Wasze zmiany sposobu organizacji danych (zmiany programów)

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Ważniejsze jest dla Ciebie rozbudowanie gałęzi drzewa czy biografie?

Szerokie gałęzie
9
56%
Pogłębione biografie
7
44%
 
Liczba głosów: 16
Wirtualny

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 46
Rejestracja: czw 03 gru 2015, 10:15
Lokalizacja: Warszawa

Wasze zmiany sposobu organizacji danych (zmiany programów)

Post autor: Wirtualny »

Jest na forum wątek o programach genealogicznych. Wiele osób wskazało swoje metody. Zwykle, jeśli czegoś od lat używamy, jesteśmy skłonni uważać to za dobre choćby z przyzwyczajenia.

Niemniej ciekawe dla mnie są momenty przejścia od jednego sposobu organizacji danych do drugiego. Jeśli ktoś zmienia sposób, to zazwyczaj już ma jakieś własne unikalne doświadczenia genealogiczne i jest świadomy swoich celów. Zmiana wymaga czasu i energii, więc nie podejmuje się tej decyzji od tak. Dlatego właśnie interesują mnie motywy decyzji i przebieg migracji.

Doświadczenia osób, które zmieniły sposób prezentacji danych i ich przemyślenia mogą pozwolić uniknąć ślepych uliczek osobom z mniejszym stażem genealogicznym.

Chciałbym zatem zapytać o:
a) motywy
b) pracochłonność zmiany
c) to czy post factum zmiana była warta wysiłku

-----------------------
Moje doświadczenia
-----------------------

Jeśli o mnie chodzi, to nie zmieniałem sposobu prezentacji danych, ale cały czas to rozważam. Gdy pierwszy raz zabrałem się za analizę metryk, przejrzałem programy genealogiczne, ale w każdym wydawało mi się czegoś brakować. Kompletnie zaś rozczarowała mnie informacja o tym, że mimo istnienia formatu .ged praktycznie każdy program interpretuje go "jak chce" i trzeba dane przy migracji poprawiać.

Moim tymczasowym programem stał się MS Word. Jednak po zebraniu kilkudziesięciu stron danych, zacząłem się w tym gubić. Znowu przejrzałem zestawienia cech programów. Skończyło się na tym, że... postanowiłem przeorganizować dane w Wordzie. Mianowicie każde pokolenie ma swój nagłówek i swój styl. Nagłówki są różnokolorowe. Rolę drzewa pełni aktualizowany automatycznie spis treści, w którym najstarszemu pokoleniu w ramach rodu przysługuje nagłówek najwyższego stopnia, Kolejnemu nagłówek 2 stopnia itd. W sumie w łatwy sposób można zdefiniować nagłówki 10 stopni/pokoleń. Pod każdą osobą są jej potomkowie, co czyni odległości między rodzeństwem w starszych pokoleniach znaczącymi. Dla ułatwienia zatem dodaję w tekście hiperłącza pozwalające przeskoczyć do poszczególnych osób.

Spis treści wygląda tak:

1. Probant
....1.1 Pierwsze dziecko probanta
....1.2 Drugie dziecko probanta
.......1.2.1. Pierwszy wnuk probanta
.......1.2.2. Drugi wnuk probanta
....1.3 Trzecie dziecko probanta
2. Brat probanta

Dodanie osoby nie wymaga zmiany całej struktury, a tylko umieszczenia jej we właściwym miejscu, objęcia właściwym nagłówkiem i automatycznej aktualizacji numeracji.

Zaletą tej metody jest to, że nigdy dotąd nie byłem zmuszony do rezygnacji z podania jakiejś informacji tylko dlatego, że w programie nie przewidziano dla niej miejsca. Poza tym buduję biografie. Z jednego aktu ślubu z 1808 r informacje posłużyły mi do wzbogacenia aż 10 biogramów! Sam dziwię się jak wiele mogę zebrać danych o osobie, o której wcześniej nawet nie słyszałem. Gdy połączę dane z kilkunastu aktów wiem, gdzie się dany przodek urodził, jako kto, kiedy miał miejsce chrzest, kim byli chrzestni, kim byli rodzice, gdzie, kiedy i z kim wziął ślub. Miejsce urodzeń dzieci wskazuje na przeprowadzki. Świadkowie ukazują krąg towarzyski. W każdym akcie jest podany zawód. Do tego, jeśli np. kobieta umiera dzień po urodzeniu dziecka, to de facto mamy przyczynę śmierci. Już z samych metryk da się stworzyć biogram, a czasami mamy źródła pozametrykalne.

