Chłopskie wędrówki
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Chłopskie wędrówki
Brat rodzony mego 4xpradziadka urodził się póki co nie wiem gdzie. W wieku 30 lat, w 1814 roku ożenił się w niedawno powstałej wiosce Budy Niemianowskie parafia Skaryszew, którą tworzyli drwale dokonujący wyrębu Puszczy Kozienickiej. Wedle aktu znania został zapisany jako włościanin tam mieszkający, syn rodziców podanych jedynie z imion i nazwiska rodowego ojca, co może równie dobrze oznaczać chłopa trudniącego się rolą, jak też parobka czy wyrobnika. Już dwa lata później mieszkał w Xawerowie koło Stromca, w prostej linii 33 km od w/w Budów Niemianowskich, gdyż od tego to roku w parafii stromieckiej zaczynają się pojawiać akta urodzeń jego dzieci. Dzieci miał urodzonych w Xawerowie kilkoro. W 1831 roku dzieci zaczynają się rodzić we wsi Maków parafia Skaryszew na płd wschód od Radomia (również 33 km od Xawerowa w prostej linii). Proboszcz stromecki w odróżnieniu od skaryszewskiego bardzo skrupulatnie zapisywał każdego rozróżniając nie tylko szlachtę od pospólstwa, ale także wśród tych ostatnich wagę przykładał dużą do tego, czy dana osoba była gospodarzem (jak mój przodek, o którym mowa), czy też komornikiem, wyrobnikiem, zagrodnikiem, czy też rzemieślnikiem, przy czym w tym ostatnim przypadku podawał specjalizację.
W związku z tym zwracam się z zapytaniem do szanownego grona, czy w czasach napoleońskich i przez dwie dekady po nich istniał zwyczaj dowolnego przerzucania chłopa przypisanego do ziemi (w końcu był tzw. gospodarzem), czy też chłopi mogli sobie tak dowolnie wędrować za zarobkiem i zmieniać miejsce zamieszkania?
W związku z tym zwracam się z zapytaniem do szanownego grona, czy w czasach napoleońskich i przez dwie dekady po nich istniał zwyczaj dowolnego przerzucania chłopa przypisanego do ziemi (w końcu był tzw. gospodarzem), czy też chłopi mogli sobie tak dowolnie wędrować za zarobkiem i zmieniać miejsce zamieszkania?
Pozdrawiam
Grzegorz
Grzegorz
-
Warakomski

- Posty: 928
- Rejestracja: śr 29 lut 2012, 16:28
KONSTYTUCJA KSIĘSTWA WARSZAWSKIEG z 1807 r. czyli Dziennik Praw Księstwa Warszawskiego
Art. 4. Znosi się niewola. Wszyscy obywatele są równi przed obliczem prawa.
http://pbc.biaman.pl/dlibra/docmetadata ... ublication
Konstytucja znosiła poddaństwo chłopów, zapewniając im wolność osobistą; nie podjęto jednak decyzji o ich uwłaszczeniu ani nie zniesiono pańszczyzny.
Krzysztof
Art. 4. Znosi się niewola. Wszyscy obywatele są równi przed obliczem prawa.
http://pbc.biaman.pl/dlibra/docmetadata ... ublication
Konstytucja znosiła poddaństwo chłopów, zapewniając im wolność osobistą; nie podjęto jednak decyzji o ich uwłaszczeniu ani nie zniesiono pańszczyzny.
Krzysztof
Dziękuję za odpowiedź. To wiele wyjaśnia. Oczywiście na terenach polskich znajdujących się pod zaborami niewola dalej panowała? Jeszcze dużo szukania przede mną, bo przed pojawieniem się obu braci na terenach wymienionych w pierwszym poście ich nazwisko nie występuje, zatem mogli przybyć skądkolwiek.
Pozdrawiam
Grzegorz
Grzegorz
-
Pawłowski_Henryk

- Posty: 408
- Rejestracja: śr 09 lut 2011, 17:01
W przypadku chłopów niezwykle istotne jest precyzowanie o jaki zabór chodzi. W przypadku Galicji przypisanie chłopa do ziemi skończyło się już ok. 1790 i moi przodkowie zdaje się skwapliwie to wykorzystali bo mój Wojciech w 1790 roku bierze ślub we wsi w której mojej rodziny wcale jeszcze w 1787 nie ma. Oczywiście mogli nie być gospodarzami ale w 1820 w tej samej wsi jest już prawdziwy wysyp Pawłowskich. Co do wędrówek w Polsce przedrozbiorowej też zależy od epoki bo mam udokumentowane kontakty z początku XVII wieku gdzie część mojej rodziny spokojnie spod Sącza przenosi się do Podolińca w obecnej Słowacji synowie Wędrowniczka wracaja w sprawach spadkowych przy których świadczą szlachetnie urodzeni
A jak taka przeprowadzka wyglądała od strony praktycznej? Chłop dostawał jakiś dokument od właściciela dóbr, na podstawie którego wystawiano w nowym miejscu w razie potrzeby akt znania? Właściciel szukał na jego miejsce innego chłopa? Czy też zwykle tylko dzieci szukały szczęścia w innych stronach, a rodzice zostawali na roli, tak jak to dzisiaj bywa? Swoją drogą ciekawe również jest to, na jakiej podstawie wystawiano akt znania?
Pozdrawiam
Grzegorz
Grzegorz
-
Gawroński_Zbigniew

