Narodziny w 1943 r., a akt urodzenia sporządzony w... 1960?

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

bezkropki

Sympatyk
Posty: 159
Rejestracja: czw 11 gru 2014, 19:46

Post autor: bezkropki »

PS @ Włodzimierz: ubawiła mnie Twoja uwaga, że "pożeniłam dziadków". Bo nie dość, ze wnuczka ich pożeniła, to jeszcze po śmierci dziadka;). (Niech mi ktoś tylko powie, że genealogia jest nudna! Hihi)

PS 2
Hm. Piszesz ""oryginalny" nie jest odpisem ASC!!!  bo ASC "szwbachą" nie były" Nie wiem jak się nazywa ta kanciasta czcionka. Gotycka? Ale wtedy by było, że gotyk to średniowiecze i mam się nie wygłupiać;). Konkretyzuję: pisane to było tą niemiecką, specjalną, kanciastą czcionką. Zarówno gotowe, wydrukowane części formularza, jak i to, co ręcznie wpisywał urzędnik (dane stających do ślubu, świadków, data).

No i nie zgadzam się, że to nie jest odpis. No dobra, może nie odpis, a "świadectwo ślubu"? Jak zwał, tak zwał, dokument, który posiadam w domu (realnie istniejący, z epoki) jest urzędowym aktem poświadczającym zawarcie ślubu między danymi osobami.I tak, Sąd mi powiedział, że "ten odpis jest za stary" i że "odpisy są ważne pół roku" i że "mam przedłożyć nowy, aktualny, zwracając się w tym celu do właściwego miejscowo urzędu stanu cywilnego" w Niemczech.

Wiem, WIEM, że ślub nie był pod jurysdykcją polską. Wiem też jednak, że w czasach PRL właściwy dziadkom USC NIE widział potrzeby ani zawierania ślubu (ponownego), ani rejestracji (ponownej), bo ta była jakoby dokonana. Nie wiem jak to jaśniej wytłumaczyć.Wiem też, że akt istnieje. Fizycznie. Gmina Giesen ma to w swoich zasobach akt stanu cywilnego. Nie pytaj mnie na jakiej podstawie. Ja tylko stwierdzam, że ma i że właśnie tak klasyfikowane.Pisałam też, że nie wiem pod jaką jurysdykcją i że "rajch" widnieje po prostu na blankiecie. Tam jest napisane  po niemiecku "W imieniu Rzeszy". Od dziadków wiem, że takich ślubów "wyzwoleńców" było tam wtedy dużo i szły "hurtowo". I, wybacz, ale nie będę sprawdzać, jaka to jurysdykcja była. Mam alergię na Giesen;), powiedzmy.Nie wiem jak było naprawdę. Wiem tylko co "stoi" w dokumentach". Może księga jest w ogóle sfałszowana?? Można snuć różne teorie, ja się trzymam faktów. Wiem, że to dziwnie brzmi, ale ile razy byś mnie o to nie pytał, zawsze powiem to samo: blankiet: "w imieniu Rzeszy", gapa: wycięta z pieczęci, data: czerwiec 1945, błędy w nazwisku babki i imieniu dziadka, księga i wpis w niej fizycznie istnieje i jest to księga stanu cywilnego, bo tak ją traktują sami Niemcy. Wiem też, że ów akt został nieco później w Polsce "zarejestrowany" w Szczecinie, bo tak widnieje na pieczęci. Nie wiem jednak co to za "rejestracja" była. Nie wiem jak to napisać jaśniej.

Jeszcze raz: piszę o istniejącym akcie oraz o jego odpisach. Kolejnych i kolejnych odpisach. Tak, dla sądu muszę wziąć odpis np. aktu urodzenia mojej mamy, mimo że będzie taki sam, jak ten sprzed dwóch lat.  Nie drąż tematu dlaczego tak i czego tu nie rozumiem - nie muszę tego rozumieć;). Sąd mi kazał, to przedstawiam. Nie obchodzi mnie kto i co myli. Sąd chce odpis, dostanie kolejny "aktualny i ważny" odpis. I w kontekście polskiego sądu mam na myśli zwyczajny "skrócony odpis aktu stanu cywilnego". Taki jak co dzień uzyskuje tysiące naszych rodaków.

A wracając do problemu, który zapoczątkował ten wątek, to w miejscowym AP w aktach sądu w późnych latach 40-tych widziałam w spisach mnóstwo spraw "o odtworzenie metryki", cokolwiek to oznacza. Tylko u nas robił to sąd, a tam z jakiegoś powodu Rada Narodowa. W praktyce te sprawy wyglądały tak, że delikwent przynosił świadectwo chrztu i/lub stawiał świadków, że się urodził wtedy i wtedy, tu i tu, jako dziecko tych i tych. Chyba podobnie jak dziś to ma miejsce, gdy się sądownie ustala brzmienie aktu stanu cywilnego.Natomiast Przewodniczący Gminnej Rady Narodowej raz mi mignął w aktach, jako organ, przed którym"cywilny" ojciec dziecka uznawał to dizecko, a proboszcz z odrazą wpisywał ten fakt w księgach.

