Jak to naprawdę wyglądało?

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Arek_Bereza

Sympatyk
Ekspert
Posty: 5903
Rejestracja: pt 26 cze 2015, 09:09
Otrzymał podziękowania: 2 times

Post autor: Arek_Bereza »

Zwyczaje pogrzebowe opisane powyżej to w części coś czego sam doświadczyłem. Był rok 1992, wieś w okolicach Mińska Mazowieckiego, umarła moja Babcia. Trumna stała otwarta przez dwa, trzy dni w głównej izbie, która była też kuchnią. Schodzili się ludzie z całej wsi i śpiewali pieśni religijne jakich w większości nigdy wcześniej ani później już nie słyszałem. Pamiętam, że sporo było pieśni adresowanych do poszczególnych Świętych. Był z tego co pamiętam poczęstunek i alkohol. Dla mnie było to przeżycie dość traumatyczne ale byłem wtedy nastolatkiem.
Warakomski

Sympatyk
Posty: 928
Rejestracja: śr 29 lut 2012, 16:28

Post autor: Warakomski »

Z aktami zgonu spisywanymi przed pochówkiem w XIX w zgoda, ale... Natknąłem się na przypadek kiedy akt zgonu spisano po 14 latach od śmierci 1,5 – rocznego dziecka. W akcie ksiądz pisze „...po przekonaniu się naocznie o zejściu / no chyba nie ekshumacja ;) /. Akt ten stawającym przeczytany z zeznań świadków o zejściu, którego opóźnienie spisania nastąpiło z winy ojca”. Jak zwykle winę za swoje prawdopodobnie bałaganiarstwo ksiądz zrzucił na ojca dziecka.

Zainteresowało mnie jednak coś innego. Jak ksiądz po tylu latach zorientował się że brak jest aktu zgonu? Wyjaśnienie chyba dość proste – bierzmowanie i to wówczas wychodziły różne kwiatki. Tu mamy akt zgonu, zastanawiam się czy podobnie mogło być z aktami urodzenia.
„W wiekach średnich udzielano go możliwie najszybciej po chrzcie, natomiast od XIII wieku zaczęto bierzmować w trzecim i potem w siódmym roku życia. Po Soborze Trydenckim bierzmowano dzieci, które ukończyły siódmy rok życia. Począwszy od XIX wieku przesunięto bierzmowanie na 14 lub 15 rok życia.”
Krzysztof
Awatar użytkownika
Czerkawska_Ewa

Sympatyk
Legenda
Posty: 515
Rejestracja: czw 25 lip 2013, 12:26
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 1 time

Post autor: Czerkawska_Ewa »

W metrykach chrztu, które indeksuję (parafia NMP na Nowym Mieście w Warszawie) spisujący napisał, że w 1825 roku Sejm uchwalił prawo, zgodnie z którym trzeba było okazać urodzone dziecię w ciągu 8 dni od urodzenia właściwemu duchownemu. W aktach są liczne powody opóźnienia: choroba matki lub ojca, wyjazd ojca np. 'Powód nieokazania dziecięcia właściwemu duchownemu w dniach 8 stosownie do zapadłego prawa na Sejmie roku zeszłego nastąpił dla zatrudnień domowych ojca.'

Pozdrawiam,

Ewa
Ted_B

Sympatyk
Posty: 1282
Rejestracja: czw 18 lut 2016, 12:43
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Ted_B »

Witam !
Dorzucę swoje 3 gr.

- do Ewy
Z tym rokiem 1825 to jest prawda. W dniu 13 czerwca 1825 r. wydano pierwsze księgi Kodeksu cywilnego, który normował sprawy aktów stanu cywilnego. Szukałem odniesienia dot. tych 8 dni, ale nie doszukałem się.
Dla zainteresowanych bardzo ciekawe opracowanie dot. przepisów ASC w Królestwie Polskim. Przyjemnej lektury - kawa na ławę - ciekawa rzecz:

http://kpbc.uci.umk.pl/dlibra/plain-content?id=138069

- ad Dławichowski i Agnieszka
Beciki to nie tylko czasy naszych babci. Jestem trochę młodszy od przedmówcy, pochodzę ze wsi i mieszkam teraz znowu na wsi, ale jakieś ponad 35 lat spędziłem w miastach. Tutaj tez rodziły się dzieci (lata 80/90) i do chrztu (i nie tylko) były noszone w becikach. Tylko już nie z pierza. Tak było z wszystkimi dziećmi !

- ad Arek
Obecnie obowiązują przepisy rozporządzenia z 2001 odnośnie przechowywania zwłok. Jeszcze w latach 90-tych na wsiach to było normalne, że zwłoki zmarłego przechowywane były w otwartej trumnie w domu przez zazwyczaj 3 dni (latem nieraz 2 dni).
Codziennie pod wieczór zbierała się rodzina, sąsiedzi i inne osoby by się pomodlić i odmówić Różaniec św. Tak było w Małopolsce (skąd ja pochodzę), tak było w Wielkopolsce skąd pochodzi żona. W przypadku Wielkopolski (a jest to miasto) do dnia dzisiejszego odprawiany jest Różaniec św. za duszę zmarłego. Tylko już nie w domu, a w kaplicy przyszpitalnej. I nie tylko przez 2-3 dni, ale przez cały okres od zgonu do pogrzebu (nieraz to 5 dni).

Pozdrawiam !
Tadek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”