Migracje ludności wiejskiej płd Mazowsza w latach 1800-1820r
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Szczepaniak_Tomasz

- Posty: 218
- Rejestracja: wt 30 sty 2007, 17:56
Migracje ludności wiejskiej płd Mazowsza w latach 1800-1820r
Witam,
Dotarłem do swojego przodka Józefa Szczepaniaka, który w okresie od 1805 do 1818 roku pojawia się w metrykach pięciu parafii a prawdopodobnie żenił sie i pochodził jeszcze z innej.
Ożenił się z Salomeą z Zakrzewskich więc możliwe że ślub brał około 1800-1804 roku w parafii Zakrzew pod Radomiem.
W 1805 rodzi się mu syn Jan Nepomucen w parafii Bukówno we wsi Grotki (dane z Alegaty do ślubu w parafii Lubania, pow. Rawski z 1828r). Jest to wtedy zabór austriacki.
W 1806 roku (lub z zapisków w parafii w 1801 roku - co jest mało prawdopodobne) chrzest drugiego syna a mojego przodka Marcina w parafii Boglewice (pow. Grójecki).
W latach 1809 - 1814 przebywa we wsi Petrykozy (parafia Lutkówka) u teścia Wincentego Zakrzewskiego (jako włościanin) i rodzą mu sie kolejne dzieci:
Antonina (1809) i
Wojciech (urodzony w 1812 a zmarły dwa lata później).
W 1815 pojawia się w parafii Worów (pow. Grójecki) gdzie chrzci Mariannę
Szcepanską (pisownia oryginalna).
W roku 1818 rodzą mu sie bliźniaczki (Marianna i Matylda) w parafii Lubania, gdzie mieszka w Trębaczewie pod nr 6 (w roku 1808-1809 w tym domu mieszkał Antoni i jego syn Błażej Szczepaniak, żonaty z Helena Włodarczyk). Błażej jest świadkiem chrztu bliźniaczek i ich śmierci po tygodniu. W aktach Józef figuruje jako gospodarz rolnik, a Błażej już jako sługa na Dworze.
W roku 1820r umiera Błażej (Trębaczew 17, parafia Lubania) a śmierć zgłasza brat Franciszek z Huty Błedowskiej 10 parafia Błędów, a nie mieszkający w tej samej miejscowosci (Trębaczew 6) i najprawdopodobniej skoligacony Józef Szczepaniak (trzeci brat?). Ginie ślad po jego ojcu Antonim i wdowie Helenie Włodarczyk (to nazwisko wystepowało w parafii Zakrzew).
W roku 1822 mój Józef ma jeszcze syna Józefa urodzonego w Trębaczewie (parafia Lubania).
W 1846 roku umiera we wsi Rosocha w parafii Nowe Miasto n Pilica juz jako wdowiec i z przydomkiem Kutrzyba).
Mam dwie hipotezy, ale chciałbym poznać też inne historie
Prawdopdoobnie do migracji przyczyniły sie wojny z czasów ks. Warszawskiego (przez te tereny maszerowały wojska Pruskie i dwukrotnie austriackie). Wojska obu zaborców stacjonowały w Nowym Mieście nad Pilicą (granicznym w latach 1795-1807). Tyle że pierwsza migracja odbyła sie jeszcze przed wojnami i Józef przekroczył granicę zaborów.
Druga to przywiązanie do szlachcica i migracja wraz ze szlachta do nowych Dworów. Grotki, Boglewice, Petrykozy i Trębaczew posiadały niedawno powstałe lub kupione Dwory Szlacheckie - nie potrafie jednak ich połączyc ze sobą koligacjami właścicieli.
Czy macie podobne historie wędrówek przodków w regionie Grójeckim i Radomskim?
Pozdrawaim
Tomasz Szczepaniak
Dotarłem do swojego przodka Józefa Szczepaniaka, który w okresie od 1805 do 1818 roku pojawia się w metrykach pięciu parafii a prawdopodobnie żenił sie i pochodził jeszcze z innej.
Ożenił się z Salomeą z Zakrzewskich więc możliwe że ślub brał około 1800-1804 roku w parafii Zakrzew pod Radomiem.
W 1805 rodzi się mu syn Jan Nepomucen w parafii Bukówno we wsi Grotki (dane z Alegaty do ślubu w parafii Lubania, pow. Rawski z 1828r). Jest to wtedy zabór austriacki.
W 1806 roku (lub z zapisków w parafii w 1801 roku - co jest mało prawdopodobne) chrzest drugiego syna a mojego przodka Marcina w parafii Boglewice (pow. Grójecki).
