Nieślubne dzieci

Wzajemna pomoc w problemach natury genealogicznej. Przed wysłaniem zapytania proszę sprawdzić podforum tematyczne : Tłumaczenia metryk: łacina, niemiecki, rosyjski, ukraiński, angielski, francuski ; także tematy : Poszukiwania lub Stronę Główną Forum

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Awatar użytkownika
piotr_nojszewski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1682
Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times
Kontakt:

imiona ojców dzieci nieślubnych - podst. prawna wpisów

Post autor: piotr_nojszewski »

Moniko,
Zdecydowanie to ten dokument wprowadził dopiski w postaci imionam "zwykle w kraju używanych" na wniosek dziecka lub jego przedstawiciela.

Ale poprzednie linki też są bardzo przydatne moim zdaniem.
pozdrawiam
Piotr
W.Badurek

Sympatyk
Ekspert
Posty: 391
Rejestracja: wt 15 kwie 2008, 08:13
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: W.Badurek »

Witam
Dla uścislenia chciałem dodać, że nazwisko dziecka zostawało, czyli było nazwiskiem matki.
Waldemar
Awatar użytkownika
cichocka.karolak

Sympatyk
Posty: 339
Rejestracja: pt 02 lis 2007, 19:11

Post autor: cichocka.karolak »

Ja znam taki przypadek . Nieślubne dziecko urodzone w 1944 roku , czyli za Niemców miało podane imię ojca biologicznego "X" -/Sylwester / - nawet do końca wojny miał potrącane z pensji marki na alimenty . Po wojnie matka owego dziecka wyszła za mąż za Józefa "Y" . Dziecko całe życie miało pretensje ,że nie nazywa się jak matka po mężu , tylko ma panieńskie nazwisko matki. Ojczym nigdy nie dał swego nazwiska , bo biologiczny tego nie zrobił -swego nie dał i tak w rezultacie -kłopot spadł na dziecko . Uważam , że prawo jest tu ułomne , bo powinno być obowiązkowo podane nazwisko ojca biologicznego w AKCIE urodzenia dziecka , Natomiast resztę powinna być możliwość do uregulowania owego tematu sądownie . Jeżeli wskazany biologiczny ojciec nie chciałby , aby było "JEGO" nazwisko, powinien założyć sprawę /zwłaszcza w dzisiejszych czasach , gdzie jest możliwość badania DNA / . Panowie , Panie , więcej by uważali , co czynią i liczyliby się z konsekwencjami , a i dziecko nie miałoby takich kłopotów , a AKTA urodzeniowe byłyby klarowne .
Awatar użytkownika
sstudzinska

Sympatyk
Posty: 111
Rejestracja: pn 04 lip 2016, 13:02

losy dzieci nieślubnych -XIX wiek

Post autor: sstudzinska »

Jak układało się im życie? Czy są ślady jakiegoś napiętnowania, niższej pozycji w społeczeństwie? Proszę szanownych forumowiczów o podzielenie się doświadczeniami na ten temat na podstawie własnych poszukiwań genealogicznych, źródeł historycznych itd.
Słyszałam np., że nie przyjmowano dzieci z nieprawego łoża na czeladników, był nawet taki formalny zapis. W przypadku mojego przodka się to nie potwierdziło, już w wieku 21 lat określony został w akcie urodzenia swojego dziecka jako szewc.
Pozdrawiam,Sylwia
Otłowski_Tomasz

Sympatyk
Posty: 58
Rejestracja: pn 06 sie 2007, 23:32

losy dzieci nieślubnych -XIX wiek

Post autor: Otłowski_Tomasz »

