Zdrada małżeńska i jej owoce - nieślubne dzieci

Pomoc w poszukiwaniu publikacji, których nie ma w Bibliotece cyfrowej w Katalogu linków w bazie Nasze książki ; rozmowy o książkach ; Biblioteczka genealoga

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Gadecki.Bogusław

Członek PTG
Legenda
Posty: 318
Rejestracja: ndz 30 wrz 2012, 09:41
Lokalizacja: Walbrzych

Zdrada małżeńska i jej owoce - nieślubne dzieci

Post autor: Gadecki.Bogusław »

Witam,
Mam taką sytuację :
zabór rosyjski , rok 1861 ,
moja praprababka , chłopka , mężatka rodzi syna ,mojego pradziadka , w akcie urodzenia nie podano imienia ojca,
jest tylko informacja ,że od 12 lat przebywa w wojsku , praprababkę określono nazwą żołnierka ,
w póżniejszych aktach dotyczących pradziadka konsekwentnie nigdy nie wymieniono imienia ojca , a były to 3 akty ślubu i akt zgonu ,
co ciekawe , pradziadek nosił faktycznie nazwisko męża praprababki , owego żołnierza ,

Jest taka książka
Nina Kapuścińska-Kmiecik / Zdrada małżeńska w dziewiętnastowiecznych pałacach i dworach ziemiańskich
Może ktoś ją posiada?

Książka ta , wg spisu treści wyjaśnia sytuację prawną takich dzieci ślubno - nieślubnych , jak ja to nazywam . Jaka ta sytuacja była ?
Pisze o dzieciach ziemiańskich , ale czy to też na równi dotyczyło chłopstwa?

Na kanwie całej tej historii powstaje jeszcze takie pytanie : czy sens jest wywodzić do drzewa genealogicznego przodków męża mojej praprababki ,
gdy tak naprawdę tego dziecka mu nie przypisano , choć nosiło jego nazwisko.
O ironio , mój syn , ja , mój ojciec, dziadek , pradziadek , czyli 5 pokoleń nosi nazwisko , do którego tak w 100 % prawa nie mamy !
pozdrawiam
Bogdan
kulik_agnieszka

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 627
Rejestracja: pt 30 sty 2015, 17:02

Zdrada małżeńska i jej owoce - nieślubne dzieci

Post autor: kulik_agnieszka »

Bogdanie czy mógłbyś załączyć ten akt? Prześledziłeś dokładnie urodzenia wszystkich dzieci pradziadków? Prababka żołnierka to taka rzadkość w dokumentach, że należałoby rozważyć ewentualność wspólnej służby a więc i małżeńskiego poczęcia. Poruszamy się w sferze hipotez ale zawsze można którąś z nich uprawdopodobnić w oparciu o dokumenty. Agnieszka
jart

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1094
Rejestracja: pt 03 cze 2011, 14:45

Zdrada małżeńska i jej owoce - nieślubne dzieci

Post autor: jart »

Mnie się wydaje że w tym przypadku "żołnierka" = "żona żołnierza", a nie że służyła osobiście (kobiety raczej nie mogły). Na Litwie, np. w okolic Trok, w tym okresie podobne zapisy nie są rzadkością.
pozdrawiam
Artur

Poszukuję rodzin: Jastrzębski, Olbryś, Pskiet – par. Jasienica; Sitko/Sitek lub Młynarczyk, Pych – par. Długosiodło; Łaszcz, Świercz, Szczęsny, Ciach, Kapel – par. Wyszków; te nazwiska także w par. Jelonki
kulik_agnieszka

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 627
Rejestracja: pt 30 sty 2015, 17:02

Zdrada małżeńska i jej owoce - nieślubne dzieci

Post autor: kulik_agnieszka »

Nie znam regionu więc pewnie masz rację. Jak dotąd żony żołnierzy widziałam jako: " porucznikowa, kapitanowa, x której mąż we wojsku od lat..". Żołnierki to były żołnierki. Nie fiksowałabym się zbytnio na tej niemożności służby, za napoleona służyły, wcześniej też bywało.... Agnieszka
Awatar użytkownika
zmad

Sympatyk
Posty: 479
Rejestracja: pn 05 sty 2009, 02:35
Lokalizacja: Melbourne. Au

Zdrada małżeńska i jej owoce - nieślubne dzieci

Post autor: zmad »

Rodzina chlopska wskazuje, ze byl prostym zolnierzem a wiec okreslenie zony jego zolnierka jest adekwatne.

