Sierota z Domu Podrzutków w Warszawie zamieszkały w Samicach

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

andrzej_debowski

Sympatyk
Posty: 58
Rejestracja: pn 03 paź 2016, 10:37

Sierota z Domu Podrzutków w Warszawie zamieszkały w Samicach

Post autor: andrzej_debowski »

Historię naszej rodziny rozpoczyna się od 1851 r. W tymże roku urodził się w Warszawie z nieznanych rodziców, w szpitalu Dzieciątka Jezus - Antoni Dębowski. Szpital ten został założony w roku 1732 roku przez misjonarza ze Zgromadzenia św. Wincentego a Paulo, Gabriela Piotra Baudouina. Na początku mieścił się przy ulicy Krakowskie Przedmieście i nosił nazwę Dom Podrzutków. Nie wiemy w jakich okolicznościach trafił do tego domu mały Antoni. Nie zachowała się niestety dokumentacja archiwalna z tamtych lat. Antoni mógł być dzieckiem przysposobionym przez Dębowskich lub mieć np. metrykę z tym nazwiskiem zostawioną przez matkę jak również częstą praktyką było nadawanie nazwiska dzieciom podrzuconym podczas chrztu św.
Antoni Dębowski do roku 1872 był służącym zamieszkałym w Samicach - historycznej wsi położonej wzdłuż drogi do Kamiona, w województwie łódzkim, powiecie skierniewickim. O tym wszystkim wiem z aktu ślubu, który zawarł w z Pauliną z Sumerów w 1872 r. mając 21 lat.
Na temat Antoniego i jego dzieciństwa nic więcej nie wiem. Czy są jakieś źródła dotyczące sierot urodzonych w tym przytułku w latach 50-tych XIX wieku? Skoro mieszkał przed ślubem w Samicach to prawdopodobnie przy swoich przybranych rodzicach. Więc może są jakieś księgi meldunkowe z tego okresu lub sprawozdania z opieki nad sierotami. Słyszałem, że władze lokalne miały obowiązek monitorowania sierot, które były oddane pod opiekę. Z góry dziękuje za każdą cenną wskazówkę.
Awatar użytkownika
Bozenna

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 2479
Rejestracja: pn 07 sie 2006, 16:03
Lokalizacja: Francja
Otrzymał podziękowania: 1 time

Sierota z Domu Podrzutków w Warszawie zamieszkały w Samicach

Post autor: Bozenna »

Dzien dobry Andrzeju,
Antoni urodzil sie w szpitalu Dzieciatka Jezus? Skad to wiesz?
W tym szpitalu byla "kolyska" w bramie, gdzie kobiety podrzucaly dzieci.
Dzieci-podrzutki ze szpitala Dzieciatka Jezus byly oddawane wiejskim rodzinom na wychowanie.
Sprawdz Samice i akty zgonow 20 lat przed slubem Antoniego. Moze odnajdziesz dzieci zmarle, ktore byly powierzone rodzinom na wychowanie. Nic wiecej raczej nie znajdziesz. Dowiesz sie jedynie, ze spedzil dziecinstwo w Samicach.
Czy odnalazles akt chrztu Antoniego? Imie i nazwisko mogly mu byc nadane w dniu chrztu.
Serdecznie pozdrawiam,
Bozenna
Małgosia_G

Sympatyk
Posty: 83
Rejestracja: ndz 14 paź 2007, 20:48

Post autor: Małgosia_G »

Jeden z moich przodków też jest urodzony w Warszawie z nieznanych rodziców. wzięty na wychowanie do Kajetan. O tym dowiedziałam się z jego aktu ślubu z 1853 roku. Była tam wzmianka o dołączeniu aktu znania, którego jednak nie ma. Co ciekawe, jak się okazało później, został ochrzczony jako młodzieniec 15 letni - znalazłam ten akt chrztu! Jest tam informacja, że wzięty został na wychowanie z miasta Warszawa jako tygodniowe dziecko. Przy chrzcie "warunkowo odbytym" nadane zostało mu imię z przydaniem mu nazwiska.

Jak widać, często brano dzieci na wychowanie z Warszawy na wieś. Dziwne tylko, że został tak późno ochrzczony.

W Roczniku Warszawskim jest artykuł o Warszawskim domu Podrzutków;
http://bazhum.pl/bib/article/144638/

Jest też książeczka, na szczęście online:
Paprocki, Ludwik, Opieka nad dziećmi opuszczonemi i dom podrzutków w Warszawie, 1871:
http://bcpw.bg.pw.edu.pl/dlibra/doccontent?id=2770
andrzej_debowski

Sympatyk
Posty: 58
Rejestracja: pn 03 paź 2016, 10:37

Post autor: andrzej_debowski »

Jak udało się dotrzeć do jego aktu chrztu? Musiało to zabrać wiele czasu. Dziękuje za informację o publikacjach.
andrzej_debowski

