Zmiana nazwiska dziecka w II poł. XIX w.
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
Zmiana nazwiska dziecka w II poł. XIX w.
Witam,
widze ze watek o zmianie nazwisk jest na Forum dosyc mocno obecny, ale chciałbym zapytac o dosyc konkretna sytuacje: zmiany nazwiska dziecka nieslubnego w zwiazku z faktem pozniejszego slubu jego rodzicow.
Rzecz dotyczy Wilenszyzny, formalnie zaboru rosyjskiego, ale oczywiscie o przypadkach z terenu Krolestwa Polskiego tez chetnie usłysze...
Otoz:
w 1872 urodził sie JAN N., nieslubny syn mezatki, KATARZYNY N. (z domu KATARZYNY K).
Z rodzinnego pamietnika wiadomo, ze "potem rodzice sie pobrali".
Wiadomo tez (jakkolwiek na dzien dzisiejszy jedynie z pozametrykalnych dokumentow - nie ma aktu slubu Jana, jedynie akt jego zgonu), ze w dorosłym zyciu JAN N. był juz JANEM B. - wszak jego ojciec to JOZEF B.
Mimo usilnych staran, nie odnaleziono jeszcze aktu slubu JOZEFA B. z KATARZYNA K-M. ani aktu slubu JANA B. ani niestety zadnego innego, ktory by cos wyjasnił...
Jest natomiast pytanie natury ogolnej: zakładajac, ze rodzice Jana, JOZEF B. i KATARZYNA K.-M. pobrali sie legalnie, po smierci 1go meza Katarzyny (pana M), JAK FORMALNIE ZMIENIONO NAZWISKO JANA? Tzn. jak formalnie JAN M. stał sie JANEM B. ???
Na mocy samego aktu slubu rodzicow? Czy jednak był potrzebny jakis dodatkowy akt, typu "zmiana-sprostowanie" nazwiska? Nie wiem, decyzja Sadu Biskupiego (po ktorej jednak w ksiedze chrztow nie ma sladu)?
W koncu Jan potrzebował pewnie potem metryki chrztu do swojego slubu? Skoro zonie dał nazwisko "B" (to jest pewne), chyba trudno, by do slubu przedstawil oryginalna metryke chrztu, w ktorej widnieje jako Jan M.?
Czy w Rosji w tym czasie (koniec XIX w.) były sluby cywilne? Moze np. rodzice Jana zalegalizowali swoj zwiazek jedynie slubem cywilnym? (choc raczej bardziej prawdopodobne, ze cała historia wydarzyła sie w kosciele rzymsko-katolickim i zaczekali na smierc prawowitego meza Katarzyny; biorac jednakze slub gdzies dalej od rodzinnej parafii).
Bede wdzieczny za komentarze do tej sytuacji..
Mariusz
widze ze watek o zmianie nazwisk jest na Forum dosyc mocno obecny, ale chciałbym zapytac o dosyc konkretna sytuacje: zmiany nazwiska dziecka nieslubnego w zwiazku z faktem pozniejszego slubu jego rodzicow.
Rzecz dotyczy Wilenszyzny, formalnie zaboru rosyjskiego, ale oczywiscie o przypadkach z terenu Krolestwa Polskiego tez chetnie usłysze...
Otoz:
w 1872 urodził sie JAN N., nieslubny syn mezatki, KATARZYNY N. (z domu KATARZYNY K).
Z rodzinnego pamietnika wiadomo, ze "potem rodzice sie pobrali".
Wiadomo tez (jakkolwiek na dzien dzisiejszy jedynie z pozametrykalnych dokumentow - nie ma aktu slubu Jana, jedynie akt jego zgonu), ze w dorosłym zyciu JAN N. był juz JANEM B. - wszak jego ojciec to JOZEF B.
Mimo usilnych staran, nie odnaleziono jeszcze aktu slubu JOZEFA B. z KATARZYNA K-M. ani aktu slubu JANA B. ani niestety zadnego innego, ktory by cos wyjasnił...
