Bardzo dobry temat!
Wydaje mi się, że potrzeby są różne, ale pewne minimum warto zachować.
Tj: gdzie przechowywany dokument (urząd, archiwum), a jeśli kopia nie bezpośrednio z niego - to skąd (np metryki.genealodzy.pl:), data sporządzenia kopii, dokładniejsze "namiary" (np w przypadku AP: zespół, jednostka, opis jednostki)
W przypadku, gdy twórca zbioru, opisu, opracowania nie jest jedynym odbiorcą (lub wręcz opracowanie jest na zamówienie) to przynajmniej te podstawowe kopie warto potwierdzać. Oczywiście: decyzja "zamawiającego", ale nie jest źle gdy "pakiet kopii" przyjdzie niezależnym kanałem, bez pośrednictwa: z archiwum do odbiorcy, nie przez "ręce" kogoś kto pomaga przy opracowaniu. Jest opcja pośrednia - kopia do odbiorcy/zamawiającego z np AP-u, ale zwykła.
To jest pewnie trochę w bok pytania, ale jakieś dziwne historie w tym roku "mi" wyszły (a swój początek miały i trzy lata temu), może przy okazji warto więc o takiej weryfikacji wspomnieć. Przynajmniej "w opcji". Dla potwierdzenia, bo baaardzo różne dziwne rzeczy się zdarzają (sam nie wierzyłem..do czasu:)
a dla własnych potrzeb
zamawiałem jedynie odpisy 3 pokoleń ASC (oprócz kopii:), tj uznałem, że może się przydać (i przydawała się lata temu dla udowodniania pokrewieństwa, teraz rzadziej wymagane, oświadczenia wystarczają) taka urzędowa forma,
resztę starałem się opisywać w miarę prostym "systemem" (moim zdaniem, nawet zdjęcia z czytnika mikrofilmów warto), łącznie z datą wytworzenia kopii. Zmienia się miejsce przechowywania, opis, czasem zespól czy jednostka, data pozwala "namierzyć" na kiedy opis aktualny
Podobnie z elektronicznymi, dostępnymi w sieci. Linki, nie diamenty, nie są ma zawsze:)
Tłumaczenia "przysięgłego" ani jednego nie potrzebowałem, ale to pewnie zależy od tego czy zbiór informacji czysto amatorsko - dla informacji - czy też dla innych potrzeb, luźniej związanych z czystą genealogią. O ile (ale to ponad 10 lat temu) o odpisy ASC pytano, to o tłumaczenie "przysięgłe" - nigdy. A tanio nie było, więc uznałem to za przesadę.
Kontynuując z zakresu "dla własnych potrzeb" (określenia elastyczne, włączam w to "pochwalenie się przed bliskimi") - warto odczytanie skonsultować, łatwiej w "swoich" doczytać się tego co chcemy,żeby było niż tego co faktycznie jest. Przynajmniej mi trudniej dystans utrzymać. Niezależnie od języka dokumentu.
Najtrudniej udokumentować poprawność, tj przedstawić dowód lub przesłanki, odtworzyć tok rozumowania dlaczego uznajemy ten, a nie inny dokument za dotyczący danej linii/osoby, jak wyeliminowane zostały inne możliwości.
Największy problem mam ze spisaniem nagrań. Z powodu lenistwa. A w końcu trzeba to zrobić:( Trudno odnosić się do "3' 45" - 5' 20" z ...mp3

tzn można ale korzystać z takiego źródła - jednak trudno.
Same przechowywanie to nie jest wielki problem. Jakbym miał znacznie więcej zdjęć rodzinnych to pewnie bym musiał jakoś strasznie kombinować. Na razie najtrudniejsze były (i są nadal) zdjęcia na szklanych płytkach.
O to "czy już wystarczy tłumaczenie dlaczego tak, a nie inaczej" kilkakrotnie Was się pytałem. Bo to, że "ja wiem" nie oznacza, że "jest ok", a łatwo przesadzić w udowadnianiu poprawności i zarżnąć temat:)
PS Przemku: jeśli oryginałów to zainwestuj nie w segregatory, a kartony, teczki, koperty bezkwasowe. Niedrogo, a oryginałom się lepiej spodoba. Wątki o przechowywaniu były:)