fragment zapisano w języku polskim: że opuchła jak kłoda, opuchła na dziw, bliska śmierci, niepewna życia poszła żebrać chleba, wielce chorowita
Nie rozumiem tekstu po łacinie, a ciekawa jestem sensu tego aktu. Czyżby ksiądz opisał ostatnie chwile życia pierwszej małżonki? Chodzi o sens aktu, nie jego dosłowne tłumaczenie
Życzę dobrego wieczoru.
Ostatnio zmieniony sob 18 sie 2018, 18:43 przez Paulina_W, łącznie zmieniany 1 raz.
Zabieram się do tłumaczenia tej b. interesującej metryki, ale ciągle czasu brak, więc potwierdzę tylko: chodzi o pierwszą żonę oblubieńca, fragment po polsku to zeznanie świadków, zaistniały szczególne okoliczności dla których ksiądz odstąpił od pewnych prawem przepisanych wymogów.
Dobry wieczór,
Panie Bartku, nie spieszy się. Super, że na formum są osoby mogące przeczytać takie metryki! Wielki ukłon.
Podejrzenie potwierdzone, pierwsza żona Krystyna zmarła w 1737 roku w nieprzyjemnych okolicznościach. Świadkowie(?) Mateusz Kołpa i Jakub Kołpa.
Niestety metryki zgonu z tych lat nie zachowały się.
Jako ciekawostka wpadł mi w oko akt ślubu z 1744 roku (prawa strona) Austriaka (natione germanum) Michała Reenedenkwenen (??) z miejscową wieśniaczką panną Magdaleną Jeleń (Jeleniowna): https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/1c99200034fae2c2
Ogólnie duet ks. Brygiewicz i Pełczycki nie trzymali się litery prawa w aktach urodzenia. Nieślubne dzieci zapisywali z podaniem imienia i nazwiska ojca lub jeśli nie znali (matka nie chciała powiedzieć?) to wpisywali imię i nazwisko mężczyzny, u którego panna była na służbie. Skutek taki, że po 5 latach konsekwentnego wpisywania panów z metryk nagle zniknęły na 30 lat nieślubne dzieci.
... zatwierdziłem małżeństwo zawarte pomiędzy Wojciechem Pyjorem wdowcem,
(którego pierwsza żona Krystyna w nieszczęśliwym roku 1737, kiedy to ludzie szczególnie w tym klimacie podczas szerzącego się głodu, choroby i śmierci schodzili z tego świata tak, iż na polach, drogach i ulicach leżały niepogrzebane trupy, a więc – jak powiadam – jego żona chorobą i głodem zgnębiona, jako tymi słowy jej bracia rodzeni wiarygodni i z czystym sumieniem, wspomniani, sądząc innych w sądzie wiejskim, których dobrze znam, przepytuję i [...] sumienie, tj. Mateusz Kołpa i Jakub Kołpa, uderzywszy się w piersi przed krucyfiksem pod przysięgą zeznali po wielu trudnościach i sporach, tymi – powiadam – podali słowy: że opuchła jak kłoda, opuchła na dziw, bliższa śmierci, niepewna życia poszła żebrać chleba, wielce chorowita itd. nasza siostra a żona Pyjora pierwsza. Ja tedy, widząc szczególnie taką rzeź ludzi onego roku, zostałem przekonany o potrzebie zapowiedzenia tego małżeństwa, gdy wywnioskowaliśmy, że rzeź ta minęła [...], a nadto iż owa pierwsza żona Kołpionka nie była najgorszą pod słońcem światową włóczęgą, lecz w jednym gnieździe między swemi od dziecka wychowana, faktycznie przez swoich odepchnięta, wróci jeśli przeżyła, iż [...] przepytałem i skłoniony tymi pobudkami jeśli itd. jak [...]
A nadto przez 2 lata wielkiego [?] poruszony świadectwem i koniecznością z ich strony, zapowiedzi zostały wygłoszone w ubiegłym roku by zawezwać jego żonę, przymuszony [zostałem do tego] przez tych i wielu innych, jako że hipotetycznie przypuszczałem, iż wolno mi ten nadzwyczajny przypadek ten jeden raz [tak] rozwiązać)
--
i między Agnieszką Białaską wdową, zwyczajnie poprzedziwszy trzema zapowiedziami...
Bartek_M pisze:... zatwierdziłem małżeństwo zawarte pomiędzy Wojciechem Pyjorem wdowcem,
(którego pierwsza żona Krystyna w nieszczęśliwym roku 1737, kiedy to ludzie szczególnie w tym klimacie podczas szerzącego się głodu, choroby i śmierci schodzili z tego świata tak, iż na polach, drogach i ulicach leżały niepogrzebane trupy, a więc – jak powiadam – jego żona chorobą i głodem zgnębiona, jako tymi słowy jej bracia rodzeni wiarygodni i z czystym sumieniem, wspomniani, sądząc innych w sądzie wiejskim, których dobrze znam, przepytuję i [...] sumienie, tj. Mateusz Kołpa i Jakub Kołpa, uderzywszy się w piersi przed krucyfiksem pod przysięgą zeznali po wielu trudnościach i sporach, tymi – powiadam – podali słowy: że opuchła jak kłoda, opuchła na dziw, bliższa śmierci, niepewna życia poszła żebrać chleba, wielce chorowita itd. nasza siostra a żona Pyjora pierwsza. Ja tedy, widząc szczególnie taką rzeź ludzi onego roku, zostałem przekonany o potrzebie zapowiedzenia tego małżeństwa, gdy wywnioskowaliśmy, że rzeź ta minęła [...], a nadto iż owa pierwsza żona Kołpionka nie była najgorszą pod słońcem światową włóczęgą, lecz w jednym gnieździe między swemi od dziecka wychowana, faktycznie przez swoich odepchnięta, wróci jeśli przeżyła, iż [...] przepytałem i skłoniony tymi pobudkami jeśli itd. jak [...]
A nadto przez 2 lata wielkiego [?] poruszony świadectwem i koniecznością z ich strony, zapowiedzi zostały wygłoszone w ubiegłym roku by zawezwać jego żonę, przymuszony [zostałem do tego] przez tych i wielu innych, jako że hipotetycznie przypuszczałem, iż wolno mi ten nadzwyczajny przypadek ten jeden raz [tak] rozwiązać)
--
i między Agnieszką Białaską wdową, zwyczajnie poprzedziwszy trzema zapowiedziami...
Woow! Rzeczywiście niezwykły akt. Nie znaleziono ciała Krystyny, więc formalne Wojciech był dalej jej mężem. Nie przeglądałam aktów zgonów z tego okresu, ale zobaczę w sąsiednich parafiach jaka to była zaraza, może są też szersze notatki.
W aktach późniejszych z innej parafii natrafiłam na ludzi znalezionych martwych po polach i pochowanych jako NN.
Dziękuję za tłumaczenie.
EDIT.
W roku 1735 i następnym roku 1736 -nawiedził Pan Bóg cały kraj wielkiemi deszczami i wylewami, przez co wszystkie zboża pogniły. Ulewy trwały bez ustanku przez więcej, niż dziesięć tygodni, dokładnie 73 dni, a nawet w lecie prawie wcale nie przestało padać. Skutek był ten, że w roku 1737 w całym kraju zapanował wielki głód i wybuchła choroba w rodzaju dżumy, tzw. tyfus głodowy.