Jak zwykle w życiu - bywało różnie. Nie wiem, czy to może być regułą czy nie, ale podejrzewam, że im większe miasto, tym stosunek do takich "przypadków" był bardziej liberalny. Mam w swoim drzewie przypadek "panny", co miała dwóch nieślubnych synów w Pułtusku (lata 80. XIX w.), potem przeniosła się do Warszawy, gdzie... też miała kolejnych dwóch nieślubnych synów (lata 90. XIX w.)... Każdy ochrzczony w innej parafii, jako że "panna letką była" i zawód służącej wykonywała...
Generalnie, jeśli chodzi o fenomen nieślubnych potomków, zwłaszcza wśród proletariatu i lumpenproletariatu, to końcówka XIX w. w dużych robotniczych aglomeracjach miejskich (W-wa, Łódź) niewiele odbiega chyba od stanu współczesnego...
Osobiście, po wcześniejszym wertowaniu tysięcy stron ksiąg metrykalnych z pobożnych wsi północnomazowieckich, przeżyłem szok, gdy zacząłem przeglądać dostępne w sieci archiwa parafii NMP na Lesznie - tam w ostatnich dwóch dekadach XIX w. co trzecie dziecko urodziło się z nieprawego łoża... To ewenement nawet na skalę Warszawy w tym czasie.
Co z tego wynika ?- skoro było to pod koniec XIX w. względnie częste zjawisko w dużych miastach z żywiołowo rozwijającą się populacją robotniczą, to musiało być to jakoś akceptowane (czy może raczej - tolerowane) przez współczesnych ...
Pozdrawiam,
Tomasz
Awatar użytkownika
sstudzinska

Sympatyk
Posty: 111
Rejestracja: pn 04 lip 2016, 13:02

losy dzieci nieślubnych -XIX wiek

Post autor: sstudzinska »

W moim przypadku był to początek XIX wieku (1811-1821),wieś, dzieci nieślubnych czworo, matka szlachcianka. Ojciec wpisany jako nieznany, niemniej jednak, w jednym z aktów, w imieniu ojca stawia się "plantier tabaki, ewangelik ze Szwabii", czyli raczej nie było tajemnicą, kto nim jest. W parafii, w której miało to miejsce, dzieci nieślubne zdarzały się bardzo sporadycznie, a już szczególnie w liczbie mnogiej.
Zapewne w końcówce XIX wieku w dużych miastach zdarzało się to częściej, chociażby ze względu na większą anonimowość. Podejrzewam, że pannie służącej z przytoczonego przez Pana przypadku, nieślubne dziecko mocno ograniczyło szansę na zamążpójście, więc chcąc z kimś dzielić życie mogła liczyć głownie na nieformalne relacje. A jak wiadomo, wtedy raczej antykoncepcji nie było, więc wszelkie bliższe związki owocowały następnym nieślubnym potomstwem.
Pozdrawiam,Sylwia
slawek_krakow

Sympatyk
Posty: 657
Rejestracja: sob 19 lis 2011, 13:45
Lokalizacja: Kraków

Re: losy dzieci nieślubnych -XIX wiek

Post autor: slawek_krakow »

sstudzinska pisze: A jak wiadomo, wtedy raczej antykoncepcji nie było, więc wszelkie bliższe związki owocowały następnym nieślubnym potomstwem.
Statystycznie rzecz ujmując i nawet mając bardzo krytyczny stosunek do badań można stwierdzić, że jednak wszelkie bliższe związki owocowały jak najbardziej ślubnym potomstwem.
Awatar użytkownika
piotr_nojszewski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1682
Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times
Kontakt:

Re: losy dzieci nieślubnych -XIX wiek

Post autor: piotr_nojszewski »

slawek_krakow pisze:
Statystycznie rzecz ujmując i nawet mając bardzo krytyczny stosunek do badań można stwierdzić, że jednak wszelkie bliższe związki owocowały jak najbardziej ślubnym potomstwem.
Może jednak nie-wszelkie skutkowały. A jeśli już to potomstwem. Bez przymiotnika.

Procent dzieci nieślubnych to zwykle kilka procent zarejestrowanych.
Zdarzaja sie sporadycznie rejestracje martwych niemowląt no i są podrzutki.

Więc realna skala zjawiska chyba jest trudna do oszacowania. Ale mozna wnioskowac, że nie było to nic nadzwyczajnego dla społeczności. czoś zapewne przyjmowano to w małych miejscowościach jako jakiś skandal.

Czasem ojciec był powszechnie znany (sądzę, że zwłaszcza przy seryjnych porodach) a czasem pewnie nie.
Sa w księgach też uznania dzieci po latach - zapewne ojciec miał jakąś przeszkodę wcześniej.