A w Wawie też szukałam rejestracji zagranicznego ślubu. I też jej tam nie ma.
A ten zagraniczny ślub zarejestrowałam (z mojego punktu widzenia: ponownie) w Polsce, tylko dlatego żeby za każdym razem nie kopać się ze Szkopami, tylko z polskiego USC (wybrałam swój) móc normalnie normalne odpisy wyciągać ile razy sąd sobie zażyczy.
Anna
szukam: Owczarski, Wesołowski, Zaparucha, Bzdyl, Muzyczuk, Jasiecka/Jasicka, Panfil - Rzeszowszczyzna, Kujawy, Roztocze, Małopolska
bezkropki

Sympatyk
Posty: 159
Rejestracja: czw 11 gru 2014, 19:46

Re: Narodziny w 1943 r., a akt urodzenia sporządzony w... 19

Post autor: bezkropki »

Michalszka pisze:AKT SPORZĄDZONY NA PODSTAWIE DECYZJI PREZYDIUM DZIELNICOWEJ RADY NARODOWEJ ŁÓDŹ - GÓRNA Z DNIA 15 WRZEŚNIA 1960R. ZA NR II.SW-14/34/60".
Jeszce bym spróbowała w miejscowym AP, może chociaż mają spisy spraw danej Rady Narodowej. Ze spisu spraw zorientujesz się, czego dotyczyć mógł ów dokument.
pozdrawiam
Anna
szukam: Owczarski, Wesołowski, Zaparucha, Bzdyl, Muzyczuk, Jasiecka/Jasicka, Panfil - Rzeszowszczyzna, Kujawy, Roztocze, Małopolska
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Re: Narodziny w 1943 r., a akt urodzenia sporządzony w... 19

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

"No i nie zgadzam się, że to nie jest odpis. No dobra, może nie odpis, a "świadectwo ślubu"? "
z kim się nie zgadzasz?
to nie jest odpis ASC bo nie ASC jest odpisywane

"Gmina Giesen ma to w swoich zasobach akt stanu cywilnego."
może ma
jak zajmiemy Giesen i będzie tam polski burmistrz (nie "okupowana autonomiczna GG" a inkorporowane) to będzie ASC:)

"jest to księga stanu cywilnego, bo tak ją traktują sami Niemcy."
sędziemu to powiedz:)
to nie ma znaczenia jak traktują Niemcy czy Marsjanie

cieszę się, że sąd polski nie zakwestionował "w imieniu Rzeszy w VI 1945"
ciekawe jaka data graniczna "w imieniu Rzeszy" (Trzeciej?)

"Tak, dla sądu muszę wziąć odpis np. aktu urodzenia mojej mamy, mimo że będzie taki sam, jak ten sprzed dwóch lat"
odpis
się nie zgadzaliśmy, że ASC ma termin przydatności:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
bezkropki

Sympatyk
Posty: 159
Rejestracja: czw 11 gru 2014, 19:46

Re: Narodziny w 1943 r., a akt urodzenia sporządzony w... 19

Post autor: bezkropki »

Sroczyński_Włodzimierz pisze:"
z kim się nie zgadzasz?
Poczytaj do kogo jest adresowany mój koment, na który tu odpowiadasz...

"to nie jest odpis ASC bo nie ASC jest odpisywane"
Co wobec tego jest odpisywane?

"Gmina Giesen ma to w swoich zasobach akt stanu cywilnego."
może ma
jak zajmiemy Giesen i będzie tam polski burmistrz (nie "okupowana autonomiczna GG" a inkorporowane) to będzie ASC:)

Czy mam przez to rozumieć, że obce kraje nie prowadzą rejestrów stanu cywilnego? (retorycznie)

"jest to księga stanu cywilnego, bo tak ją traktują sami Niemcy."
sędziemu to powiedz:)"
Nie, z sędziego nie będę uczyć urzędowania. Nawet, jeśli sam się upierał, ze odpis = akt stanu cywilnego. Czemu miałoby to służyć? Jak uważasz to za potrzebne, to sam podejmij krucjatę szkolenia sędziów. Najlepiej w odrębnym wątku.


"to nie ma znaczenia jak traktują Niemcy czy Marsjanie"
W tym samym duchu kilka dni temu polski urzędnik odpisał mi, że dane, które babcia ma w paszporcie (obywatelstwo ma obce) są niepoprawne. Tj. polski organ pouczał organ obcego kraju, jak ma wydawać własne dokumenty. Przekabluję to światowe curiosum do właściwego konsula. I z satysfakcją będę obserwować następstwa takiego pojmowania sprawy. (Nie, to też nie na to forum.)

cieszę się, że sąd polski nie zakwestionował "w imieniu Rzeszy w VI 1945"
ciekawe jaka data graniczna "w imieniu Rzeszy" (Trzeciej?)