Zbyszek Maderski
Radosław.Konca

Sympatyk
Mistrz
Posty: 289
Rejestracja: wt 13 maja 2014, 12:59

Re: Zdrada małżeńska i jej owoce - nieślubne dzieci

Post autor: Radosław.Konca »

zmad pisze:Rodzina chlopska wskazuje, ze byl prostym zolnierzem a wiec okreslenie zony jego zolnierka jest adekwatne.

Zbyszek Maderski
Określenie "żołnierka" nie ma nic wspólnego ze służbą wojskową niewiasty tak nazywanej, a ze znaczną swobodą obyczajową tejże formalnej małżonki delikwenta odsługującego gdzieś tam w świecie. Greps jest powszechnie znany, z tzw. klasycznej literatury polecam w tym względzie "Cichy Don" - tam o "żołnierkach" sporo i soczyście, a tłumacz lepszego określenia szukać nie musiał.

RK
Awatar użytkownika
Kaczmarek_Aneta

Sympatyk
Legenda
Posty: 6301
Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
Podziękował: 1 time
Otrzymał podziękowania: 7 times

Re: Zdrada małżeńska i jej owoce - nieślubne dzieci

Post autor: Kaczmarek_Aneta »

Witam

przestarzale "żołnierką" określano żonę poborowego albo rezerwisty powołanego do wojska:
https://sjp.pwn.pl/doroszewski/zolnierka;5532928.html

Pozdrawiam
Aneta
Janina_Tomczyk

Nieaktywny
Posty: 1259
Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28

Re: Zdrada małżeńska i jej owoce - nieślubne dzieci

Post autor: Janina_Tomczyk »

Witam

Podaję link do naukowego wywodu pojęcia "żołnierka" https://poradnia-jezykowa.uni.lodz.pl/faq/zolnierka/
Awatar użytkownika
magda_lena

Sympatyk
Legenda
Posty: 758
Rejestracja: sob 05 sty 2013, 22:29

Re: Zdrada małżeńska i jej owoce - nieślubne dzieci

Post autor: magda_lena »

Bogdanie, kogo dotyczyło określenie 'żołnierka" już wiesz, ale chyba nie tego dotyczyło Twoje pytanie ;)
Mam tę książkę.
Autorka zajmuje się tylko i wyłącznie warstwą ziemiańską, o czym pisze we wstępie (można go znaleźć w internecie, tylko trzeba poszukać).
Jednak prawo było jednakowe dla wszystkich.
Zakładam, że tereny, na jakich żyli Twoi przodkowie, podlegały Kodeksowi Napoleona.
Cytuję, za książką:
Kodeks Cywilny Napoleona stanowił, iż Mąż jest ojcem dziecięcia poczętego
w czasie małżeństwa, chyba że zdołałby dowieść, iż w czasie od trzechsetnego
do sto osiemdziesiątego dnia przed urodzeniem dziecka czy to z przyczyny
oddalenia się, czy też skutkiem jakiego wypadku, był w fizycznym niepodobieństwie obcowania z żoną


Twój przodek nie mógł udowodnić, że "nie obcował z żoną", bo był w wojsku. Pytanie, czy w ogóle wrócił z tego wojska?
Według prawa był ojcem dziecka prababki, dlatego dostało jego nazwisko.

Piszesz, że nie masz w 100% prawa do nazwiska.
Masz. Według przepisów prawnych, bo takie nazwisko, po ślubie, nosiła Twoja prababka.

