Genealogiczne wydawnictwa...
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35479
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Merytorycznie:
Jeśli publikacje mają na celu popularyzacje wiedzy i miałyby otrzymać moje finansowe, nieprzymusowe wsparcie musiałoby być zagwarantowane, że każdy może zeskanować i kopie umieścić w internecie.
Alternatywą, która do ww. istnieje i zapewnia osiągnięcie celu popularyzacji wiedzy jest finansowanie autorów za zawartość (przykładowo PTG zamawia i kupuje artykuł , przy czym ma prawo publikować w dowolnej formie.
Jestem przeciwnikiem sponsorowania wydawców, nawet bardzo pożytecznych i wartościowych tytułów. Boli mnie, że wiele miast i gmin sponsoruje wydawnictwa, nie zawartość! Z moich pieniędzy. Nie mam natomiast nic przeciwko temu gdy sponsoruje, tworzy mecenat dla twórców poprzez zamawiane tekstów, które sa bezpłatnie rozpowszechnianie w internecie. Ba ! gorąco to popieram:)
Przed wszystkim jako pomysł w opozycji do wydawania w kilkuset czy kilkudziesięciu (góra 2 tysiące) dość drogich pozycji.
Chyba zgodzimy, ze jeśli celem jest naprawdę popularyzacja wiedzy to tańszym i wielokroć lepszym medium jest sieć.
Jeśli natomiast chodzi o zaspokojenie czy wręcz stworzenie popytu na produkty bibliofilskie... niech klient pokrywa wszystkie koszty.
Stąd...jak na początku. Wspieram kupując -jako klient, nie jako donator wydawnictwa..chyba że pod przymusem (podatki).
Pozdrawiam
Jeśli publikacje mają na celu popularyzacje wiedzy i miałyby otrzymać moje finansowe, nieprzymusowe wsparcie musiałoby być zagwarantowane, że każdy może zeskanować i kopie umieścić w internecie.
Alternatywą, która do ww. istnieje i zapewnia osiągnięcie celu popularyzacji wiedzy jest finansowanie autorów za zawartość (przykładowo PTG zamawia i kupuje artykuł , przy czym ma prawo publikować w dowolnej formie.
Jestem przeciwnikiem sponsorowania wydawców, nawet bardzo pożytecznych i wartościowych tytułów. Boli mnie, że wiele miast i gmin sponsoruje wydawnictwa, nie zawartość! Z moich pieniędzy. Nie mam natomiast nic przeciwko temu gdy sponsoruje, tworzy mecenat dla twórców poprzez zamawiane tekstów, które sa bezpłatnie rozpowszechnianie w internecie. Ba ! gorąco to popieram:)
Przed wszystkim jako pomysł w opozycji do wydawania w kilkuset czy kilkudziesięciu (góra 2 tysiące) dość drogich pozycji.
Chyba zgodzimy, ze jeśli celem jest naprawdę popularyzacja wiedzy to tańszym i wielokroć lepszym medium jest sieć.
Jeśli natomiast chodzi o zaspokojenie czy wręcz stworzenie popytu na produkty bibliofilskie... niech klient pokrywa wszystkie koszty.
Stąd...jak na początku. Wspieram kupując -jako klient, nie jako donator wydawnictwa..chyba że pod przymusem (podatki).
Pozdrawiam
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
- Aftanas_Jerzy

- Posty: 3287
- Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52
Witam!
Zgadzam się ze stanowiskiem Włodzimierza. Ja też nie kupię tego pisma z przyczyn zasadniczych,choć zdaje sobie sprawę z ryzyka pozostania w stanie niedoinformowania.