Wielkim plusem jest dla mnie dostęp do wszystkich danych o osobie w jednym widoku. Nie muszę przełączać zakładek, żeby dotrzeć do danych różnych rodzajów. Gdy próbowałem przenieść dane do programu genealogicznego, to odkryłem pustki. Mianowicie o każdym przodku, który w miarę długo żył mam ileś danych, ale o każdym różne. U każdego zostaje jakaś pusta zakładka, która kłuje w oczy, bo jakiś dokument się nie zachował. W Wordzie nie widać tych pustek, jest za to krótsza lub dłuższa biografia.

Minusem jest jednak konieczność tworzenia odnośników wewnętrznych, bez których poruszanie się po dokumencie byłoby piekłem. Spis treści jako drzewo "daje radę", ale szczytem elegancji nie jest.

Problemem jest jednak to, że Word/Writer nie wyjmie mi z tekstu liczb i nie policzy tak statystyk, jak na -> tej stronie.

Reasumując nie tracę danych, mam zawsze pełen widok, ale statystyki bym musiał liczyć "na piechotę". Oczywiście można prowadzić dokumentację dwutorowo, ale to zakrawałoby na mitręgę.

Jakie są wasze doświadczenia? Od czego odchodziliście w kierunku czego?
PS. Nie interesuje mnie chmura, choćby była najlepsza i nawet gdyby do siebie dopłacała ;-). Dane muszą być fizycznie u mnie.
Pozdrawiam

Sławek
Awatar użytkownika
grad

Sympatyk
Ekspert
Posty: 252
Rejestracja: pn 27 sie 2012, 14:21
Kontakt:

programy ;-)

Post autor: grad »

Prosisz o wymianę doświadczeń.
Powiem tak. Jestem informatykiem więc inaczej patrzę na sposób gromadzenie i analizy danych (informacji) niż osoba w tym niezorientowana. Może dla Ciebie MS Word jest wystarczającym i najlepszym programem do użytku genealoga, ale to nie jest program, który do tego został stworzony. I korzystając z niego nie dokonasz nigdy jakichkolwiek analiz porównawczych i zebrania statystyk. Całość zestawień będziesz bowiem musiał robić na "piechotę" a przy dużej ilości informacji staję się to wręcz niemożliwe. Zawsze bowiem możesz coś przez przypadek pominąć, itp. itd.

Piszesz też np. że w programach gen. powstają luki chociażby na skutek braku jakiegoś aktu i to ci przeszkadza. Dla mnie zaś tak "luka" to dodatkowa informacja - co muszę jeszcze odszukać, czego mi jeszcze brakuje. Przypomina to trochę wielką układankę puzzli w której dodajesz brakujące elementy. Ale co i gdzie należy dodać dostrzegasz dopiero w chwili gdy zaczynasz układać całość i "powstają luki".

Ja tam korzystam z oprogramowania stricte przeznaczonego i wykonanego na potrzeby genealogów. I mam całe drzewo w chmurze na swojej prywatnej witrynie www. Korzystałem z kilku programów i każdemu z nich coś można było zarzucić pod względem funkcjonalności. Ostatecznie wybrałem tą formę z kilku powodów a to mianowicie:
- prosta i łatwa prezentacja danych
- możliwość dzielenia się pracą z innymi (dostarczenie komuś informacji, np. komuś z rodziny)
- możliwość dzielenia się pracą z innymi (ktoś może pomóc w rozbudowie drzewa)
- wspaniały zestaw statystyk (długości życia, dzietności, itp. itd.)
- najbardziej zaś podoba mi się interaktywna mapa pokazująca lokalizację miejsc z których przodkowie się wywodzili, albo jak migrowali - mam w rodzinie kowali ;-))
- gromadzenie i przyporządkowywanie fotografii członkom rodziny (to docenia się dopiero kiedy inni "współtwórcy" drzewa dodają nieznane tobie zdjęcia)

Listy świadków na ślubach, dobór chrzestnych to rzeczywiście kopalnia informacji, ale patrzę na to z przymrożeniem oka. Dla XIX wieku i wcześniej są to zwykle sąsiedzi bliżsi lub dalsi, rzadko ktoś z rodziny. A począwszy od końca XIX wieku to zwykle dalsza lub bliższa rodzina. Za to o zgonie zwykle powiadamiają prawie zawsze osoby obce (sąsiedzi) co nieraz prowadzi do komicznych sytuacji i oczywiście utrudnia pracę genealoga.

Nie chcę abyś mój post odebrał jako krytykę swojej metodologii pracy, robisz jak uważasz za słuszne i jak Ci pasuje.
Pozdrawiam i życzę owocnych poszukiwań
Sławek
Litwos

Sympatyk
Posty: 740
Rejestracja: pt 25 mar 2016, 16:29

Post autor: Litwos »

Witaj,

co do zmian, to mialem jedna: z jednego programu do drugiego (bardziej rozbudowanego). Co do Worda - przy budowaniu lini bocznych, drzewo moze dojsc do rozmiarow kilkuset a nawet tysiecy osob, bez programu genealogicznego zbieranie tak wielkiej ilosci osob, nie byloby mozliwe.

