Chrońmy księgi! Korzystajmy z cyfrowych kopii, mikrofilmów..
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Chrońmy księgi! Korzystajmy z cyfrowych kopii, mikrofilmów..
Jeśli jest wybór (a niejednokrotnie jest albo niedługo będzie) to zachowujmy się odpowiedzialnie - taki apel mam.
Nie używajmy oryginałów, nie zlecajmy kwerend, nie prośmy o przeglądanie ksiąg jeśli możemy przejrzeć kopie.
koszty porównywalne (czasem mniejsze)
dostęp prostszy
genealodzy nie będą traktowani (często słusznie!) jako główna przyczyna dewastacji ksiąg
Jeśli dana księga jest w trakcie digitalizacji to może warto się powstrzymać kilka tygodni a nawet miesięcy?
Czy nasza indywidualna potrzeba jest naprawdę taka ważna i pilna , nie może poczekać aż zdjęcia będą dostępne? Księgę (najczęściej niezindeksowaną!) co ma 200-300-400 lat jeszcze raz przewertować bo kat musi być już nie w grudniu?
..no dysponent archiwaliów owszem czasem zmięknie i da taką możliwość
ale czy to fair z niej korzystać?
I nie tylko o digitalizacji w AAW piszę:(
Coraz bardziej rozumiem powody z jakich archiwiści "uwielbiają" osoby którzy podają się za genealogów
Pozdrawiam
Nie używajmy oryginałów, nie zlecajmy kwerend, nie prośmy o przeglądanie ksiąg jeśli możemy przejrzeć kopie.
koszty porównywalne (czasem mniejsze)
dostęp prostszy
genealodzy nie będą traktowani (często słusznie!) jako główna przyczyna dewastacji ksiąg
Jeśli dana księga jest w trakcie digitalizacji to może warto się powstrzymać kilka tygodni a nawet miesięcy?
Czy nasza indywidualna potrzeba jest naprawdę taka ważna i pilna , nie może poczekać aż zdjęcia będą dostępne? Księgę (najczęściej niezindeksowaną!) co ma 200-300-400 lat jeszcze raz przewertować bo kat musi być już nie w grudniu?
..no dysponent archiwaliów owszem czasem zmięknie i da taką możliwość
ale czy to fair z niej korzystać?
I nie tylko o digitalizacji w AAW piszę:(
Coraz bardziej rozumiem powody z jakich archiwiści "uwielbiają" osoby którzy podają się za genealogów
Pozdrawiam
Chrońmy księgi! Korzystajmy z cyfrowych kopii, mikrofilmów..
Pewne (centralne) archiwum - jedna z ksiąg od dwóch lat (!) jest niedostępna z powodu "procesu mikrofilmowania"; po interwencji u dyrektora okazuje się, że "digitalizacja" tej konkretnej księgi przewidziana jest na rok... 2015 (o ile będą fundusze).
Ciekawostka: w Szwecji mikrofilmowanie księgi z XVII wieku trwa dwa tygodnie, digitalizacja: tydzień, u nas samo wywołanie mikrofilmu i odesłanie do archiwum (bez procesu fotografowania) potrafi trwać od 6 do 9 miesięcy (zwłaszcza odkąd "koordynacją" zajęło się NAC)
Także Warszawa - księga niedostępna z powodu "złego stanu zachowania" - po interwencji uczelni i przedstawieniu kwitu o "badaniach naukowych" zostaje wreszcie udostępniona - jest w stanie idealnym, jedna z najlepszych, jakie widziałem; okazuje się, że w początkach tat 90. przeszła renowację, ale ktoś zapomniał zdjąć z katalogu zastrzeżenie co do stanu i przez 15 lat nie była udostępniana.
Regionalne archiwum na zachodzie Polski: po trzech latach wraca zmikrofilmowana księga. Problem, sfotografowano tylko stronice nieparzyste. Oryginału nie udostępnią, bo jest mikrofilm. Odwołanie w toku.
Pewne archiwum na południu Polski: na 5 zamówionych z katalogu mikroform aż trzy okazuje się być błędnie opisanych (na mikrofiszach są inne dokumenty niż powinny być, nie wiadomo pod jakim numerem są właściwe).
Archiwum na Wybrzeżu: już trzeci rok trwa "wprowadzanie na stan" zbioru fotografii przeniesionego z innego archiwum (skatalogowanego, w pełni opisanego i udostępnianego w poprzednim archiwum przez lat 27).
Opóźnienia w aktualizacji bazy "SEZAM" wynoszą w niektórych archiwach kilka lat, nie wprowadza się informacji o przeniesieniu do innego archiwum, o nie udostępnianiu zbioru...
