Jak docieracie do dalekich krewnych?

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Michał_Bąbol

Sympatyk
Mistrz
Posty: 121
Rejestracja: sob 19 lis 2016, 11:42
Lokalizacja: Meszna

Jak docieracie do dalekich krewnych?

Post autor: Michał_Bąbol »

Witajcie! :D

Z pewnością macie spore doświadczenie w tej kwestii. O ile dotarcie do wszystkich moich krewnych będących potomkami mojego 3xpradziadka było bardzo proste, bo mój dziadek po prostu znał swoich kuzynów z innych linii to sprawa zaczyna się komplikować, gdy zajmujemy się potomkami rodzeństwa naszych dalekich przodków. No i w sumie tak jest teraz.

Opracowując genealogię rodu z którego pochodzę, doszedłem do momentu, w którym następne pokolenie oraz ich potomkowie powinni żyć w czasach obecnych. Oczywiście do wszystkiego doszedłem dzięki księgom parafialnym. Pytanie brzmi teraz jak znaleźć tych ludzi oraz po co ich szukać? Chciałbym się po prostu dowiedzieć czegoś więcej o moich dalekich krewnych.

Jak w Waszych badaniach rozwiązujecie takie sytuacje? Czy przeszukujecie internet, fora społecznościowe w poszukiwaniu ludzi z określonego terenu mogącymi być Waszymi dalekimi krewnymi? A może robicie to z pomocą jakiejś dalszej rodziny? Jak to u Was wygląda? :)
Pozdrawiam, Michał!

Poszukuję informacji o Bąbolach z Łętowni, Skawy, Nowego Targu i innych okolicznych miejscowości
Awatar użytkownika
tomes

Sympatyk
Mistrz
Posty: 528
Rejestracja: pn 26 maja 2014, 09:37
Lokalizacja: Łódź

Jak docieracie do dalekich krewnych?

Post autor: tomes »

Hej, z racji, że mam mało popularne nazwisko (Frynia) to spróbowałem rozpisać drzewko genealogiczne osób, które je posiadały. Ułatwieniem dla mnie dodatkowo było to, że większość osób została w obrębie 2-3 parafii. Za pomocą ksiąg metrykalnych z Wiskitek, Szymanowa, Żyrardowa doszedłem do ok 1915r. Potem pomogły relacje rodzinne oraz zdjęcia z cmentarza w Wiskitkach i Żyrardowie (ten akurat jest dostępny on-line z wyszukiwarką). Wyszło mi, że mój pra pra pra dziadek Jakub miał 10 dzieci, z czego 4 synów zakładając rodziny pociągnęło dalej nazwisko rodowe (w tym jest moja linia).
Oprócz tego znam jeszcze 1 boczną linię, która gdzieś w XVIII się odłączyła. Jeden z przodków przeprowadził się do par. Łomna gdzie nazwisko przekształcił we Franiewski i w takiej formie dalej tam występuje.

W każdym razie jak zebrałem wszystko do kupy, to stworzyłem jedno wielkie drzewko i założyłem grupę zamkniętą na Facebook'u, do której dodałem wszystkie osoby z moim nazwiskiem.
Z tymi, z którymi udało mi się porozmawiać (bo wiadomo, że nie każdy jest tym zainteresowany) ustaliłem, że to dalecy krewni z wspomnianej linii Jakuba. Dzięki ich relacjom udało mi się co nie co uzupełnić drzewko o dane współczesne, a przy okazji poznać rodzinę. Może uda mi się kogoś z nich poznać osobiście jak wybiorę się na cmentarz 1 listopada.
Oprócz internetu pomogła też stara książka telefoniczna Żyrardowa z lat 90tych. Dobrze jest też zamieścić odpowiedni wątek na forum gdzie wypisujemy interesujące nas nazwiska i parafie. Niekiedy zgłosi się jakiś forumowicz, który ma wspólnych przodków. W wolnej chwili może to opiszę bardziej szczegółowo na moim blogu: http://tomgene.blogspot.com

pozdrawiam
Tomasz
Pozdrawiam Tomek

Moje parafie i nazwiska
http://tomgene.blogspot.com - mój blog genealogiczny
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Jak docieracie do dalekich krewnych?

