Jak uwiarygodnić legendę
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Gosia_Wójcik

- Posty: 86
- Rejestracja: pn 17 paź 2016, 20:02
Jak uwiarygodnić legendę
Witam,
Legenda dotyczy powstania 3 miejscowości w powiecie parczewskim. Chciałabym ustalić kim byli bohaterowie: rycerz, jego żona, córki (a w zasadzie ta, która przeżyła - bo mogła zostawić potomka) oraz król. Czy to w ogóle jest możliwe???
Na początek treść legendy zaczerpnięta z książki: ,,Opowieści znad Piwonii" autorstwa Apolinarego Nosalskiego.
"TRZY SIOSTRY"
Jeden dzielny rycerz w czasie wojny mężnie stawał w obronie króla, którego własna piersią osłonił przed ciosem wroga i od śmierci ocalił, ale sam poniósł ciężkie rany. Król w nagrodę za męstwo darował mu tyle ziemi, ile zdoła zagospodarować w ciągu dwudziestu lat.
Ucieszył się rycerz, bo oprócz dzielności i sławy żadnego majątku nie posiadał. Wyleczywszy się jako tako z ran, postanowił osiedlić się i uprawiać ziemię otrzymaną od króla. Jadąc przez puszcze i bezdroża, długo szukał odpowiedniego miejsca. Znalazł wreszcie teren położony wśród lasów, z dala od bagnisk, o dwie mile na południowy zachód od Parczewa, tu się zatrzymał i zabrał się zaraz do pracy.
Najpierw przy pomocy najętych ludzi pobudował obszerny dom, a potem zaczął karczować puszczę. Minęły dwa lata i w miejscu, gdzie przedtem szumiały wiekowe sosny i dęby, kołysały się dorodne łany zbóż. Wtedy postanowił ożenić się.
Żonę wziął sobie niezbyt bogatą, ale pracowitą i gospodarną. We dwoje było weselej i robota szła raźniej, toteż z każdym rokiem powiększał się obszar zagospodarowanej ziemi. Zaczęli przybywać i osiedlać się chłopi, którzy pomagali w karczowaniu lasów. Szlachetny rycerz i jego mądra małżonka każdemu służyli radą, pomocą i opieką w potrzebie, czym zjednywali sobie powszechną miłość i szacunek. Oboje też byli bardzo szczęśliwi.
Mieli dwie córki, które kochali nad życie.
Starsza Seweryna, niezwykle urodziwa, czarnowłosa i czarnooka, spokojna i poważna, podobna była do młodej, smukłej jodły, rosnącej na skraju puszczy.
Młodsza zaś Julia, piwnooka blondynka o spojrzeniu młodej sarny, krok miała lekki, taneczny i prześliczny głos. Każdego dnia lubiła wyśpiewywać piosenki w zawody z leśnymi ptakami.
Rosły dziewczęta na radość i pociechę obojgu rodzicom, którym chętnie w pracy pomagały, potrafiły im również każdy dzień umilać, troski i kłopoty od czoła odpędzać.
A tymczasem ziemi uprawnej przybywało. Granice puszczy cofnęły się daleko i ciemniały już hen na widnokręgach, a na zagospodarowanym miejscu powstały wioski, których mieszkańcy żyli dostatnio i zasobnie, sławiąc rodzinę mądrego i dobrego pana.
Minęło dwadzieścia lat.
Rycerz z małżonką postanowili, że nadszedł czas, aby córki wydać za mąż, a w posagu zamierzali każdej dać jedną z dwóch posiadanych wiosek.
Sława pięknych dziewcząt rozeszła się daleko i niejeden dzielny i bogaty rycerz marzył o tym, aby którąś z nich pojąć za żonę. Coraz to ktoś przybywał, kłaniał się rodzicom i o rękę którejś panny prosił.
Spośród wielu starających się wybrały dziewczęta i pokochały dwóch najpiękniejszych i najdzielniejszych rycerzy. Wkrótce miało się odbyć wesele obydwu par, na które sam król został zaproszony. Trwały już przygotowania do uroczystości weselnych, gdy nagle rozeszła się straszliwa wieść, że w okolicy pojawiła się zaraza, zwana morowym powietrzem.