Jednocześnie przy okazji apeluję (już po raz trzeci na tym forum, m.in w wątku Genepedii) o konieczności przestrzegania prawa autorskiego zarówno materialnego jak i osobistego. Autor w umowie jako jej przedmiot zobowiązuje się do (np. opracowania artykułu) i przeniesienia autorskich praw majątkowych do tego dzieła. Wynagrodzenie obejmuje oba składniki. Czasem na tym może autor źle wyjść, gdy nisko skalkulowana wartość praw majątkowych, pozbawia go nieprzewidzianych zysków, które trafiają w całości do kupującego dzieło. W niektórych przypadkach ten punkt w umowie rozwija się, precyzując pole eksploatacji (utrwalanie, zwielokrotnienie wszelkimi technikami, publikowanie etc). W umowach nie pisze się nic o prawie autorskim osobistym, bo przepisy jasno wyznaczają zasady powiązania autora z dziełem, które są niezbywalne i nie podlegają nigdy "przedawnieniu". Szkoda,że tak jest, bo kopiowanie samowolne ważnych fragmentów dzieł dla celów komercyjnych, tłumaczenie bez zgody autora, tworzenie wtórne dziełek, które później są puszczane w obieg pod cudzym nazwiskiem jest naruszeniem prawa autorskiego i podlega zaskarżeniu. Co gorsza, czasem takich naruszeń dopuszcza się sam kupujący, twierdząc że jeśli kupił dzieło, to może z nim zrobić co chce. Są przypadki publikowania tekstów (kupionych) "zapominając" podać autora, nie mówiąc już o przypadkach niegodnego użycia tekstu.
Piszę wdając się w szczegóły, bo mam w tym zakresie złe i dobre doświadczenia. Przez lata coś pisałem, tworzyłem sam lub w zespole na zlecenia umowy o dzieło spisywanymi z przedsiębiorstwami, organami samorządowymi, fundacjami i przekonałem się, że wiedza o prawie autorskim jest słaba, nawet wśród prawników różnych instytucji parafujących umowy. Negocjując warunki umowy, obniżałem kalkulowaną wartość do granic wykluczających ryzyko posądzenie o ukrywanie dochodów firmy, szczególnie gdy chodziło o prace finansowane ze skromnych funduszy na promocję jakim dysponował zamawiający, a materiału były rozpowszechniane bezpłatnie. Ale nie popuszczałem przestrzegania prawa autorskiego osobistego. Dlatego apeluję wszędzie o wczytanie się w aktualny tekst ujednolicony polskiego prawa autorskiego wyłożony z koniecznymi odnośnikami w Wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_autorskie
Zgadzam się ze stanowiskiem Włodzimierza. Ja też nie kupię tego pisma z przyczyn zasadniczych,choć zdaje sobie sprawę z ryzyka pozostania w stanie niedoinformowania.
Jednocześnie przy okazji apeluję (już po raz trzeci na tym forum, m.in w wątku Genepedii) o konieczności przestrzegania prawa autorskiego zarówno materialnego jak i osobistego. Autor w umowie jako jej przedmiot zobowiązuje się do (np. opracowania artykułu) i przeniesienia autorskich praw majątkowych do tego dzieła. Wynagrodzenie obejmuje oba składniki. Czasem na tym może autor źle wyjść, gdy nisko skalkulowana wartość praw majątkowych, pozbawia go nieprzewidzianych zysków, które trafiają w całości do kupującego dzieło. W niektórych przypadkach ten punkt w umowie rozwija się, precyzując pole eksploatacji (utrwalanie, zwielokrotnienie wszelkimi technikami, publikowanie etc). W umowach nie pisze się nic o prawie autorskim osobistym, bo przepisy jasno wyznaczają zasady powiązania autora z dziełem, które są niezbywalne i nie podlegają nigdy "przedawnieniu". Szkoda,że tak jest, bo kopiowanie samowolne ważnych fragmentów dzieł dla celów komercyjnych, tłumaczenie bez zgody autora, tworzenie wtórne dziełek, które później są puszczane w obieg pod cudzym nazwiskiem jest naruszeniem prawa autorskiego i podlega zaskarżeniu. Co gorsza, czasem takich naruszeń dopuszcza się sam kupujący, twierdząc że jeśli kupił dzieło, to może z nim zrobić co chce. Są przypadki publikowania tekstów (kupionych) "zapominając" podać autora, nie mówiąc już o przypadkach niegodnego użycia tekstu.