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

W zasadzie - nie docieram:)
Wyjątkowo, np gdy widzę zainteresowanie historią rodziny osoby, którą podejrzewam, że jest potomkiem mojego przodka lub "za interesem" (np szukałem by sprawdzić czy w jakiejś odleglejszej geograficznie od Warszawy gałęzi nie zachowały się zdjęcia przedwojenne).
Tak "z ciekawości" to ostatnio chyba ćwierć wieku temu (skutecznie, kontakty do dziś - sporadyczne, ale są). Od długiego czasu - jestem otwarty na kontakt, ale nie poszukuję aktywnie. I to nie dlatego, że wszystkich żyjących wyłapałem/stwierdziłem brak/wygaśnięcie linii.
Ot, dotarło już dawno, że dalekie związki rodzinne (przynajmniej na razie) nie generują towarzyskich. I O.K., nie muszą, kilkaset czy parę tysięcy osób ...widać to dość luźna, mało komu potrzebna relacja w tak szerokim gronie (tu tez o powinowatych, nie tylko krewnych zahaczam). Przyjąłem,że tak jest i już:)
No i faktycznie - trochę samolubnie - od dłuższego czasu to ja byłem dawcą informacji, nie biorcą..może ta wybitna asymetria mnie tez ochłodziła
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
lubczyńska-iwona

Sympatyk
Ekspert
Posty: 109
Rejestracja: sob 17 lut 2007, 21:49

Jak docieracie do dalekich krewnych?

Post autor: lubczyńska-iwona »

U mnie wygląda podobnie jak u Włodzimierza:)
Od dłuższego czasu szukam przodków "w głąb" a ówczesnych dodaję jeżeli znajdę takowych i zgodzą się, bo muszę powiedzieć, że nie wszyscy chcą ( nie umieszczam żywych bez ich zgody w drzewach publicznych).
Kolejnym problemem ze współczesnymi jest to, że zazwyczaj to oni chcą (sami się zgłaszają), chcą bym była dawcą informacji o wspólnych korzeniach, jednakże w drugą stronę już nie chcą- korzenie zamierają, że tak to ujmę:)
Na początku byłam podekscytowana znajdowaniem nowych krewnych, ale kubeł zimnej wody skutecznie ostudził moją ekscytację. Rodzina, wspólny przodek dla różnych ludzi mają różne znaczenie- niekoniecznie takie jak dla mnie, choć poznałam parę wspaniałych osób, z którymi utrzymuję kontakt, mniejszy bądź większy-ale stały, od prawie 10 lat. Udało się też z częścią wspólnie spotkać, przedstawić ich sobie, wypić razem kawę- było fajnie:)
jakub336

Sympatyk
Posty: 243
Rejestracja: ndz 15 mar 2015, 16:18

Jak docieracie do dalekich krewnych?

Post autor: jakub336 »

A ja nadal czerpie satysfakcje z odnajdywania żyjących krewnych z linij pobocznych mojej rodziny. I w cale nie zależy mi na głębszych kontaktach z nimi czy umieszczaniu ich w moim drzewie genealogicznym. Zależy mi na starych zdjęciach z ich albumów, na których mogą być nasi wspólni przodkowie. Dzięki takim spotkaniom udało mi się zdobyć unikatowe przedwojenne zdjęcia moich krewnych. A nawet dzięki odnalezieniu potomków siostry mojego pradziadka który emigrował do Francji dostałem skany zdjęć, które moja rodzina przed wojną robiła specjalnie na wysłanie za granice ! Naprawdę warto drążyć ten temat Chociaż często trafia się na nieufność i podejrzliwość nowo odnalezionych krewnych. Nie należy iść w nową gościnę z gołymi rękami ;)
Pozdrawiam,
Sylwek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”