Mój 5xpradziadek - Piotr Malinowski w 1842 roku pochował na Sieleckim cmentarzu żonę Apolonię z Janowskich ("lat około 30"), zamieszkiwali "okolicę Hawryłkowicze" w powiecie Prużańskim.
Piotr z tego małżeństwa miał 2 synów: Felixa i Bruno, oraz córkę Franciszkę. Później pojawiają się jeszcze 2 córki ("pojawienie się" jest udokumentowane, ale kolejny związek nie) : Eleonora i Antonina...
Bruno Malinowski (ur. w 1827r.) miał co najmniej 2 ("późnych"?) synów (uwaga ! może "zgubiłem" 1 pokolenie i może to byli wnukowie ?):
Władysław ur. w 1870 i Aleksander ur. w 1872r. w Prużanach
Aleksandra, o statusie "Biełorusa" - NKWD rozstrzelało w 1937, natomiast Władysław "jakimś cudem" znalazł się w Wiaźmie, gdzie żył z (pierwszą czy drugą ?) żoną Marią z Karasińskich (c.Andrzeja i Marii), pracował na "kolei Aleksandrowskiej" i miał co najmniej 3 ("późnych"?) synów :
Bruna (Brunona) ur. w 1905
Czesława - 1908
Wacława - 1914
...po czem zginął (z kontekstu listów rodzinnych wynika, że "w służbie" kolejarskiej) w 1915 roku.
Owdowiała Maria - korzystając z postanowień traktatu zawartego po wojnie Polsko-Bolszewickiej - wraca z synami do Polski i osiedla się w 1922 roku w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie "już" w 1928/9 roku otrzymuje pełnię praw obywatelskich.
Czesław i Wacek giną - jeden nad Bzurą 16 września 1939r (brak mi dokumentacji potwierdzającej ten fakt), drugi ... nie mam pojęcia gdzie, ale z listów Brunona z 45r. wynika niezbicie, że "zmarł tak młodo".
Ponadto w pobocznych wątkach pojawiają się siostry Brunona (cioteczne?stryjeczne? córki Aleksandra ?), które zostały w Rosji (Wiaźma), oraz jego ciotki - a więc z domu Karasińskie, córki Andrzeja. Być może jedna z nich (Adela ?) wyszła za mąż za Jana Żychowicza - w roku 1935 "jeszcze" żyli w Sljudiance nad Bajkałem. Prawdopodobnie nie przeżyli terroru lat 1937/38...
Gdyby "ktoś-gdzieś-coś" mógł uzupełnić w powyższej układance, byłoby sympatycznie.
Jacek
