bardziej o byciu niegenealogiem chyba świadczy moje podejście do metryk
materiał wyjściowy , a na pewno nie najbardziej wiarygodny, rozstrzygający dokument, nie najważniejszy, chociaż prawie niezbędny
a dla genealoga chyba takim powinien być- jako dokumentujący relacje pomiędzy osobami -pewnik pozwalający (i wystarczający) do narysowania kreseczki pomiędzy X i Y
nie chciałbym, aby pozostało wrażenie, że kwestionuję znaczenia ASC! Ale nie będą one dla mnie (tj dla moich prób spojrzenia w przeszłość) pewnikami, a jeśli kosztem tego ma być nieużywanie pojęć zarezerwowanych dla genealogii (drzewo, wywód, i samo "genealogia") to jak najbardziej skłonny jetem nie używać

To jest kopalnia wiedzy nie tylko o rodzinie ale w ogóle o przeszłości, jednak nie odważyłbym się na (znów wracam do "Twojego" problemu") przekazanie komuś z rodziny informacji:
" a wiesz, że nasza praprapra miała dziecko nie z mężem"! a gdyby metryki miałyby być najwyżej - rozstrzygającą funkcje pełnić miały - to tak należałoby odczytać:) No niekoniecznie zagajać ze stryjenką podczas wieczerzy wigilijnej, ale taką wersję uznać za jedyną uprawnioną - toż "stoi jak byk":)
A kto tam by wnikał do czego miał prawo zgłaszający, co za różnica pomiędzy "świadek chrztu" "chrzestny" "rodzic chrzestny":)
pozdrawiam:)