"Zaletą tej metody jest to, że nigdy dotąd nie byłem zmuszony do rezygnacji z podania jakiejś informacji tylko dlatego, że w programie nie przewidziano dla niej miejsca."

Ja w takich przypadkach szukam sobie pustych/nie uzywanych miejsc. Np. brakuje mi pola "parafia" (obok miejscowosci) - wiec wpisuje parafie w polu "panstwo" (ktore nie jest mi potrzebne). itd. :-)
Pozdrawiam
Robert
T0masz_0

Sympatyk
Posty: 199
Rejestracja: czw 07 lip 2011, 12:07

Post autor: T0masz_0 »

Na pytanie z ankiety odpowiedziałem "Szerokie gałęzie", z tym że u mnie dodałbym że "niestety".
A to dlatego, że mam kilka ciekawych historii rodzinnych i materiałów na pogłębiona biografię i zgadzam się z Tobą że nie ma dobrego programu który by pomagał tym zarządzać. Dostępne programy zwykle operują na suchych faktach i danych, i w dodatku nie są zbyt kompatybilne ze soba.
Z historiami rodzinnymi i pogłębionymi biografiami jest jeszcze taki problem że czasem trudno zweryfikować ich stuprocentową prawdziwość. Opowieści rodzinne są często rozbieżne, albo nawet sprzeczne. Czasem też do końca nie wiadomo czy przodek w swoim własnoręcznie napisanym życiorysie nie zataił pewnych faktów, albo czy jego przełożony pisząc o nim opinie był do końca uczciwy i obiektywny. Mało tego, sam złapałem się na tym że mam tendencje do podkoloryzowania i rozbudowywania pewnych historii o których mam tylko strzepy informacji.
Też chciałbym wiedzieć jak się zabrać za uporządkowywanie tego :-)


A wracając do programów, to nie znalazłem żadnego który w całości spełniałby moje oczekiwania. Próbowałem napisać własny, ale zabrakło mi czasu i zapału.
Głowne drzewo przechowuję w programie Familly Tree Builder - w wersji offline na komputerze, co jakiś czas eksportuję plik gedcom na zewnętrzny nośnik jako kopię zapasową.
Ten program nie jest taki zły, do wyboru jest cała masa faktów dotyczących życia osobistego czy zawodowego, do każdego faktu można podać datę, miejsce, dodatkowy opis, a nawet dołączyć skan. Na tej podstawie program może wygenerować raport, który będzie przypominał notkę biograficzną.

Poszczególne części drzewa udostępniam na MyHeritage, głownie po to żeby skorzystać z funkcji SmartMatch, chociaż ostatnio coraz bardziej zastanawiam się czy gra jest warta świeczki - ale to już temat na inną dyskusję.

Jeżeli potrzebuję wykresu którego nie ma w FTB, to wtedy eksportuje dane do programu Agelong Tree. Wykresy w tym programie podobają mi się bardziej, z tym że musze po drodze przekonwertowac plik gedcom z formatu obsługiwanego przez FTB na format obslugiwany przez AT.

Jeżeli przechowujemy wszystko lokalnie to ważną rzeczą jest robienie kopii zapasowych, ja mam dwa dyski zewnętrzne rozdzielone geograficznie: jeden trzymam w domu drugi w pracy, i na te dyski co jakiś czas kopiuję wszystkie swoje dane (nie tylko genealogiczne)



pozdrawiam
Tomek
Zawistowski_Adam

Sympatyk
Posty: 94
Rejestracja: czw 06 lis 2014, 20:45
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Zawistowski_Adam »

Ostatnio przeniosłem swoje drzewo do nowego programu, na tej stronie chyba jeszcze nie opisywanego, głównie pewnie ze względu na platformę działania... Ten program to Macfamilytree. Powiem szczerze, wydaje mi się że to najlepszy program do genealogii, ma wszystko co jest potrzebne, jest mega intuicyjny. Biogramy można dowolnie modyfikować, a co najlepsze ma także wersję na komórki (niestety także tylko działające pod IOS. Nawet rozważam zakup iPada by móc w każdej chwili dostać się do drzewa. Wcześniej korzystałem i z drzewo genealogiczne 2, Myheritage family tree builder, PAF, ale jednak zawsze czegoś brakowało.
Choć przyznam że wykresy i tak robię przez Myheritage, a konto tam trzymam także głównie ze względu na smart matches(choć znalezieni krewni jak na razie nie odpisują i wątpię czy odpiszą...)
Jedną znaczną wadą Macfamilytree jak i jej wersji mobilnej jest ceną i to że mając kupiony program na laptopie na telefon należy kupić aplikację oddzielnie za 20$... W ubiegłym roku, latem mieli promocje 50% w dół, to mi się udało i mówiąc szczerze było warto
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Sławku (Wirtualny): bardzo dobry wątek.
Żałuję, że niewiele dodam, ale bardzo się cieszę, że poczytam.

