Dzieci zmarłe w czasie porodu w XX wieku

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Arkadiusz_16

Sympatyk
Posty: 173
Rejestracja: czw 05 kwie 2018, 12:45

Dzieci zmarłe w czasie porodu w XX wieku

Post autor: Arkadiusz_16 »

Wiem, że jeden z braci/sióstr mojego ojca zmarł w czasie porodu. Znam jedynie przedział czasowy, zastanawiam się jednak, czy jest sens fatygować panie z USC o szukanie tego dziecka, czy będzie jego metryka?
Działo się to najprawdopodobniej w latach 1950 -1955
Awatar użytkownika
Bozenna

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 2479
Rejestracja: pn 07 sie 2006, 16:03
Lokalizacja: Francja
Otrzymał podziękowania: 1 time

Dzieci zmarłe w czasie porodu w XX wieku

Post autor: Bozenna »

Dzien dobry,
Wszystko zalezy od tego, czy dziecko urodzilo sie zywe?
Jesli zylo nawet kilka godzin, to powinien byc akt zgonu, ktory bedzie latwiejszy do odnalezienia niz akt urodzenia. Mozna tez sprawdzic na cmentarzu w grobie rodzinnym.
USC nie bedzie szukac aktu urodzenia, nawet jesli taki akt zostal spisany, gdyz brat/siostra Twojego ojca to juz nie jest Twoja prosta linia przodkow (ochrona danych osobowych).
Natomiast akty zgonow nie podlegaja ochronie.
Serdecznie pozdrawiam,
Bozenna
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Akty zgonów też podlegają ochronie , natomiast nie wszystkie dane z AZ podlegają ochronie. Tak czy inaczej USC może/powinien Tobie odmówić, chyba że jako pełnomocnikowi ojca.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Arkadiusz_16

Sympatyk
Posty: 173
Rejestracja: czw 05 kwie 2018, 12:45

Post autor: Arkadiusz_16 »

To bardzo cenna uwaga, aby wziąć pełnomocnictwo ojca. Dziecko nie żyło nawet chwili. Babcię zaniepokoił brak ruchów dziecka, dziadek wiózł ją wozem do lekarza, kiedy zaczęła rodzić.

Panie w USC są bardzo życzliwe, mam nadzieję, że pomogą mi rozwiązać tę zagadkę.

Zastanawia mnie jeszcze kwestia digitalizacji metryk. Do 1945 metryki były opisowe, później tabelki... Ciekawy jestem od którego roku USC mają zdigitalizowane dane, co znacznie ułatwiałoby poszukiwania.
Arkadiusz Przybylski
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

nie ma granicznego roku
poszukaj wątków o PESELu, Źródle, bazie Technika
jak ktoś zamawiał odpis - to spora szansa, że dane są
jak nie..to nie zamierzają wprowadzać, ot tak po cichu pomysł na stworzenie bazy został ..nie wiem..zbojkotowany? to chyba najwłaściwsze określenie

jak się urodzilo martwe to, żeby nie psuć statystyk - prwodpodbnie AU i AZ nie został sporzadzony
W PRLU trzeba było być żywym, ale to nie wystarczało - jeszcze ważyć pow. 800 gramów, żeby stać się urodzonym:)

na pochówek też raczej inny niż symboliczny bym nie liczył, nawet jeśli coś sie udało to raczej nieoficjalnie wydano ciało
częściej..
..e tam , nei ma co wnikać
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
magda_lena

Sympatyk
Legenda
Posty: 758
Rejestracja: sob 05 sty 2013, 22:29

Post autor: magda_lena »

Sroczyński_Włodzimierz pisze: jak się urodzilo martwe to, żeby nie psuć statystyk - prwodpodbnie AU i AZ nie został sporzadzony
W PRLU trzeba było być żywym, ale to nie wystarczało - jeszcze ważyć pow. 800 gramów, żeby stać się urodzonym:)
Niekoniecznie.
Moja mama rodziła martwe. Wnikać w szczegóły nie będę, bo to sprawy bolesne.
Jest wystawiony normalny akt urodzenia (nie zgonu) martwej dziewczynki. Bardziej to chyba zależało od tego czy ojciec zgłosił.
Mój tak.
Sroczyński_Włodzimierz pisze: na pochówek też raczej inny niż symboliczny bym nie liczył, nawet jeśli coś sie udało to raczej nieoficjalnie wydano ciało
częściej..
..e tam , nei ma co wnikać
I tu się zgodzę.
W tamtych czasach ciał nie wydawano, choć u mnie to juz lata 60-te. Moim rodzicom też, choć tata w swej naiwności uważał, że pogrzeb swej pierworodnej urządzi ...

e tam ... nie ma co wnikać ...

