Jeśli kwerenda była wykonana prawidłowo i poprawnie zastosowano ustawę to miał znacznie młodszą żonę:)
Teraz jest o czym rozmawiać! Jest konkret na tyle twardy, że hipotezy nie muszą być aż tak wielopiętrowe jak bez tego konkretu
A .zapis może dotyczyć żony Franciszka - to co Franciszka i tylko Franciszka (oraz jego wstępnych, którzy są również Twoimi wstępnymi) dotyczy - zostało. To co dotyczy hipotetycznej spowinowaconej z Tobą żony Franciszka, hipotetycznie nie mogącej być uznaną za zmarłą (więc pozostającą pod ochroną danych) - wyleciało.
Podobnie może być z każdą analogiczną do spisu parafian księgą ludności.
I piszę to z perspektywy przejrzenia i usuwania danych ze wzgl. na ochronę około 100 000 zdjęć ksiąg ludności, interpretacji zapisów i gimnastyki jaką cezurę przyjąć.
Sama kwerenda - sprawdzenie czy można uznać za zmarłe czy trzeba przyjąć, że dane chronione to w godzinach bywa (a 300 zł uważasz za limit, więc odpada jej przeprowadzenie)
B. może (i pewnie dotyczy) zupełnie czegoś innego - np kwestii praktyk religijnych
ja bym nie miał oporów na Twoim miejscu (z uwagi na datę) jeśli chodzi o próbę odtworzenia zapisu - poczytaj o filtrach i "odmazywaniu" np na niebezpiecznik.pl
Sławomirze: "pytajcie"? nie , to tak nie działa, bliżej jest do "gdybym wiedział, że to taki efekt to bym się nie zdecydował":P
Tadeusz:
tak, może nie dać dostępu, ale nie z powodu Ustawy o ochronie danych osobowych!
Ja mogę o Twoim prapradziadku nie napisać - mam prawo:) Ale o chamstwo otrze się argumentacja "nie powiem Ci co wiem, bo nie mogę, bo RODO", a na pewno będzie fałszem, bzdurą i grubą dupoktyjką-przerzycactwem odpowedzialności za decyzję (ja bym chciał, ale "góra" nie pozwala)