Kwestia "Jaki program najlepszy?" - wraz historią jest w
http://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopic-t-23642.phtml
więc o tym nie będę tu próbował pisać (a zachęcam Adama do uzupełnienia wyżej podlinkowanego o Macfamilytree )
Krótko: nie trafiłem na odpowiadający mi nie tylko w 100% ale nawet w połowie. Zdarza mi się dostarczać wyniki poszukiwań na zewnątrz , czasem wg otrzymanych sugestii co do formy. I też widzę sporą rozpiętość opinii.

W Wordzie nie byłem odważny, raczej anegdotycznie wspomnę, że pierwsze zapiski to ..Chi-Writer, ponoć nawet jakaś kopia u kuzyna się zachowała i działać może:)
ale już proste bazy i arkusze kalkulacyjne - jak najbardziej: stosowałem i stosuję nadal.

"Kompletnie zaś rozczarowała mnie informacja o tym, że mimo istnienia formatu .ged praktycznie każdy program interpretuje go "jak chce" i trzeba dane przy migracji poprawiać.
Też mam takie wrażenia - stąd najbardziej przeze mnie oczekiwana byłaby rzecz banalna "konwerter" usprawniający tworzenie geda do danego programu z "dowolnego źródła". W tym prostego pliku csv.

Główne zagadnienie, które rozumiem "dlaczego, po co i jak przejść" z jednego sposobu gromadzenia danych do innego (w tym programu) próbowałem omijać :)
Tzn są linie, które interesują mnie nie względu na ilość danych, a bardziej problemowo. Spotykam się z "czymś ciekawym" i próba rozwikłania rozrasta się wtedy niesamowicie. Nie mam jak ogarnąć ustandaryzowanymi narzędziami skanów, publikacji etc powiązanych z danym problemem. Nie oczekuję narzędzia, które to umożliwi. Wtedy - fakt "Word" ale nie do drzewka , a próby opisu zagadnienia.
Są też inne (linie, miejsca), gdzie próbuje sił w kierunku jakiś syntez demograficznych, statystycznych etc. I też: program genealogiczny nie ogarnie, mym zdaniem, takich działań. Pakiet statystyczny to przesada, ale arkusz kalkulacyjny - minimum.

Z ww można się pewnie domyślić "jak rozwiązywałem problem migracji danych" - fragmentami:)
To co potrzebne dla danego typu prac doprowadzałem do formy docelowej z pierwotnej tylko w tym zakresie, jaki był potrzebny do realizacji danego celu. Przy małej ilości danych - wręcz prawie ręcznie. Przy większej - najczęściej via csv.

Swego czasu mocniej próbowałem się wgryźć w kilka programów typu kombajn, w tym (o ile dobrze pamiętam: FTB, DG, Ahnenblatt). Nie dotarłem do etapu "zmigrowałem wszystko, teraz popracuję nad całością", więc może z tego powodu nie dostrzegłem zalet płynących do możliwości chwycenia jednym narzędziem wielu rzeczy. Może za wcześnie i zbyt pochopnie - na przeniesionych fragmentach - oceniłem, że nie warto.

Częściej jestem zmuszony do standaryzacji danych "okołogenealogicznych" typu inwentarze archiwalne, spisy etc. I tu, ze względu na elastyczność produktu, na ogół doprowadzam do pliku, który mogę chwycić arkuszem kalkulacyjnym, bazą danych i bawić się dalej. Nie jestem przeciwnikiem migracji, zmian, dostosowania. Często to robię. Opinia "nie warto" (jeszcze?:) nie wynika ze strachu, kompletnej nieudolności lenistwa, bo - jak wyżej - robię to dla innych celów, z innymi danymi.
Ot, nie widzę uzysku usprawiedliwiającego wybór dziś i przeorganizowanie wszystkiego do postaci obrabianej przez coś, co mnie nie do końca zadowala.
ale jestem "spaczony", np jak coś wstawiam w sieć to jak najczystszym html-em na swoją witrynę. I to też bardzo rzadko.