Jest natomiast pytanie natury ogolnej: zakładajac, ze rodzice Jana, JOZEF B. i KATARZYNA K.-M. pobrali sie legalnie, po smierci 1go meza Katarzyny (pana M), JAK FORMALNIE ZMIENIONO NAZWISKO JANA? Tzn. jak formalnie JAN M. stał sie JANEM B. ???
Na mocy samego aktu slubu rodzicow? Czy jednak był potrzebny jakis dodatkowy akt, typu "zmiana-sprostowanie" nazwiska? Nie wiem, decyzja Sadu Biskupiego (po ktorej jednak w ksiedze chrztow nie ma sladu)?
W koncu Jan potrzebował pewnie potem metryki chrztu do swojego slubu? Skoro zonie dał nazwisko "B" (to jest pewne), chyba trudno, by do slubu przedstawil oryginalna metryke chrztu, w ktorej widnieje jako Jan M.?
Czy w Rosji w tym czasie (koniec XIX w.) były sluby cywilne? Moze np. rodzice Jana zalegalizowali swoj zwiazek jedynie slubem cywilnym? (choc raczej bardziej prawdopodobne, ze cała historia wydarzyła sie w kosciele rzymsko-katolickim i zaczekali na smierc prawowitego meza Katarzyny; biorac jednakze slub gdzies dalej od rodzinnej parafii).
Bede wdzieczny za komentarze do tej sytuacji..
Mariusz
- Krzysztof_Wasyluk

- Posty: 766
- Rejestracja: śr 02 kwie 2008, 22:51
Zmiana nazwiska dziecka w II poł. XIX w.
Najczęściej w akcie małżeństwa pojawiało się oświadczenie ojca o uznaniu dziecka za swoje i to automatycznie powodowało zmianę nazwiska dziecka.
Niemal we wszystkich małżeństwach rejestrowanych w kościele rzymsko-katolickim po ukazie carskim o swobodzie religijnej z 1905 roku, były wymieniane żyjące dzieci poczęte w tym związku we wcześniejszym okresie, gdy małżeństwa byłych unitów lub mieszane rzymsko- i grecko- katolickie nie były w kongresówce uznawane za legalne. Dzieci te często nie miały metryk urodzenia (sprzeciw rodziców przeciw chrztom w prawosławiu) lub też określano je jako dzieci niezamężnej kobiety (z jej nazwiskiem).
To oczywiście trochę inny stan prawny, niż podany przez Ciebie.
Pozdrawiam
Krzysztof
Niemal we wszystkich małżeństwach rejestrowanych w kościele rzymsko-katolickim po ukazie carskim o swobodzie religijnej z 1905 roku, były wymieniane żyjące dzieci poczęte w tym związku we wcześniejszym okresie, gdy małżeństwa byłych unitów lub mieszane rzymsko- i grecko- katolickie nie były w kongresówce uznawane za legalne. Dzieci te często nie miały metryk urodzenia (sprzeciw rodziców przeciw chrztom w prawosławiu) lub też określano je jako dzieci niezamężnej kobiety (z jej nazwiskiem).
To oczywiście trochę inny stan prawny, niż podany przez Ciebie.
Pozdrawiam
Krzysztof
Krzysztof Wasyluk
Zmiana nazwiska dziecka w II poł. XIX w.
Dziekuje, choc to troche inna sytuacja.
Czyli do aktu slubu Jozefa B. z Katarzyna K.-M. powinna byc allegata o uznaniu Jana za syna?
Ale przy swoim slubie Jan potrzebował chyba raczej metryki własnego chrztu niz metryki slubu rodzicow? - czy tu tez nie powinno byc jakiejs adnotacji? (niestety, jest raczej tylko jedna ksiega z aktem urodzin Jana, moze w innej ksiedze taki dopisek poczyniono?)
Pozdrawiam - Mariusz
Czyli do aktu slubu Jozefa B. z Katarzyna K.-M. powinna byc allegata o uznaniu Jana za syna?
Ale przy swoim slubie Jan potrzebował chyba raczej metryki własnego chrztu niz metryki slubu rodzicow? - czy tu tez nie powinno byc jakiejs adnotacji? (niestety, jest raczej tylko jedna ksiega z aktem urodzin Jana, moze w innej ksiedze taki dopisek poczyniono?)
