodzą za szlachetnie urodzonych. Jego syn Jan, mój prapradziadek jest dzierżawcą majątku Polesie, Niespusza i probostwa w Rdutowie, bierze sobie za żonę Aleksandrę Porajównę Swinarską.
Ciekawe jest też, że większość rodzeństwa Piotra także emigruje do Kutna i wżenia się w mieszczańskie i szlacheckie rodziny (np siostra Piotra, Antonina, żeni się w wieku 18 lat z porucznikiem wojsk carskich Henrykiem Leopoldem Rybickim - rodziny Rybickich i Spryszyńskich zawiązują długą przyjaźń i w 1906 roku kuzynostwo znów bierze ślub ze sobą).
Głowa rodziny, ojciec Piotra i reszty dzieci zostaje w Jukowie i tam umiera w 1832, jako wyrobnik.
Całe kuzynostwo Piotra zostaje na wsi i żyją tam w większości przez następne sto lat, wciąż jako włościanie.
Maciek
W 1817 roku we wsi Jukowie (Łódzkie) rodzi się w rodzinie chłopskiej Piotr Sprycha. 19 lat później wyjeżdża on do Kutna i bierze sobie za żonę Teofilę Witkowską, córkę cieśli nadwornego. Nazwisko zapisane już jest jako Spryszyński a sam Piotr jest wtedy traczem, czyli pomocnikiem cieśli. Do tego momentu wszystko układa się w logiczną całość.
5 lat później Piotr już jest pisarzem konsumpcyjnym (sam nauczył sie czytać i pisać) a 15 lat później jest rządcą dóbr Kąty w Łódzkiem. Wszystkie jego dzieci, o których wiem wychodzą za szlachetnie urodzonych. Jego syn Jan, mój prapradziadek jest dzierżawcą majątku Polesie, Niespusza i probostwa w Rdutowie, bierze sobie za żonę Aleksandrę Porajównę Swinarską.
Ciekawe jest też, że większość rodzeństwa Piotra także emigruje do Kutna i wżenia się w mieszczańskie i szlacheckie rodziny (np siostra Piotra, Antonina, żeni się w wieku 18 lat z porucznikiem wojsk carskich Henrykiem Leopoldem Rybickim - rodziny Rybickich i Spryszyńskich zawiązują długą przyjaźń i w 1906 roku kuzynostwo znów bierze ślub ze sobą).
Głowa rodziny, ojciec Piotra i reszty dzieci zostaje w Jukowie i tam umiera w 1832, jako wyrobnik.
Całe kuzynostwo Piotra zostaje na wsi i żyją tam w większości przez następne sto lat, wciąż jako włościanie.
Maciek
Maciej
- Świątek_Katarzyna

- Posty: 155
- Rejestracja: pt 13 lis 2015, 15:33
Re: Wzrost i spadek znaczenia naszych przodków.
Już nie raz spotykam się z przypadkiem zmiany nazwiska tu na forum. Nurtuje mnie pytanie, w jaki sposób zidentyfikować taką osobę. Skąd myśl, żeby szukać pod tak zmeininym nazwiskiem i jak można było poznać, że ten Piotr Sprycha jest tym Piotrem Spryszyńskim, a nie zachodzi tu zbierzność nazwisk, tym bardziej, że zachodzi zmiana miejsca zamieszkania?vonklinkoff pisze:W 1817 roku we wsi Jukowie (Łódzkie) rodzi się w rodzinie chłopskiej Piotr Sprycha. 19 lat później wyjeżdża on do Kutna i bierze sobie za żonę Teofilę Witkowską, córkę cieśli nadwornego. Nazwisko zapisane już jest jako Spryszyński a sam Piotr jest wtedy traczem, czyli pomocnikiem cieśli.
Poszukuję nazwisk: Bloch i Kopaniarz parafii Długosiodło.
Re: Wzrost i spadek znaczenia naszych przodków.
Witam
Jeszcze w XIX wieku nazwiska zwłaszcza chłopskie dosyć często podlegały zmianie. Mam też taki przypadek w rodzinie żonki. Bartłomiej Sobczyk włościanin, pochodzący z pod Sędziszowa stał się po ślubie z córką ekonoma Sobczyńskim. Tutaj przynajmniej uchwytny jest powód tej zmiany - splendor spowodowany ważnym małżeństwem skłonił Bartłomieja do uszlachcenia nazwiska. Wśród przodków mam jednak dwa przypadki gdzie tych powodów nie widać:
Pierwszy w parafii Poczesna Szczepan Czerwik syn Antoniego Czerwika stał się nagle Szczepanem Ordą i tak nazywają się wszyscy jego potomkowie.
Drugi w Warszawie Antoni Szymoniak (służący wspomniany przeze mnie w pierwszym poście służący) stał się w pewnym momencie Antonim Zychem.
Pozdrawiam Przemek
Jeszcze w XIX wieku nazwiska zwłaszcza chłopskie dosyć często podlegały zmianie. Mam też taki przypadek w rodzinie żonki. Bartłomiej Sobczyk włościanin, pochodzący z pod Sędziszowa stał się po ślubie z córką ekonoma Sobczyńskim. Tutaj przynajmniej uchwytny jest powód tej zmiany - splendor spowodowany ważnym małżeństwem skłonił Bartłomieja do uszlachcenia nazwiska. Wśród przodków mam jednak dwa przypadki gdzie tych powodów nie widać:
Pierwszy w parafii Poczesna Szczepan Czerwik syn Antoniego Czerwika stał się nagle Szczepanem Ordą i tak nazywają się wszyscy jego potomkowie.
Drugi w Warszawie Antoni Szymoniak (służący wspomniany przeze mnie w pierwszym poście służący) stał się w pewnym momencie Antonim Zychem.
Pozdrawiam Przemek