- Posty: 2694
- Rejestracja: wt 16 cze 2015, 13:29
W drugim bodajże tomie swych "dzienników" Ewa Felińska opisuje ze szczegółami kilka takich masowych wędrówek chłopów. Wyglądało to tak, że potrafiła cała wioska z dnia na dzień porzucić swą siedzibę i pójść za spodziewanym lżejszym chlebem, zostawiając właściciela ze zbożem na polu albo przed zasiewami. Bez mała regułą niekiedy i gdzieniegdzie było przymykanie oka na takie masowe ucieczki w nadziei, że do zainteresowanego też ktoś ucieknie.
Po zindeksowaniu kilku parafii, mam troszkę inny pogląd na sprawę migracji chłopów, niż to co uczono mnie w szkole.Być może mylę się, ale migracje cały czas były.Przypuszczam, że do ziemi byli przywiązani chłopi ci, którzy dzierżawili ziemię od pana.Reszta szła przed siebie za chlebem.
W maleńkiej parafii Prawno w lubelskim,w rodzinnej wiosce mojej babci księgi zachowały się od 1657 roku i tam widoczne jak na dłoni jest ciągły ruch.Jedni przybywali, inni wybywali.Do wsi,kiedyś miasteczka(ludność głównie zajmowała się uprawą roli) położonego parę kilometrów od Wisły, przybywali z różnych stron-z Chełma,świętokrzyskiego,z Grębowa, ze Skowierzyna , Opatowa,z kraju pruskiego,spod Kalisza,Radomia, Śląska,Płocka i spod gór.
Często całe rodziny.I często zostawali.
Także nie sugerowałabym się odległością.
Swego pra.. znajduję w roku 1814 jako magazyniera w Kutnie,a w 1816 jako prawdopodobnie dzierżawcę(?) części wsi Wiesiołów par.Dąbie w Wielkopolsce aby w 1837 znaleźć go we wsi Srebrna par.Szumowo niedaleko Łomży.
Gdzie zmarł on i jego małżonka nie mam pojęcia. W parafii Szumowo podobno nie ma aktu zgonu.
Do aktu znania nie mam zaufania w 100%. Niby stawało dwóch świadków, ale ich zeznania były różne.
W akcie znania mojej pra... było, że jej rodzice zmarli przed 8 laty i to w Wielkopolsce, tymczasem ojciec jej zmarł zaledwie 1 rok wcześniej w Kampinosie.
Także, nie wszystko co odkrywamy o swoich przodkach jest prawdą i trzeba brać na to poprawkę, że gdzieś z jakiegoś powodu pasowało im troszeczkę rozminąć się z prawdą.
Dana
W maleńkiej parafii Prawno w lubelskim,w rodzinnej wiosce mojej babci księgi zachowały się od 1657 roku i tam widoczne jak na dłoni jest ciągły ruch.Jedni przybywali, inni wybywali.Do wsi,kiedyś miasteczka(ludność głównie zajmowała się uprawą roli) położonego parę kilometrów od Wisły, przybywali z różnych stron-z Chełma,świętokrzyskiego,z Grębowa, ze Skowierzyna , Opatowa,z kraju pruskiego,spod Kalisza,Radomia, Śląska,Płocka i spod gór.
Często całe rodziny.I często zostawali.
Także nie sugerowałabym się odległością.
Swego pra.. znajduję w roku 1814 jako magazyniera w Kutnie,a w 1816 jako prawdopodobnie dzierżawcę(?) części wsi Wiesiołów par.Dąbie w Wielkopolsce aby w 1837 znaleźć go we wsi Srebrna par.Szumowo niedaleko Łomży.
Gdzie zmarł on i jego małżonka nie mam pojęcia. W parafii Szumowo podobno nie ma aktu zgonu.
Do aktu znania nie mam zaufania w 100%. Niby stawało dwóch świadków, ale ich zeznania były różne.
W akcie znania mojej pra... było, że jej rodzice zmarli przed 8 laty i to w Wielkopolsce, tymczasem ojciec jej zmarł zaledwie 1 rok wcześniej w Kampinosie.
Także, nie wszystko co odkrywamy o swoich przodkach jest prawdą i trzeba brać na to poprawkę, że gdzieś z jakiegoś powodu pasowało im troszeczkę rozminąć się z prawdą.
Dana