"Jeżeli przechowujemy wszystko lokalnie to ważną rzeczą jest robienie kopii zapasowych...[...]
pozdrawiam
Tomek"
Tym bardziej jeżeli coś wstawiamy w miejsce nad którym nie panujemy:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Rzeszotek_Łukasz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 290
Rejestracja: śr 22 kwie 2009, 18:31
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times

Post autor: Rzeszotek_Łukasz »

Ciekawy temat, więc i ja dorzucę swoje 3 grosze.

Praktycznie od samego początku używam FTB oraz MyHeritage, choć nie mam zsynchronizowanej aplikacji z witryną. Wszystko przez dane poufne i delikatne, które czasem lepiej, żeby nie pojawiały się w sieci, szczególnie jeśli dotyczą osób żyjących. Stąd też stronę traktuję jako platformę wymiany danych i budowy "Wielkiego rodzinnego drzewa genealogicznego", ale wszystkie dodatkowe informacje wrzucam do FTB.

Ostatnio zacząłem też używać Webtrees ze względu na pewnego rodzaju elastyczność w dodawaniu informacji i dodawania połączeń między osobami, które w FTB nie są (albo przynajmniej nie znalazłem ich) dostępne - czyli. nadawanie relacji chrzestny-chrześniak, świadek itd. Zdecydowaną wadą jest brak wykresów, a przynajmniej brak wykresów w atrakcyjnej estetycznie formie.

Tu też przechodzimy do kolejnego punktu, czyli Ahnenblatt, który używam, a właściwie zaczynam używać do tworzenia wykresów i grafów, które są estetyczne i zoptymalizowane jeżeli chodzi o rozmiar. Tak, tak w FTB są też ładne wykresy, ale sa one strasznie rozbudowane i zajmują fizycznie dużo miejsca na papierze.

Jak zatem widać, jedno narzędzie to za mało, bo jeden program ma wady, drugi zalety, trzeci...

Plusem tego wszystkiego jest mnogość kopii, wadą konieczność uzupełniania wszystkich drzew na raz, a to często generuje zamieszanie i niedokładności.

Swego czasu zacząłem również spisywać wszystko na papierze tworząc bezpieczną kopię, ale zajęcie było niezwykle pracochłonne (przy kilkuset osobach są to duże ilości roboczogodzin) stąd pracy tej zaniechałem na jakiś czas, żeby usystematyzować tę "bazę" i stworzyć przejrzysty i logiczny układ.

Wszystko to co powyżej było przyczynkiem do tworzenia pewnego podsumowania (choć to wielkie słowo, bo wiele jest do odkrycia) i stworzenia monografii/kroniki rodzinnej. Wszystko tworzone jest w LaTeXie, co pozwala na zbudowanie spójnej struktury z wieloma usprawnieniami, które w Wordzie byłyby niezwykle czasochłonne.
Kronika, jak ją hucznie nazywam, składa się na tę chwilę głównie z biogramów (wszystkich osób znanych i nieznanych!) i opowieści zasłyszanych, i wydedukowanych w oparciu o różne źródła, ale docelowo będzie opatrzona dużą ilością (tak, celowo użyłem ilości, a nie liczby, żeby podkreślić cel, którym jest...) zdjęć, mających przekształcić kronikę w album rodzinny. Na tę chwilę to wiekopomne dzieło składa się z 4 tomów, każde po ok. 120 stron, ale z miesiąca na miesiąc przybywają nowe informacje i nowe fotografie, które generują kolejne i kolejne strony.
Pierwotnie pierwszy tom miał być wydany jeszcze na Boże Narodzenie 2016, ale ilość materiałów przerosła moje oczekiwania i konieczna byłaby errata zaraz po pierwszych wydrukach, stąd kolejny planowany termin to Boże Narodzenie 2017.

Podsumowując - zmiana metody magazynowania i prezentacji materiałów wynika tylko i wyłącznie z bieżących potrzeb. W moim przypadku było to głównie podyktowane pisaniem monografii i konieczności znalezienia aplikacji pozwalających na tworzenie estetycznych i spójnych wykresów.
Pozdrawiam,
Łukasz
Wirtualny

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 46
Rejestracja: czw 03 gru 2015, 10:15
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Wirtualny »

@grad
W poście inicjującym zawarłem wady Worda/Writera, o których napisałeś.