Bywa, że cześć archiwaliów po zmianie miejsca przechowywania nagle "znika" z obiegu archiwalnego na długie dziesięciolecia lub nawet na stałe.
Wobec powyższego trudno mi pozytywnie odnieść się do zamieszczonego powyżej apelu Włodzimierza: bolesne polskie doświadczenia "archiwalne" nauczyły mnie jednego: nie zwlekaj ani sekundy, udostępniają, to czytaj, rób notatki, kopiuj, bo za miesiąc możesz już tego nie znaleźć.
Witold Stanisław Augustyn Pasek,
syn Jana, wnuk Stanisława, prawnuk Jana Nepomucena, praprawnuk Franciszka, prapraprawnuk Jakuba, praprapraprawnuk Józefa, prapraprapraprawnuk Macieja...
Ciekawostka: w Szwecji mikrofilmowanie księgi z XVII wieku trwa dwa tygodnie, digitalizacja: tydzień, u nas samo wywołanie mikrofilmu i odesłanie do archiwum (bez procesu fotografowania) potrafi trwać od 6 do 9 miesięcy (zwłaszcza odkąd "koordynacją" zajęło się NAC)
Także Warszawa - księga niedostępna z powodu "złego stanu zachowania" - po interwencji uczelni i przedstawieniu kwitu o "badaniach naukowych" zostaje wreszcie udostępniona - jest w stanie idealnym, jedna z najlepszych, jakie widziałem; okazuje się, że w początkach tat 90. przeszła renowację, ale ktoś zapomniał zdjąć z katalogu zastrzeżenie co do stanu i przez 15 lat nie była udostępniana.
Regionalne archiwum na zachodzie Polski: po trzech latach wraca zmikrofilmowana księga. Problem, sfotografowano tylko stronice nieparzyste. Oryginału nie udostępnią, bo jest mikrofilm. Odwołanie w toku.
Pewne archiwum na południu Polski: na 5 zamówionych z katalogu mikroform aż trzy okazuje się być błędnie opisanych (na mikrofiszach są inne dokumenty niż powinny być, nie wiadomo pod jakim numerem są właściwe).
Archiwum na Wybrzeżu: już trzeci rok trwa "wprowadzanie na stan" zbioru fotografii przeniesionego z innego archiwum (skatalogowanego, w pełni opisanego i udostępnianego w poprzednim archiwum przez lat 27).
Opóźnienia w aktualizacji bazy "SEZAM" wynoszą w niektórych archiwach kilka lat, nie wprowadza się informacji o przeniesieniu do innego archiwum, o nie udostępnianiu zbioru...
Bywa, że cześć archiwaliów po zmianie miejsca przechowywania nagle "znika" z obiegu archiwalnego na długie dziesięciolecia lub nawet na stałe.
Wobec powyższego trudno mi pozytywnie odnieść się do zamieszczonego powyżej apelu Włodzimierza: bolesne polskie doświadczenia "archiwalne" nauczyły mnie jednego: nie zwlekaj ani sekundy, udostępniają, to czytaj, rób notatki, kopiuj, bo za miesiąc możesz już tego nie znaleźć.
Witold Stanisław Augustyn Pasek,
syn Jana, wnuk Stanisława, prawnuk Jana Nepomucena, praprawnuk Franciszka, prapraprawnuk Jakuba, praprapraprawnuk Józefa, prapraprapraprawnuk Macieja...
Re: Chrońmy księgi! Korzystajmy z cyfrowych kopii, mikrofilm
Żadne archiwum ani biblioteka nie udostępnia oryginałów, jeżeli są one zmikrofimlowane. Księgi w złym stanie nie są w ogółe udostępniane. Jeżeli zlecam kwerede w archiwum, mam podstawe przypuszczać, że archiwista umię się z księgami tak obchodzić, by się im nic nie stało. Nie wiem więc w czym jest problem.Sroczyński_Włodzimierz pisze:Jeśli jest wybór (a niejednokrotnie jest albo niedługo będzie) to zachowujmy się odpowiedzialnie - taki apel mam.
Nie używajmy oryginałów, nie zlecajmy kwerend, nie prośmy o przeglądanie ksiąg jeśli możemy przejrzeć kopie.
Pozdrawiam
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Chrońmy księgi! Korzystajmy z cyfrowych kopii, mikrofilmów..
Nie chciałbym się przerzucać przykładami, szczególnie, że wykazanie nawet 100 istniejących dowodów na to, że nie można ufać inwentarzom nie oznacza tego, abyśmy korzystali (starali się korzystać) z ksiąg oryginalnych gdy KOPIE SĄ, lub będą w najbliższym czasie.
