Witam.
Trochę enigmatycznie napisałem ten temat,ale chodzi mi o w/w zapisy, mianowicie przeglądając metryki z parafii Gródek (Mazowieckie) natrafiłem w aktach urodzeń z lat 1790-92 że rodzicami chrzestnymi (ojciec i matka) byli generosi a rodzicami biologicznymi laboriosi , spotykałem się oczywiście z metrykami że jedno z rodziców chrzestnych było stanu szlacheckiego i to bardziej w 19w.
Cz w 18w. były takie przypadki że szlachta podawała dzieci chłopów do chrztu.
Pozdrawiam Andrzej.
Zapisy w aktach metrykalnych ?
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Zapisy w aktach metrykalnych ?
Były. Był taki przesąd (żeby nie powiedzieć że w pewnych rejonach wręcz zwyczaj), proszono o to szlachtę by dziecku zapewnić pomyślność w życiu.
pozdrawiam
Artur
Poszukuję rodzin: Jastrzębski, Olbryś, Pskiet – par. Jasienica; Sitko/Sitek lub Młynarczyk, Pych – par. Długosiodło; Łaszcz, Świercz, Szczęsny, Ciach, Kapel – par. Wyszków; te nazwiska także w par. Jelonki
Artur
Poszukuję rodzin: Jastrzębski, Olbryś, Pskiet – par. Jasienica; Sitko/Sitek lub Młynarczyk, Pych – par. Długosiodło; Łaszcz, Świercz, Szczęsny, Ciach, Kapel – par. Wyszków; te nazwiska także w par. Jelonki
-
Gawroński_Zbigniew

- Posty: 2694
- Rejestracja: wt 16 cze 2015, 13:29
W tym samym czasie na Kujawach często trafiają się u "generosów" dziady proszalne z xenodochiów jako rodzice chrzestni. Nie że normą są, ale takie akty widziałem.
Na Kujawach wiązało się to z bardzo starym obyczajem, że to dziecko prosi chrzestnych o bycie chrzestnymi, a dziecku chrztu się nie odmawia. Jak gdzie indziej było nie wiem.
Na Kujawach wiązało się to z bardzo starym obyczajem, że to dziecko prosi chrzestnych o bycie chrzestnymi, a dziecku chrztu się nie odmawia. Jak gdzie indziej było nie wiem.
Zbigniew
-
slawek_krakow

- Posty: 657
- Rejestracja: sob 19 lis 2011, 13:45
- Lokalizacja: Kraków
Oj nie tylko na Kujawach:)Gawroński_Zbigniew pisze:W tym samym czasie na Kujawach często trafiają się u "generosów" dziady proszalne z xenodochiów jako rodzice chrzestni.
A jak chodzi o pytanie zadane w pierwszym poście to aż się prosi odpowiedzieć pytaniem "A dlaczego by nie?" Wydaje mi się, że niewiele się zmieniło w tej kwestii i tak jak dziś tak i przed dwustu laty na rodziców chrzestnych wybiera się osoby z kręgu nazwijmy go rodzinno-sąsiedzko-towarzyskiego. Z wariancjami na przypadki typu "podniesienie prestiźu" (czyż i dziś tak nie bywa?), czy przesądy jak z tymi dziadami szpitalnymi czy proszalnymi, czy jeszcze kilka innych. Skoro więc szlachcic był sąsiadem czemu by na ojca chcrzestnego nie poprosić?
P.S. Znam metrykę gdzie dziecko kmiecia do chrztu trzymało sześciorgo szlachty. Koniec XVIII wieku.
- kwroblewska

- Posty: 3370
- Rejestracja: czw 16 sie 2007, 21:32
- Lokalizacja: Łódź
- Podziękował: 5 times
- Otrzymał podziękowania: 5 times
Na Mazowszu czy na Kujawach, wszędzie tak bywało i w ziemi sieradzkiej, wieluńskiej, łeczyckiej etc.
A tak bardzo ogólnie - gdyby Ci co zadają takie pytania INDEKSOWALI to by się nie dziwili, bo zapisów wiele, gdzie szlachta trzymała do chrztu włościańskie dzieci ślubne i nieślubne też.
___
Krystyna
A tak bardzo ogólnie - gdyby Ci co zadają takie pytania INDEKSOWALI to by się nie dziwili, bo zapisów wiele, gdzie szlachta trzymała do chrztu włościańskie dzieci ślubne i nieślubne też.
___
Krystyna