Cmentarz istnienia

w tym bazy PTG : Geneteka, Metryki .. Nasze bazy, Wyszukiwarki na Genealodzy.pl oraz szukaj w Postach i Tematach.. na Forum

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Awatar użytkownika
Dławichowski

Członek PTG
Ekspert
Posty: 1042
Rejestracja: ndz 24 wrz 2006, 16:58
Lokalizacja: Koszalin
Kontakt:

Cmentarz istnienia

Post autor: Dławichowski »

Jak to możliwe? Jak cmentarz – to śmierć i nic więcej. Pustka. Jak istnienie – to życie przecież. A jednak! Na cmentarzu, wraz z zapachem wosku unosi się duch istnienia naszych bliskich: krewnych, dziadków i coraz rzadziej pradziadków. Naszych przodków.
Siedząc na cmentarnej ławeczce przy płycie nagrobnej nieznanego mi osobiście rodzonego brata, rozmawiam z nim i pochowanymi obok naszymi rodzicami. W Dzień Zaduszny. W dzień święcony jeszcze w pogaństwie, a i wcześniej zapewne także. Kiedy śmierć, choć bolesna, była sprawą naturalną. Nie trzymaną za drzwiami szpitalnej sali intensywnej reanimacji. Babcia umierała otoczona bliskimi i wszechobecną ich troską. Bezpieczna w swoim wielopokoleniowym domu. Jakże łatwo było wtedy czerpać wiedzę o życiu z Jej i dziadka opowiadań. Jakże warto było wtedy słuchać. Nie słuchałem wystarczająco uważnie. Co może tam wiedzieć dziadek bez porządnego wykształcenia, kiedy ja mam w kieszeni świadectwo dojrzałości. O! Głupoto młodzieńcza. Jakże mi dziś Was brakuje. Jakże bym chciał cofnąć czas.
Na cmentarnej ławeczce, w blasku płomienia zniczy rozmyślam o istnieniu. Dlaczego jestem i jaki jestem. Dlaczego coś robię tak, a nie inaczej. Niektórzy widzą w tym palec Boży. Inni, że środowisko, wychowanie i zdobyte doświadczenie determinują każdego sposób życia. Jeszcze inni, że geny przodków, które mam w swoim kwasie dezoksyrybonukleinowym i w szpiku kostnym.
Tu i teraz, w ten szczególny wieczór wiem, że rację mają Ci ostatni. Przecież tak jestem podobny do twarzy znienawidzonego przez wszystkich w domu , pradziadka. Patrzy dziś na mnie z fotografii w kolorze sepii. Ponoć gesty, mimika twarzy. Wszystko, wszystko mi mówi, że krew z krwi – kość z kości. To z zewnątrz. A co w środku? Czy duchem jestem identyczny z tymi tu obok, leżącymi w mogile u stóp moich?
Zainteresowałem się więc historią mojej rodziny. Skomplikowanej na tle historii dwóch wojen światowych, powstań narodowo-wyzwoleńczych i czterech rozbiorów. Z tej już perspektywy patrzę dziś na siebie, tu siedzącego i wiem jedno. Zadbałem o Wasz pochówek. Zadbam także i o to, by Wasze tamte, ciężkie życie nie odeszło w zapomnienie. Wskrzeszę pamięć o Was. Przywrócę istnieniu. Tymczasem próbuję wyobrazić sobie, jak wyglądali, jak żyli i w jakich warunkach mieszkali. Jakie mieli wartości, jak wychowywali swoje dzieci i jak wyglądał ich zwykły dzień. Na pewno odwiedzali groby swoich przodków. Moich przodków. I koło rodzinne się zamka. Ktoś musi to opisać. Wydobyć z otchłani zapomnienia.
Tylko dlaczego ja? Akurat na mnie trafiło? Przecież mam siostrę, wuja. Oni także mogą to zrobić!
Wygrzebuję z pamięci zasłyszaną gdzieś informację o hellingerowskiej teorii Ustawień rodzinnych. Wszak już w Biblii przeklinali do siódmego pokolenia, a Inkowie wierzyli, że na postępowanie każdego człowieka ma wpływ siedem pokoleń wstecz. Wnioskuję z tego, że przodkowie chcą mi dziś coś przekazać. Obarczyć zadaniem.
Przyszedłem na świat w konkretnej rodzinie, która była dla mnie źródłem siły ale i słabości. Nie zadawałem sobie do tej pory pytania, dlaczego tak a nie inaczej mi się w życiu układa. Na co chorowali moi przodkowie i na co umierali. Jakie były ich relacje społeczne i rodzinne. Jaki był model wychowania w domu. Swój dom pamiętam pełen miłości i bezpieczeństwa. Ale już mój pradziadek zostawił na pastwę losu swą żonę z dziatwą i odszedł do innej kobiety. To była skrywana hańba mojego domu. To dlatego Go nie znałem!
Zrozumiałem, że wyrzucając Go z pamięci rodziny sam sobie robię krzywdę. Członkowie rodu czerpią siłę ze wszystkich zasobów rodzinnych, czy tego chcą czy też nie. I z tych dobrych i z tych złych. Zachowują się tak, jakby mieli wspólną duszę. Zrozumiałem, że ja właśnie noszę w sobie ten rodzinny przekaz naprawy wyrządzonego rodzinie zła. Tak, jakbym był wydelegowany do zachowania ich w wirtualnej pamięci.
Duchy przodków naszych. Składamy Wam, my wszyscy hołd pamięci, będący wyrazem naszego szacunku i miłości dla Was wszystkich bez wyjątku.
Przygasają znicze. Czyżby ranek. Czas żyć w zgodzie także z żyjącymi.
Krzycho z Koszalina
Awatar użytkownika
Pieniążek_Stanisław