Sympatyk
Posty: 58
Rejestracja: pn 03 paź 2016, 10:37

Post autor: andrzej_debowski »

Przejrzałem metryki ze zgonami Parafii Skierniewice miejscowość Samice z lat 1851 - 1870 i są w nich zgony sierot wziętych do adopcji w Samicach. Znalazłem tych aktów kilkanaście więc zjawisko było dosyć powszechne. Szkoda tylko, że nie są tam zapisani rodzice adopcyjni a tylko osoby zgłaszające zgon dziecka.
Awatar użytkownika
Bozenna

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 2479
Rejestracja: pn 07 sie 2006, 16:03
Lokalizacja: Francja
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Bozenna »

Andrzeju,
Wlasnie to Ci proponowalam.
Te sieroty nie byly wziete do adopcji. Byly powierzane rodzinom wiejskim na wychowanie. Rodziny byly za to placone.
Gdyby to byly adopcje, nie byloby wzmianki, ze dziecko pochodzi z sierocinca, ale byliby wpisani jego rodzice adopcyjni, jako wlasciwi rodzice.
Przy adopcji nie wpisuje sie w metryki dziecka jego pochodzenia.
Pozdrawiam,
Bozenna
andrzej_debowski

Sympatyk
Posty: 58
Rejestracja: pn 03 paź 2016, 10:37

Post autor: andrzej_debowski »

Jeśli Antoni był powierzony rodzinie z Samic to znaczy, że nazwisko Dębowski miał już wcześniej nadana podczas chrztu w Warszawie albo z metryki, która zostawiał matka po porzuceniu. Czy dobrze rozumuję?
Nagórski_Bogusław

Sympatyk
Mistrz
Posty: 709
Rejestracja: czw 29 gru 2011, 11:24
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Nagórski_Bogusław »

Witam, Bożeno, z Krakowa !
W mojej rodzinie z Babska pradziadkowie wzięli na wychowanie aż trzy sieroty ze Szpitala Dzieciątka Jezus.
Według rodzinnej tradycji: "bo ich własne dzieci im się nie chowały". Sieroty niestety także im się "nie chowały" ale z ich własnymi dziećmi, które później przyszły na świat nie mieli już problemów.
Zainteresowałem się tym, że jak piszesz, opiekunom płacono za opiekę nad takim podrzutkiem.
Wiesz może: Kto płacił i ile? Jaki procent takich dzieci dochodził do dojrzałości - śmiertelność był dużą ? W moje rodzinie znam tylko jeden taki przypadek - na dodatek zakończony ślubem z synem opiekunów.

Andrzeju! Nie przywiązuj się do nazwiska i imienia dziecięcia. Nazwisko wraz z imieniem NADAWANO chrzcząc dzieci. Nazwisko było zupełnie przypadkowe. Przecież to był podrzutek i jego rodzice chcieli pozostać nieznani .....

Pozdrawiam
Bogusław
andrzej_debowski

Sympatyk
Posty: 58
Rejestracja: pn 03 paź 2016, 10:37

Post autor: andrzej_debowski »

Czy jest znane dokładne miejsce chrztu tych dzieci w Warszawie w latach 1851 - 1861?. Może to była kaplica przy szpitalu, lub jakiś kościół przy parafii.
Awatar użytkownika
Bozenna

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 2479
Rejestracja: pn 07 sie 2006, 16:03
Lokalizacja: Francja
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Bozenna »

Andrzeju,
Boguslaw slusznie pisze o nazwisku.
Najczesciej imie i nazwisko byly nadawane w chwili chrztu.
Dzieci byly chrzczone najpierw w kaplicy przy szpitalu Dzieciatka Jezus, a w pozniejszych latach w parafii Swietego Krzyza.
Poszukaj tematow "szpital Dzieciatka Jezus", "ksiadz Baudouin", "dziecko z kolyski" na tym forum. Znajdziesz duzo informacji, ktore zgromadzilismy kilka lat temu. Ja juz teraz nie pamietam dokladnie.

Nie wiem kto oplacal rodziny zastepcze, pewnie szpital Dzieciatka Jezus. Byl kiedys taki temat na forum. Poszukaj.

Jaki procent dzieci oddanych na wychowanie przezyl?
Mysle, ze taki sam jak w innych rodzinach. Dzieci byly oddawane na wies wlasnie, zeby mogly zdrowo rosnac.
Pozdrawiam,
Bozenna
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Z nazwiskami to nie zawsze tak było j.w.
No I dzieci z Dz. Jezus nie zawsze były sierotami. Procedura dot. nazwisk nie jest do końca jasna I opisana. Na pewno się zmieniała.
Co do finansowania, to o tym akurat jest sporo, ale nie z całego okresu.
Przeżywalność niemowlat oddanych pod opiekę warto raczej porównywać do przeżywalności dzieci przebywajacych w innych placówkach. Tj nie czy ze szpitala przyjęte miały większa szansę niż urodzone na miejscu, ale czy oddanie zwiększało szansę.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
andrzej_debowski