W latach 1809 - 1814 przebywa we wsi Petrykozy (parafia Lutkówka) u teścia Wincentego Zakrzewskiego (jako włościanin) i rodzą mu sie kolejne dzieci:
Antonina (1809) i
Wojciech (urodzony w 1812 a zmarły dwa lata później).
W 1815 pojawia się w parafii Worów (pow. Grójecki) gdzie chrzci Mariannę
Szcepanską (pisownia oryginalna).
W roku 1818 rodzą mu sie bliźniaczki (Marianna i Matylda) w parafii Lubania, gdzie mieszka w Trębaczewie pod nr 6 (w roku 1808-1809 w tym domu mieszkał Antoni i jego syn Błażej Szczepaniak, żonaty z Helena Włodarczyk). Błażej jest świadkiem chrztu bliźniaczek i ich śmierci po tygodniu. W aktach Józef figuruje jako gospodarz rolnik, a Błażej już jako sługa na Dworze.
W roku 1820r umiera Błażej (Trębaczew 17, parafia Lubania) a śmierć zgłasza brat Franciszek z Huty Błedowskiej 10 parafia Błędów, a nie mieszkający w tej samej miejscowosci (Trębaczew 6) i najprawdopodobniej skoligacony Józef Szczepaniak (trzeci brat?). Ginie ślad po jego ojcu Antonim i wdowie Helenie Włodarczyk (to nazwisko wystepowało w parafii Zakrzew).
W roku 1822 mój Józef ma jeszcze syna Józefa urodzonego w Trębaczewie (parafia Lubania).
W 1846 roku umiera we wsi Rosocha w parafii Nowe Miasto n Pilica juz jako wdowiec i z przydomkiem Kutrzyba).
Mam dwie hipotezy, ale chciałbym poznać też inne historie
Prawdopdoobnie do migracji przyczyniły sie wojny z czasów ks. Warszawskiego (przez te tereny maszerowały wojska Pruskie i dwukrotnie austriackie). Wojska obu zaborców stacjonowały w Nowym Mieście nad Pilicą (granicznym w latach 1795-1807). Tyle że pierwsza migracja odbyła sie jeszcze przed wojnami i Józef przekroczył granicę zaborów.
Druga to przywiązanie do szlachcica i migracja wraz ze szlachta do nowych Dworów. Grotki, Boglewice, Petrykozy i Trębaczew posiadały niedawno powstałe lub kupione Dwory Szlacheckie - nie potrafie jednak ich połączyc ze sobą koligacjami właścicieli.
Czy macie podobne historie wędrówek przodków w regionie Grójeckim i Radomskim?
Pozdrawaim
Tomasz Szczepaniak
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Przyczyny migracji mogły być różne. Czuję u Ciebie milczące założenie "musiało się coś bardzo szczególnego zdarzyć lub musiał do specyficznej grupy należeć,że go (i rodzinę) tak rzucało"
otóż nie - powszechne przekonanie (a tak my zdaniem jest - większość tak właśnie uważa), że "kiedyś to się nie ruszali dalej niż 10-30 km" jest ( znowuż mym zdaniem) - błędne
mam kilka hipotez dlaczego, ale to nie miejsce na takie odbieganie, więc daruje ten fragment szan. czytelnikom:)
Tak - Mazowsze "od zawsze", z krótkimi przerwami to jest migracja. Osiadłość w pewnym stopniu oczywiście też, ale to raczej (mym zdaniem:) właśnie wyjątek. Mobilność, niekoniecznie całego rodu, niekoniecznie na całe życie, ale ogólniej - zdolność przemieszczania się "za interesami" dotyczy dużej grupy osób, a okresy osiadłe to raczej wyjątek.