Czy ciągnąć linię pradziadka wstecz?
To już zależy od Ciebie.
Ja pociągnęłam, bo nazwisko ładne ;) Tylko, że u mnie dzieciak panieński, uznany przy ślubie. Jednak bez pewności, że przynależny do tego konkretnego pradziadka.
Pozdrawiam, Magdalena
aniata

Sympatyk
Posty: 41
Rejestracja: czw 26 gru 2013, 17:42

Re: Zdrada małżeńska i jej owoce - nieślubne dzieci

Post autor: aniata »

kulik_agnieszka pisze:Bogdanie czy mógłbyś załączyć ten akt? Prześledziłeś dokładnie urodzenia wszystkich dzieci pradziadków? Prababka żołnierka to taka rzadkość w dokumentach, że należałoby rozważyć ewentualność wspólnej służby a więc i małżeńskiego poczęcia. Poruszamy się w sferze hipotez ale zawsze można którąś z nich uprawdopodobnić w oparciu o dokumenty. Agnieszka
W tamtych czasach słowo żołnierka oznaczało żonę, a praktycznie wdowę po żołnierzy, wzietym do wojska na kilkanascie lat.
Gadecki.Bogusław

Członek PTG
Legenda
Posty: 318
Rejestracja: ndz 30 wrz 2012, 09:41
Lokalizacja: Walbrzych

Re: Zdrada małżeńska i jej owoce - nieślubne dzieci

Post autor: Gadecki.Bogusław »

Witam,
bardzo dziękuję wszystkim za dyskusję i uwagi ,
w międzyczasie odnalazłem akt zgonu mojej praprababki , ani słowa o jej mężu ani o jej stanie cywilnym ,
wręcz napisano ,że pozostawiła po sobie syna ( mojego pradziadka) ,

moje wątpliwości co do nazwiska wynikają z doświadczenia w indeksowaniu , takim dzieciom nadawano bardzo często
nazwisko panieńskie matki , choć faktycznie w chwili porodu matki nosiły nazwiska po mężach ,
też nie wiedziałem czy to był przepis , zwyczaj czy widzimisię proboszcza ,

dziękuję wszystkim ,
pozdrawiam
Bogdan
Awatar użytkownika
zmad

Sympatyk
Posty: 479
Rejestracja: pn 05 sty 2009, 02:35
Lokalizacja: Melbourne. Au

Re: Zdrada małżeńska i jej owoce - nieślubne dzieci

Post autor: zmad »

Zeby dziecko nosilo nazwisko domniemanego ojca, musi byc przez niego uznane osobiscie.

Zbyszek Maderski
aniata

Sympatyk
Posty: 41
Rejestracja: czw 26 gru 2013, 17:42

Re: Zdrada małżeńska i jej owoce - nieślubne dzieci

Post autor: aniata »

zmad pisze:Zeby dziecko nosilo nazwisko domniemanego ojca, musi byc przez niego uznane osobiscie.

Zbyszek Maderski
Ale tez dzieci wdów (z ojca nieznanego) nosiły nazwisko małżeńskie wdowy.
AlicjaSurmacka

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1034
Rejestracja: czw 12 lip 2007, 21:42
Lokalizacja: Radomsko

Post autor: AlicjaSurmacka »