Dlatego, jeśli panie w USC są życzliwe, szukałabym aktu urodzenia, nie zgonu.
Pozdrawiam, Magdalena
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Jak AU to i AZ i karta zgonu, w takim przypadku można myśleć o szukaniu grobu
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
magda_lena

Sympatyk
Legenda
Posty: 758
Rejestracja: sob 05 sty 2013, 22:29

Post autor: magda_lena »

Włodku, moja siostra nie ma grobu.

Nie ma też karty zgonu, ani aktu zgonu. Jest tylko akt urodzenia Krystyny w USC (pierwsze lepsze imię, jakie tacie przyszło do głowy) z adnotacją - martwourodzone. Wystawiony chyba na podstawie zaświadczenia ze szpitala o odbytym porodzie nieżywego dziecka.
Jest też karteczka od księdza, kiedy ewentualny pogrzeb miałby się odbyć i co tata ma dostarczyć.
Pogrzeb się nie odbył, ciała nie wydano.

Rzecz działa się w niedużym mieście, w centralnej Polsce, połowa lat 60-tych.
Ale to, że akurat mój ojciec zgłosił urodzenie mogło być sprawą indywidualną, po prostu rodzice uparli się dziecko pochować, a do tego potrzebowali dokumentu.
Nie pochowali.
Grobu symbolicznego nie zrobili, chyba po prostu nie mieli do kogo Krysi "dopisać".
Historię znam od mamy, potwierdzenie dostałam w znalezionych po jej śmierci dokumentach.

Dlatego, jeśli Arkadiusz ma możliwość proponuję szukać urodzenia, nie zgonu. Nie można wydać aktu zgonu ani karty zgonu dziecka, które umarło przed urodzeniem, jak w moim przypadku.
I chyba w przypadku Arkadiusza też - podobnie jak jego babcię, moją mamę zaniepokoił brak ruchów dziecka :(
Pozdrawiam, Magdalena
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

OK, z dopiskiem "martwo urodzone", to zmienia. Zbyt dosłownie potraktowałem określenie "normalny akt urodzenia"
AU martwo urodzonego (tj z taką adnotacją) "ustawowo" (dekret z 1955) bez aktu zgonu
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Arkadiusz_16

Sympatyk
Posty: 173
Rejestracja: czw 05 kwie 2018, 12:45

Post autor: Arkadiusz_16 »

To jeszcze pozostaje pytanie, czy mój dziadek zgłosił fakt narodzin tego dziecka, czy w ogóle pochowane zostało w obecności księdza. Bogobojny on raczej nie był. Słyszałem, że w okolicznych miejscowościach zdarzało się nawet, że takie dzieci chowano potajemnie. Dopuścił się podobnego czynu również jeden z sołtysów w latach 50, co się wydało i przez co miał być pozbawiony urzędu. Wszystko to wiem z przekazów ustnych. Pozostaje mi wziąć upoważnienie od ojca i udać się do USC.
lukas_07

Sympatyk
Posty: 150
Rejestracja: czw 17 paź 2013, 16:10

Post autor: lukas_07 »

http://www.repozytorium.uni.wroc.pl/Con ... _w_USC.pdf
W powyższej publikacji (strony 170-182)szczegółowo opisano jak wyglądała rejestracja dziecka martwo urodzonego w aktach stanu cywilnego w poszczególnych latach. Odrębną sprawą jest kwestia pochówku dziecka martwo urodzonego. Znam jeden przypadek. Dziecko urodziło się martwe w szpitalu.Ciało wydano ojcu dziecka a ten udał się z nim do księdza żeby dziecko ochrzcił „ z wody”. Następnie był pochówek w grobie już istniejącym z osobą dorosłą. Ksiądz nie uczestniczył w pochówku. Jest też wpis w księdze parafialnej zgonów, że dziecko urodziło się martwe i że pochówek odbył się następnego dnia.
Pozdrawiam
Łukasz
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”