Programem marzeń byłby system zarządzania treścią, który wbudowałby moje notki biograficzne w wydarzenia historyczne ważne dla danego terenu, wyposażał w mapki, pozwolił na zachowanie stylu narracyjnego, umożliwił otagowanie danych pod statystyki (i sam zbudował z tego tabelkę), umożliwił odwołania źródłowe, a drzewo pełniłoby funkcję nawigatora. Dobrze by miał też miał opcję planowania zadań, bo czasami nie można czegoś wykonać, a potem pomysły ulatują, gdy właściwa pora nadchodzi.
grad pisze:Listy świadków na ślubach, dobór chrzestnych to rzeczywiście kopalnia informacji, ale patrzę na to z przymrożeniem oka. Dla XIX wieku i wcześniej są to zwykle sąsiedzi bliżsi lub dalsi, rzadko ktoś z rodziny.
Owszem i to też jest informacja. Dzięki temu rozkminiłem, czemu mój dziadek miał kawałek poletka na drugim końcu wsi. Otóż świadko-sąsiedzi sprzed 2 wieków powiedzieli mi, że siedziba była gdzie indziej. Teraz staram się zlokalizować dokładnie w czasie zmianę etatowych świadków, żeby wiedzieć w jakich dokładnie latach szukać dokumentu notarialnego. Poza tym "etatowi" świadkowie z jednego miejsca okazali się być moimi przodkami w linii... z innego powiatu.

Teraz dochodzę do przekonania, że każda informacja, którą uznaję za nieważną, to jadowita żmija, która zemści się za swoje pominięcie w najmniej oczekiwanej chwili. Rozważam nawet spisywanie sporządzającego akt, bo czasami zmiana określeń np. zawodu/statusu społecznego koreluje bardziej zmianą autora wpisów niż z rzeczywistą zmianą zajęcia antenata...
Sroczyński_Włodzimierz pisze: Ot, nie widzę uzysku usprawiedliwiającego wybór dziś i przeorganizowanie wszystkiego do postaci obrabianej przez coś, co mnie nie do końca zadowala.
To jest właśnie powód, dla którego moja "prowizorka wordowska", okazuje się być całkiem trwała.
Rzeszotek_Łukasz pisze:Wszystko to co powyżej było przyczynkiem do tworzenia pewnego podsumowania (choć to wielkie słowo, bo wiele jest do odkrycia) i stworzenia monografii/kroniki rodzinnej. Wszystko tworzone jest w LaTeXie, co pozwala na zbudowanie spójnej struktury z wieloma usprawnieniami, które w Wordzie byłyby niezwykle czasochłonne.
Mógłbyś przybliżyć trochę tą strukturę i napisać jak wygląda praca nad nią?

Czy jako osoba używająca LaTeXu, widzisz sens wdrożenia się dla celu li tylko genealogicznego? Zakładam, że Tobie był potrzebny także zawodowo.

Ciekawą rzeczą wydaje się koncepcja Macieja Roga, bo choć używa narzędzi sieciowych, to może być stosowana lokalnie. Jednak patrząc na forum autora, projekt zgasł. Coś musiało pójść nie tak, a szkoda, bo przy przyjaznym edytorze nadal byłby w tym potencjał.
Pozdrawiam

Sławek
podkarpacie

Sympatyk
Posty: 32
Rejestracja: sob 07 sty 2017, 17:31

Post autor: podkarpacie »

Osobiście od kilku lat używam GenoPro i mogę szczerze polecić. Obecnie drzewo liczy ~7000 osób.
Polska wersja językowa, możliwość generowania stron www, tworzenie zakładek, dodawanie biogramów, powiązań, raporty itp

Szczegóły tu:
http://www.genopro.com/free/

Zrzuty ekranu tu:
http://www.inscripte.pl/programy-genealogiczne/genopro



* Moderacja (c.k) Dla przypomnienia Regulamin:

4. Formułowanie treści wiadomości (postów).

o. Na tym Forum każdy post podpisujemy: imieniem, lub imieniem i nazwiskiem.
- Zasada ta będzie rygorystycznie przypominana przez Administratora i Moderatorów. Nieprzestrzeganie jej sankcjonowane będzie ostrzeżeniem. Jeżeli każdorazowe podpisywanie postu jest kłopotliwe, wtedy można ustawić automatyczny podpis, który jest widoczny pod każdym wysłanym postem. Instrukcja jak to zrobić
Wirtualny

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 46
Rejestracja: czw 03 gru 2015, 10:15
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Wirtualny »

Nie odbierz tego źle, ale założyłem watek o zmianach, żeby uniknąć postów o tym, że ktoś od lat czegoś używa i to coś mu pasuje ;). Genealodzy mają różne potrzeby - stąd ankieta. To, że masz 7000 osób i jesteś zadowolony z programu, mówi że program radzi sobie z dużą liczbą wpisów i zapewne jest stabilny, ale nie mówi o szczegółowych motywach jego używacza i o tym, czy używacz próbował innych rzeczy i w czym konkretnie upatruje wyższości.