Ksieża okazjonalnie nadawali takim dzieciom pietnujace imiona ale była kiedyś dyskusja w tej materii i chyba nie było to zbyt częste. Z moich obserwacji (ale to jednostkowe dane) te dzieci umierały jakby częściej i wcześniej. Ale to moje wrażenie żadna statystyka.
pozdrawiam
Piotr
Awatar użytkownika
sstudzinska

Sympatyk
Posty: 111
Rejestracja: pn 04 lip 2016, 13:02

Re: losy dzieci nieślubnych -XIX wiek

Post autor: sstudzinska »

Statystyka też to potwierdza, a przynajmniej dane z okresu przedwojennego : " (...) w Warszawie w 1936 r. zmarło w trakcie pierwszego roku życia 1189 dzieci ślubnych i 638 nieślubnych, choć urodzenia pozamałżeńskie
stanowiły w tym mieście jedynie 9-10%, co oznacza, iż umieralność dzieci
pozamałżeńskich była pięciokrotnie wyższa " (Piotr Szukalski, "Płodność i urodzenia pozamałżeńskie w Polsce")
Pozdrawiam,Sylwia
beatadaniluk

Sympatyk
Posty: 36
Rejestracja: pn 17 sie 2015, 17:21

Re: losy dzieci nieślubnych -XIX wiek

Post autor: beatadaniluk »

W wolnej chwili zrobię statystykę i przedstawię wyniki z około 150 lat małej wiejskiej parafii na Podlasiu.
Moim zdaniem urodzenia dzieci pozamałżeńskich były tam bardzo częste i na oko częściej przytrafiały się szlachciankom, ale to może być tylko wrażenie.


pozdrawiam
Beata
Awatar użytkownika
sstudzinska

Sympatyk
Posty: 111
Rejestracja: pn 04 lip 2016, 13:02

Post autor: sstudzinska »

Beatko, świetny pomysł! A jak myślisz, jaka była przyczyna tego zjawiska? Czy ci ojcowie uznawali później dzieci, czy pozostawali nieznani?
Pozdrawiam,Sylwia
Awatar użytkownika
piotr_nojszewski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1682
Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times
Kontakt:

Post autor: piotr_nojszewski »

Cezary Kuklo w Demografii przedrozbiorowej informuje o wskaźniku poczęć przed małżeńskich

Wg niego na obszarze Warszawy poczęć przdmałżeńskich było w metrykach przedrozbiorowych 12-15% (sic!)
Podobną ilość zaobserwował i innych parafiach podobna to znaczy >10% a w malażeństwach kawalerów z pannami nawet wiecej.

Na szybko: w parafiach wiejskich to raczej poziomy <5% a miejskich ok 10%.

Ale uwaga oddzielna grupa to podrzutki! W pewnych okresach było to 5% ochrzczonych.

Nie mam teraz czasu ale polecam ksiązke.

Przy czym są to dane oparte na pojedynczych parafiach albo grupach. Jesli Beata zrobi ststystyke za jakiś obszar będzie to niezwykle wartościowy przyczynek do oceny tego zjawiska.
pozdrawiam
Piotr
beatadaniluk

Sympatyk
Posty: 36
Rejestracja: pn 17 sie 2015, 17:21

Post autor: beatadaniluk »

Temat bardzo interesujący, więc sprężyłam się i przeliczyłam efekty swojej pracy i w gruncie rzeczy wrażenie, które odnosiłam indeksując potwierdza się.

lata - ilość - ilość - w tym wśród - % urodzeń - % nieślubnych
urodzeń nieślubnych szlachty nieślubnych Nobilesów
1668-1674 - 632 -32 -23 -5,06% -71,88%
1710-1743 - 3373 -81 -66 -2,40% -81,48%
1743-1763 - 2143 -46 -30 -2,15% -65,22%
1796-1787 - 2224 -51 -33 -2,29% -64,71%
1787-1799 - 1352 -31 -14 -2,29% -45,16%
1815-1827 - 1380 -53 -41 -3,84% -77,36%
1828-1834 - 830 -30 -18 -3,61% -60,00%
------------------------------------------------------------------------
suma -11934 -324 -225 -2,71% -69,44%

Parafia Ostrożany to typowa podlaska parafia rzymsko-katolicka z wysokim odsetkiem ludności pochodzenia szlacheckiego, w badanym okresie urodzenia szlacheckie to 73,5 % wszystkich urodzeń.