Pozdrawiam - Mariusz
- Krzysztof_Wasyluk

- Posty: 766
- Rejestracja: śr 02 kwie 2008, 22:51
Zmiana nazwiska dziecka w II poł. XIX w.
Takie uznanie był wprost wpisane w akcie.
To oczywiście nie wyjaśnia sprawy. Na Litwie mogło to wyglądać inaczej. Z metryką przy własnym ślubie też mogło być różnie. Jeśli ksiądz znał osobę, to mógł niczego nie wymagać, tylko pisał np. wg własnej wiedzy lub korzystając z informacji słownej.
Przy okazji - znam przypadki, gdy alegat (niby odpis aktu urodzenia) podaje inne dane osoby niż zapisane w akcie urodzenia.
Pozdrawiam
Krzysztof
To oczywiście nie wyjaśnia sprawy. Na Litwie mogło to wyglądać inaczej. Z metryką przy własnym ślubie też mogło być różnie. Jeśli ksiądz znał osobę, to mógł niczego nie wymagać, tylko pisał np. wg własnej wiedzy lub korzystając z informacji słownej.
Przy okazji - znam przypadki, gdy alegat (niby odpis aktu urodzenia) podaje inne dane osoby niż zapisane w akcie urodzenia.
Pozdrawiam
Krzysztof
Krzysztof Wasyluk
Zmiana nazwiska dziecka w II poł. XIX w.
Raz jeszcze chciałem doprecyzowac: skoro slub rodzicow Jana miał miejsce po 1872 roku, czyli powiedzmy "pod koniec 19 wieku", był to na pewno SLUB KOSCIELNY? Czy istniała moze jednak mozliwosc jedynie CYWILNEGO slubu, gdyby 1szy maz Katarzyny ciagle zyl, a Jozef i Katarzyna chcieli sformalizowac swoj zwiazek?
pozdrawiam - Mariusz
pozdrawiam - Mariusz
- Krzysztof_Wasyluk

- Posty: 766
- Rejestracja: śr 02 kwie 2008, 22:51
Zmiana nazwiska dziecka w II poł. XIX w.
To nie byłoby formalizowanie związku, lecz bigamia.
Krzysztof
Krzysztof
Krzysztof Wasyluk
Zmiana nazwiska dziecka w II poł. XIX w.
upps... troche sie rozpedziłem - miało byc tak:
- Katarzyna została wdowa, ale slub z Jozefem wzieła tylko cywilny - czy wowczas w Rosji byłoby to mozliwe???
Troche dziwnie wystepuje Katarzyna w dokumentach w XX w. (choc nie metrykalnych, bo tych nie znalazłem), jako
"Katarzyna M., po 2gim mezu B." (tak jakby zachowała nazwiska po obu mezach - tak zdarza sie i dzisiaj, ale nie wiem, czy wowczas było to czeste i czemu tak jest okreslana)
- Katarzyna została wdowa, ale slub z Jozefem wzieła tylko cywilny - czy wowczas w Rosji byłoby to mozliwe???
Troche dziwnie wystepuje Katarzyna w dokumentach w XX w. (choc nie metrykalnych, bo tych nie znalazłem), jako
"Katarzyna M., po 2gim mezu B." (tak jakby zachowała nazwiska po obu mezach - tak zdarza sie i dzisiaj, ale nie wiem, czy wowczas było to czeste i czemu tak jest okreslana)
- Krzysztof_Wasyluk

- Posty: 766
- Rejestracja: śr 02 kwie 2008, 22:51
Zmiana nazwiska dziecka w II poł. XIX w.
Piszesz tak ogólnikowo, że wyjaśnienia mogą być również tylko ogólnikowe. W dokumentach dziwnych rzeczy nie ma - to tylko nasze spojrzenie może tak oceniać. Nie musiała zachowywać nazwiska po poprzednim mężu, a np. akt związany ze sprawami finansowymi, czy spadkowymi mógł skłaniać do takich zapisów.