Ale skoro mowa o przykładach (które nie zawsze będą argumentami) -proszę - konkretnie się postaram:
1. http://www.genealodzy.pl/modules.php?op ... 6221#36221
2. http://www.genealodzy.pl/PNphpBB2-viewt ... 4617.phtml
3. http://metryki.genealodzy.pl/metryki.php?op=sy&zs=9233d
to o Janie
Nie mam pojęcia jaki wpływ ma błąd w inwentarzu czy opóźnienie w aktualizacji bazy SEZAM na decyzję o przerzuceniu księgi w AAW zamiast przejrzeniu kopii w APW!
"Pewne archiwum na południu Polski" mogło wpłynąć na wizerunek archiwów -nie ma sporu
Ale to co jest to jest nasze dziedzictwo - nie archiwów! I także nasza sprawa aby było zachowane i udostępniane następcom. Nam oczywiście również.
Przykłady sytuacji, gdy nie ma kopii ew. jest niepewna informacji kiedy kopia będzie moim zdaniem nijak się mają do digitalizacji dokonywanej przez Leszka, Martę, Jacka.
Proszę mi wierzyć (i potwierdzić gdy będą zdjęcia - choćby okładek:) że księgi o które jest sporo próśb a do kopii których dostęp jest...ba... zamówienie kopii aktu kosztuje od 1 do 4 zł...
zgadzam się regionalne archiwum na południu Polski...tj z podanym faktem
ale nie zgadzam się z wnioskiem z obserwacji jakoby płynącym.
Podtrzymuję co powiedziałem, podkreślając że apel kieruję przede wszystkim do genealogów. Publikowana praca naukowa(to temat na odrębna dyskusję -kwestia priorytetów , zniżek etc dla badań naukowych publikowanych komercyjnie ew. niedostępnych poprzez ceny i inne procedury) pozostają poza moim zainteresowanie jako stwarzające zagrożenia kilka rzędów wielkości mniejsze.
Pozdrawiam serdecznie
P.S. Nie dziwmy się tendencji do generalizowania "genealodzy=najazd Hunów" skoro sami mamy podobną "archiwa=lenie, towarzystwo wzajemnej adoracji, instytucja która ma utrudnić dostęp w założeniu" (delikatnie mówiąc:). A jeśli nie mamy to jesteśmy na najlepszej drodze aby tak myśleć:)
Ale skoro mowa o przykładach (które nie zawsze będą argumentami) -proszę - konkretnie się postaram:
1. http://www.genealodzy.pl/modules.php?op ... 6221#36221
2. http://www.genealodzy.pl/PNphpBB2-viewt ... 4617.phtml
3. http://metryki.genealodzy.pl/metryki.php?op=sy&zs=9233d
to o Janie
Nie mam pojęcia jaki wpływ ma błąd w inwentarzu czy opóźnienie w aktualizacji bazy SEZAM na decyzję o przerzuceniu księgi w AAW zamiast przejrzeniu kopii w APW!
"Pewne archiwum na południu Polski" mogło wpłynąć na wizerunek archiwów -nie ma sporu
Ale to co jest to jest nasze dziedzictwo - nie archiwów! I także nasza sprawa aby było zachowane i udostępniane następcom. Nam oczywiście również.
Przykłady sytuacji, gdy nie ma kopii ew. jest niepewna informacji kiedy kopia będzie moim zdaniem nijak się mają do digitalizacji dokonywanej przez Leszka, Martę, Jacka.
Proszę mi wierzyć (i potwierdzić gdy będą zdjęcia - choćby okładek:) że księgi o które jest sporo próśb a do kopii których dostęp jest...ba... zamówienie kopii aktu kosztuje od 1 do 4 zł...
zgadzam się regionalne archiwum na południu Polski...tj z podanym faktem
ale nie zgadzam się z wnioskiem z obserwacji jakoby płynącym.
Podtrzymuję co powiedziałem, podkreślając że apel kieruję przede wszystkim do genealogów. Publikowana praca naukowa(to temat na odrębna dyskusję -kwestia priorytetów , zniżek etc dla badań naukowych publikowanych komercyjnie ew. niedostępnych poprzez ceny i inne procedury) pozostają poza moim zainteresowanie jako stwarzające zagrożenia kilka rzędów wielkości mniejsze.
Pozdrawiam serdecznie
P.S. Nie dziwmy się tendencji do generalizowania "genealodzy=najazd Hunów" skoro sami mamy podobną "archiwa=lenie, towarzystwo wzajemnej adoracji, instytucja która ma utrudnić dostęp w założeniu" (delikatnie mówiąc:). A jeśli nie mamy to jesteśmy na najlepszej drodze aby tak myśleć:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Chrońmy księgi! Korzystajmy z cyfrowych kopii, mikrofilmów..
