Polecam film dokumentalny Mateusza Skalskiego pt. „Kres świata”. Film trwa tylko 9 minut.
„Zapomniana wieś na dalekim Podlasiu. Młodych ludzi już nie ma. Wyjechali do miast, Irlandii, Chicago lub gdziekolwiek, byle dalej. Zostali już tylko najstarsi mieszkańcy. Godni, szlachetni, doświadczeni przez los. Ich codzienne życie upływa pod znakiem rutynowych, powtarzalnych czynności. Jak sami mówią, wiele zależy od pory roku – w lecie jest lepiej, w zimie tak naprawdę każdy dzień to walka o przetrwanie. Jedyną rozrywką, a zarazem oknem na świat, jest obwoźny sklep z pieczywem, który codziennie zajeżdża do wsi. Jest prąd i światło, ale autobusy już tu nie docierają. Cierpliwie oczekują w ciemnościach na przyjazd samochodu z dostawą pieczywa. "Wszędzie daleko – skarży się staruszka. Nie zamierza jednak opuszczać swego miejsca. Podobnie jak inni sędziwi mieszkańcy wioski, ostatnie, samotne chwile życia spędza na dzierganiu serwetek, wyplataniu koszyków czy sieci. Wszyscy oni zdają sobie sprawę, że za chwilę wraz z nimi przeminie bezpowrotnie pewien świat. Tak jeszcze niedawno Nasz Świat…”. Znikną świadkowie codziennego życia, zniknie pamięć o przodkach i cóż nam zostanie? Zostaną stare fotografie, na których są jacyś ludzie, o których nic nie wiemy. Zostaną lakoniczne zapiski w starych metrykach, które nic nam nie powiedzą o codziennym życiu naszych przodków. Warto poznawać swoje korzenie, warto odkrywać przodków, o których nikt od lat w rodzinie nie wspominał, warto rozmawiać. Jeszcze żyją w naszych rodzinach ludzie starzy, którzy pamiętają odległe czasy – spieszmy się aby było nie za późno. Przede wszystkim nie zapominajmy o naszych bliskich!
Tu jest link do filmu: http://vod.pl/filmy-dokumentalne/kres-swiata/7dllsx#
Pozdrawiam – Roman.
"Kres świata"
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
-
Warakomski

- Posty: 928
- Rejestracja: śr 29 lut 2012, 16:28
Film „Koniec pieśni” koresponduje z tym zamieszczonym przez Romana.
Pewnie większość słyszała o eksperymentalnym teatrze „Gardzienice”. Zimą 1980 roku ruszyli na Podlasie w poszukiwaniu źródeł autentycznej kultury. Ze spektaklem „Już odchodzimy” odwiedzili 33 wsie na przestrzeni 100 kilometrów między Puszczą Augustowską a Puszczą Białowieską. Po tej wyprawie pozostało im 50 kaset z pieśniami, które w podziękowaniu za spektakl śpiewali im mieszkańcy. Autor filmu po 30 latach znów odwiedził te wsie.
https://www.youtube.com/watch?v=Xc2U4g_-ihU
Krzysztof
Pewnie większość słyszała o eksperymentalnym teatrze „Gardzienice”. Zimą 1980 roku ruszyli na Podlasie w poszukiwaniu źródeł autentycznej kultury. Ze spektaklem „Już odchodzimy” odwiedzili 33 wsie na przestrzeni 100 kilometrów między Puszczą Augustowską a Puszczą Białowieską. Po tej wyprawie pozostało im 50 kaset z pieśniami, które w podziękowaniu za spektakl śpiewali im mieszkańcy. Autor filmu po 30 latach znów odwiedził te wsie.
https://www.youtube.com/watch?v=Xc2U4g_-ihU
Krzysztof
Re: "Kres świata"
Mamy w tej chwili środki żeby zatrzymać uciekającą chwilę. Wystarczy telefon komórkowy i chwile czasu na posłuchanie i nagranie wspomnień,filmów, zrobienie zdjęć.ROMAN_B pisze:Znikną świadkowie codziennego życia, zniknie pamięć o przodkach i cóż nam zostanie? Zostaną stare fotografie, na których są jacyś ludzie, o których nic nie wiemy. Zostaną lakoniczne zapiski w starych metrykach, które nic nam nie powiedzą o codziennym życiu naszych przodków. Warto poznawać swoje korzenie, warto odkrywać przodków, o których nikt od lat w rodzinie nie wspominał, warto rozmawiać. Jeszcze żyją w naszych rodzinach ludzie starzy, którzy pamiętają odległe czasy – spieszmy się aby było nie za późno. Przede wszystkim nie zapominajmy o naszych bliskich!
Jeszcze kilka lat temu „nie chciało” mi się słuchać babci, która była skarbnicą wiedzy na temat mieszkańców wsi, w której kiedyś mieszkała - dzisiaj odgrzebuje to co utkwiło mi w pamięci. Zasłyszane jakieś cząstki wspomnień , szukam składam w jedno i myślę sobie - miało sens jej opowiadanie.
Jedno z dalekich wspomnień – błądząc jak w mgle szukałam siostry mojego dziadka. Nikt o niej nie słyszał, nikt o niej nie wiedział, zupełnie zaginęła w pamięci rodziny, w końcu i ja zwątpiłam. Jawa to czy sen? Szukałam jej przez rok, dopiero genealogia pozwoliła mi zamienić mój sen w rzeczywistość.
W ciągłym pośpiechu, zakręceni bieżącymi sprawami, nie mamy czasu usiąść, porozmawiać wykorzystać sprzęt XXIw i spytać naszych starszych bliskich, których pamięć sięga znacznie dalej niż nam się wydaje. Zatrzymajmy te ulotne chwile w kadrze , dyktafonie dla naszych młodszych potomków, bo świat zmienia się w błyskawicznym tempie. Na nich też przyjdzie kiedyś czas wielkiej tęsknoty za miejscami , ludżmi, zdarzeniami, których przywrócić się już nie da.
Oby nie błądzili w mgle.
Pozdrawiam,
Mirka