Czym głębiej sięgniesz tym więcej zobaczysz przepływów, małżeństw z różnych regionów. Nie tylko w "warstwie zamożnej szlachty" (na Mazowszu to...powiedzmy duży skrót myślowy") -plus oddziaływanie ośrodków miejskich i handlowych dających nadzieję na lepsze życie, plus osiadłe "wojsko" plus handel (nie tylko jakiegoś 'patrycjatu')
XVIII/XIX to już Warszawa miała pewne przyciąganie "mas", potem kolei doszła, inne ośrodki przemysłowe
to nie tak, że "siedzieli na kupie, mnożyli się, dzielili działeczki/pola na coraz mniejsze i biednieli pod pańszczyzną" - sporo ludzi wolnych, rzemieślników (nie zawsze pad prawem miejskim), komunikacja. oj działo sie działo...zaskakująco dużo gdy wyjdziemy z szablonu "rodzice raz się przeprowadzili, dziadkowie zero, pra tez zero, więc im głebiej, tym bardziej osiedli" - ot proste ekstrapolacje się nie sprawdzają. To XX w (poza wysiedleniami) to raczej zastój;)
cały czas -moim zdaniem:)
otóż nie - powszechne przekonanie (a tak my zdaniem jest - większość tak właśnie uważa), że "kiedyś to się nie ruszali dalej niż 10-30 km" jest ( znowuż mym zdaniem) - błędne
mam kilka hipotez dlaczego, ale to nie miejsce na takie odbieganie, więc daruje ten fragment szan. czytelnikom:)
Tak - Mazowsze "od zawsze", z krótkimi przerwami to jest migracja. Osiadłość w pewnym stopniu oczywiście też, ale to raczej (mym zdaniem:) właśnie wyjątek. Mobilność, niekoniecznie całego rodu, niekoniecznie na całe życie, ale ogólniej - zdolność przemieszczania się "za interesami" dotyczy dużej grupy osób, a okresy osiadłe to raczej wyjątek.
Czym głębiej sięgniesz tym więcej zobaczysz przepływów, małżeństw z różnych regionów. Nie tylko w "warstwie zamożnej szlachty" (na Mazowszu to...powiedzmy duży skrót myślowy") -plus oddziaływanie ośrodków miejskich i handlowych dających nadzieję na lepsze życie, plus osiadłe "wojsko" plus handel (nie tylko jakiegoś 'patrycjatu')
XVIII/XIX to już Warszawa miała pewne przyciąganie "mas", potem kolei doszła, inne ośrodki przemysłowe
to nie tak, że "siedzieli na kupie, mnożyli się, dzielili działeczki/pola na coraz mniejsze i biednieli pod pańszczyzną" - sporo ludzi wolnych, rzemieślników (nie zawsze pad prawem miejskim), komunikacja. oj działo sie działo...zaskakująco dużo gdy wyjdziemy z szablonu "rodzice raz się przeprowadzili, dziadkowie zero, pra tez zero, więc im głebiej, tym bardziej osiedli" - ot proste ekstrapolacje się nie sprawdzają. To XX w (poza wysiedleniami) to raczej zastój;)
cały czas -moim zdaniem:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Tak, u mnie na tym samym obszarze czyli ziemia radomska w pierwszych dekadach XIX wieku jest podobnie. Przodkowie mieli po kilkoro dzieci, z których każde rodziło się albo w innej wsi (czasem sąsiedniej, a czasem dość odległej ale nadal w pobliżu Radomia), albo pod innym numerem, jeśli wieś się powtarzała.
Pozdrawiam
Grzegorz
Grzegorz
-
Szczepaniak_Tomasz

- Posty: 218
- Rejestracja: wt 30 sty 2007, 17:56
Wlodku,
Ale to nie pasuje mi do wizerunku mazowieckiego chlopa XIX wiecznego Józefa Ślimaka z jednej z powieści pozytywistycznych, który kurczowo trzyma się ziemi i żaden kataklizm nie jest w stanie sklonic go do sprzedaży ziemi Niemcom. Rozumiem kupiec, Żyd, bezdzietny, bez środków finansowych, albo zamożny szlachcic, ale człowiek z domem, morgami i małymi dziećmi, grobami bliskich, przeprowadza się 50km dalej do takich samych warunków, gdzie zaczyna wszystko od nowa.
Pozdrawiam
Tomasz Szczepaniak
Ale to nie pasuje mi do wizerunku mazowieckiego chlopa XIX wiecznego Józefa Ślimaka z jednej z powieści pozytywistycznych, który kurczowo trzyma się ziemi i żaden kataklizm nie jest w stanie sklonic go do sprzedaży ziemi Niemcom. Rozumiem kupiec, Żyd, bezdzietny, bez środków finansowych, albo zamożny szlachcic, ale człowiek z domem, morgami i małymi dziećmi, grobami bliskich, przeprowadza się 50km dalej do takich samych warunków, gdzie zaczyna wszystko od nowa.
