Zagadka wyksztalcenia pradziadka

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Rasinska_Ela

Sympatyk
Posty: 72
Rejestracja: pt 25 lis 2016, 16:22
Kontakt:

Zagadka wyksztalcenia pradziadka

Post autor: Rasinska_Ela »

Drodzy Forumowicze,

od pewnego czasu nurtuje mnie sprawa wyksztalcenia mojego pradziadka Wawrzynca Rasinskiego. Niestety nikt z rodziny nie jest w stanie pomoc mi w rozwiazaniu tej zagadki;a na temat mojego przodka mam nastepujace informacje;

Wawrzyniec urodzil sie w 1887 roku we wsi Ochotnik (gmina Maslowice, okolice Radomska) w rodzinie o korzeniach chlopsko - rzemieslniczo - mieszczanskich.
W akcie slubu z 1907 roku i akcie urodzenia pierwszego dziecka z 1910 roku jest okreslony jako niepismienny pracownik dniowkowy w Lodzi, w 1915 przy okazji urodzin drugiego dziecka jako gospodarz w Ochotniku (przypuszczam , ze w zwiazku z wybuchem I-szej wojny swiatowej, rodzina wyjechala z Lodzi i Wawrzyniec wrocil "na ojcowizne").

Kolejny dokument, ktory posiadam to zaswiadczenie, ze w latach 1919 - 1920 Wawrzyniec byl pomocnikiem administracyjnym sekretarza gminy w Maslowicach oraz czlonkiem rady gminnej. Natomiast w latach 1920 - 1927 (do smierci) pracowal jako urzednik kolejowy na stacji Kamiensk. W ksiazeczce wojskowej wydanej w 1922 jest zapisany jako pismienny, urzednik kolejowy - poslugujacy sie polskim i rosyjskim.

Jakie wyksztalcenie mial zatem moj pradziadek? Czy ktos z Was orientuje sie jakie byly wymagania co do wiedzy / wyksztalcenia urzednikow nizszego szczebla w miedzywojennej Polsce? I skoro moj pradziadek, jak wynika z powyzszego, mial wystarczajace wyksztalcenie by byc urzednikiem to dlaczego pracowal jako pracownik dniowkowy?

Z gory dziekuje za wszystkie Wasze pomysly i sugestie.

Elzbieta
Sofeicz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 369
Rejestracja: śr 18 sty 2012, 13:59

Zagadka wyksztalcenia pradziadka

Post autor: Sofeicz »

Być może umiejętność czytania i pisania posiadł w nowopowstałym wojsku polskim.
Z tego co wiem, wojsko organizowało przymusowe kursy edukacyjne dla żołnierzy.
Walka z analfabetyzmem była jednym z głównych zadań resortu edukacji odrodzonej Polski. Polityka zaborców doprowadziła bowiem do dramatycznie niskiego poziomu edukacji. W 1921 roku aż 33,1 procent obywateli II Rzeczpospolitej było analfabetami.
Jeszcze w 1919 roku ustawowo wprowadzono przymusową naukę czytania i pisania dla analfabetów w Wojsku Polskim.

Czytaj więcej na http://nowahistoria.interia.pl/kartka-z ... ign=chrome
TS
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Zagadka wyksztalcenia pradziadka

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

sprawdź jakie źródła możesz znaleźć, czym możesz dysponować, np co więcej (niż w
http://poczekalnia.genealodzy.pl/pliki/ ... ybunalski/
http://szukajwarchiwach.pl/48/696/0/?q= ... bJednostki
)
jest w tym zespole
co jest (czy są analogiczne do opublikowanych z innych terenów powinności wojskowych
http://poczekalnia.genealodzy.pl/pliki/ ... PowWojsk_/
http://poczekalnia.genealodzy.pl/pliki/ ... PowWojsk_/
)
czy są analogiczne do
http://poczekalnia.genealodzy.pl/pliki/ ... 00/001.jpg

czy są pracownicze kolejowe

czy są regionalne wspomnienia

a potem jeśli nie ma konkretów to można myśleć o analogiach
tj czy wieś zrzuciła się na nauczyciela, czy ksiądz uczył, czy szkoła parafialna jak w wielu innych przypadkach
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
termos

Sympatyk
Posty: 140
Rejestracja: ndz 23 lut 2014, 13:12
Otrzymał podziękowania: 1 time

Zagadka wyksztalcenia pradziadka

Post autor: termos »

W przypadku mego dziadka (ur. 1888)nie ukończył żadnej szkoły (rodzina chłopska). Pracował początkowo jeszcze przed I wojną światową jako sekretarz Sądu Pokoju, a więc musiał znać w piśmie język polski i rosyjski (zabór rosyjski). W życiorysach jako wykształcenie pisał: nauczanie domowe. Historia pedagogiki zna przypadki nauczania domowego w rodzinach chłopskich na wsiach.
pozdrawiam
Teresa
Rasinska_Ela

Sympatyk
Posty: 72
Rejestracja: pt 25 lis 2016, 16:22
Kontakt:

Post autor: Rasinska_Ela »

Moi Drodzy,

Bardzo dziekuje za pomysly i sugestie.

W moim pierwszym poscie zapomnialam dodac, ze z ksiazeczki wojskowej wynika, iz pradziadek nigdy w wojsku nie sluzyl, byl jakbysmy to dzis nazwali “rezerwista”. W rubryce kursy, szkolenia tez nie ma zadnych wpisow. Przypuszczam zatem, ze jego wyksztalcenie nie ma z wojskiem nic wspolnego.
Sprobuje, jak zasugerowaliscie, poszukac informacji o szkole gminnej i wspomnien kolejarzy. Moze pojawi sie w nich jakis trop… A moze rzeczywiscie jak zasugerowala Teresa - po prostu uczyl sie w domu i dlatego w dokumentach rodzinnych zadna informacja o jego wyksztalceniu nie pojawia sie...

