Jak obiecałem, poniżej bardzo skrótowe, w zasadzie tylko zasygnalizowanie pewnych zagadnień.
Moim zdaniem jest to przykład wyjątkowy, obrazujący jaka mogła być pozycja chłopa i warunki jego życia w temacie o którym tu rozmawiamy. Chciałbym podkreślić – to nie był standard. Nie chciałbym żeby poniższe przykłady za taki zostały odebrane, natomiast fajnie byłoby gdyby zachęciły kogoś do głębszych badań (na zasadzie: a nuż i w moim przypadku było coś na rzeczy…).
Oczywiście dużo zależy od interpretacji, swoja częściowo przedstawiam tutaj i poniżej, z chęcią poznam inne.
Do innych, także ciekawych, „przykładów szczególnego traktowania poddanych” chyba można by zaliczyć np. „Rzeczpospolitą Sztabińską” Brzostowskiego, ale nią się nie zajmowałem, więc żadnej analizy się nie podejmuję (ale może koś inny…).
Puszcza Biała i dobra biskupów płockich – których dotyczyć będą przytoczone przeze mnie przykłady - to w dużym skrócie tereny położone w widłach Bugu i Narwii, w dawnej ziemi nurskiej, w powiatach ostrowskim i kamieńczyńskim.
Przytoczone przykłady będą związane z akcją osadniczą prowadzoną przez biskupów płockich w okresie ok. 1730 – 1790, która była skutkiem spustoszeń powstałych na skutek działań zbrojnych i zarazy (dwukrotnie?). W skutek nich, dobra biskupie opustoszały, wiele wsi wyludniło się, niektóre całkowicie. Posesorzy chcąc przeciwdziałać niknącym dochodom płynącym z dóbr, postanowili o przeprowadzeniu akcji osadniczej mającej na celu ponowne zaludnienie i odbudowanie dóbr i płynących z nich dochodów. Aby zachęcić do osiedlania się, przybywających kolonistów obdarzano szeregiem wolności i przywilejów, często niedostępnych gdzie indziej (ludziom tego stanu).
Dlatego też, wg. mnie, warunki w których żyli mieszkający tam chłopi odbiegały od standardu – na plus dla nich.
Przepraszam za ewentualne literówki i przekręcenia, łaciny nie znam, językiem polskim (staropolskim) nie zajmuje się profesjonalnie.
Poniżej zamieszczam wybrane (spośród wielu) przykłady z ksiąg grodzkich pułtuskich jurysdykcji biskupiej (AGAD zespół 42). Na ich dobór miał wpływ głównie fakt że fotografowałem tylko wybrane dokumenty związane z miejscowościami i nazwiskami występującymi w moich poszukiwaniach, plus kilka dodatkowych dla pokazania obrazu zagadnienia (zamieszczam nie wszystkie).
1. Chłopom czasem pozwalano samodzielnie wybierać ziemie dla siebie. Jeśli był na niej las, lub „zarośla” musieli je samodzielnie wyciąć. Bywało że dostawali tyle, ile wykarczowali (nie było ograniczeń co do powierzchni).
Toczna Biel prośba – AGAD, Pułtuskie gr. (jurysdykcji biskupiej) sygn. 9 k. 144 (prośba została spełniona).
Koloniści wsi Ponikiew – przywilej na łąkę (AGAD, Pułtuskie gr. (jurysdykcji biskupiej) sygn. 12 k. 69v i 70)
„(…) Parowę dębiną, olszyną, rokiciną zarosłą, dla wygody i potrzeby całey wsi do wyprzątnienia na łąkę, między ich osoby maiącą być według ich umiarkowania w czasie podzieloną, usilnie pragna mieć dla siebie i następców swoich krewnych, czyli ogólnie przyszłych wsi Ponikwi mieszkańców pozwolone; Przeto ja władzą prowizorską przerzeczonym czynszownikom i ich następcom takowe Zarośle czyli Parowę Swiętokrzyską (…) do wyprzątnienia i wolnego używania bez żadney kiedykolwiek przeszkody na zawsze pozwalam.”
- oni i spadkobiercy mogą używać „na zawsze”, ale właścicielami chyba nie są?.
2. Regulacja spraw dot. ziemi, czynszu, opłat i innych przywilejów - przywilej dla kolonistów w Cieńszy, Grabownicy i Borsukach (sygn. 12 k 118v i 119)
„(…) Tymże pomienionym ludziom miejsca i grunta na wyżey wyrazonych nowych wyrobkach z łakami iakie się znaleźć mogą i wydzielą, Onym i sukcesorom ich wiecznemi czasy dać i konferować umyśliliśmy, iakoż niniejszym przywilejem naszym (…) tym samym i sukcesorom ich daiemy, zlecamy i konferujemy.
(…) A żeby im się tym wolność większa i dobroć pokazała, wynieść się i gdzie chcąc wyprowadzić pozwala się, gdyz ich do żadnego poddaństwa obowiązanych mieć nie chcemy.”