Pozdrawiam
Tomasz Szczepaniak
Jak można się trzymać kurczowo ziemi, z której nie da się wyżywić rodziny? Gdy zniesiono poddaństwo, zaczął się ruch chłopstwa na masową skalę. Chłop i jego najstarsze dziecko mogło zostać w miejscu, ale reszta potomstwa, dla którego nie było miejsca, musiała szukać szczęścia gdzie indziej i tak wędrowali najmując się jako wyrobnicy czy komornicy. Mogli oczywiście zostać na miejscu i pan wydzieliłby im gospodarstwo, ale widać z jakichś powodów mogli nie chcieć bo np. za rzeką trawa zieleńsza, albo po prostu w okolicy już sami krewni byli 
Pozdrawiam
Grzegorz
Grzegorz
- Markowski_Maciej

- Posty: 948
- Rejestracja: ndz 09 maja 2010, 22:22
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Wizerunek z powieści wbijany mam do głowy w szkole jest mocno przereklamowany. Podobnie z losem powstańców zesłanych do Rosji. Obrazy Grottgera pieszo wędrujących, w kajdanach, w zamieci są sugestywne, ale nie przystają do niektórych wspomnień zesłańców, które czytałem. Niektórzy się martwili, że pościel na przystankach nie jest świeżo wyprana.
Wielopokoleniowe rodziny mieszkające w jednym miejscu to najczęściej między bajki można sobie włożyć. W moim wywodzie przodków to jest tylko jedna linia chłopska, która mieszkała w jednym miejscu przez aż 3 pokolenia. Inni niż moi Markowscy przewinęli się też przez Worów i zagrzali tam miejsce przez co najwyżej 1 pokolenie. A jeżeli wziąć pod uwagę szlachtę służącą na dworach to 8 miejsc pracy w ciągu życia nie należy do rekordów.
Nie bierzmy na poważnie to co smarowali w książkach nasi literaci - papier jest cierpliwy i przyjmie wszystko. Lepiej sięgnąć do źródeł i poważnych opracowań historycznych.
Wielopokoleniowe rodziny mieszkające w jednym miejscu to najczęściej między bajki można sobie włożyć. W moim wywodzie przodków to jest tylko jedna linia chłopska, która mieszkała w jednym miejscu przez aż 3 pokolenia. Inni niż moi Markowscy przewinęli się też przez Worów i zagrzali tam miejsce przez co najwyżej 1 pokolenie. A jeżeli wziąć pod uwagę szlachtę służącą na dworach to 8 miejsc pracy w ciągu życia nie należy do rekordów.
Nie bierzmy na poważnie to co smarowali w książkach nasi literaci - papier jest cierpliwy i przyjmie wszystko. Lepiej sięgnąć do źródeł i poważnych opracowań historycznych.
-
Szczepaniak_Tomasz

- Posty: 218
- Rejestracja: wt 30 sty 2007, 17:56
A moglibyście polecić jakies opracowanie o migracjach ludności chłopskiej w okresie napoleońskim, tj przed pojawieniem sie industrializacji i przed zniesieniem poddaństwa ale juz u schyłku feudalizmu. Okres po powstaniu listopadowym jest dobrze opracowany ale brakuje mi informacji z lat wcześniejszych.
Nie do końca w temacie wędrówek chłopstwa, ale z pewnością warta uwagi jest książeczka "Z rontem marszałkowskim przez Warszawę (zeznania oskarżonych z lat 1787-1794)" Zofii Turskiej, PIW, Warszawa 1961. Daje ona całkiem niezły pogląd nt. życia w tamtym okresie najbiedniejszej części społeczeństwa, nie tylko chłopów ale także mieszczan i zubożałej szlachty. Niestety podobnie jak w "Upodobaniu" Tomasza Wiślicza informacje oparte sa jedynie na sprawach karnych, no ale paradoksalnie dzięki temu, że dawniej popełniano przestepstwa dzisiaj coś możemy wiedzieć o tamtej epoce i życiu tej niezbyt medialnej grupy społecznej 
Druga książka godna polecenia, to już klasyk: "Dzieje obyczajów w dawnej Polsce wiek XVI-XVIII" Jana Stanisława Bystronia. Praca w dwóch tomach, z czego w pierwszym tomie jest cały rozdział poświęcony chłopom, m.in. ich wędrówkom. Ostatnie znane mi wydanie wyszło nakładem PIW w 1976 roku.
Druga książka godna polecenia, to już klasyk: "Dzieje obyczajów w dawnej Polsce wiek XVI-XVIII" Jana Stanisława Bystronia. Praca w dwóch tomach, z czego w pierwszym tomie jest cały rozdział poświęcony chłopom, m.in. ich wędrówkom. Ostatnie znane mi wydanie wyszło nakładem PIW w 1976 roku.
Pozdrawiam
Grzegorz
Grzegorz