Zmiana świadczy o przeorientowaniu celów i determinacji, bo zwykle jest pracochłonna. Interesujące jest zarówno świadome porzucenie "genealogicznego domu" do którego zwykle jesteśmy przywiązani, jak i umoszczenie się w nowym "genealogicznym legowisku" oraz to jakie meble utracono podczas transportu i wnoszenia.

Jeżeli ktoś się "genealogicznie nie przeprowadzał", to sens ma jakaś rozbudowana recenzja względem podanych w wątku celów, żeby czytający wiedział, czy piszący ceni to, na czym czytającemu zależy, czy coś zupełnie innego. Ja zdecydowanie wybieram biogramy i działania łączące genealogię z historią i etnografią. To, czy mój przodek był Eustachym, czy Euzebiuszem, interesuje mnie w kontekście kolei jego życia. Potem jadę do regionalnego muzeum etnograficznego lub skansenu i "widzę przodków" w tych starych izbach lub siedzących przed domem, albo jadących do młyna. To jest to, co mnie kręci, a samo drzewo to schemat dla treści. Sądząc po ankiecie, mogę nie być jedynym, a takie podejście tworzy specyficzne oczekiwania względem oprogramowania :)
Pozdrawiam

Sławek
Cieniek_Bogumil

Sympatyk
Posty: 43
Rejestracja: ndz 14 lip 2013, 13:37

Post autor: Cieniek_Bogumil »

Jeśli chodzi o format .ged to chyba jedynym programem który go w pełni używa/wykorzystuje i co dla mnie najważniejsze pracuje bezpośrednio w pliku .ged, to Ancestris.

Wcześniej używałem GenealogyJ - który to program też używał bezpośrednio pliki .ged, ale niestety ten program już nie jest rozwijany. Ale dalej mam w nim swoje drzewa i wprowadzam nowe osoby.

Tak więc dla mnie najważniejszym elementem danego programu to format przechowywanych danych.

Pozdrawiam
Bogumił
Awatar użytkownika
rozek19

Członek PTG
Posty: 83
Rejestracja: czw 16 lis 2006, 00:27
Lokalizacja: Brzeg
Kontakt:

Post autor: rozek19 »

Wirtualny pisze:Ciekawą rzeczą wydaje się koncepcja Macieja Roga, bo choć używa narzędzi sieciowych, to może być stosowana lokalnie. Jednak patrząc na forum autora, projekt zgasł. Coś musiało pójść nie tak, a szkoda, bo przy przyjaznym edytorze nadal byłby w tym potencjał.
Dziękuję za dostrzeżenie ☺

Sam skrypt (aplikacja) JSFamilia jest dalej modyfikowany(-a) dla własnych potrzeb, natomiast użytek przez inne Osoby jest niemal żaden. Z uwagi na: ograniczenia przeglądarek internetowych (uniemożliwiają odczyt i zapis plików — Mozilla Firefox w wersji 14 jeszcze to obsługiwała) oraz inne obowiązki (zawodowe, osobiste, stowarzyszeniowe — zarząd, wydawnictwa, konferencja, wideo, moderacja Fb), nie mam czasu ani motywacji cokolwiek zmieniać w interfejsie graficznym, ja sobie daję radę w kodzie źródłowym.

Marzenie i zamiary mam takie, by przepisać JSFamilię do wersji serwerowej (typu PHP+MySQL+AJAX), natomiast brak mi na to czasu.

Samego skryptu nie porzucam, bo w moim przekonaniu, potrzebne są zdarzenia (jak i obiekty czy notatki) jako odrębny (od osób) rodzaj rekordu, czego nie oferuje żaden znany mi program genealogiczny. Do tego mapki (dłuższą chwilę u mnie nie działające, ale to da się naprawić), wewnętrzne linki, polskie narracje i końcówki fleksyjne itd.

W głównym temacie wątku, niezbyt się wypowiem :)

Pozdrawiam serdecznie,
Rzeszotek_Łukasz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 290
Rejestracja: śr 22 kwie 2009, 18:31
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times

Post autor: Rzeszotek_Łukasz »

Wirtualny pisze:
Rzeszotek_Łukasz pisze:Wszystko to co powyżej było przyczynkiem do tworzenia pewnego podsumowania (choć to wielkie słowo, bo wiele jest do odkrycia) i stworzenia monografii/kroniki rodzinnej. Wszystko tworzone jest w LaTeXie, co pozwala na zbudowanie spójnej struktury z wieloma usprawnieniami, które w Wordzie byłyby niezwykle czasochłonne.
Mógłbyś przybliżyć trochę tą strukturę i napisać jak wygląda praca nad nią?