Sympatyk
Posty: 58
Rejestracja: pn 03 paź 2016, 10:37

Post autor: andrzej_debowski »

Antoni został najprawdopodobniej ochrzczony w kaplicy przy szpitalu lub w Parafii Świętego Krzyża w Warszawie. Przeglądając jednak skany aktów chrztu z lat 1851-1861 natknąłem się jedynie na dwie sieroty o nazwisko Dębowski: Andrzeja i Stefana, którzy zostali ochrzczeni w kościele Św. Krzyża w Warszawie w roku 1861. Cała procedura, dziesięć lat wcześniej - w przypadku Antoniego, była z pewnością podobna. Tzw. dyżurna kołyski, która mieszkała w Szpitalu Dzieciątka Jezus oraz jeden lub dwóch innych pracowników instytutu okazywali przed księdzem w kościele dziecię, do kołyski instytutu Dzieciątka Jezus złożone, dni kilka mające, miejsca urodzenia i rodziców niewiadomych. Dziecięciu temu na Chrzcie św. nadano imię – Antoni, nazwisko – Dębowski. Przejrzałem metryki ze zgonami Parafii Skierniewice, miejscowość Samice z lat 1851 - 1870 i są w nich zgony sierot wziętych na wychowanie w Samicach ze Szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie.. Znalazłem tych aktów kilkanaście więc zjawisko wzięcia na wychowanie sierot w tej wiosce było dosyć powszechne.
jamiolkowski_jerzy

Sympatyk
Adept
Posty: 3178
Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: jamiolkowski_jerzy »

Trafiłem ciekawy przypadek dotyczący podrzutka od Dzieciątka Jezus. Szukając wszelkich Jamiołkowskich natrafiłem na taki świeżutki indeks ślubu w parafii Budziszewice.
https://geneteka.genealodzy.pl/index.ph ... rdertable=
Aby nie męczyć przeszukiwaniem przytoczę od razu istotę zapisu samego aktu w tłumaczeniu Pani Ireny (na forum znanej jako Irena Powiśle) a więc niewątpliwej ekspertki języka rosyjskiego
Działo się we wsi Budziszewice 8/23 października roku 1890 o godzinie 12 po południu. Wiadomym czynimy, że w obecności świadków Marcina Kabata i Szymona Kozarskiego, obaj są rolnicy we wsi Redzeń Nowy zamieszkali, pełnoletni, zawarty jest tego dnia związek małżeński religijny miedzy Janem Karolem Jamiołkowskim, kawalerem, lat 25 mającym, w Warszawie urodzonym i mającym medalion naszyjnik za numerem 959 od roku 1865, we wsi Redzyń Stary zamieszkał parafii tutejszej, oraz pozostałym tu jako podrzutek szpitala Dzieciątka Jezus przy Stanisławie i Anastazji z d. Staroń małżeństwa prawowitego Kabatowie na opiece, a Katarzyną Marczyk, panna lat 17 mającej, urodzoną we wsi Redzeń Nowy, córką Kacpra i Katarzyny z Ziętarów, małżeństwa Marczykowie, we wsi Redzeń Nowy parafii tutejszej zamieszkała tu i przy ojcu została.
Dodam ,że ten Jan Karol Jamiołkowski dzięki indeksom geneteki był już przeze mnie odnotowany. Oto akt jego urodzin w Warszawie w 1865 akt 769
https://metryki.genealodzy.pl/metryka.p ... =1&x=0&y=0
Dodam że mam (na 99% pewności) rozpoznana jego matkę Paulinę . Paulina Petronela urodziła się w Warszawie w 1834 roku a zmarła w 1880.
Płynące stąd wnioski,
1//Nie wszystkim podrzutkom zmieniano nazwisko a raczej na pewno nie tym już ochrzczonym
2/Przy odrobinie szczęścia można nawet im zrekonstruować wywód . W przypadku Jana Karola sięga on parafii Sokoły i jest (choć niestety dwuwariantowy) bardzo wielopokoleniowy.
3/Łowickie(Budziszewice to tez tam) zdaje się było istotnie krainą ocalenia podrzutków od Dzieciątka Jezus
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

"krainą ocalenia podrzutków od Dzieciątka Jezus"
jak wyżej piszesz - niekoniecznie "podrzutków" - bywa ciut bardziej złożone niż "podrzucone dzieci" (np "dzieci czasowo pod opieką"" faktyczne sieroty etc etc) - nie każdy wychowanek, który przeszedł przez Szp. Dz. Jezus to historia, którą można "podrzutek" "znajda" i podobnymi zamknąć:)
ksiąg rodowodowych i analogicznych za okres do 1868 chyba nigdzie się nie znajdzie, takiego zbioru zwartego dokumentacji jak 1869 i późniejsze nie ma chyba szans odkryć..ale z wielu pojedynczych przypadków można próbować sklejać..i jest bardzo różnie
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”