Wieściom tym początkowo nie dawano wiary, ale kiedy we wsi zmarło w ciągu jednego tygodnia nagle, prawie że nie chorując, kilkanaście osób, straszna trwoga zapanowała dokoła. Jedni modlili się, inni porzucali dobytek i uciekali, gdzie oczy poniosą, zostawiając nie pogrzebanych umarłych i konających.
Siostry, nie bacząc na niebezpieczeństwo, bez wahania zajęły się opieką nad tymi, którym jeszcze było można coś pomóc. Dniami i nocami doglądały chorych, podawały wodę umierającym, żywiły sieroty.
Okrutna i nieubłagana śmierć kończyła wreszcie swoje żniwo, skosiwszy prawie połowę ludzi w okolicy. A odchodząc za bory, za lasy zabrała i dzielne dziewczyny. Jako ostatnie zmarły jedna po drugiej…
Trudno opisać, jak wielka była boleść i rozpacz rodziców. Matka oczy sobie z żalu wypłakiwała, a ojciec posiwiał zupełnie.
Dwaj młodzi rycerze, którzy mieli poślubić dziewczęta, przywdziawszy żałobę, udali się na wojnę i podobno wkrótce polegli.
Mijał czas, ludność wracała do porzuconych siedzib i życie powoli zaczęło się toczyć normalnym trybem. Nadzieja wstępowała w serca. Na długie lata pozostało jednak wspomnienie owych strasznych dni.
Los, choć okazał się tak okrutny, przyniósł niebawem rycerzowi i jego żonie pociechę i ukojenie. Urodziła im się córeczka, której nadali imię Nadzieja.
Prześliczne to było dziecko. Włosy miała jasne jak len, a oczy jak nieb na wiosnę. Kiedy się śmiała, wydawało się, że to skowronek dzwoni.
Wyrosła na piękną dziewczynę, skromna i pracowitą. Gorąco kochała rodziców, którzy przy niej dożyli późnej starości. Luzie mówili, że jest dobra i szlachetna jak jej siostry Julia i Seweryna, których pamięć wciąż trwała.
Wyszła za mąż za najdzielniejszego w okolicy rycerza i oboje żyli długo i szczęśliwie, otoczeni powszechną miłością i szacunkiem. Nad rzeką Piskornicą założyli nową wieś, która ludność na cześć swej pani nazwała jej imieniem – Nadzieja.
A od imion jej sióstr pochodzą nazwy dwóch niedaleko położonych wsi – Sewerynówka i Juliopol.
Myślę, że najważniejszym szczegółem jest ,,morowe powietrze". Epidemia cholery w 1831 roku? Jeśli w tym czasie choroba zabrała 2 córki, które były na wydaniu, to możemy odjąć minimum 15 lat (urodziwe, majętne na pewno długo na zamążpójście nie czekały). I jeszcze wspomniane 2 lata na obsiedliny rycerza na wybranej ziemi. A więc rok 1814 lub wcześniej.
Król... Stanisław August Poniatowski? Czy brał udział w jakichś potyczkach, gdzie rycerz mógł się mu tak zasłużyć? Po nim koronowali się carowie. Wątpię żeby rycerz nadstawiał swoją pierś...
Księgi z parafii Parczew nie są dostępne online (z tych lat), żeby można było postudiować. Na parafii podobno są pewne trudności.
Jeśli ktoś zechce przeczytać ten mój przydługi post i coś podpowiedzieć będę ogromnie wdzięczna.
Pozdrawiam
Gosia Wójcik
Legenda dotyczy powstania 3 miejscowości w powiecie parczewskim. Chciałabym ustalić kim byli bohaterowie: rycerz, jego żona, córki (a w zasadzie ta, która przeżyła - bo mogła zostawić potomka) oraz król. Czy to w ogóle jest możliwe???
Na początek treść legendy zaczerpnięta z książki: ,,Opowieści znad Piwonii" autorstwa Apolinarego Nosalskiego.
"TRZY SIOSTRY"
Jeden dzielny rycerz w czasie wojny mężnie stawał w obronie króla, którego własna piersią osłonił przed ciosem wroga i od śmierci ocalił, ale sam poniósł ciężkie rany. Król w nagrodę za męstwo darował mu tyle ziemi, ile zdoła zagospodarować w ciągu dwudziestu lat.
