A ja tam widzę "Rzeczyckiego". Drugi znak to nie "ą" czy "ę", a po prostu ogonek od "y"). Kiedy się to zauważy, to dalsze rozczytanie trudności już nie nastręcza. Najbliższa Rzeczyca nie tak daleko...
Pzdr,
RK
Ci moi Kociemscy to straszni podróżnicy...i pytanie która to Rzerzyca, Słownik Królestwa Polskiego nie widzi takiej miejscowości :/.
Już myślałem że są rodem z par. Stromiec.
Ale mam nowy trop dziękuję
Dziękuję
Sławku jak usiądę do komputera to przejrzeć
Daną po napisaniu postu zauważyłem błąd ale wyjechałem akurat
Włodku dzieki dam do tłumaczenia
Artur
Sroczyński_Włodzimierz pisze:A co tu "dawać"? Wczytaj się, diecezja,dekanat, parafia. I do porównania nazwisko podpis księdza wystawiajcego odpis. To nie tłumacza praca:)
Nie mam doświadczenia z łaciną... już dałem
Chcę być pewny danych jak sam czytam to mogę się pomylić.
Skoro nie masz doświadczenia - przejrzyj pozostałe dokumenty z aneksów - okres 1808-1825 jest tym szczęśliwym okresem dla genealogów, w którym (jeśli zachowały się aneksy), małżonkowie musieli dostarczyć wszelkie dokumenty, na które powoływano się w metryce ślubu, czyli przede wszystkim wypisy z metryk chrztów, ewentualnych zgonów rodziców bądź poprzednich małżonków.
Niestety były też tego minusy - (jeżeli aneksy się nie zachowały) - wtedy często w metrykach brakuje np. danych rodziców lub miejsca urodzenia (bo przecież były w aneksach, więc wpisujący je pomijał)!
nawet przy zerowej znajomości łaciny w 15 minut to , o czym inni mogą pomarzyć - dzięki lokalnej aktywności i szacunku dla własnych korzeni
aż zazdrośćbierze:)
Przejrzałem aneksy wszystkie po łacinie
Ja potrafię rozczytać tylko z jakiej wsi że ojciec to honestus Józef Kociemski imię i nazwisko matki i to wszystko
W kolejnym aneksie jest chyba zgon Józefa...ale pewności nie mam.A następne dwa dotyczą żony Łukasza Marianny Winiarskiej i tyle.
Prędzej bym to ogarnął jakby po niemiecku pisali
Artur
albo ściemniasz rolą "biedny ja" albo nie poświęciłeś wystarczająco dużo czasu
trudno mi uwierzyć, że nie widzisz
- podpisu osoby wystawiającej dokument (i naprawdę łacina nie ma nic do rzeczy) Thadeus Janiszewski - dalej mogę przyjąć, że strach przed łaciną może sparaliżować odczyt, że to curatus parochii Rzeczyca
- określeń archidiecezji i dekanatu
- wieś + mapa (nawet dzisiejsza, nie kwatermistrzostwa) +ew. słownik geogr. + to co widzisz Rzeczyca to już jest 99%
z nazwiskiem wystawiającego i strona parafii to 100% identyfikacji
nie twierdzę, że nie warto poprosić/zlecić tłumaczenia
ale do rozwiązania tytułowej zagadki nie potrzebujesz nic ponad to co zostało wstawione i jest on-line za darmo bez ograniczeń
"Pretensja" nie o prośbę o pomoc, a o "nic sam nie mogę bo łacina". Ja też chętnie - do swoich aktów przede wszystkim - słucham "drugiej i trzeciej opinii" bo jest skłonność do widzenia co ma być, a nie "co jest" - we własnych sprawach. Ale z czymś (nawet przy prośbie o tłumaczenie) trzeba wyjść, coś podać, przynieść. I naprawdę możesz to zrobić. Powinieneś
Arturze, nie rób z siebie takiej sieroty:) Bo i ogólnie dajesz radę i to groźna zaraza, się rozprzestrzenia strasznie:) Wielu osobom nie udzielono by rad, to że dostajesz wsparcie/opieprz (zależy z której strony patrzeć:) to przejaw docenienia Twojego wkładu dla innych. Ot, nie patrz w stronę zaludnioną mocno, gdzie pokaźny tłumek forumowy, a w tę drugą..tak jak do tej pory, tylko troszkę dalej już wypatruj, ambitniej;)
Sroczyński_Włodzimierz pisze:albo ściemniasz rolą "biedny ja" albo nie poświęciłeś wystarczająco dużo czasu
trudno mi uwierzyć, że nie widzisz
- podpisu osoby wystawiającej dokument (i naprawdę łacina nie ma nic do rzeczy) Thadeus Janiszewski - dalej mogę przyjąć, że strach przed łaciną może sparaliżować odczyt, że to curatus parochii Rzeczyca
- określeń archidiecezji i dekanatu
- wieś + mapa (nawet dzisiejsza, nie kwatermistrzostwa) +ew. słownik geogr. + to co widzisz Rzeczyca to już jest 99%
z nazwiskiem wystawiającego i strona parafii to 100% identyfikacji
nie twierdzę, że nie warto poprosić/zlecić tłumaczenia
ale do rozwiązania tytułowej zagadki nie potrzebujesz nic ponad to co zostało wstawione i jest on-line za darmo bez ograniczeń
"Pretensja" nie o prośbę o pomoc, a o "nic sam nie mogę bo łacina". Ja też chętnie - do swoich aktów przede wszystkim - słucham "drugiej i trzeciej opinii" bo jest skłonność do widzenia co ma być, a nie "co jest" - we własnych sprawach. Ale z czymś (nawet przy prośbie o tłumaczenie) trzeba wyjść, coś podać, przynieść. I naprawdę możesz to zrobić. Powinieneś
Arturze, nie rób z siebie takiej sieroty:) Bo i ogólnie dajesz radę i to groźna zaraza, się rozprzestrzenia strasznie:) Wielu osobom nie udzielono by rad, to że dostajesz wsparcie/opieprz (zależy z której strony patrzeć:) to przejaw docenienia Twojego wkładu dla innych. Ot, nie patrz w stronę zaludnioną mocno, gdzie pokaźny tłumek forumowy, a w tę drugą..tak jak do tej pory, tylko troszkę dalej już wypatruj, ambitniej;)
Masz rację, jakbym poćwiczył to bym ogarnął łacinę, jak czytam to wychwytuje słowa które już znam, cztając forum też można się dużo dowiedzieć
Chciałbym parę aktów zindeksować po łacinie i by ktoś to sprawdził
Ale jak chodzi o moją genealogie to chcę wychwycić jak najwięcej info i tylko mi na tym zależy