Nie ma mowy o obrzędach w lipcu na wsi. Nie znasz wsi latem 200 lat temu, gdy były upały ( co/ może mieli lodówki???). tam liczyły się żniwa, a nie wożenie się w sprawie trupa. Umarł siódmego lipca na udar ( napisano paraliż) i zgłosili, wykopali grób i następnego dnia pochowali. Czy umarł o 4 po południu to tylko Bóg wie, bo mogli być w polu i dopiero jego śmierć zauważyli. Mieszkałam na wsi i czułam odór zmarłych latem więc pogrzeby robiono zaraz następnego dnia ( teraz też zamieszkałam na wsi i było podobnie jeśli pogrzeb wychodził z domu zmarłej osoby).Sroczyński_Włodzimierz pisze:Widzę kopie (jak się zdaje ASC, tak przyjmijmy roboczo)
wpis datowany 8 lipca o 17:00, o zgonie 7 lipca o 16:00
i uważasz, że 8 lipca o 17:00 było "po pogrzebie" - tak?
na jakiej podstawie? tzn jeśli to (link) ma być argumentem za proponowaną przez Ciebie zasadą, z która się nie zgadzam (akt zgonu po pogrzebie)
"dokonania" nie mają nic do rzeczy
kiedy (mniej niż 24 godziny po śmierci? to też stoi w sprzeczności z praktyką, obrzędy, mary etc) ten pogrzeb był i co stoi za tym, że przed 17:00 8 lipca?
Nie będę dalej dyskutowała bo to tylko przerwa w nudnej indeksacji i szkoda czasu.
Znam wiejskie realia i obstaję przy swoim, że taki szczegółowy, porządny akt zgonu sporządzano po fakcie ( najczęściej z okazji pogrzebu gdy świadkowie wybierali się na pogrzeb), a wykazy to zapiski jakie księża prowadzili dla celów kościelnych.
Był taki okres po II WŚ gdy prowadzili to na tyle odrębnie od USC, że wielu facetów popełniało bigamię biorąc z jedną ślub kościelny, a z inną cywilny. Z tego powodu wymagano później najpierw ślubu w USC, a potem mogli brać ślub kościelny