Czy jako osoba używająca LaTeXu, widzisz sens wdrożenia się dla celu li tylko genealogicznego? Zakładam, że Tobie był potrzebny także zawodowo.
Do wyboru LaTeXa skłoniły mnie dwie rzeczy: raz, że od czasu do czasu używam go w pracy do pisania instrukcji i dokumentacji, a dwa, że pozwala na szybkie formatowanie tekstu i dodawanie nowych funkcjonalności.

Może niech przemówią obrazy:
http://i65.tinypic.com/fkz1aw.jpg

Po lewej kod, po prawej wynik.
Dodając do każdego obiektu nagłówki/kotwice można bardzo szybko zrobić hiperłącza przez co dokument cyfrowy staje się dokumentem interaktywnym pozwalającym na szybkie przeskakiwanie między kolejnymi osobami. Pozwala to również na dołączanie kolejnych wpisów pomiędzy, dzięki czemu wszystkie odnośniki się automatycznie aktualizują.
Kolejnym fajnym gadżetem jest paczka zawierająca moduł do rysowania grafów, dzięki czemu można tworzyć małe drzewka genealogiczne. W LaTeXu o wiele łatwiej wstawia mi się fotografie. Mogę je wygodnie zakotwiczyć w przestrzeni kartki, czy też zmieniając jeden parametr przerzucić je z lewej na prawą stronę.

Zakładam, że to wszystko łatwiej, czy trudniej zrobić w Wordzie. Wybrałem LaTeX, bo jest kompleksowym rozwiązaniem, które jest ciągle rozwijane i praktycznie każdy nowy, nietypowy pomysł można rozwiązać dodając mały skrypt, który wystarczy później zaimplementować w miejscach gdzie ma się wykonywać.

Czy warto się go nauczyć tylko ze względów genealogicznych? Trudne pytanie, ale najlepiej spróbować, zobaczyć jakie są możliwości i wtedy podjąć decyzję, czy zagłębiać się kolejne meandry takiego "programowania". Jest sporo szablonów, które można spróbować wykorzystać. Najtrudniejszy jest początek, żeby ogarnąć co jak działa i do czego służy, która funkcja, ale na szczęście dokumentacje do każdej z bibliotek i paczek są dostępne w sieci i szybko można znaleźć odpowiedź na nurtujące pytania :-)
Pozdrawiam,
Łukasz
Warakomski

Sympatyk
Posty: 928
Rejestracja: śr 29 lut 2012, 16:28

Post autor: Warakomski »

Ponieważ ja czuję się najlepiej w papierze, więc głosu w dyskusji nie zabieram, ale syn mi tu podpowiedział jak użyć LaTeX
Najpierw ściągamy MiKTeX
https://www.dobreprogramy.pl/MiKTeX,Pro ... 76280.html
Następnie TeXnicCenter
http://www.texniccenter.org/

Może być nieco mniej zaawansowany TexMaker
https://www.dobreprogramy.pl/TexMaker,P ... 26853.html

I do statystycznej analizy danych.
http://download.komputerswiat.pl/akceso ... statistica
Krzysztof
Wirtualny

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 46
Rejestracja: czw 03 gru 2015, 10:15
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Wirtualny »

@rozek19

Spostrzegłszy, że nie jest Pan informatykiem, ten projekt zasługuje na olbrzymi "szacun", bo jest: elastyczność, źródłowość, analizy, lokalność połączona z doskonałą przenośnością i możliwością udostępnienia danych także w necie. Gdyby zamiast siedzenia w kodzie źródłowym był wygodny GUI oraz pewność, że program będzie rozwijany (podstawy finansowe), to prędzej wyłożyłbym kasiorkę za płatną licencję niż na inne rzeczy, za którymi stoją "zawodowi informatycy".

@Rzeszotek_Łukasz

To jest podejście bardzo zbliżone do tego, co uskuteczniam. Nawet podobny styl pisarski. Tylko u mnie podział na pokolenia jest w schemacie gałęziowany. Ponadto, by się nie pogubić pokolenia mają dodatkowo kolory. Po to zaś, żeby nie latać za często do schematu, wszyscy członkowie rodziny wymienieni w tekście, a mający swoje biogramy, są klikalni. Nie budowałem natomiast drzewek (tablic genealogicznych) w Wordzie traktując go cały czas jako rozwiązanie tymczasowe. Zamiast tego pod każdym nagłówkiem osobowym jest płaski schemat mojego pokrewieństwa z daną osobą:

Wincenty i Marianna<-Franciszek<Pelagia
Wincenty i Marianna->Jacek->Wacek->Placek->Ja


Jeśli pokrewieństwo byłoby tylko przez jednego z pary prapradziadków, to nie byłoby imienia drugiej osoby. W przypadku pokoleń pośrednich wymienianie małżonków nie jest konieczne, gdy koncentrujemy się na konkretnej linii.
Pozdrawiam

Sławek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”