Piszę wdając się w szczegóły, bo mam w tym zakresie złe i dobre doświadczenia. Przez lata coś pisałem, tworzyłem sam lub w zespole na zlecenia umowy o dzieło spisywanymi z przedsiębiorstwami, organami samorządowymi, fundacjami i przekonałem się, że wiedza o prawie autorskim jest słaba, nawet wśród prawników różnych instytucji parafujących umowy. Negocjując warunki umowy, obniżałem kalkulowaną wartość do granic wykluczających ryzyko posądzenie o ukrywanie dochodów firmy, szczególnie gdy chodziło o prace finansowane ze skromnych funduszy na promocję jakim dysponował zamawiający, a materiału były rozpowszechniane bezpłatnie. Ale nie popuszczałem przestrzegania prawa autorskiego osobistego. Dlatego apeluję wszędzie o wczytanie się w aktualny tekst ujednolicony polskiego prawa autorskiego wyłożony z koniecznymi odnośnikami w Wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_autorskie
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Jerzy Aftanas
- Fronczak_Waldemar

- Posty: 676
- Rejestracja: śr 28 cze 2006, 23:44
- Lokalizacja: Łódź
Dyskusja jest wielce pouczająca i potrzebna, ale jak sądzę niekoniecznie powinna być kontynuowana w tym wątku.
Szanuję decyzję o powstrzymaniu się od zakupu pisma, chociaż nie bardzo rozumiem motywy. Ale przecież nie wszystko muszę rozumieć.
Nie chcę tylko, aby poprzez umieszczenie tej dyskusji w kontekście informacji o rocznikach "Gens" wytworzył się fałszywy obraz tego periodyku.
"Gens" nie jest dotowany, a jego nakład pokrywany jest w całości ze środków własnych Towarzystwa.
Autorzy nie pobierają wynagrodzenia, ale zachowują w pełni prawa autorskie.
Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak ze Starowej Góry,
(któremu czasami zdarza się publikować wyniki swoich prac badawczych w "Gensie")
Szanuję decyzję o powstrzymaniu się od zakupu pisma, chociaż nie bardzo rozumiem motywy. Ale przecież nie wszystko muszę rozumieć.
Nie chcę tylko, aby poprzez umieszczenie tej dyskusji w kontekście informacji o rocznikach "Gens" wytworzył się fałszywy obraz tego periodyku.
"Gens" nie jest dotowany, a jego nakład pokrywany jest w całości ze środków własnych Towarzystwa.
Autorzy nie pobierają wynagrodzenia, ale zachowują w pełni prawa autorskie.
Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak ze Starowej Góry,
(któremu czasami zdarza się publikować wyniki swoich prac badawczych w "Gensie")
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35479
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Odnosiłem się do postu bezpośrednio poprzedzającego moją wypowiedź, a dokładnie jego fragmentu:
"...zapraszając do dyskusji merytorycznej..." [w domyśle o tym czy każde TG winno wydawać swój rocznik, nawet w przypadku gdyby nabywcy-czytelnicy nie zechcieli pokrywać kosztów]
Być może rzeczywiście nie jest to najlepsze miejsce na merytoryczną dyskusję. Kilka zdań z obecnej wypowiedzi jest próbą wytłumaczenia, dlaczego skorzystałem z zaproszenia Krzysztofa.
Pozdrawiam
"...zapraszając do dyskusji merytorycznej..." [w domyśle o tym czy każde TG winno wydawać swój rocznik, nawet w przypadku gdyby nabywcy-czytelnicy nie zechcieli pokrywać kosztów]
Być może rzeczywiście nie jest to najlepsze miejsce na merytoryczną dyskusję. Kilka zdań z obecnej wypowiedzi jest próbą wytłumaczenia, dlaczego skorzystałem z zaproszenia Krzysztofa.
Pozdrawiam
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
- Mendyka_Grzegorz

- Posty: 521
- Rejestracja: wt 11 lip 2006, 11:42
- Lokalizacja: Wrocław/Kalisz
- Kontakt:
WłodekSroczyński_Włodzimierz pisze:Merytorycznie:
Jeśli publikacje mają na celu popularyzacje wiedzy i miałyby otrzymać moje finansowe, nieprzymusowe wsparcie musiałoby być zagwarantowane, że każdy może zeskanować i kopie umieścić w internecie.