Ucieszył się rycerz, bo oprócz dzielności i sławy żadnego majątku nie posiadał. Wyleczywszy się jako tako z ran, postanowił osiedlić się i uprawiać ziemię otrzymaną od króla. Jadąc przez puszcze i bezdroża, długo szukał odpowiedniego miejsca. Znalazł wreszcie teren położony wśród lasów, z dala od bagnisk, o dwie mile na południowy zachód od Parczewa, tu się zatrzymał i zabrał się zaraz do pracy.
Najpierw przy pomocy najętych ludzi pobudował obszerny dom, a potem zaczął karczować puszczę. Minęły dwa lata i w miejscu, gdzie przedtem szumiały wiekowe sosny i dęby, kołysały się dorodne łany zbóż. Wtedy postanowił ożenić się.
Żonę wziął sobie niezbyt bogatą, ale pracowitą i gospodarną. We dwoje było weselej i robota szła raźniej, toteż z każdym rokiem powiększał się obszar zagospodarowanej ziemi. Zaczęli przybywać i osiedlać się chłopi, którzy pomagali w karczowaniu lasów. Szlachetny rycerz i jego mądra małżonka każdemu służyli radą, pomocą i opieką w potrzebie, czym zjednywali sobie powszechną miłość i szacunek. Oboje też byli bardzo szczęśliwi.
Mieli dwie córki, które kochali nad życie.
Starsza Seweryna, niezwykle urodziwa, czarnowłosa i czarnooka, spokojna i poważna, podobna była do młodej, smukłej jodły, rosnącej na skraju puszczy.
Młodsza zaś Julia, piwnooka blondynka o spojrzeniu młodej sarny, krok miała lekki, taneczny i prześliczny głos. Każdego dnia lubiła wyśpiewywać piosenki w zawody z leśnymi ptakami.
Rosły dziewczęta na radość i pociechę obojgu rodzicom, którym chętnie w pracy pomagały, potrafiły im również każdy dzień umilać, troski i kłopoty od czoła odpędzać.
A tymczasem ziemi uprawnej przybywało. Granice puszczy cofnęły się daleko i ciemniały już hen na widnokręgach, a na zagospodarowanym miejscu powstały wioski, których mieszkańcy żyli dostatnio i zasobnie, sławiąc rodzinę mądrego i dobrego pana.
Minęło dwadzieścia lat.
Rycerz z małżonką postanowili, że nadszedł czas, aby córki wydać za mąż, a w posagu zamierzali każdej dać jedną z dwóch posiadanych wiosek.
Sława pięknych dziewcząt rozeszła się daleko i niejeden dzielny i bogaty rycerz marzył o tym, aby którąś z nich pojąć za żonę. Coraz to ktoś przybywał, kłaniał się rodzicom i o rękę którejś panny prosił.
Spośród wielu starających się wybrały dziewczęta i pokochały dwóch najpiękniejszych i najdzielniejszych rycerzy. Wkrótce miało się odbyć wesele obydwu par, na które sam król został zaproszony. Trwały już przygotowania do uroczystości weselnych, gdy nagle rozeszła się straszliwa wieść, że w okolicy pojawiła się zaraza, zwana morowym powietrzem.
Wieściom tym początkowo nie dawano wiary, ale kiedy we wsi zmarło w ciągu jednego tygodnia nagle, prawie że nie chorując, kilkanaście osób, straszna trwoga zapanowała dokoła. Jedni modlili się, inni porzucali dobytek i uciekali, gdzie oczy poniosą, zostawiając nie pogrzebanych umarłych i konających.
Siostry, nie bacząc na niebezpieczeństwo, bez wahania zajęły się opieką nad tymi, którym jeszcze było można coś pomóc. Dniami i nocami doglądały chorych, podawały wodę umierającym, żywiły sieroty.
Okrutna i nieubłagana śmierć kończyła wreszcie swoje żniwo, skosiwszy prawie połowę ludzi w okolicy. A odchodząc za bory, za lasy zabrała i dzielne dziewczyny. Jako ostatnie zmarły jedna po drugiej…
Trudno opisać, jak wielka była boleść i rozpacz rodziców. Matka oczy sobie z żalu wypłakiwała, a ojciec posiwiał zupełnie.
Dwaj młodzi rycerze, którzy mieli poślubić dziewczęta, przywdziawszy żałobę, udali się na wojnę i podobno wkrótce polegli.