3. Ustanowienie i uwolnienie z poddaństwa
W księgach grodzkich pułtuskich jurysdykcji biskupiej, w tomie 15 znalazłem przykładowe:
- karta 15 – przykład zapisu uwalniającego z poddaństwa
- karta 51 – przykład zapisu oddania się w poddaństwo (dobrowolnie)
Niestety nie zrobiłem zdjęć, albo gdzieś mi zaginęły.
4. Oblata privilegium favore Colonorum Villa Osuchowa et Grabownica (AGAD, Pułtuskie gr. (jurysdykcji biskupiej) sygn. 15 k. 53 i 54)
- potwierdzenie wcześniejszych przywilejów przedstawionych przez mieszkańców wsi Grabownica
„(…) Oblata przywileju na miejscai grunta Osuchowa i Grabownica nazwane sobie i innym w roku 1730 od JW. Andrzeja Stanisława Kostki na Załuskach Załuskiego teraz biskupa krakowskiego, księcia siewierskiego natenczas antecesora naszego z pozwoleniem dobycia tych gruntów i wybudowania się na nich oraz z uwolnieniem od wszystkich podatków do lat 3 i z wszelką wolnością łaskawie sobie nadanego a od kapituły generalnej katedry naszej w tymże roku aprobowanego z ksiąg grodu naszego Pułtuska wyięto przed nami produkowali, i abyśmy ten przywilej łaska i dobroczynnością naszą aprobować, albo raczej dla samej tylko wsi Grabownicy (odłączając wieś Osuchową) odnowić raczyli pokornie do nas suplikowali. Zaczym my na usilną tychże obywatelów Grabownicy prośbę, przychylając się do słuszności, oraz chcąc ich pewniejszymi possesyi a tym samym sposobniejszemi i prętszemi do oddawania czynszów skarbowi naszemu należących uczynić, a osobliwie innych ludzi wolnych do dóbr naszych zachęcić, y przez to znaczniejszy prowent i porządek w dobrach naszych przysposobić, wszelakie prawa i wolności od antecesorów naszych tejże wsi Grabownicy nadane approbuiemy i utwierdzamy, oraz tym przywilejem naszym do dawniejszego stosując się pomienionym obywatelom Grabownicy to iest pracowitym Ignacemu Zadrożnemu (…) i ich sukcesorom grunta tak wyprzątnięte jako i zarosłe z Budynkami, polami, rolami, łąkami, wodami i wszystkimi pozytkami i prowentami pod ratyfikacją ich mościów prałatów kanoników i całej kapituły kościoła naszego katedralnego płockiego wiecznymi czasy dajemy, zlecamy i konferujemy. Dając moc i pozwolenie tymże pomienionym obywatelom innych ludzi do gospodarstwa sposobnych w sąsiedztwo swoje przyjmować, grunta zarosłe wyprzątać i dobywać, dobytych i wyprzątniętych zażywać, (…) grunta i budynki między sobą przedawać, w insze miejsce gdzie który będzie chciał wyprowadzić się.”
W powyższych przykładach w przypadku ziemi zwrot „na własność” nigdzie dosłownie nie pada (może poza Grabownicą z przykładu 4: „przychylając się do słuszności, oraz chcąc ich pewniejszymi possesyi (…) uczynić”), jednak wydaje mi się że nadawane przywileje i wolności były tak duże, że w praktyce mogły odpowiadać jakiejś formie własności („dożywotnio dajemy”, ale też „na zawsze”; nie zapominajmy też o „gdyz ich do żadnego poddaństwa obowiązanych mieć nie chcemy.” ). Bardzo wartościowa była też wg. mnie możliwość sprzedaży gruntu oraz budynków i przeniesienia się w inne miejsce (przykład 4).
Nie jestem natomiast pewien, jak szeroko ich praktyczne znaczenie przekładało się na płaszczyznę formalną, tzn. jestem zdania, że te prawa obowiązywały tylko na terenie objętym jurysdykcją tego kto je nadał, czyli w tym przypadku – tylko w dobrach biskupstwa płockiego. Poza nimi, czynszownik z Grabownicy był wg. mnie zwykłym chłopem, ba, nawet zbiegiem (bo wolność wyprowadzania się gdzie chciał nie miała tam zastosowania).
Więcej i obszerniej o tamtych czasach i terenach można przeczytać m. in. w książce Marii Żywirskiej pt. „Puszcza Biała – jej dzieje i kultura” – dla osób interesujących się tamtym regionem jest to wg. mnie żelazna pozycja, wracając w swoich badaniach na tamte tereny bardzo często z niej korzystam.
Mam nadzieję że zachęcę do dyskusji i prezentacji własnych przykładów (także mniej pozytywnych).
P.S.
Do tematu wójtostwa objętego przez chłopa jak i wybraniectwa nawiążę jutro (lub w weekend).