W metrykach też różnie bywało. Mam np. akt zgonu, w którym są wymienione trzy nazwiska mężów zmarłej oraz nazwisko rodowe, natomiast śladu informacji o rodzicach. Różnie bywało
Pozdrawiam
Krzysztof
W metrykach też różnie bywało. Mam np. akt zgonu, w którym są wymienione trzy nazwiska mężów zmarłej oraz nazwisko rodowe, natomiast śladu informacji o rodzicach. Różnie bywało
Pozdrawiam
Krzysztof
Krzysztof Wasyluk
Zmiana nazwiska dziecka w II poł. XIX w.
Pisze ogolnikowo - bo po prostu mam za mało danych...
Wydaje mi sie, ze fakt, ze Jan był nieslubnym dzieckiem mezatki, to był jednak wowczas skandal we wsi (poł biedy ze nieslubny, no ale jeszcze mezatki!), zwłaszcza ze wczesniej (1867-1871) Jan miał jeszcze siostre.
I nawet jesli zmarł juz maz Katarzyny i rodzice Jana mogli sie oficjalnie i w majestacie prawa pobrac w kosciele, woleli to zrobic w innej parafii?
Moze tez po prostu na jakis czas wyprowadzili sie z rodzinnej wsi? Jakkolwiek potem powrocili...
A owo okreslenie "Katarzyna M., po 2gim mezu B." istotnie pochodzi z jakiegos dokumentu spadkowego.
Nie wiem, jak szukac jej zgonu na Litwie. Jozef zmarł w 1908, zostawiajac ja wdowa. Ale do 1918 jej zgonu nie znalazłem a dalszych akt albo nie było juz w archiwum albo nie chcieli udostepnic... W Polsce pozostaja w takim przypadku USC, nie wiem jak to (tzn. akt zgonu po 1918) "ugryzc" w przypadku Litwy...
Wydaje mi sie, ze fakt, ze Jan był nieslubnym dzieckiem mezatki, to był jednak wowczas skandal we wsi (poł biedy ze nieslubny, no ale jeszcze mezatki!), zwłaszcza ze wczesniej (1867-1871) Jan miał jeszcze siostre.
I nawet jesli zmarł juz maz Katarzyny i rodzice Jana mogli sie oficjalnie i w majestacie prawa pobrac w kosciele, woleli to zrobic w innej parafii?
Moze tez po prostu na jakis czas wyprowadzili sie z rodzinnej wsi? Jakkolwiek potem powrocili...
A owo okreslenie "Katarzyna M., po 2gim mezu B." istotnie pochodzi z jakiegos dokumentu spadkowego.
Nie wiem, jak szukac jej zgonu na Litwie. Jozef zmarł w 1908, zostawiajac ja wdowa. Ale do 1918 jej zgonu nie znalazłem a dalszych akt albo nie było juz w archiwum albo nie chcieli udostepnic... W Polsce pozostaja w takim przypadku USC, nie wiem jak to (tzn. akt zgonu po 1918) "ugryzc" w przypadku Litwy...
- Krzysztof_Wasyluk

- Posty: 766
- Rejestracja: śr 02 kwie 2008, 22:51
Zmiana nazwiska dziecka w II poł. XIX w.
W sprawach litewskich nie mogę Tobie pomóc, jako że na razie nie grasuję
na tamtych terenach. Poczekam na przetarcie ścieżek przez innych, to może dobiorę się do metryk spowinowaconych ze mną Chreptowiczów. Działam cały czas nad Krzną i Bugiem, po lewej stronie Bugu.
Natomiast co do odbioru przez społeczność nieślubnych dzieci, zarówno panieńskich, jak i pozamałżeńskich, czy też wdowich, to po pierwsze jest ich wcale niemało w metrykach, po drugie nie dostrzegłem, aby były one jakoś wykluczane. To raczej różnego typu "dulszczyzna" i "magiel", niż poważny problem społeczny.