Zastanawiam sie czy jakiekolwiek wyksztalcenie pradziadek posiadal, zdobyl je w latach dziecinstwa i wczesnej mlodosci, czy raczej pozniej jako dorosla osoba… Z doswiadczenia wiem, ze wpis ksiedza o niepismiennosci nie rozstrzyga wszystkiego. Mam w posiadaniu dokument dotyczacy innego z moich przodkow, ktory byl nauczycielem gdy bral slub i pieknie sie pod aktem malzenstwa podpisal, a gdy rodzily sie jego dzieci ksiadz okreslal go jako niepismiennego…

Z drugiej strony gdyby pradziadek zdobyl je we wczesnej mlodosci to zapewne nie pracowalby jako pracownik dniowkowy…

Jeszcze raz serdeczne dzieki. Gdyby ktos z Was mial jeszcze jakis inny pomysl na rozwiazanie zagadki wyksztalcenia – prosze o informacje!

Pozdrawiam

Elzbieta
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

"domowe" obejmuje m.in. "wieś zrzuciła się na nauczyciela" - wprost oznacza, że bez cenzury wydanej przez instytucję "państwową" (no może jakimś potwierdzeniem egzaminem)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
luigi37

Sympatyk
Ekspert
Posty: 241
Rejestracja: śr 12 mar 2014, 21:01

Post autor: luigi37 »

Rasinska_Ela pisze: Z drugiej strony gdyby pradziadek zdobyl je we wczesnej mlodosci to zapewne nie pracowalby jako pracownik dniowkowy…
Elu, należy wiedzieć że na wsiach funkcjonowały szkoły elementarne. Niby wykształcenie żadne, ale umiejętność pisania czy podstawa rosyjskiego to następny krok po umiejętności czytania do wyjścia z analfabetyzmu. A to już dużo i tyle wystarczyło by być posłem, a co dopiero urzędnikiem gminnym. Znam postacie swojej okolicy, chłopów wójtów po szkole elementarnej a także posła na sejm I kadencji IIRP, brata praprapradziadka - Józef Goździk. Zapraszam do sprawdzenia w bazie sejmowej przed wszystkim rubryki wykształcenie. Mimo fałszywych tez jakoby był podstawionym kandydatem i został posłem przez przypadek, mam sporo informacji o jego działalności w kierunku oświatowo-społecznym w rodzinnej miejscowości a także działalności poselskiej.

Pozdrawiam,
Adam
Awatar użytkownika
Krystyna.waw

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 5533
Rejestracja: czw 28 kwie 2016, 17:09
Podziękował: 10 times
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Krystyna.waw »

Elu - dopóki nie znajdziesz dokumentów nie dowiesz się na pewno.
Kolejna możliwość: po rewolucji 1905 ukrywał wykształcenie, nadal działał z socjalistami.
Krystyna
*** Szarlip, Zakępscy, Kowszewicz, Broczkowscy - tych nazwisk szukam.
Rasinska_Ela

Sympatyk
Posty: 72
Rejestracja: pt 25 lis 2016, 16:22
Kontakt:

Post autor: Rasinska_Ela »

Jeszcze raz ogromne dzieki za wszystkie wpisy.

Rzeczywiscie, mozliwosci jest bardzo wiele i wszystkie sa tylko hipotezami...

Krysiu, musze przyznac, ze tez czasem zastanawialam sie czy aby to nagle „doksztalcenie“ pradziadka nie jest zwiazane z odzyskaniem niepodleglosci… Pochodzil co prawda z nizszych warstw spolecznych, ale z drugiej strony mam dowody, ze przynajmniej czesc jego przodkow umiala pisac i czytac. Takze jego zona, moja prababcia, byla pismienna. Moj tato pamieta, ze czytala z zainteresowaniem gazety, a im – dzieciom – ksiazeczki.

Zainspirowana Waszymi wpisami „poszperalam“ troszke w internecie i znalazlam informacje, ze w samym Ochotniku skad pochodzil moj pradziadek byla tylko szkola jednoroczna, ale w okolicznych miejscowosciach byly juz nawet szkoly siedmioletnie, a w niedalekim Radomsku takze szkoly srednie (do jednej z nich, Gimnazjum Humanistycznego Stanislawa Niemca uczeszczal takze moj dziadek, syn Wawrzynca). Poniewaz szczesliwie zachowalo sie do naszych czasow kilka odrecznych zapiskow, notatek pradziadka Wawrzynca z lat 20-tych, wiem, ze pismo mial eleganckie, musial uczyc sie kaligrafii (ale to chyba byl standard w tamtych czasach), stawiam wiec raczej na szkole dluzsza niz roczna. Moze 7-tetnia?

Zastanawiam sie takze czy pradziadek Wawrzyniec nie doksztalcal sie w Lodzi… Gdzies kiedys czytalam, ze przy manufakturach / fabrykach lodzkich pod koniec XIX wieku byly zakladane szkoly dla pracownikow; z tym ze wydaje mi sie byly to raczej szkoly rzemieslnicze o profilu technicznym, wieczorowe czy niedzielne.

Oczywiscie zdaje sobie z prawe z tego, ze jest to tylko tak zwane „gdybanie“ i dopoki nie odnajde jakiegokolwiek dokumentu nie bede wiedziala nic na pewno. Latwiej jest jednak szukac gdy ma sie juz jakies hipotezy, pomysly, tropy…
I za nie dziekuje!
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”