"Tak, dla sądu muszę wziąć odpis np. aktu urodzenia mojej mamy, mimo że będzie taki sam, jak ten sprzed dwóch lat"
odpis
się nie zgadzaliśmy, że ASC ma termin przydatności
Anna
szukam: Owczarski, Wesołowski, Zaparucha, Bzdyl, Muzyczuk, Jasiecka/Jasicka, Panfil - Rzeszowszczyzna, Kujawy, Roztocze, Małopolska
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Re: Narodziny w 1943 r., a akt urodzenia sporządzony w... 19

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

"Czy mam przez to rozumieć, że obce kraje nie prowadzą rejestrów stanu cywilnego? (retorycznie) "
oczywiście że retorycznie
bo od ładnych paru postów (także Maciej) usiłujemy Ci powiedzieć
ASC czy rejestr to byty w obiegu polskim polskie są

"Czemu miałoby to służyć? Jak uważasz to za potrzebne, to sam podejmij krucjatę szkolenia sędziów. Najlepiej w odrębnym wątku. "
Ciebie edukuję
żeby głupot ludzie się nie uczyli czytając forum PTG
sędzia ma/może mieć rację/może nie mieć
nie o tym mowa
mowa o tym, że masz pretensję, choć nie wiesz o co:)

ASC<> odpis ASC
"rzesza/rfn/teren okupowany" <> polskie ASC /czyli ASC w skrócie

jak to zrozumiesz, przeczytasz w ustawie ew. przyjmiesz na wiarę (po lekturze wątku) , ze tak jest to Ci może się rozjaśnić, czego i dlaczego "wymagają"
po prostu o czym innym piszesz

reszta w zasadzie podobnie (poprawność paszportu etc) ale nie rozwijam
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
bezkropki

Sympatyk
Posty: 159
Rejestracja: czw 11 gru 2014, 19:46

Post autor: bezkropki »

Pisałam Ci długą odpowiedź (z mojej strony nie jest to przejaw pieniactwa, tylko szacunku wobec rozmówcy, żeby dobrze mu przedstawić swoje stanowisko) i komp zeżarł. Próbuję ponownie.

Piszesz
„o od ładnych paru postów (także Maciej) usiłujemy Ci powiedzieć
ASC czy rejestr to byty w obiegu polskim polskie są”
Tu był polemizowała. Prawo zna pojęcie zagranicznego aktu stanu cywilnego. I jego np. rejestracji w polskim USC. Sama taką czynność niedawno wykonywałam. Rejestrację ślubu zawartego za granicą. Rejestracja ta, to jak mi objaśniono czynność „przyjęcia przez Polskę do wiadomości zagranicznego ślubu”. Czynności tej dokonaliśmy na podstawie odpisu (przetłumaczonego przysięgle) z zagranicznych akt. Gdyby współczesny Niemiec nie popełnił tam błędu merytorycznego, to bym nie musiała tłumaczyć, bo w UE mamy „międzynarodowe” odpisy – te wielojęzyczne.

Piszesz
„Ciebie edukuję” To dobrze, ale wiesz… przyjęłam założenie, że nie na wszystkim muszę się znać;). Jak czegoś nie wiem to pytam, albo idę po linii najmniejszego oporu i robię co mi każą. Np. co mi każe sędzia. A potem referuję. Bo może komuś to się przyda. I to tyle z mojej strony.

Piszesz
„mowa o tym, że masz pretensję, choć nie wiesz o co:)” Nie, nie mam pretensji. Poza tymi wobec dyslektyka z tej „Nierzeszy”. Bo on walnął parę „byków” a ja teraz mam „corridę”.
Nie mam też pretensji do urzędników w USC. Tyle tylko, że mnie odrobinkę dziwi, iż tę samą czynność (sprostowanie aktu) trzy różne USC wykonały różnie. Jeden sprostował, drugi zwykłym pismem odpisał, że się nie da, a trzeci odmówił decyzją. Punktem wyjścia w każdym przypadku był ten sam dokument – omawiany tu współczesny odpis zagranicznego asc. (Sorry, ale nawet w tytule formularza jest sformułowanie „odpis”)

Piszesz
„jak to zrozumiesz” – rozumiem. Rozumiem te różnice, o których piszesz.
„przeczytasz w ustawie” przeczytałam.
„to Ci może się rozjaśnić, czego i dlaczego "wymagają" Wiem czego i dlaczego wymagają.
„po prostu o czym innym piszesz” – możliwe. Skróty myślowe wspomniałam w innej swojej wypowiedzi wyżej.
„reszta w zasadzie podobnie (poprawność paszportu etc) ale nie rozwijam” I dobrze:) – Wesołych świąt!:) I mam nadzieję, że nasza tu dyskusja może się komuś przydać w jego bojach z USC.
Anna
szukam: Owczarski, Wesołowski, Zaparucha, Bzdyl, Muzyczuk, Jasiecka/Jasicka, Panfil - Rzeszowszczyzna, Kujawy, Roztocze, Małopolska
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”