Sens zapisków w metryce małżeństwa OK

Tłumaczenia dokumentów napisanych w łacinie, proszę sprawdzić Jak napisać prośbę o tłumaczenie metryki

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Paulina_W

Sympatyk
Posty: 602
Rejestracja: pn 29 wrz 2014, 16:46

Sens zapisków w metryce małżeństwa OK

Post autor: Paulina_W »

Dobry wieczór,
przeglądając metryki małżeństwa z parafii Lisia Góra, napotkałam dziwny akt małżeństwa z 1741 roku. Dotyczy aktu Kobierzyn z 18 listopada dla aktu małżeństwa Wojciecha Pyjor wdowca z Agnieszką Białas wdową. Ksiądz rozpisał się na dwie strony:
https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/7027d38d4e4f1137
https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/c85c534c0c809ee3

fragment zapisano w języku polskim: że opuchła jak kłoda, opuchła na dziw, bliska śmierci, niepewna życia poszła żebrać chleba, wielce chorowita

Nie rozumiem tekstu po łacinie, a ciekawa jestem sensu tego aktu. Czyżby ksiądz opisał ostatnie chwile życia pierwszej małżonki? Chodzi o sens aktu, nie jego dosłowne tłumaczenie :)

Życzę dobrego wieczoru.
Ostatnio zmieniony sob 18 sie 2018, 18:43 przez Paulina_W, łącznie zmieniany 1 raz.
termos

Sympatyk
Posty: 140
Rejestracja: ndz 23 lut 2014, 13:12
Otrzymał podziękowania: 1 time

Sens zapisków w metryce małżeństwa

Post autor: termos »

Daj tego posta na ogólnym forum, bo tutaj już gdzieś uciekł i zero reakcji, a sprawa jest bardzo ciekawa
pozdrawiam
Teresa
Awatar użytkownika
Bartek_M

Członek PTG
Adept
Posty: 3384
Rejestracja: sob 24 mar 2007, 12:47
Podziękował: 1 time
Otrzymał podziękowania: 22 times
Kontakt:

Sens zapisków w metryce małżeństwa

Post autor: Bartek_M »

Zabieram się do tłumaczenia tej b. interesującej metryki, ale ciągle czasu brak, więc potwierdzę tylko: chodzi o pierwszą żonę oblubieńca, fragment po polsku to zeznanie świadków, zaistniały szczególne okoliczności dla których ksiądz odstąpił od pewnych prawem przepisanych wymogów.
Bartek
Paulina_W

Sympatyk
Posty: 602
Rejestracja: pn 29 wrz 2014, 16:46

Post autor: Paulina_W »

Dobry wieczór,
Panie Bartku, nie spieszy się. Super, że na formum są osoby mogące przeczytać takie metryki! Wielki ukłon.
Podejrzenie potwierdzone, pierwsza żona Krystyna zmarła w 1737 roku w nieprzyjemnych okolicznościach. Świadkowie(?) Mateusz Kołpa i Jakub Kołpa.
Niestety metryki zgonu z tych lat nie zachowały się.

Jako ciekawostka wpadł mi w oko akt ślubu z 1744 roku (prawa strona) Austriaka (natione germanum) Michała Reenedenkwenen (??) z miejscową wieśniaczką panną Magdaleną Jeleń (Jeleniowna):
https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/1c99200034fae2c2

Ogólnie duet ks. Brygiewicz i Pełczycki nie trzymali się litery prawa w aktach urodzenia. Nieślubne dzieci zapisywali z podaniem imienia i nazwiska ojca lub jeśli nie znali (matka nie chciała powiedzieć?) to wpisywali imię i nazwisko mężczyzny, u którego panna była na służbie. Skutek taki, że po 5 latach konsekwentnego wpisywania panów z metryk nagle zniknęły na 30 lat nieślubne dzieci.

Życzę dobrego wieczoru.
Awatar użytkownika
Bartek_M

Członek PTG
Adept
Posty: 3384
Rejestracja: sob 24 mar 2007, 12:47
Podziękował: 1 time
Otrzymał podziękowania: 22 times
Kontakt:

Post autor: Bartek_M »

