Panocku, co tam stoi napisane?
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Wojciechowicz_Krzysztof

- Posty: 399
- Rejestracja: pt 09 kwie 2010, 22:36
Panocku, co tam stoi napisane?
Kiedyś pisałem tu o upośledzeniu naszych pokoleń, nie potrafiących odczytać pisama ręcznego, z którym nasi przodkowie musieli doskonale sobie dawać radę. Szczególnie, rosyjskiego. Człowek czuje się jak ruski mużyk, proszący: 'panocku, a co tam stoi napisane?'
Wyszukanie nazwisk w przeglądarkach niewiele daje; w skanie, nazwiska mozna zidentyfikować jedynie dlatego, że się je widziało w wyszukiwarce.
Reszta nie do odcyfrowania. Czy jakaś uczona litościwa osoba powie mi, co stoi napisane w:
http://szukajwarchiwach.pl/72/158/0/-/9 ... R0nB2vfITA
W indeksie wyszukiwarki jest dopisek, że 'dziecko złożone do kołyski Instytutu Dzieciątka Jezus'. Nazwiska rodziców wskazywałyby na hrabiego i karmazynową szlachciankę. Ale, jak wszystko w Polsce, i ta sprawa może być bardziej skomplikowana. Może chodzi tu o jakiegoś ubogiego wyrobnika i ulicznicę?
Pozdrawiam
Krzysztof
Wyszukanie nazwisk w przeglądarkach niewiele daje; w skanie, nazwiska mozna zidentyfikować jedynie dlatego, że się je widziało w wyszukiwarce.
Reszta nie do odcyfrowania. Czy jakaś uczona litościwa osoba powie mi, co stoi napisane w:
http://szukajwarchiwach.pl/72/158/0/-/9 ... R0nB2vfITA
W indeksie wyszukiwarki jest dopisek, że 'dziecko złożone do kołyski Instytutu Dzieciątka Jezus'. Nazwiska rodziców wskazywałyby na hrabiego i karmazynową szlachciankę. Ale, jak wszystko w Polsce, i ta sprawa może być bardziej skomplikowana. Może chodzi tu o jakiegoś ubogiego wyrobnika i ulicznicę?
Pozdrawiam
Krzysztof
-
Wojciechowska_Ewka

