Adopcja w rodzinach chłopskich

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

nie jest wyczerpany, ale wydaje się, że zaspokaja 99% potrzeb

bardzo dziękuję za syntezę, do ostatniego postu miałbym zastrzeżenia (świadomość praw w rodzinach chłopskich w XIX wieku pewnie niejedną osobę "dzisiejszą" zjadłaby na śniadanie a i co do piśmienności czy przełożenia się jej na znajomość własnych praw mam wątpliwości:) ale zestawienie bardzo przydatne

pozostaje ew. kwestia dalszego dziedziczenia przez przysposobionych (czy potomek przysposobionego dziedziczy - różne wykładnie) i inne drobiazgi
jeszcze raz dziękuję
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Widłak_Aldona

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 21
Rejestracja: pn 20 paź 2014, 00:42

Post autor: Widłak_Aldona »

Sroczyński_Włodzimierz pisze:nie jest wyczerpany, ale wydaje się, że zaspokaja 99% potrzeb

bardzo dziękuję za syntezę, do ostatniego postu miałbym zastrzeżenia (świadomość praw w rodzinach chłopskich w XIX wieku pewnie niejedną osobę "dzisiejszą" zjadłaby na śniadanie a i co do piśmienności czy przełożenia się jej na znajomość własnych praw mam wątpliwości:) ale zestawienie bardzo przydatne

pozostaje ew. kwestia dalszego dziedziczenia przez przysposobionych (czy potomek przysposobionego dziedziczy - różne wykładnie) i inne drobiazgi
jeszcze raz dziękuję
Jak tak pomyślę, to ma Pan dużo racji, bo choć w większości metryk wiejskich spotyka się zapis, że akt dotyczył osób niepiśmiennych, kilka razy spotkałam się z przypadkiem, gdy formułę tę stosowano mimo, że z całą pewnością wiadomo było, że osoby umiały pisać i czytać. W Iwanowicach w XIX w. był okres, gdy szczególniej oddany parafii ksiądz z własnej inicjatywy uczył dzieci pisać i czytać. Informacja o tym przetrwała wśród miejscowej ludności (zresztą ksiądz także pochodził z Iwanowic). Mimo to, w aktach z tego okresu nikt się własnoręcznie nie podpisywał, więc nie znając tej historii powinnam założyć, że ludzie, których akty dotyczyły byli niepiśmienni. Zresztą, gdy ksiądz zmarł, następny już nie podjął się tej pracy.
Awatar użytkownika
piotr_nojszewski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1682
Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times
Kontakt:

Post autor: piotr_nojszewski »

Ciekawy wątek sie zrobił.
Choć wydaje mi się, że autorka postu początkowego powinna po prostu sięgnąć do aktu (niekoniecznie online) bo wygląda to na info z indeksu. Indeks to pomoc a nie źródło.

W wydaje mi się jednak, ze niepotrzebnie połączono adopcję i uznawanie dzieci bo to zupełnie inne sprawy.

Adopcja w naszym dzisiejszym rozumieniu w Kodeksie Napoleona (i przepisach pochodnych stosowanych powszechnie w Europie) była bardzo restrykcyjnie ograniczona.
Z powodu: ochrony interesów dzieci prawych i motywowania par do prokreacji.

Zaryzykuję twierdzenie, że takiej adopcji w rodzinach chłopskich w ogóle albo prawie w ogóle nie było.
KROPKA.

Natomiast brano dzieci na wychowanie z różnych motywacji dobrych i złych. Ale prawnie nie była to adopcja. DOPISEK (Choc może ktoś takie wychowywan obce dziecko w jakiś sposób prawem nieprzewidziany swoim nazwiskiem rodowym nazwał)

Kwestia dzieci "naturalnych" jest moim zdaniem czymś zupełnie innym.

Dla zainteresowanych mały artykuł o adopcji we Francji od 1804. Istotny po Francja jest ojczyzną większości przepisów o jakich rozmawiamy. (po angielsku)

https://www.academia.edu/17249629/_Simp ... 1804-2007_
pozdrawiam
Piotr
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”