... zatwierdziłem małżeństwo zawarte pomiędzy Wojciechem Pyjorem wdowcem,

(którego pierwsza żona Krystyna w nieszczęśliwym roku 1737, kiedy to ludzie szczególnie w tym klimacie podczas szerzącego się głodu, choroby i śmierci schodzili z tego świata tak, iż na polach, drogach i ulicach leżały niepogrzebane trupy, a więc – jak powiadam – jego żona chorobą i głodem zgnębiona, jako tymi słowy jej bracia rodzeni wiarygodni i z czystym sumieniem, wspomniani, sądząc innych w sądzie wiejskim, których dobrze znam, przepytuję i [...] sumienie, tj. Mateusz Kołpa i Jakub Kołpa, uderzywszy się w piersi przed krucyfiksem pod przysięgą zeznali po wielu trudnościach i sporach, tymi – powiadam – podali słowy: że opuchła jak kłoda, opuchła na dziw, bliższa śmierci, niepewna życia poszła żebrać chleba, wielce chorowita itd. nasza siostra a żona Pyjora pierwsza. Ja tedy, widząc szczególnie taką rzeź ludzi onego roku, zostałem przekonany o potrzebie zapowiedzenia tego małżeństwa, gdy wywnioskowaliśmy, że rzeź ta minęła [...], a nadto iż owa pierwsza żona Kołpionka nie była najgorszą pod słońcem światową włóczęgą, lecz w jednym gnieździe między swemi od dziecka wychowana, faktycznie przez swoich odepchnięta, wróci jeśli przeżyła, iż [...] przepytałem i skłoniony tymi pobudkami jeśli itd. jak [...]
A nadto przez 2 lata wielkiego [?] poruszony świadectwem i koniecznością z ich strony, zapowiedzi zostały wygłoszone w ubiegłym roku by zawezwać jego żonę, przymuszony [zostałem do tego] przez tych i wielu innych, jako że hipotetycznie przypuszczałem, iż wolno mi ten nadzwyczajny przypadek ten jeden raz [tak] rozwiązać)
--

i między Agnieszką Białaską wdową, zwyczajnie poprzedziwszy trzema zapowiedziami...
Paulina_W

Sympatyk
Posty: 602
Rejestracja: pn 29 wrz 2014, 16:46

Post autor: Paulina_W »

Bartek_M pisze:... zatwierdziłem małżeństwo zawarte pomiędzy Wojciechem Pyjorem wdowcem,

(którego pierwsza żona Krystyna w nieszczęśliwym roku 1737, kiedy to ludzie szczególnie w tym klimacie podczas szerzącego się głodu, choroby i śmierci schodzili z tego świata tak, iż na polach, drogach i ulicach leżały niepogrzebane trupy, a więc – jak powiadam – jego żona chorobą i głodem zgnębiona, jako tymi słowy jej bracia rodzeni wiarygodni i z czystym sumieniem, wspomniani, sądząc innych w sądzie wiejskim, których dobrze znam, przepytuję i [...] sumienie, tj. Mateusz Kołpa i Jakub Kołpa, uderzywszy się w piersi przed krucyfiksem pod przysięgą zeznali po wielu trudnościach i sporach, tymi – powiadam – podali słowy: że opuchła jak kłoda, opuchła na dziw, bliższa śmierci, niepewna życia poszła żebrać chleba, wielce chorowita itd. nasza siostra a żona Pyjora pierwsza. Ja tedy, widząc szczególnie taką rzeź ludzi onego roku, zostałem przekonany o potrzebie zapowiedzenia tego małżeństwa, gdy wywnioskowaliśmy, że rzeź ta minęła [...], a nadto iż owa pierwsza żona Kołpionka nie była najgorszą pod słońcem światową włóczęgą, lecz w jednym gnieździe między swemi od dziecka wychowana, faktycznie przez swoich odepchnięta, wróci jeśli przeżyła, iż [...] przepytałem i skłoniony tymi pobudkami jeśli itd. jak [...]
A nadto przez 2 lata wielkiego [?] poruszony świadectwem i koniecznością z ich strony, zapowiedzi zostały wygłoszone w ubiegłym roku by zawezwać jego żonę, przymuszony [zostałem do tego] przez tych i wielu innych, jako że hipotetycznie przypuszczałem, iż wolno mi ten nadzwyczajny przypadek ten jeden raz [tak] rozwiązać)
--

i między Agnieszką Białaską wdową, zwyczajnie poprzedziwszy trzema zapowiedziami...



Woow! Rzeczywiście niezwykły akt. Nie znaleziono ciała Krystyny, więc formalne Wojciech był dalej jej mężem. Nie przeglądałam aktów zgonów z tego okresu, ale zobaczę w sąsiednich parafiach jaka to była zaraza, może są też szersze notatki.
W aktach późniejszych z innej parafii natrafiłam na ludzi znalezionych martwych po polach i pochowanych jako NN.

Dziękuję za tłumaczenie.


EDIT.
W roku 1735 i następnym roku 1736 -nawiedził Pan Bóg cały kraj wielkiemi deszczami i wylewami, przez co wszystkie zboża pogniły. Ulewy trwały bez ustanku przez więcej, niż dziesięć tygodni, dokładnie 73 dni, a nawet w lecie prawie wcale nie przestało padać. Skutek był ten, że w roku 1737 w całym kraju zapanował wielki głód i wybuchła choroba w rodzaju dżumy, tzw. tyfus głodowy.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Tłumaczenia - łacina”