- Posty: 478
- Rejestracja: wt 16 kwie 2013, 22:27
Panocku, co tam stoi napisane?
Witaj Krzysztofie,
nie napisałeś, o który akt Ci chodzi a są cztery. Indeksowanie tego rocznika w św Krzyżu duuuużo mnie kosztowało.
służąca Rozalia Raciborska przynosiła dziennie około 10 - 15 dzieci pozostawianych w kołysce. Przekazywała księdzu/wikaremu informacje często (moim zdaniem) nie mające nic wspólnego z prawdą. Naprawdę nie dziwię się jej, a były dzieci jednodniowe i 7 letnie też. Czasami mówiła, że dziecko matki np. Marianny Dąbrowskiej i co kilka miesięcy to imię i nazwisko powtarzało się. Jak nie podała nazwiska to ksiądz wymyślał np. Kichalski, Kopalski, Wierciński Krzykalski a czasami Poniatowski, Dąbrowski, Mickiewicz. Nie mówię, że tak było w 1868 roku ale przejrzałam kilka lat urodzeń.
Na początek:
Akt nr 1359
Zdarzyło się w Warszawie w parafii św Krzyża maja sódmego/dziewiętnastego dnia 1868 roku o 3 popołudniu. Stawiła się Rozalia Raciborska służąca 52 lata w Warszawie w Szpitalu Dzieciątka Jezus mieszkająca, w obecności Józefa Garbowskiego i Józefa Kraszewskiego lat 40, mieszkających w tym Szpitalu i okazali nam niemowle płci męskiej, w dniu wczorajszym do kołyski Dzieciątka Jezus złożone 7 miesięcy i 9 dni mieć mogące, miejsca urodzenia i rodziców nieznanych. Dziecięciu temu na chrzcie świętym, dziś odbytym nadano imię Władysław Chruściński
Jeśli chodzi o akt 1362 9/20 maja. To ta sama Rozalia Raciborska oświadczyła, że dziecko płci męskiej do kołyski złożone 1 miesiąc mieć mogące urodzone z Ludwika Leduchowskiego i Marianny Magdalińskiej nadano mu na imię Szymon - chrzestni Jan Kazus (służący ze Szpitala) i Ewa Rutkowska (zwykle, według mojej wiedzy parafianka) pisać i czytać nie umieli.
Reszta jest milczeniem i domysłem....
pozdrawiam
ewa
nie napisałeś, o który akt Ci chodzi a są cztery. Indeksowanie tego rocznika w św Krzyżu duuuużo mnie kosztowało.
służąca Rozalia Raciborska przynosiła dziennie około 10 - 15 dzieci pozostawianych w kołysce. Przekazywała księdzu/wikaremu informacje często (moim zdaniem) nie mające nic wspólnego z prawdą. Naprawdę nie dziwię się jej, a były dzieci jednodniowe i 7 letnie też. Czasami mówiła, że dziecko matki np. Marianny Dąbrowskiej i co kilka miesięcy to imię i nazwisko powtarzało się. Jak nie podała nazwiska to ksiądz wymyślał np. Kichalski, Kopalski, Wierciński Krzykalski a czasami Poniatowski, Dąbrowski, Mickiewicz. Nie mówię, że tak było w 1868 roku ale przejrzałam kilka lat urodzeń.
Na początek:
Akt nr 1359
Zdarzyło się w Warszawie w parafii św Krzyża maja sódmego/dziewiętnastego dnia 1868 roku o 3 popołudniu. Stawiła się Rozalia Raciborska służąca 52 lata w Warszawie w Szpitalu Dzieciątka Jezus mieszkająca, w obecności Józefa Garbowskiego i Józefa Kraszewskiego lat 40, mieszkających w tym Szpitalu i okazali nam niemowle płci męskiej, w dniu wczorajszym do kołyski Dzieciątka Jezus złożone 7 miesięcy i 9 dni mieć mogące, miejsca urodzenia i rodziców nieznanych. Dziecięciu temu na chrzcie świętym, dziś odbytym nadano imię Władysław Chruściński
Jeśli chodzi o akt 1362 9/20 maja. To ta sama Rozalia Raciborska oświadczyła, że dziecko płci męskiej do kołyski złożone 1 miesiąc mieć mogące urodzone z Ludwika Leduchowskiego i Marianny Magdalińskiej nadano mu na imię Szymon - chrzestni Jan Kazus (służący ze Szpitala) i Ewa Rutkowska (zwykle, według mojej wiedzy parafianka) pisać i czytać nie umieli.
Reszta jest milczeniem i domysłem....
pozdrawiam
ewa
-
Wojciechowicz_Krzysztof

- Posty: 399
- Rejestracja: pt 09 kwie 2010, 22:36
Panocku, co tam stoi napisane?
Ewo,
bardzo dziekuję i przepraszam, że zapomniałem podać numer aktu. Istotnie, chodziło tu o nr. 1362 . Ale czy w rzeczywistości ksiądz mógł zapisać dziecię jako syna Ledóchowskiego i Madalińskiej, jedynie na podstawie domysłu Rozali Raciborskiej? I skąd Rozalia wytrzasnęła te nazwiska? Bardzo żałuję, że sam nie potrafię odczytać ani słowa z tej metryki. W szkole uczyłem się rosyjskiego, chyba od klasy 5-tej do matury (1951-1959). Przykro powiedzieć, ale cały wysiłek edukacyjnych władz PRL, w moim wypadku, poszedł na marne.
Dziękuję i pozdrawiam,
Krzysztof
bardzo dziekuję i przepraszam, że zapomniałem podać numer aktu. Istotnie, chodziło tu o nr. 1362 . Ale czy w rzeczywistości ksiądz mógł zapisać dziecię jako syna Ledóchowskiego i Madalińskiej, jedynie na podstawie domysłu Rozali Raciborskiej? I skąd Rozalia wytrzasnęła te nazwiska? Bardzo żałuję, że sam nie potrafię odczytać ani słowa z tej metryki. W szkole uczyłem się rosyjskiego, chyba od klasy 5-tej do matury (1951-1959). Przykro powiedzieć, ale cały wysiłek edukacyjnych władz PRL, w moim wypadku, poszedł na marne.
Dziękuję i pozdrawiam,
Krzysztof
-
Wojciechowska_Ewka

