Temat z tych powracających. Zapewne przez wielu zostanie uznany za wichrzycielstwo, zamach na tradycję i atak na podstawy działania społeczności genealogicznej. Trzeba jednak powiedzieć wprost - system zakładający udostępnianie online zdigitalizowanych ksiąg po ich zindeksowaniu przez wolontariuszy nie działa tak jak powinien, nie przystaje do obecnych czasów i sam w sobie jest oparty na błędnych założeniach. Będzie w punktach, żeby było przejrzyściej.
1) Cała podstawa jego działania oparta jest na, nie boję się użyć tego słowa, szantażowaniu społeczności w celu znalezienia wolontariusza.
2) Jakby tego było mało, jeśli już znajdzie się chętny, to wszyscy zainteresowani, także Ci poszukujący 1-2 aktów w danej parafii, stają się zakładnikami jego sumienności i indywidualnych mocy przerobowych.
3) Organizacja i nadzór nad pracami nie przystaje ani do formy wolontariatu, ani do standardów tego typu projektów, ani do czasów. Czy ktoś sobie wyobraża jakby wyglądała obecnie Wikipedia (albo np. Github), gdyby działała tak samo? Gdyby trzeba było się zgłosić do edycji hasła mailem do jednego z dwóch administratorów, być jedyną osobą przydzieloną i mogącą tworzyć hasło "Lista ponumerowanych planetoid", a samo hasło zostałoby udostępnione dopiero po utworzeniu kompletnej listy planetoid? System przydzielania prac i śledzenia ich postępu powinien być ogólnodostępny, otwarty i ukierunkowany na opracowywanie mniejszej ilości danych przez większą liczbę osób.
Świadom jestem, że niektórzy tak się przywiązali do domniemanej skuteczność rzeczonego szantażu, że będą niechętni systemowi otwartemu. W taki wypadku moim zdaniem niezbędne są następujące rozwiązania:
4) Stworzenie systemu pozytywnej formy zachęcenia do indeksowania i wynagradzania takiej pracy. Są użytkownicy, którzy mają na swoim koncie dziesiątki tysięcy opracowanych indeksów, a nie mają dostępu do zdjęć ze swojej rodzinnej parafii, bo ta czeka na zakończenie indeksacji. To jest zwyczajnie nie w porządku i ciężko się dziwić rozgoryczeniu takich osób. Potrzebne są punkty/statusy 'zasłużonych' dające pełny i natychmiastowy dostęp do materiałów normalnie niedostępnych.
5) Ten punkt będzie oczywiście kontrowersyjny, ale utrzymując ograniczenia dostępu do parafii niezindeksowanych można wprowadzić klasyczny system płatnych kont premium dających dostęp do tych materiałów. Wiele osób nie ma czasu na indeksowanie czy jakąkolwiek aktywną działalność na rzecz społeczności, natomiast mają pieniądze. Tutaj zresztą rachunek jest prosty, w moim wypadku wycieczki do AP Kielce żeby odnaleźć akty które są w parafiach czekających na opublikowanie to byłby koszt >500zł. Wolałbym tą kwotą wspierać genealogię a nie branże paliwową i transportową.
6) Jeśli wszystko powyższe nie znajdzie zrozumienia u decydentów, co mnie specjalnie nie zdziwi, niezbędna jest publikacja, 'uwalnianie' zdjęć po np. pół roku od ich zrobienia, niezależnie od stanu indeksacji. Niektóre parafie (te, o których wiem) czekają ponad rok i w ich przypadku system zwyczajnie nie działa, a utrzymywanie tego stanu jest zwyczajnym zaprzeczeniem sensu ich fotografowania.
Aha. Wiem, że 'taka jest umowa z AP'. Ta umowa jest zła i nadaje się do renegocjacji i tyle.
Zapraszam do dyskusji.
