Niemniej ciekawe dla mnie są momenty przejścia od jednego sposobu organizacji danych do drugiego. Jeśli ktoś zmienia sposób, to zazwyczaj już ma jakieś własne unikalne doświadczenia genealogiczne i jest świadomy swoich celów. Zmiana wymaga czasu i energii, więc nie podejmuje się tej decyzji od tak. Dlatego właśnie interesują mnie motywy decyzji i przebieg migracji.
Doświadczenia osób, które zmieniły sposób prezentacji danych i ich przemyślenia mogą pozwolić uniknąć ślepych uliczek osobom z mniejszym stażem genealogicznym.
Chciałbym zatem zapytać o:
a) motywy
b) pracochłonność zmiany
c) to czy post factum zmiana była warta wysiłku
-----------------------
Moje doświadczenia
-----------------------
Jeśli o mnie chodzi, to nie zmieniałem sposobu prezentacji danych, ale cały czas to rozważam. Gdy pierwszy raz zabrałem się za analizę metryk, przejrzałem programy genealogiczne, ale w każdym wydawało mi się czegoś brakować. Kompletnie zaś rozczarowała mnie informacja o tym, że mimo istnienia formatu .ged praktycznie każdy program interpretuje go "jak chce" i trzeba dane przy migracji poprawiać.
Moim tymczasowym programem stał się MS Word. Jednak po zebraniu kilkudziesięciu stron danych, zacząłem się w tym gubić. Znowu przejrzałem zestawienia cech programów. Skończyło się na tym, że... postanowiłem przeorganizować dane w Wordzie. Mianowicie każde pokolenie ma swój nagłówek i swój styl. Nagłówki są różnokolorowe. Rolę drzewa pełni aktualizowany automatycznie spis treści, w którym najstarszemu pokoleniu w ramach rodu przysługuje nagłówek najwyższego stopnia, Kolejnemu nagłówek 2 stopnia itd. W sumie w łatwy sposób można zdefiniować nagłówki 10 stopni/pokoleń. Pod każdą osobą są jej potomkowie, co czyni odległości między rodzeństwem w starszych pokoleniach znaczącymi. Dla ułatwienia zatem dodaję w tekście hiperłącza pozwalające przeskoczyć do poszczególnych osób.
Spis treści wygląda tak:
1. Probant
....1.1 Pierwsze dziecko probanta
....1.2 Drugie dziecko probanta
.......1.2.1. Pierwszy wnuk probanta
.......1.2.2. Drugi wnuk probanta
....1.3 Trzecie dziecko probanta
2. Brat probanta
Dodanie osoby nie wymaga zmiany całej struktury, a tylko umieszczenia jej we właściwym miejscu, objęcia właściwym nagłówkiem i automatycznej aktualizacji numeracji.
Zaletą tej metody jest to, że nigdy dotąd nie byłem zmuszony do rezygnacji z podania jakiejś informacji tylko dlatego, że w programie nie przewidziano dla niej miejsca. Poza tym buduję biografie. Z jednego aktu ślubu z 1808 r informacje posłużyły mi do wzbogacenia aż 10 biogramów! Sam dziwię się jak wiele mogę zebrać danych o osobie, o której wcześniej nawet nie słyszałem. Gdy połączę dane z kilkunastu aktów wiem, gdzie się dany przodek urodził, jako kto, kiedy miał miejsce chrzest, kim byli chrzestni, kim byli rodzice, gdzie, kiedy i z kim wziął ślub. Miejsce urodzeń dzieci wskazuje na przeprowadzki. Świadkowie ukazują krąg towarzyski. W każdym akcie jest podany zawód. Do tego, jeśli np. kobieta umiera dzień po urodzeniu dziecka, to de facto mamy przyczynę śmierci. Już z samych metryk da się stworzyć biogram, a czasami mamy źródła pozametrykalne.
Wielkim plusem jest dla mnie dostęp do wszystkich danych o osobie w jednym widoku. Nie muszę przełączać zakładek, żeby dotrzeć do danych różnych rodzajów. Gdy próbowałem przenieść dane do programu genealogicznego, to odkryłem pustki. Mianowicie o każdym przodku, który w miarę długo żył mam ileś danych, ale o każdym różne. U każdego zostaje jakaś pusta zakładka, która kłuje w oczy, bo jakiś dokument się nie zachował. W Wordzie nie widać tych pustek, jest za to krótsza lub dłuższa biografia.
Minusem jest jednak konieczność tworzenia odnośników wewnętrznych, bez których poruszanie się po dokumencie byłoby piekłem. Spis treści jako drzewo "daje radę", ale szczytem elegancji nie jest.
Problemem jest jednak to, że Word/Writer nie wyjmie mi z tekstu liczb i nie policzy tak statystyk, jak na -> tej stronie.
Reasumując nie tracę danych, mam zawsze pełen widok, ale statystyki bym musiał liczyć "na piechotę". Oczywiście można prowadzić dokumentację dwutorowo, ale to zakrawałoby na mitręgę.
Jakie są wasze doświadczenia? Od czego odchodziliście w kierunku czego?
PS. Nie interesuje mnie chmura, choćby była najlepsza i nawet gdyby do siebie dopłacała