- Posty: 478
- Rejestracja: wt 16 kwie 2013, 22:27
Panocku, co tam stoi napisane?
Witaj Krzysztofie,
W podstawówce i liceum miałam nauczycielki z rosyjskiego - prawdziwe pasjonatki i całym sercem oddane rosyjskiemu, Mam nadzieję, że językowi, literaturze i kulturze a nie władzy radzieckiej. Niestety zawsze byłam ich najgorszą uczennicą, nawet miałam poprawkę i jak trzeba było pokazać, że ktoś się nie nauczył to byłam za "wzór".
Dzisiaj mam na koncie dużo aktów tłumaczonych i zindeksowanych z rosyjskiego (sic)
To chichot losu.
Te akty jeszcze w miarę czytelne, najgorsze są te pisane wężykiem
Myślę, że Rozalia Raciborska znała dużo tajemnic nieślubnych dzieci i ich rodziców. Wiadomo też, że "urodzeni" rodzice zabezpieczali swoje dzieci nawet te nieślubne, patrz: Hiszpański... Czy to prawda i jakim zakresie?
serdecznie pozdrawiam
zawsze do usług
ewa
W podstawówce i liceum miałam nauczycielki z rosyjskiego - prawdziwe pasjonatki i całym sercem oddane rosyjskiemu, Mam nadzieję, że językowi, literaturze i kulturze a nie władzy radzieckiej. Niestety zawsze byłam ich najgorszą uczennicą, nawet miałam poprawkę i jak trzeba było pokazać, że ktoś się nie nauczył to byłam za "wzór".
Dzisiaj mam na koncie dużo aktów tłumaczonych i zindeksowanych z rosyjskiego (sic)
To chichot losu.
Te akty jeszcze w miarę czytelne, najgorsze są te pisane wężykiem
Myślę, że Rozalia Raciborska znała dużo tajemnic nieślubnych dzieci i ich rodziców. Wiadomo też, że "urodzeni" rodzice zabezpieczali swoje dzieci nawet te nieślubne, patrz: Hiszpański... Czy to prawda i jakim zakresie?
serdecznie pozdrawiam
zawsze do usług
ewa
-
Wojciechowicz_Krzysztof

- Posty: 399
- Rejestracja: pt 09 kwie 2010, 22:36
Panocku, co tam stoi napisane?
Ewo, bardzo dziękuję za te informacje. Zaciekawił mnie ten wpis, bo jak wiem, moja rodzina Madalińskich nie była spokrewniona z Ledóchowskimi. Ale tłumaczenie wyjaśnia zagadkę. Napewno nazwiska te były zmyslone, bo nie wyobrażam sobie, aby osoby z "towarzystwa" ryzykowały skandal, oddając do Domu Podrzutków nieślubne dziecię - i to pod swoimi własnymi nazwiskami.
Ciekawe, czy to dziecię w przyszłości posługiwało sie tym nazwiskiem, zakładając nową 'linię" hrabiowską?
PodziwiamTwój kunszt odczytywania rosyjskich znaków i nie wyobrażam sobie, jak mozna dojść do takiej wprawy!
Serdecznie pozdrawiam
Krzysztof
Ciekawe, czy to dziecię w przyszłości posługiwało sie tym nazwiskiem, zakładając nową 'linię" hrabiowską?
PodziwiamTwój kunszt odczytywania rosyjskich znaków i nie wyobrażam sobie, jak mozna dojść do takiej wprawy!
Serdecznie pozdrawiam
Krzysztof