Księgi za indeksy
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Księgi za indeksy
Ten "system" nie jest stosowany w projektach, umowach Polskiego Towarzystwa Genealogicznego, więc nie wiem czy to najlepsze miejsce do dyskusji. Nie to, żeby zamykać łamy na wymianę opinii, ale pamiętajmy o tym co w pierwszym zdaniu:)
"Oczywista oczywistość" więc PTG ani nie stosuje, ani nie popiera tego typu rozwiązań. Od samego początku "indeksacja" i "digitalizacja" to dwie różne sprawy.
Z uwagi na otwarte łamy forum pojawiają się (tak jak ten wątek) informacje o indywidualnych akcjach. Czyli forum otwarte na różne idee i głosy i przeciwników i zwolenników.
Jednak j.w. projekty i umowy PTG nie mają opisanego mechanizmu "warunkiem publikacji jest indeksacja"
wręcz odwrotnie bywało - mocne sugestie archiwów, że nie chcą publikacji indeksów, jeśli nie będzie udostępnienia kopii, bo nie wyrobią z zamówieniami.
Jedno "ale" - fotografowanie to też pro publico bono, więc nie można "szantażować" (trzymając się słów już użytych) fotografów czy obrabiających pliki - jeśli są zainteresowani pracą polegająca na wykonaniu zdjęć pod warunkiem bardzo prawdopodobnej indeksacji - to nie ma, nie było i nie będzie mechanizmu by "zlecić" "narzucić" "zmusić" "zaszantażować" w stylu "rób co ci każę";)
a tego mi zabrakło
pozdrawiam
"Oczywista oczywistość" więc PTG ani nie stosuje, ani nie popiera tego typu rozwiązań. Od samego początku "indeksacja" i "digitalizacja" to dwie różne sprawy.
Z uwagi na otwarte łamy forum pojawiają się (tak jak ten wątek) informacje o indywidualnych akcjach. Czyli forum otwarte na różne idee i głosy i przeciwników i zwolenników.
Jednak j.w. projekty i umowy PTG nie mają opisanego mechanizmu "warunkiem publikacji jest indeksacja"
wręcz odwrotnie bywało - mocne sugestie archiwów, że nie chcą publikacji indeksów, jeśli nie będzie udostępnienia kopii, bo nie wyrobią z zamówieniami.
Jedno "ale" - fotografowanie to też pro publico bono, więc nie można "szantażować" (trzymając się słów już użytych) fotografów czy obrabiających pliki - jeśli są zainteresowani pracą polegająca na wykonaniu zdjęć pod warunkiem bardzo prawdopodobnej indeksacji - to nie ma, nie było i nie będzie mechanizmu by "zlecić" "narzucić" "zmusić" "zaszantażować" w stylu "rób co ci każę";)
a tego mi zabrakło
pozdrawiam
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Księgi za indeksy
Temat jest, co oczywiste, krytyką prowadzenia projektów w oparciu o tytułową zasadę, projektów które korzystają z tutejszego forum jako kanału komunikacji z szerszym gronem, więc wydaje mi się, że miejsce jest jednak odpowiednie.
Nikt nie mówi o zmuszaniu digitalizujących do czegokolwiek, ale jak już pisałem wyżej model "księgi za indeksy" powoduje, że w wielu przypadkach ich praca może nieprędko ujrzeć światło dzienne, a chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. Badania można spokojnie prowadzić bez indeksów, bez ksiąg jest to niemożliwe. Co jak widać rozumie PTG, ale inni niestety niekoniecznie.
Nikt nie mówi o zmuszaniu digitalizujących do czegokolwiek, ale jak już pisałem wyżej model "księgi za indeksy" powoduje, że w wielu przypadkach ich praca może nieprędko ujrzeć światło dzienne, a chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. Badania można spokojnie prowadzić bez indeksów, bez ksiąg jest to niemożliwe. Co jak widać rozumie PTG, ale inni niestety niekoniecznie.
Szymon