Alternatywą, która do ww. istnieje i zapewnia osiągnięcie celu popularyzacji wiedzy jest finansowanie autorów za zawartość (przykładowo PTG zamawia i kupuje artykuł , przy czym ma prawo publikować w dowolnej formie.
Jestem przeciwnikiem sponsorowania wydawców, nawet bardzo pożytecznych i wartościowych tytułów. Boli mnie, że wiele miast i gmin sponsoruje wydawnictwa, nie zawartość! Z moich pieniędzy.
Stąd...jak na początku. Wspieram kupując -jako klient, nie jako donator wydawnictwa..chyba że pod przymusem (podatki).
Pozdrawiam
czy Ty może chciałeś napisać o innym, niedawno reklamowanym wydawnictwie, które nie wiadomo czy:
-dostaniemy /jako polskie Towarzystwa Genealogiczne/ w obiecanym prezencie,
-czy mamy zapłacić konkretną, określoną cenę,
-czy sponsorować pod płaszczykiem "dobrowolności"
Z Gensem sprawa jest czysta:
-wydane z trudem/zobaczcie roczniki!/, ale siłami własnymi
-cena konkretna i bez hipokryzji
-reszta jak napisał Waldek
a do wypowiedzi /b.słusznej!/ Krzysia:
One/towarzystwa/ NIE WYDAJĄ swoich regionalnych roczników
ŚTG przed wielu laty wydawało kilka tytułów kwartalników, potem roczników...w końcu przestało bo wiadomo...
Dziś bardzo myślimy o wydaniu własnej-ŚTG publikacji /bazującej głównie na opracowaniach WŁASNYCH członków Towarzystwa !/
aliści wiadomo...sponsora NIET. Ha...! jeszcze musimy trochę pożyć...
Pozdrawiam wszystkich żyjących nadzieją
Grzegorz
Grzegorz z Wrocławia
Śląskie Towarzystwo Genealogiczne [102/2001]
Kaliskie Towarzystwo Genealogiczne [ 16/2010]
http://genealodzy.wroclaw.pl/
http://gento.wroclaw.pl/
Śląskie Towarzystwo Genealogiczne [102/2001]
Kaliskie Towarzystwo Genealogiczne [ 16/2010]
http://genealodzy.wroclaw.pl/
http://gento.wroclaw.pl/
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35479
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
I co ja biedny mam zrobić?
Kontynuować "wielce pouczającą i potrzebną" tutaj?
Założyć nowy wątek aby jasne było, że nie o Gens (Gensie?) będzie mowa? Jaki? Toż co miałem do powiedzenia powiedziałem:)
Wiem! Poczekać, aż taki wątek rozpocznie Krzysztof i mieć nadzieję, że Grzegorz cierpliwie poczeka, aż będę miał sposobność gdzieś indziej odpowiedzieć. I wybaczy jeśli to trochę potrwa:)
Pozdrawiam serdecznie
Kontynuować "wielce pouczającą i potrzebną" tutaj?
Założyć nowy wątek aby jasne było, że nie o Gens (Gensie?) będzie mowa? Jaki? Toż co miałem do powiedzenia powiedziałem:)
Wiem! Poczekać, aż taki wątek rozpocznie Krzysztof i mieć nadzieję, że Grzegorz cierpliwie poczeka, aż będę miał sposobność gdzieś indziej odpowiedzieć. I wybaczy jeśli to trochę potrwa:)
Pozdrawiam serdecznie
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
- Mendyka_Grzegorz

- Posty: 521
- Rejestracja: wt 11 lip 2006, 11:42
- Lokalizacja: Wrocław/Kalisz
- Kontakt:
1- sądzę, że dobrze byłoby zmienić Temat postu na : Genealogiczne wydawnictwa;
ale sam nie chcę zmieniać tematu coby nie namieszać.
Jeśli ktoś potrafi to zgrabnie zrobić tak, aby stanowiło całość to polecam.