Szkoda, że nie zachowały się akta niedalekiej parafii greko-katolickiej, wtedy można było pokusić się o porównanie.

Mnie zaskoczył właśnie ten wysyp nieślubnych dzieci szlachcianek, ale szczerze powiedziawszy nie ma się czemu dziwić. Brak perspektyw zamążpójścia i dziewczyny chwytały się każdej możliwości by odmienić swój los.
Szkoda, że do dyspozycji miałam tylko sumariusze, ileż dodatkowych informacji możnaby wyczytać z bardziej opisowych źródeł.
Niestety o losach tych nieślubnych dzieci wiele powiedzieć nie mogę, z wyżej wspomnianych powodów, akty ślubu nie zawierały w większości podstawowych danych :( Przypuszczam jednak, że skoro zjawisko nie było marginalne, to los tych dzieci nie był tak straszny. Ale to pytanie do znawców historii Podlasia i szlachty podlaskiej.

Na dokumenty potwierdzające ojcostwo nie natrafiłam niestety.

pozdrawiam
Beata
kulik_agnieszka

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 627
Rejestracja: pt 30 sty 2015, 17:02

Post autor: kulik_agnieszka »

Trafiłam kiedyś na "uznanie za prawowitego potomka".
W 1819 roku. Sytuacja była dość specyficzna. Panna chyba cieszyła się nieposzlakowaną opinią bo ksiądz udzielający chrztu przycisnąwszy świadka z satysfakcją zapisał: "X wyznał iż spłodził".
Zapisał dziecko z nazwiskiem ojca.
Musiał tatusia solidnie przeczołgać bo po niespełna pół roku na marginesie tego aktu dopisał: "dziecię wymienione w tym akcie zostało uznane za prawowitego potomka po ślubie rodziców w dniu....".
Agnieszka
slawek_krakow

Sympatyk
Posty: 657
Rejestracja: sob 19 lis 2011, 13:45
Lokalizacja: Kraków

Re: losy dzieci nieślubnych -XIX wiek

Post autor: slawek_krakow »

piotr_nojszewski pisze:
slawek_krakow pisze:
Statystycznie rzecz ujmując i nawet mając bardzo krytyczny stosunek do badań można stwierdzić, że jednak wszelkie bliższe związki owocowały jak najbardziej ślubnym potomstwem.
Może jednak nie-wszelkie skutkowały. A jeśli już to potomstwem. Bez przymiotnika.

Procent dzieci nieślubnych to zwykle kilka procent zarejestrowanych.
Zdarzaja sie sporadycznie rejestracje martwych niemowląt no i są podrzutki.

Więc realna skala zjawiska chyba jest trudna do oszacowania. Ale mozna wnioskowac, że nie było to nic nadzwyczajnego dla społeczności. czoś zapewne przyjmowano to w małych miejscowościach jako jakiś skandal.

Czasem ojciec był powszechnie znany (sądzę, że zwłaszcza przy seryjnych porodach) a czasem pewnie nie.
Sa w księgach też uznania dzieci po latach - zapewne ojciec miał jakąś przeszkodę wcześniej.

Ksieża okazjonalnie nadawali takim dzieciom pietnujace imiona ale była kiedyś dyskusja w tej materii i chyba nie było to zbyt częste. Z moich obserwacji (ale to jednostkowe dane) te dzieci umierały jakby częściej i wcześniej. Ale to moje wrażenie żadna statystyka.
Mój post ma odniesienie jedynie do oryginalnego postu (w cytacie), w którym padło stwierdzenie, iż wszelkie bliższe związki skutkowały narodzinami nieślubnych dzieci. Na temat ilości, jakości, oraz losu nie podejmuję się dyskusji. Napisano już o tym opasłe tomiska.

pozdrawiam
ODPOWIEDZ

Wróć do „Potrzebuję pomocy”