Dornfeld: a niekoniecznie
Jeśli idziesz "przeglądać księgi na parafię" (a księgi mają kopie w AP!) to mamy do cyznienia z sytuacja która opisałem
obojętnie kto robi kwerendę -zawsze! użycie oryginału ma na niego wpływ. Oczywiście, że profesjonalista bardziej postara się go zminimalizować i będzie miał do tego narzędzia, umiejętności
Panie i Panowie!
Podanie wielu "prawidłowych zachowań" nie zaneguje faktu, że bywa inaczej!
Że idziemy po najmniejszej linii oporu bo nam się nie podoba zachowanie obsługi w AP, bo termin udostępnienia (ew. wykonania kopii z kopii) wydaje się za długi, bo procedura nie taka
i z wielu innych powodów (chcemy "powąchać papier"! autentyk!, bo "ja nie lubię maszyn")
a dysponenci tez ludzie i jak ktoś się zaprze to czasem księgę dostanie
mimo, ze
jest ona skopiowana i dostępna na mikrofilmie czy skanie.
Jeden na tysiąc przypadków , gdy jest to uzasadnione . Pozostałe - lenistwo, wygodnictwo
Pozdrawiam
Jeśli idziesz "przeglądać księgi na parafię" (a księgi mają kopie w AP!) to mamy do cyznienia z sytuacja która opisałem
obojętnie kto robi kwerendę -zawsze! użycie oryginału ma na niego wpływ. Oczywiście, że profesjonalista bardziej postara się go zminimalizować i będzie miał do tego narzędzia, umiejętności
Panie i Panowie!
Podanie wielu "prawidłowych zachowań" nie zaneguje faktu, że bywa inaczej!
Że idziemy po najmniejszej linii oporu bo nam się nie podoba zachowanie obsługi w AP, bo termin udostępnienia (ew. wykonania kopii z kopii) wydaje się za długi, bo procedura nie taka
i z wielu innych powodów (chcemy "powąchać papier"! autentyk!, bo "ja nie lubię maszyn")
a dysponenci tez ludzie i jak ktoś się zaprze to czasem księgę dostanie
mimo, ze
jest ona skopiowana i dostępna na mikrofilmie czy skanie.
Jeden na tysiąc przypadków , gdy jest to uzasadnione . Pozostałe - lenistwo, wygodnictwo
Pozdrawiam
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Chrońmy księgi! Korzystajmy z cyfrowych kopii, mikrofilmów..
Byłam z bratem w AD w Toruniu.Przegląda się tam oryginały.Dwóch młodzików -jeden uzbrojony w aparat,a drugi pięścią "gładzi"książkę aby zdjęcie się udało.Brat zwrócił uwagę-pomogło.Na jak długo????? Takich "poszukiwaczy -genealogów"spotyka się.Nie jest to odosobniony przypadek.Anna
- Czyżewski_Bartłomiej

- Posty: 657
- Rejestracja: śr 09 wrz 2009, 16:27
- Lokalizacja: Łódź
Re: Chrońmy księgi! Korzystajmy z cyfrowych kopii, mikrofilm
Witam!Sroczyński_Włodzimierz pisze:to czasem księgę dostanie
mimo, ze
jest ona skopiowana i dostępna na mikrofilmie czy skanie.
Jeden na tysiąc przypadków , gdy jest to uzasadnione . Pozostałe - lenistwo, wygodnictwo
Niestety, czasem się zdarza (w szczególności przy mikrofilmach), że kopie ksiąg, które możemy sobie spokojnie na czytnikach przejrzeć są w tak fatalnej jakości (robione jeszcze za czasów słusznie minionego okresu, wielokrotnie używane, źle nakładane i przewijane, etc), że nie ma innej rady jak tylko "zamówić" oryginał...
Pozdrawiam
B. Czyżewski
-
andrzejkapron

- Posty: 227
- Rejestracja: sob 11 lip 2009, 18:13
Re: Chrońmy księgi! Korzystajmy z cyfrowych kopii, mikrofilm
Większość mikrofilmów jest przyzwoicie zrobiona, większość głównie dla mormonów (to są te same fotografie). Oryginały czasem są w kiepskim stanie, a wtedy trudno aby foto było dobre. Fotografowanie samodzielne aparatami i telefonami jest zabronione, w niektórych archiwach konsekwentnie przestrzegają, a dyrektor może cofnąć dokument (legitymację) na korzystanie z archiwaliów. Są przypadki ze z parafii zabrano, odebrano księgi, a nie można ich znaleźć ani w państwowym, ani w diecezjalnym archiwum. Znam takie 2 parafie, a jeszcze ok. 1968 były. Amatorom faktycznie nie chcą czasem dawać oryginałów, ale zawodowym historykom jeśli jest potrzeba to tak (nawet można pożyczać z innych archiwów, tylko czekanie bywa długie). Brak kasy generalnie na archiwa.