2- taki wątek warto tu kontynuować aby inspirować regionalne towarzystwa genealogiczne do publikacji własnych
3- mnie to zapłodniło myślą aby przjrzeć naszą bibliotekę ŚTG /w niej robimy właśnie porządki!/
i sprawdzić jakich n-rów Gensa nam brakuje i możliwie szybko zamowić
no i czekam na ripostę Włodka....
Grzegorz
ale sam nie chcę zmieniać tematu coby nie namieszać.
Jeśli ktoś potrafi to zgrabnie zrobić tak, aby stanowiło całość to polecam.
2- taki wątek warto tu kontynuować aby inspirować regionalne towarzystwa genealogiczne do publikacji własnych
3- mnie to zapłodniło myślą aby przjrzeć naszą bibliotekę ŚTG /w niej robimy właśnie porządki!/
i sprawdzić jakich n-rów Gensa nam brakuje i możliwie szybko zamowić
no i czekam na ripostę Włodka....
Grzegorz
Grzegorz z Wrocławia
Śląskie Towarzystwo Genealogiczne [102/2001]
Kaliskie Towarzystwo Genealogiczne [ 16/2010]
http://genealodzy.wroclaw.pl/
http://gento.wroclaw.pl/
Śląskie Towarzystwo Genealogiczne [102/2001]
Kaliskie Towarzystwo Genealogiczne [ 16/2010]
http://genealodzy.wroclaw.pl/
http://gento.wroclaw.pl/
Romarzyłem się, panie Krzyśku...Dławichowski pisze: Apeluję w tym miejscu, by KAŻDE z towarzystw zechciało chcieć wydawać swój periodyk.
Oto pod koniec każdego roku kalendarzowego każde z towarzystw genealogicznych publikuje własny rocznik - chociażby w formie elektronicznej.
Po prostu coś pięknego. Nie chce mi się wierzyć, że prężnie działające TG nie byłoby w stanie zmobilizować paru swoich członków bądź sympatyków do wysiłku objawiającego się napisaniem kilku artykułów. Pewnie byłoby w tym trochę utajonej rywalizacji między towarzystwami, ale to tylko z pożytkiem dla sprawy. Dla całej masy szarych amatorów takich jak ja, to byłaby naprawdę niezapomniana uczta.
pozdrawiam serdecznie - tomek
- Fronczak_Waldemar

- Posty: 676
- Rejestracja: śr 28 cze 2006, 23:44
- Lokalizacja: Łódź
Nie widzę problemu.Mendyka_Grzegorz pisze:1- sądzę, że dobrze byłoby zmienić Temat postu na : Genealogiczne wydawnictwa;
ale sam nie chcę zmieniać tematu coby nie namieszać.
Grzegorz
Trzeba tylko poprosić Moderatora Forum, a właściwie Panią Moderator
bo ja nie mam możliwości zmiany nazwy postu.
Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak
- Mendyka_Grzegorz

- Posty: 521
- Rejestracja: wt 11 lip 2006, 11:42
- Lokalizacja: Wrocław/Kalisz
- Kontakt:
Tomku nieznany z tajemniczej miejscowości !Tomek1973 pisze:Romarzyłem się, panie Krzyśku...Dławichowski pisze: Apeluję w tym miejscu, by KAŻDE z towarzystw zechciało chcieć wydawać swój periodyk.
... Nie chce mi się wierzyć, że prężnie działające TG nie byłoby w stanie zmobilizować paru swoich członków bądź sympatyków do wysiłku ...pozdrawiam serdecznie - tomek
po co marzyć; zacznij działać !
proponuję abyś przystąpił do jakiegokolwiek TG /jako Członek libo Sympatyk/,
najlepiej oczywiście do naszego Śląskiego TG
Zapraszam
Grzegorz
Grzegorz z Wrocławia
Śląskie Towarzystwo Genealogiczne [102/2001]
Kaliskie Towarzystwo Genealogiczne [ 16/2010]
http://genealodzy.wroclaw.pl/
http://gento.wroclaw.pl/
Śląskie Towarzystwo Genealogiczne [102/2001]
Kaliskie Towarzystwo Genealogiczne [ 16/2010]
http://genealodzy.wroclaw.pl/
http://gento.wroclaw.pl/
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35479
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Genealogiczne wydawnictwa...