Bogdanie, nie jestem pewna czy Twój pradziad pochodzi z tych samych terenów co moja praprababka (tak podejrzewam) ale też mam skomplikowany przypadek. Mój przodek Tomasz Sobierajczyk czyli Marcinkiewicz urodzony 05.01. 1812 roku w Sokolej Górze parafii Wielgomłyny był panieńskim
dzieckiem Magdaleny Sobieraj (1789 –21.12.1847) urodzonej w parafii ościennej czyli w Krerach parafia Chełmo. Tomasz do nazwiska Sobieraj ma dopisane zarówno w unikatach jak i duplikatach ksiąg metrykalnych nazwisko Marcinkiewicz. Przez długi czas nie mogłam rozwikłać losów Tomasza i jego matki Magdaleny Sobieraj.
Protoplastą tej gałęzi jest Krzysztof Sobieraj ur ok. 1727 roku we wsi Krery, jego syn Błażej ur. ok. 1751 zm. 09. 03.1811 z żoną Marianną zm. 22.12.1811 roku. Krzysztof Sobieraj był kmieciem. Jego wnuk Tomasz Sobierajczyk czyli Marcinkiewicz w 1843 roku w parafii ościennej w Niedośpielinie (akt 12) poślubił pannę szlachetnie urodzoną Delfinę Elżbietę Golińską. W akcie ślubu występuje jako pisarz prewentowy i zastępca wójta gminy Masłowice. Zresztą bardzo starannie się na akcie podpisał.
W małżeństwie Tomasza i Delfiny Marcinkiewiczów urodziło się 8 dzieci (w parafii Chełmo, Bąkowa Góra i Niedośpielin) w tym moja prababka Waleria Ksawiera Marcinkiewicz urodzona w Niedośpielinie w 1852 roku. Rodzicami chrzestnymi dzieci Tomasza byli szlachcice; w 1860 roku wielmożny Władysław Wzdulski dziedzic Kraszewic i Józefa Siemińska w 1863 Konstanty Wzdulski i Stanisława Jodłowska w 1865 zarządca Korytna Antoni Medyński i Ludwika Sołtysińska z Bożykowej. Jakież było moje zdziwienie, że Tomasz nie dość, że zdobył jakies tam wykształcenie to jeszcze w dodatku ożenił się z panną szlachetnie urodzoną.
Dziś już niczego z tamtych lat się nie dowiem ale jestem intuicyjnie przekonana, że Magdalena Sobieraj zapewne po śmierci swojego ojca trafiła do dworu w Sokolej Górze a dziedzicami Sokolej Góry byli wtedy Wzdulscy i to Wzdulscy zadbali o wykształcenie mojego przodka a może też Wzdulski był jego ojcem, bowiem w innym przypadku to moją Magdalenę wydali by za jakiegoś parobka.
Faktem jest, że Magdalena Sobieraj poślubiła 10 lat później w 1822 roku w parafii Grzymałków w świętokrzyskim Jakuba Marcinkiewicza - kowala urodzonego w Pilicy i to po ojczymie nosił nazwisko mój przodek Tomasz. Dlaczego ślub był w Grzymałkowie oddalonej od parafii panny młodej o jakieś 100 km? Czy była formalna adopcja przez ojczyma, pewnie nie a tak naprawdę nie wiem jakie prawo obowiązywało na początku XIX wieku. Faktem jest,że nie było żadnego potomstwa w małżeństwie Jakuba Marcinkiewicza i mojej praprababki Magdaleny z d. Sobieraj, ale też Tomasz nie został kowalem i nie przejął warsztatu po ojczymie.

Alicja
Awatar użytkownika
piotr_nojszewski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1682
Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times
Kontakt:

Post autor: piotr_nojszewski »

Może gwoli uzupełnienia.
Zgodnie z ówczesnym KC domniemywano, że ojcem dziecka jest mąż.

W określonych wypadkach (m.in. tym wypienionym Magdę) mąż miał prawo zaprzeczenia ojcostwa dość precyzyjnie określone w czasie choć może niekoniecznie wykonalne...
1 miesiac jeśli jest na miejscu
2 miesiące od pojawienia się jesli był nieobecny
2 miesiace pod odkryciu faktu jesli fakt urodzenia przed nim ukryto
A potem jeszcze wystąpić do sądu...
;-)

W tym wypadku byc może nigdy okazji nie miał. Więc formalnie wszystko jest w porządku z nazwiskiem.
Ale gdyby nawet mąż zaprzeczył to wcale nie wiem jak z nazwiskiem by było.

A tak z ciekawości wrócił z wojska? Znalazłeś akt zgonu męża?
pozdrawiam
Piotr
ODPOWIEDZ

Wróć do „Książki, Biblioteki”