Mijał czas, ludność wracała do porzuconych siedzib i życie powoli zaczęło się toczyć normalnym trybem. Nadzieja wstępowała w serca. Na długie lata pozostało jednak wspomnienie owych strasznych dni.
Los, choć okazał się tak okrutny, przyniósł niebawem rycerzowi i jego żonie pociechę i ukojenie. Urodziła im się córeczka, której nadali imię Nadzieja.
Prześliczne to było dziecko. Włosy miała jasne jak len, a oczy jak nieb na wiosnę. Kiedy się śmiała, wydawało się, że to skowronek dzwoni.
Wyrosła na piękną dziewczynę, skromna i pracowitą. Gorąco kochała rodziców, którzy przy niej dożyli późnej starości. Luzie mówili, że jest dobra i szlachetna jak jej siostry Julia i Seweryna, których pamięć wciąż trwała.
Wyszła za mąż za najdzielniejszego w okolicy rycerza i oboje żyli długo i szczęśliwie, otoczeni powszechną miłością i szacunkiem. Nad rzeką Piskornicą założyli nową wieś, która ludność na cześć swej pani nazwała jej imieniem – Nadzieja.
A od imion jej sióstr pochodzą nazwy dwóch niedaleko położonych wsi – Sewerynówka i Juliopol.
Myślę, że najważniejszym szczegółem jest ,,morowe powietrze". Epidemia cholery w 1831 roku? Jeśli w tym czasie choroba zabrała 2 córki, które były na wydaniu, to możemy odjąć minimum 15 lat (urodziwe, majętne na pewno długo na zamążpójście nie czekały). I jeszcze wspomniane 2 lata na obsiedliny rycerza na wybranej ziemi. A więc rok 1814 lub wcześniej.
Król... Stanisław August Poniatowski? Czy brał udział w jakichś potyczkach, gdzie rycerz mógł się mu tak zasłużyć? Po nim koronowali się carowie. Wątpię żeby rycerz nadstawiał swoją pierś...
Księgi z parafii Parczew nie są dostępne online (z tych lat), żeby można było postudiować. Na parafii podobno są pewne trudności.
Jeśli ktoś zechce przeczytać ten mój przydługi post i coś podpowiedzieć będę ogromnie wdzięczna.
Pozdrawiam
Gosia Wójcik
-
MonikaMaru

- Posty: 8049
- Rejestracja: czw 04 lis 2010, 16:43
- Lokalizacja: Bielsko-Biała
-
Gosia_Wójcik

- Posty: 86
- Rejestracja: pn 17 paź 2016, 20:02
XIX wiek jakoś mało pasuje do rycerstwa. Myślę, że należałoby szukać korzeni tej legendy w dużo dawniejszych czasach. Także epidemie przechodziły przez kraj wielokrotnie, mając tak mało szczegółów, ciężko Ci będzie dopasować konkretną datę.
Skoro legenda ma tłumaczyć powstanie nazw tych trzech wsi, należałoby zacząć od ich historii - kiedy nazwy pojawiają się w źródłach historycznych, czy się zmieniały z upływem czasu, kiedy w ogóle założono te wsie, do kogo należały (własność szlachecka? Może ich pierwszy właściciel to "bohater" legendy).
Nie chcę Cię zniechęcić, ale ja nie zaufałabym legendzie spisanej w XX wieku przez poetę. Nie ma o niej innych wzmianek? Nie pojawia się we wcześniejszych źródłach?
Z pozdrowieniami,
Magda
Skoro legenda ma tłumaczyć powstanie nazw tych trzech wsi, należałoby zacząć od ich historii - kiedy nazwy pojawiają się w źródłach historycznych, czy się zmieniały z upływem czasu, kiedy w ogóle założono te wsie, do kogo należały (własność szlachecka? Może ich pierwszy właściciel to "bohater" legendy).
Nie chcę Cię zniechęcić, ale ja nie zaufałabym legendzie spisanej w XX wieku przez poetę. Nie ma o niej innych wzmianek? Nie pojawia się we wcześniejszych źródłach?
Z pozdrowieniami,
Magda
-
Gosia_Wójcik

- Posty: 86
- Rejestracja: pn 17 paź 2016, 20:02
Faktycznie Brzeźnica Książęca powstała dużo wcześniej.