Wątek założyłem na podstawie postulatów zawartych w:
http://www.genealodzy.pl/modules.php?op ... ic&p=42450
Proponuję ograniczyć rozmowę poprzez wykluczenie z dyskusji pozycji:
- wydawanych nakładem autorów
- znajdujących wystarczająco wielu czytelników, aby uzyskać samofinansowanie
- wydawanych w celach inne niż szerzenie wiedzy (np w celu posiadania w dorobku autora "wydane drukiem")
Czyli skupić się na tym co jest finansowane (przynajmniej w części) przez jakąś wspólnotę (państwo, TG inne).
Dlaczego drukiem - dostępne dla nielicznych i drożej zamiast w sieci?
Dlaczego dotacja jest do formy ew. medium (czyli książki, wydawnictwa) nie do treści (autora, zamówienie zawartości z prawem do publikacji na wszystkich polach)
To są moje pytanie, nie wszystkie i te mniej złośliwe:)
Naprawdę chciałbym poznać odpowiedź:
Co skłania osoby współfinansujące druk do działania?
Brak alternatywy?
Reprezentuję siebie i tylko siebie - powyższe i poniższe poglądy zawarte w moich postach nie są stanowiskiem WZI, PTG i jakiegokolwiek innego stowarzyszenia, grupy etc
Pozdrawiam, zapraszam
http://www.genealodzy.pl/modules.php?op ... ic&p=42450
Proponuję ograniczyć rozmowę poprzez wykluczenie z dyskusji pozycji:
- wydawanych nakładem autorów
- znajdujących wystarczająco wielu czytelników, aby uzyskać samofinansowanie
- wydawanych w celach inne niż szerzenie wiedzy (np w celu posiadania w dorobku autora "wydane drukiem")
Czyli skupić się na tym co jest finansowane (przynajmniej w części) przez jakąś wspólnotę (państwo, TG inne).
Dlaczego drukiem - dostępne dla nielicznych i drożej zamiast w sieci?
Dlaczego dotacja jest do formy ew. medium (czyli książki, wydawnictwa) nie do treści (autora, zamówienie zawartości z prawem do publikacji na wszystkich polach)
To są moje pytanie, nie wszystkie i te mniej złośliwe:)
Naprawdę chciałbym poznać odpowiedź:
Co skłania osoby współfinansujące druk do działania?
Brak alternatywy?
Reprezentuję siebie i tylko siebie - powyższe i poniższe poglądy zawarte w moich postach nie są stanowiskiem WZI, PTG i jakiegokolwiek innego stowarzyszenia, grupy etc
Pozdrawiam, zapraszam
Panie Grzegorzu,
jest Pan prawdopodobnie jedynym aktywnym członkiem forum, który jeszcze nie zna miejsca mojego zamieszkania. Myślałem, że po jedenastu miesiącach mojego pobytu na tej stronie, wiedzą to już wszyscy
Jak mawiał nieodżałowany Julian Tuwim: "Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa".
Dziękuję Panu za wielkoduszną propozycję dokooptowania mnie do Zespołu ds. Publikacji, ale moja wątła wiedza metytoryczna nie predysponuje mnie do pisania czegokolwiek w periodykach dla genealogów.
pozdrawiam serdecznie z miasta, w którym Zukertort uczył się grać w szachy, Zapolska się truła, a Aldridge śmiertelnie się przeziębił /na szczęście zmarł gdzie indziej/
- tomek
jest Pan prawdopodobnie jedynym aktywnym członkiem forum, który jeszcze nie zna miejsca mojego zamieszkania. Myślałem, że po jedenastu miesiącach mojego pobytu na tej stronie, wiedzą to już wszyscy
Jak mawiał nieodżałowany Julian Tuwim: "Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa".
