"Niestety nie udało nam się odnaleźć zadnych informacji dotyczących Pani ojca jak również Pani babci.
Przyczyną tego jest fakt, że przechowywane w tutejszym archiwum dokumenty są niekompletne. Duża ich część uległa zniszczeniu w końcowej fazie ery nazistowskiej, jak również została zniszczona po wojnie w celu zatarcia śladów deportacji, pracy przymusowej i zagłady".
Ha!
Co teraz?
Dokument wywózki mam, powrót mam. Co się z nimi działo przez trzy lata?
Jedyną pamiątką tego okresu wspomnienie babci o "fabryce kapusty", o tym, że zabrano ojca na jakiś czas do czegoś w rodzaju rodziny zastępczej i szykowano do adopcji ale jakimś cudem go odzyskała.
Fakt, był słodkim blondynkiem z loczkiem w dzieciństwie, ciężko by się zdziwili po kilkunastu latach gdyby do tej adopcji doszło.
I jeszcze jedno, może to jest jakiś ślad....
Tata leżał po wojnie, jeszcze na terenie Niemiec w "amerykańskim szpitalu" , tak to określiła babcia, miał podobno początki gruźlicy.
Nie wiecie czy zachowały się jakieś dokumenty z amerykańskich szpitali polowych z tamtych czasów?
Agnieszka