Nie wiem na ile jest to wiarygodne źródło ale na mapie kwatermistrzostwa z ok 1850 jest tylko Nadzieja, Sewerynówki i Juliopola jeszcze nie ma. Pod linkiem dla ciekawych:
http://igrek.amzp.pl/11764069
W Brzeźnicy Książęcej księżna Barbara Sanguszkowa przy swoim myśliwskim dworku w pierwszej połowie XIX wieku postawiła kaplicę w kształcie rotundy na pamiątkę zarazy.
Król Stanisław August Poniatowski w 1765 roku w Warszawie założył Szkołę Rycerską.
Nie czuję się zniechęcona a raczej zdeterminowana
Nie wiem na ile jest to wiarygodne źródło ale na mapie kwatermistrzostwa z ok 1850 jest tylko Nadzieja, Sewerynówki i Juliopola jeszcze nie ma. Pod linkiem dla ciekawych:
http://igrek.amzp.pl/11764069
W Brzeźnicy Książęcej księżna Barbara Sanguszkowa przy swoim myśliwskim dworku w pierwszej połowie XIX wieku postawiła kaplicę w kształcie rotundy na pamiątkę zarazy.
Król Stanisław August Poniatowski w 1765 roku w Warszawie założył Szkołę Rycerską.
Nie czuję się zniechęcona a raczej zdeterminowana
Legenda legendą, ale w każdej jakieś ziarnko prawdy jest ukryte, choć nie zawsze daje się to odczytać jednoznacznie. Na podstawie pewnych faktów z mojej miejscowości mogę zasugerować, że czas o którym opowiada legenda powinno się przenieść na II poł. XVII do poł. XVIII w. W moim rejonie największa eksplozja tzw. zarazy, dotyczy czasów związanych z początkiem potopu szwedzkiego po koniec III wojny północnej. Wielokrotne przemarsze różnych wojsk , zniszczenia wojenne, pożary i w konsekwencji straszna bieda na spustoszonych obszarach, były źródłem wielu groźnych chorób, które dziesiątkowały ludność. Prawdopodobnie wiele zarazków przybyło do nas właśnie z obcymi wojskami i trafiło na podatny grunt. Możliwe, że te wspomniane wioski miały kiedyś inne nazwy?
-
Wladyslaw_Moskal

- Posty: 1631
- Rejestracja: pt 25 kwie 2008, 02:58
Re: Jak uwiarygodnić legendę
Sadze, ze nie ma takiej mozliwosci !Gosia_Wójcik pisze:Witam,
Legenda dotyczy powstania 3 miejscowości w powiecie parczewskim. Chciałabym ustalić kim byli bohaterowie: rycerz, jego żona, córki (a w zasadzie ta, która przeżyła - bo mogła zostawić potomka) oraz król. Czy to w ogóle jest możliwe???
Pozdrawiam
Gosia Wójcik
"Publikacje pierwszych napisanych utworów pojawiły się w ówczesnych czasopismach, takich jak: Świerszczyk, Płomyczek, Głos Nauczycielski, Gospodyni, Wychowanie Muzyczne, Słowo Podlasia oraz w podręcznikach szkolnych.
W 1977 roku ukazują się ,, Opowieści znad Piwonii ”."
https://pl.wikipedia.org/wiki/Apolinary_Nosalski
http://www.siemien.pl/index.php?dzial=f ... 0&n_id=223
Wladyslaw
- Mendyka_Grzegorz

- Posty: 521
- Rejestracja: wt 11 lip 2006, 11:42
- Lokalizacja: Wrocław/Kalisz
- Kontakt:
Re: Jak uwiarygodnić legendę
Czy dobrze rozumiem, że jesteś zainteresowana etymologią nazw miejscowości?Gosia_Wójcik pisze:...Legenda dotyczy powstania 3 miejscowości w powiecie parczewskim. ...
Nad rzeką Piskornicą założyli nową wieś, która ludność na cześć swej pani nazwała jej imieniem – Nadzieja.