Dziękuję Panu za wielkoduszną propozycję dokooptowania mnie do Zespołu ds. Publikacji, ale moja wątła wiedza metytoryczna nie predysponuje mnie do pisania czegokolwiek w periodykach dla genealogów.
pozdrawiam serdecznie z miasta, w którym Zukertort uczył się grać w szachy, Zapolska się truła, a Aldridge śmiertelnie się przeziębił /na szczęście zmarł gdzie indziej/
- Mendyka_Grzegorz

- Posty: 521
- Rejestracja: wt 11 lip 2006, 11:42
- Lokalizacja: Wrocław/Kalisz
- Kontakt:
Re: Genealogiczne wydawnictwa...
WłodekSroczyński_Włodzimierz pisze:Wątek założyłem na podstawie postulatów zawartych w:
http://www.genealodzy.pl/modules.php?op ... ic&p=42450
To są moje pytanie, nie wszystkie i te mniej złośliwe:)
proponuję nie robić uroczych tajemnic na wejściu.
Wyłóż swoje WSZYSTKIE pytania, szczególnie te bardziej złośliwe !!
Od razu będzie ciekawiej i jaśniej;
oraz inni też bedą mogli powyzłośliwiać się /byle kulturalnie/.
Mnie interesują zarówno odpowiedzi na Twoje pytania /także te nie zadane, pewnie złośliwe.../,
jak i dylematy współ/ i samodzielnego finansowania wydawnictw organizacji niebogatych.
Reprezentuję siebie i NIE tylko siebie - powyższe i poniższe poglądy zawarte w moich postach
można czasem traktować jako stanowiskiem ŚTG /dopóki mi ktoś tego zabroni/
[ps: Włodek wybacz, że trochę sobie Ciebie zapożyczyłem. Dziękuję za wątek.]
Pozdrawiam, zachęcam do dyskusji
Grzegorz
Grzegorz z Wrocławia
Śląskie Towarzystwo Genealogiczne [102/2001]
Kaliskie Towarzystwo Genealogiczne [ 16/2010]
http://genealodzy.wroclaw.pl/
http://gento.wroclaw.pl/
Śląskie Towarzystwo Genealogiczne [102/2001]
Kaliskie Towarzystwo Genealogiczne [ 16/2010]
http://genealodzy.wroclaw.pl/
http://gento.wroclaw.pl/
- Mendyka_Grzegorz

- Posty: 521
- Rejestracja: wt 11 lip 2006, 11:42
- Lokalizacja: Wrocław/Kalisz
- Kontakt:
Widzisz Tomku jaki jestem niekumaty!Tomek1973 pisze:Panie Grzegorzu,
jest Pan prawdopodobnie jedynym aktywnym członkiem forum, który jeszcze nie zna miejsca mojego zamieszkania. Myślałem, że po jedenastu miesiącach mojego pobytu na tej stronie, wiedzą to już wszyscy![]()
Jak mawiał nieodżałowany Julian Tuwim: "Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa".
Dziękuję Panu za wielkoduszną propozycję dokooptowania mnie do Zespołu ds. Publikacji, ale moja wątła wiedza metytoryczna nie predysponuje mnie do pisania czegokolwiek w periodykach dla genealogów.
pozdrawiam serdecznie z miasta, w którym Zukertort uczył się grać w szachy, Zapolska się truła, a Aldridge śmiertelnie się przeziębił /na szczęście zmarł gdzie indziej/- tomek
Jeszcze raz zajrzałem do Twego profilu, a tam niCo: jeno żeś płodny w pisaniu:Tomek1973 Dołączył: 16-01-2009 Posty: 783
Nie wymagaj abym teraz czytał wszystkie Twoje 783posty dla rozwikłania skądeŚ Ty. Nie wystarczy zwyczajnie podpisać się!?!
Jeśli dołączyłeś w TYM roku i zdołałeś napisać 783 posty toŚ Ty jak Kraszewski!
Jak zatem możesz uprawiać taką hipokryzję, że nie masz predyspozycji do pisania!? wszak to wierutna kokieteria !
A moja propozycja nie jest wielkoduszna ino interesowna: jeśli JESZCZE ŚTG nie publikuje swojego rocznika to widać czegoś/kogoś nam brakuje.