Nieaktywny
Mistrz
Posty: 923
Rejestracja: pt 14 lip 2006, 15:34
Lokalizacja: Gdynia

Cmentarz istnienia

Post autor: Pieniążek_Stanisław »

Krzysiu.
Pięknie opisałeś swoje odczucia w ten Dzień Zmarłych. Właśnie wróciłem z cmentarza gdzie leżą moi najbliżsi. Siedzę w domu i rozmyślam. Przypomniała mi się zwrotka z wiersza o Starych Fotografiach, który napisałem przed kilku laty:
"Przed oczyma przewija mi się jakby film życia.
Życia tych co odeszli już dawno w inne światy.
Powracają wspomnienia i relacje najbliższych
Zda się jakby wrócili dziś z podróży z przed laty"
Ten dzisiejszy dzień wzbudza we mnie wspomnienia i refleksje. Skąd się wzięło zainteresowanie genealogią? Właśnie z tego by zachować pamięć o wspaniałym dziadku, prostym człowieku, który przez całe życie ciężko, fizycznie pracując wykształcił 7 swoich dzieci. Dał im co najmniej średnie wykształcenie (przed wojną!). Uwielbiały go dzieci, mój ojciec i jego rodzeństwo, były mu bardzo wdzięczne za poświęcenie się dla nich. Ja to widziałem i tym się u mnie w domu żyło. Przywiązaniem i wielką miłością do rodziców, dziadków. Teraz przywracając pamięć o przodkach, też spłacam jakiś swój dług. To dzięki nim przecież istnieję.
Za kilka dni wyruszam znowu w genealogiczną podróż. Jadę fotografować dwie mazowieckie parafie w których rodzili się i żyli moi przodkowie. Robię to dla nich by zachować o nich pamięć. Robię to także dla moich wnuczek, które są osłodą mego życia. Może coś z mojej pasji pozostanie i w ich umysłach.
Dziękuję za rozpoczęcie tego tematu.
Staszek
Awatar użytkownika
Edmunda

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 565
Rejestracja: pn 03 mar 2008, 21:27
Lokalizacja: Czechy - Zaolzie

Cmentarz istnienia

Post autor: Edmunda »

Witam,
pięknie napisaliście ;)
Tak samo to odczuwam.
Pozdrawiam
Edmunda
Oferuję pomoc w j. czeskim /pw/

Poszukuję aktu ur.Szczepan Stefan Dąbrowski ur. ok 1794-1803 Ujazd? Tur? Syn Piotra i Wiktorii.Akt ur : Maryanna Szczepanski ur.1813 -14 Znalazłam ich akt ślubu nr. 10
Łęczyca 10 II 1829
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ogólne”