Masz rację Joanno - jest wiele zagadek.
O tych ludziach wspomina akt lokacyjny , ich imiona są wymieniane w kilku innych miejscach , lecz nigdy ze stopniami pokrewieństwa.
Jednak najważniejszy w tym wszystkim jest fakt że sami mieszkańcy Białychbłot (bo dzisiaj jest ich kilka) uważają że założycielami ich wsi jest właśnie Marcin z trzema synami: Andrzejem , Adamem i Janem.
Mam film (płyta DVD) zrobiony przez "Inicjatywa Białebłota Stowarzyszenie" a w nim sami mieszkańcy (starsi ludzie) opowiadają całą historię , nie tylko samego założenia wioski lecz całej ich historii z założeniem "straży pożarnej" włącznie ( o wypieku chleba , o starych żelazkach)
Trudno to podważyć i słowa że nigdzie nie napisano że to Marcin lub ktoś inny mbył ojcem a inni synami , nie ma sensu.
Chyba że głośno skrytykujemy mieszkańców Białychbłot , jednak na tym etapie wiedzy lepiej nikogo nie urażać i formułować swoje tezy w oparciu o ich (mieszkańców) wiedzę.
Co do treści zawartej w Twojej wypowiedzi:
również zgadzam się że Andrzej może być tym Andrzejem z aktu lokacyjnego.
Tak samo może być z Marcinem , jest duże prawdopodobieństwo że to ten zmarły w 1773 (do tego okresu imię Marcin nie występuje) , Kunegunda wydaje się być tą Kunegundą - jednak czy "wydaje się" wystarczy ?
Z Adamem chyba nie ma większego problemu.(jest powiązany z Jadwigami)
Najwięcej wątpliwości mam również z Janem - bo Jan (lub jeden z Janów) jest ojcem Jakuba a ten w prostej linii prowadzi do mojej mamy.
W spisie figuruje Jakub urodzony 21.07.1754 z Jana i Krystyny , jednak później nie jest już takie oczywiste bo wkrada się Łucja.
W nawiązaniu do Twoich założeń - wygląda na to że tego Jana , Krystyna była pierwszą żoną a Łucja drugą.(dla mojego Jakuba to macocha)
Sam jestem zainteresowany tym tematem.
Trochę się boję pisać , żeby znowu ktoś nie napisał że wierzę za bardzo w metryki - wiem że same metryki to jest dużo , lecz nie wszystko.
Wspominałem że sami mieszkńcy uważają Marcina z synami za założyciela ich wsi (jednej) , reszta powstała po zarazie cholery , kiedy trzeba było się "rozproszyć". Tak samo dotyczy to krzyża , który stoi w polu (dziś). Kiedyś był w środku wsi. To też wiem z filmu. (żeby mnie nie zakrzyczano)
Joanno - wspominasz innych. Jest bardzo możliwe że nie było ich od samego początku lub byli za młodzi żeby wspominać o nich w akcie lokacyjnym.
Sama widzisz że moje hipotezy nie odbiegają od Twoich.
Ja również zastanawiam się nad rozwiązaniem tych zagadek i też chętnie poczytam innych wypowiedzi.