Mam taki akt urodzenia z 1811 roku. Akt nr 51:
http://szukajwarchiwach.pl/35/2027/0/1/ ... eR_VPUFnEg
Nie analizowałem dotychczas losów tych dzieci i ich matki (wdowy), może znajdą się jakieś metryki (małżeństwa, zgony). Pewnie powinienem poszukać. Natomiast intryguje mnie, czy fakt że zgłasza te urodzenia mężczyzna i w dodatku nadaje imiona, świadczy o tym, że jest ich ojcem, czy też nie. Pod jego nazwiskiem w dalszych latach nie występują. Ciekawe jest także dlaczego ten akt jest z Konstantynowa z parafii grecko-katolickiej, skoro wszystkie akty związane z Felixem Kalinowskim, jak i Szymonem Łyczewskim są spisane w parafii rzymsko-katolickiej w Janowie Podlaskim (czyli kilkanaście kilometrów dalej). A to wiem dlatego, że Felix Kalinowski, który zmarł w 1812 roku, to mój 4*pradziadek, a Szymon Łyczewski to jego teść, czyli mój 5*pradziadek.
Faktycznie muszę wyjaśnić, czy to skandal
Pozdrawiam
Krzysztof
Natomiast co do odbioru przez społeczność nieślubnych dzieci, zarówno panieńskich, jak i pozamałżeńskich, czy też wdowich, to po pierwsze jest ich wcale niemało w metrykach, po drugie nie dostrzegłem, aby były one jakoś wykluczane. To raczej różnego typu "dulszczyzna" i "magiel", niż poważny problem społeczny.
Mam taki akt urodzenia z 1811 roku. Akt nr 51:
http://szukajwarchiwach.pl/35/2027/0/1/ ... eR_VPUFnEg
Nie analizowałem dotychczas losów tych dzieci i ich matki (wdowy), może znajdą się jakieś metryki (małżeństwa, zgony). Pewnie powinienem poszukać. Natomiast intryguje mnie, czy fakt że zgłasza te urodzenia mężczyzna i w dodatku nadaje imiona, świadczy o tym, że jest ich ojcem, czy też nie. Pod jego nazwiskiem w dalszych latach nie występują. Ciekawe jest także dlaczego ten akt jest z Konstantynowa z parafii grecko-katolickiej, skoro wszystkie akty związane z Felixem Kalinowskim, jak i Szymonem Łyczewskim są spisane w parafii rzymsko-katolickiej w Janowie Podlaskim (czyli kilkanaście kilometrów dalej). A to wiem dlatego, że Felix Kalinowski, który zmarł w 1812 roku, to mój 4*pradziadek, a Szymon Łyczewski to jego teść, czyli mój 5*pradziadek.
Faktycznie muszę wyjaśnić, czy to skandal
Pozdrawiam
Krzysztof
Krzysztof Wasyluk
Zmiana nazwiska dziecka w II poł. XIX w.
Nie chodzi o to, ze to dziecku miała dziac sie jakas krzywda, bo sie nie działa, ale o ocene przez lokalna społecznosc sytuacji, gdy mezatka w ciagu kilku lat rodzi dzieci (przynajmniej dwojke) nie mezowi (ktory nie wiem, czy jest we wsi czy gdzies wybył) a innemu mezczyznie. "Problem społeczny" to za duze słowo, chodzi o tzw. "ludzkie gadanie".
Urodzenia Jana M. nie zgłaszał jego ojciec - Jozef B., ale matka - Katarzyna M. Natomiast chrzestna Jana była przyrodnia siostra jego ojca (jeszcze panna) - i tylko dlatego w akcie chrztu Jana pojawiło sie nazwisko "B" (jako nazwisko chrzestnej). Wydaje sie, ze sam ojciec raczej przy chrzcinach syna nie był...
Urodzenia Jana M. nie zgłaszał jego ojciec - Jozef B., ale matka - Katarzyna M. Natomiast chrzestna Jana była przyrodnia siostra jego ojca (jeszcze panna) - i tylko dlatego w akcie chrztu Jana pojawiło sie nazwisko "B" (jako nazwisko chrzestnej). Wydaje sie, ze sam ojciec raczej przy chrzcinach syna nie był...