A od imion jej sióstr pochodzą nazwy dwóch niedaleko położonych wsi – Sewerynówka i Juliopol...Gosia Wójcik
Może warto sięgnąć do czasów wcześniejszych, np.:
SŁOWNIK HISTORYCZNO-GEOGRAFICZNY ZIEM POLSKICH W ŚREDNIOWIECZU
Edycja elektroniczna Redakcja ogólna: Tomasz Jurek Opracowanie informatyczne: Stanisław Prinke
http://www.slownik.ihpan.edu.pl/search. ... in&d=0&t=0
Może też:
SŁOWNIK GEOGRAF KRÓLESTWA POLSKIEGO I INNYCH KR SŁOWIANSKICH 1880
-
Gosia_Wójcik

- Posty: 86
- Rejestracja: pn 17 paź 2016, 20:02
Re: Jak uwiarygodnić legendę
Dziękuję. W tej sprawie się nie przydało, ale przydało się w innej.Mendyka_Grzegorz pisze:Czy dobrze rozumiem, że jesteś zainteresowana etymologią nazw miejscowości?Gosia_Wójcik pisze:...Legenda dotyczy powstania 3 miejscowości w powiecie parczewskim. ...
Nad rzeką Piskornicą założyli nową wieś, która ludność na cześć swej pani nazwała jej imieniem – Nadzieja.
A od imion jej sióstr pochodzą nazwy dwóch niedaleko położonych wsi – Sewerynówka i Juliopol...Gosia Wójcik
Może warto sięgnąć do czasów wcześniejszych, np.:
SŁOWNIK HISTORYCZNO-GEOGRAFICZNY ZIEM POLSKICH W ŚREDNIOWIECZU
Edycja elektroniczna Redakcja ogólna: Tomasz Jurek Opracowanie informatyczne: Stanisław Prinke
http://www.slownik.ihpan.edu.pl/search. ... in&d=0&t=0
Może też:
SŁOWNIK GEOGRAF KRÓLESTWA POLSKIEGO I INNYCH KR SŁOWIANSKICH 1880
Pozdrawiam
Gosia Wójcik
- marcin_kowal

- Posty: 1498
- Rejestracja: sob 04 lis 2017, 19:41
- Lokalizacja: Tarnobrzeg
- Otrzymał podziękowania: 1 time
- Kontakt:
Re: Jak uwiarygodnić legendę
Może pomocna poprzez analogię będzie historia powstania nazwy wsi Agatówka w pow. Stalowowolskim.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Agat%C3%B ... owowolski)
lub więcej w "Lubomirscy rodowej linii rzeszowsko-rozwadowskiej" Wilhelm Gaj-Piotrowski
https://pl.wikipedia.org/wiki/Agat%C3%B ... owowolski)
lub więcej w "Lubomirscy rodowej linii rzeszowsko-rozwadowskiej" Wilhelm Gaj-Piotrowski
Marcin
______
https://genealogie-kresowe.pl
Digitalizacja - Księgi Metrykalne i Genealogie Szlacheckie
Zbiórka funduszy https://zrzutka.pl/8s38zh
______
https://genealogie-kresowe.pl
Digitalizacja - Księgi Metrykalne i Genealogie Szlacheckie
Zbiórka funduszy https://zrzutka.pl/8s38zh
-
Gosia_Wójcik

- Posty: 86
- Rejestracja: pn 17 paź 2016, 20:02
Witam,
elagrano
Dziękuję za podpowiedź. Każdy trop jest wart sprawdzenia. A Nadzieja do dziś nazywana jest wśród okolicznych mieszkańców Budki. A to prawdopodobnie od budników (osadników) którzy zajmowali się wyrębem i wypalaniem węgla drzewnego dla miejscowej huty szkła. A czy Sewerynówka i Juliopol miały inne nazwy to nie wiem.
marcin_kowal
W tym przypadku też mogło być tak jak z Agatówką. Choć myślę, że te trzy wsie mogły należeć do zubożałej szlachty.
Pozdrawiam
Gosia Wójcik
elagrano
Dziękuję za podpowiedź. Każdy trop jest wart sprawdzenia. A Nadzieja do dziś nazywana jest wśród okolicznych mieszkańców Budki. A to prawdopodobnie od budników (osadników) którzy zajmowali się wyrębem i wypalaniem węgla drzewnego dla miejscowej huty szkła. A czy Sewerynówka i Juliopol miały inne nazwy to nie wiem.
marcin_kowal
W tym przypadku też mogło być tak jak z Agatówką. Choć myślę, że te trzy wsie mogły należeć do zubożałej szlachty.
Pozdrawiam
Gosia Wójcik