Zatem reasumując: nie kombinuj, nie doradzaj innym tylko ZRÓB TO SAM /cytat ze Słodowego/
I będzie jak chcesz: z pożytkiem dla sprawy. Dla całej masy szarych amatorów takich jak ja, to byłaby naprawdę niezapomniana uczta.
Jeszcze raz polecam się/oraz polecamy jakoŚTG
Grzegorz z Wrocławia
Śląskie Towarzystwo Genealogiczne [102/2001]
Kaliskie Towarzystwo Genealogiczne [ 16/2010]
http://genealodzy.wroclaw.pl/
http://gento.wroclaw.pl/
Śląskie Towarzystwo Genealogiczne [102/2001]
Kaliskie Towarzystwo Genealogiczne [ 16/2010]
http://genealodzy.wroclaw.pl/
http://gento.wroclaw.pl/
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35479
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Re: Genealogiczne wydawnictwa...
Te złośliwe nie ma sensu żeby pojawiały się na forum PTg, nie sądzę aby decydenci z MKiDN, urzędu m. st., Warszawy i innych tu zaglądali
więc niema sensu tutaj pytać
czym się kierują kierując setki tysięcy złotych na publikacje nieistniejące w normalnym obiegu? adresowane na półki wiceprezydentów etc?
Zamiast zapłacić autorowi za ten sam materiał z prawem do publikacji na stronach miast etc
przykładów że można - jest sporo
a jak nie ma pieniędzy na serwer to na books.google albo chociaż dac prawo innym
niedawno byłem na targach książki historycznej...wiele z pozycji tam obecnych (tych dla nas interesujących - źródłowych), wydanych dzięki dodtacjom nigdy nie zostanie przeczytanych
byłoby w sieci (ba! miałbym prawo zeskanowac po kupieniu) - każdy mógłby przeczytać
2 razy taniej 1000 razy więcej czytelników, a autor dostanie te same pieniądze.. conajmniej 2 tysiące razy lepiej..dla czytelnika
dla wydawcy..gorzej
a wydawnistw żerujących na garnuszku..hoho...
byłem tez ok. 2 lat temu na "panelu" wydawców (m.in. varsavianistyki) ..nóż się w kieszeni otwiera!
to jest rozbój w biały dzień i tyle
stos ksiązek krążących po gabinetach, nieczytanych przez nikogo (a wartościowych)
dopisywanych do listy publikacji naukowych
za moje pieniądze
a ja nawet tego przeczytać nie mogę
zamykam nawias co do kierunku złośliwych niekierowanych do bywalców forum
a reszta ..jak dam rade późno w nocy, na razie to na tyle
pozdrawiam
więc niema sensu tutaj pytać
czym się kierują kierując setki tysięcy złotych na publikacje nieistniejące w normalnym obiegu? adresowane na półki wiceprezydentów etc?
Zamiast zapłacić autorowi za ten sam materiał z prawem do publikacji na stronach miast etc
przykładów że można - jest sporo
a jak nie ma pieniędzy na serwer to na books.google albo chociaż dac prawo innym
niedawno byłem na targach książki historycznej...wiele z pozycji tam obecnych (tych dla nas interesujących - źródłowych), wydanych dzięki dodtacjom nigdy nie zostanie przeczytanych
byłoby w sieci (ba! miałbym prawo zeskanowac po kupieniu) - każdy mógłby przeczytać
2 razy taniej 1000 razy więcej czytelników, a autor dostanie te same pieniądze.. conajmniej 2 tysiące razy lepiej..dla czytelnika
dla wydawcy..gorzej
a wydawnistw żerujących na garnuszku..hoho...
byłem tez ok. 2 lat temu na "panelu" wydawców (m.in. varsavianistyki) ..nóż się w kieszeni otwiera!
to jest rozbój w biały dzień i tyle
stos ksiązek krążących po gabinetach, nieczytanych przez nikogo (a wartościowych)
dopisywanych do listy publikacji naukowych
za moje pieniądze
a ja nawet tego przeczytać nie mogę
zamykam nawias co do kierunku złośliwych niekierowanych do bywalców forum
a reszta ..jak dam rade późno w nocy, na razie to na tyle
pozdrawiam
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz