matysek160 pisze:Witam. Chciałbym się zorientować jak prawnie wygląda udostępnianie ksiąg parafialnych. Ostatnio byłem u pewnego proboszcza i chciałem odszukać swoich przodków niestety proboszcz zasłonił się przepisami o udostępnianiu danych osobowych i powiedział abym udał się do kurii w Kielcach bo on mi nic nie udostępni z podobno jakiś nowych przepisów.
Czy osoba rozmawiająca z tobą potwierdziła, że w parafii są księgi z I połowy XIXw?
Wiele ksiąg jest w AD w Kielcach może i z tej parafii?
przemko20161 pisze:Jedynym wyjściem zadzwonić do AP w Kielcach i zapytać czy mają metryki Żębocina od 1810r
Witam,
Do rozmowy z proboszczem trzeba się wcześniej przygotować ( ja odwiedzam parafie na terenie Podkarpacia) Najlepiej - jeśli jest to mniejsza parafia, poprosić krewnych lub znajomych z tej parafij, żeby po mszy zagadnęli księdza, że krewniak szuka takich informacji i , że będzie dzwonił i na pewno się odwdzięczy. Później telefon na umówienie się jest już łatwiejszy. Jeśli dzwonie do parafij, gdzie nikogo nie mam do pomocy, staram się wytłumaczyć z jakiej rodziny pochodzę. Powołuję się np. na chęć zrobienia tablic nagrobnych na grobach moich przodków i potrzebuje dat (jeśli już księgi pokaże, to z reguły zdobycie starszych idzie łatwiej ). Oprócz datku około 50 zł zostawiam, też dobre whisky, bo z reguły okazuje się, że jedna wizyta to za mało. Na parafiach znajdują się księgi zapowiedzi, których proboszczowie nie mieli obowiązku nigdzie przekazywać, pisali je też najczęściej po polsku. Są tam informacje np. czy rodzice narzeczonych żyli. Ale też np. takie smaczki jak to,że np. pra pra dziadek przed ślubem był zaręczony z kimś innym a do ślubu nie doszło. Dodatkowo są też zapowiedzi mieszkańca parafij jak i partnera z innej parafii (księga małżeństw z danej parafii nie zawiera małżeństw mężczyzn z tej parafii - odbywały się w parafii narzeczonej)
Zdobyłem wiele cennych danych, chociaż rozmowa z reguły zaczynała się od słów , że ksiąg z przed wojny nie ma, bo Niemcy albo Ruscy spalili itp...
Pozdrawiam,
Sylwek
Nawiązując do wspomnianych ksiąg zapowiedzi - czy takie księgi były prowadzone przed rokiem 1808? Łacińskie metryki często są bardzo ubogie w dane, poszukuję źródeł pomocniczych, stąd pytanie.
Czy macie świeże doświadczenia z parafiami zakonnymi i jakimiś zmianami "pozadiecezjalnymi" (a może nawet poza episkopatem) w zakresie udostępniania?
Już drugi sygnał w tym roku, że jest poważny problem, dopiero luty:(
Coś się zmieniło ? Przyszło "z góry"? Dziś rozmawiałem z "paulińską" i niemiła niespodzianka, u Franciszkanów też podobno (to już z drugiej ręki) problemy, których wcześniej nie było...
o co chodzi?
Witam, mam pewien problem i nie wiem co z tym faktem zrobic. Zacznijmy od poczatku, moja rodzina pochodzi z Jarocina woj. Podkarpackie. Pani w USC byla bardzo pomocna i znalazla pare aktow ktore nawet mi zeskanowala. Mam wiec daty urodzenia moich pra-pra dziadkow. Wiem kiedy sie urodzili, wiem kiedy mieli dzieci - z Pania z USC znalezlismy kilka zapomnianych imion - wszystko ladnie pieknie no i mur... dzieki pomocy tego forum udalo mi sie znalezc ksiegi parafialne ale zbyt stare by dowiedziec sie czegos nowego, a mianowicie, Aniela urodzila sie w 1881 roku, znalazlem mila Pania ktora pojechala na cmentarz i znalazla jej grob, pisze ze miala 65 lat - daty smierci ani urodzenia nie ma. Pochowana z corka i zieciem, wiec wiem na 100% ze to ona. moja pra-babcia urodzila sie w 1924 roku, wiec Aniela byla po 40-stce, pra-pra dziadek urodzil sie w 1865 wiec w 1924 mial 59 lat, nie wiadomo kiedy zmarl, gdzie zmarl..
wiem ze od 1890 mieszkal w Jarocinie - pierwsza zona i dziecko...
Znalazlem parafie, zadzwonilem. Ksiadz nieprzyjemny - nie ma czasu.
Napisalem maila - brak odpowiedzi..
napisalem list - brak odpowiedzi..
napisalem kolejnego maila.. - nic.
wkurzylem sie, napisalem do dziekantu? (diecezji?)
odpisali mi szybko, mamy informacje od 1946 nie mozemy udzielic indformacji - mi wlasnie o ten 46 rok chodzi... prosze do ksiedza..
ta pani ktora mi grob odnalazla, porozmawiala ze mna, dostala wszystkie dane - powiedzmy ze moja siostra. Idzie do ksiedza
nic. ksiadz informacji nie udziela..
gmina Ulanow - do ktorych Jarocin kiedys nalezal - nic nie maja..
USC Nisko - nic.
Czy mozna jakos uzyskac dostep do tych ksiag? Skoro ksiadz nie chce po dobroci, moze kuria? moze biskup?
jakie mam szanse na fakt ze dowiem sie tych informacji?
Mieszkam w Irlandii juz od nastu lat, w Podkarpackim nawet nigdy nie bylem, pochodze z Kuj-Pom.. wiec nawet nie mam nikogo w okolicy.
Szukam Rodziny: Popek z Jarocina - Nisko, Tomczyk z Jarocina - Nisko, Szewczyk - Wara
Jakubie,
Jak dobrze pamiętam jeślibyś napisał do biskupa, a on udzieli ci zgody to ksiądz musi ci udzielić informację i nie może sie zasłaniać RODO itp.
Janku,
Podzielę się historią z rodzimego podwórka. Część z moich przodków pochodziła z Fajsławic, więc gdy usłyszałem, że ktoś zrobił ogromne drzewo genealogiczne rodzin z tej parafii natychmiast ruszyłem na spotkanie autorskie. Na nim autor powiedział, że nie największą przeszkodą była odłegłość ( mieszka w Kanadzie), ale ksiądz, który twierdzi, że na co komu to potzrebne itp.
Dokopalem sie do odowiedniej Diecezji, znalazlem Ksiedza Biskupa.. napisalem mail.
Napisalem rowniez jakie jest to polaczenie ze mna.. w sesie kto czyim dzieckiem. moze to cos da..
robiac swoje drzewo natknalem sie na kilkoro bardzo swietnych ludzi, przedewszystkim USC gdzie panie byly mega pomoce i poswiecily swoj czas i szukaly - jedna mi dala przodkow az do 1856 - jak ona w USC to wiedziala tego nie wiem, ale bylo super. Chcialem dowiedziec sie daty slubu pra-dziadkow -wiem ze jakos przed 1950 w Dzierzoniowie - zadzwonilem a Pani ze to nie PKS a ona nie inforacja - przyjdz, zloz wniosek - ZAPLAC - i moze moze dostaniesz...
tyle zalezy od zyczliwosci ludzi ze to jest masakra.. powinno byc jakies prawo genealogiczne czy cos.
PS. Najlepszy jest fakt ze paraia Jarocin na swojej oficjalnej stornie ma napisane ze maja akta parafialne od 1905 roku - po co?
Szukam Rodziny: Popek z Jarocina - Nisko, Tomczyk z Jarocina - Nisko, Szewczyk - Wara
Prezentujesz błędną filozofię postępowania i bardzo chciałby Ciebie od niej odwieść. Odblisko 10 lat tworzę Genepedię więc jestem skazany na utrzymywanie kontaktu z parafiami. Tylko raz spotkałem się z nieprzychylnym przyjęciem przez proboszcza ale po przeanalizowaniu okazało się że to z mojej winy. Źle się do tego spotkania przygotowałem. W naszym środowisku pokutuje pogląd iż przychylność proboszacza można zdobyć stosowną kwotą "Co łaska". Nic bardziej mylnego. Może tym sposobem uzyskasz dane ale nadal pozostaniesz anonimowym petentem. Przed wyjazdem do parafii analizuję dane zebrane w Genepedii i porównuję je ze stroną www parafii. Genepedię uzupełniam o informacje brakujące na stronie parafii. W ten sposób tworzę sobie punkt wyjścia do rozmów o parafii. Dygitalizacja ksiąg metykalnych dawno została zakończona, a ja nadal fotografuję księgi z ostatnich dziesięcioleci gdyż uważam za konieczne tworzenie cyfrowych kopii bezpieczeństwa do wewnętrznego użytku kościoła. Kopie plików przekazuję do parafii i stosownego AD. Jednocześnie do parafii staram się przekazać wcześniej zdygitalizowane księgi metrykalne oraz opowiadam o bazie ineksów i zasadach korzytania z niej. Na koniec najważniejsze. Pod żadnym pozorem nie wolno zakończyć współpracy z proboszczem. Przeszukuj internet i inne źródła, a zdobyte informacje przekazuj do parafii.
W wielkim skrócie opisałem swoje doświadczenia. Twoja sytuacja jest o wiele gorsza z racji na miejsce zamieszkania. Tym większą wagę powinieneś poświęcić na przygotowanie się do pierwszego kontaktu. Pomysł z pismem do Biskupa to najgorsza rzecz jaką możesz zrobić.
Janusz,
niestety północne Podkarpacie (diecezja sandomierska), to bardzo specyficzne tereny... Księgi znajdują się jedynie w archiwach kościelnych (Przemyśl i poszczególne parafie), w archiwach państwowych znajdują się tylko księgi z okresu mniej więcej 1890-1905. Księża są bardzo nieprzychylni, często kłamią prosto w oczy. Powiem tylko, że próbuję dotrzeć do ksiąg z parafii sąsiednich do Jarocina od siedmiu lat... Bezskutecznie. Proboszczowie nie chcą udostępnić ksiąg nawet "swoim", miejscowym, a udostępniają Amerykanom (kwestia finansowa sama nasuwa się na myśl), którzy potem chwalą się w sieci zdobyczami. Tutaj żadne podejście nie pomoże...
Nigdy nie bylem nie mily dla ksiedza, pisalem z chyba az nadmierna maniera, prosze szanownego itp.. napisalem list klastyczny - mowie niech doceni moje staranie ze tez potrafie cos na kartce napisac - nic. przez telefon on nie ma czasu on nic robic nie bedzie.....
ksiadz jest dla nas nie na odwrot.. nie mozna mowic ze a bo on taki jest, nie rozumiem dlaczego nie mozna do niego podejsc jak do czlowieka, ze nie mamy prawa zajrzec we wlasna przeszlosc bo on nie chce... nie bede wchodzic mu w ( ... ) *, robilem to 4 razy i nic nie dalo, wiec nawet jak bede mial napisac do papieaz to mu nie odpuszcze.
Jeśli dobrze rozumiem szukasz dokumentów metrykalnych sporządzonych po 1946 roku?.
Jeśli tak to dlaczego usiłujesz je uzyskać akurat z parafii a nie z USC albo z archiwum diecezjalnego? Akurat to one są powołane do udostepniania tych dokumentów. Oczywiście pod warunkiem spełnienia przez petenta warunków wymaganych prawem (dla jasności przed wprowadzeniem RODO dokumenty metrykalne, z tych lat które szukasz, też nie były dostępne przysłowiowemu „każdemu z ulicy”). Oczekujesz że proboszcz prawo złamie i to na telefon?
Wpis cytuje „Jak dobrze pamiętam jeślibyś napisał do biskupa, a on udzieli ci zgody to ksiądz musi ci udzielić informację i nie może się zasłaniać RODO itp.” wpisuje się na listę największych bzdur tego forum (niestety staje się ono miejscem gdzie coraz mniej wiedzy można znaleźć a coraz więcej zgubić) Przede wszystkim warto wiedzieć (abstrahując od prawa i RODO) że biskup proboszczowi w sprawie zarządzania księgami metrykalnymi (jak zresztą w większości innych spraw parafii) nic nie może nakazać.
Nie ma zatem – jak napisano w tytule wątku problemu z księdzem jest problem z brakiem własnej wiedzy.
jamiolkowski_jerzy pisze:Przede wszystkim warto wiedzieć (abstrahując od prawa i RODO) że biskup proboszczowi w sprawie zarządzania księgami metrykalnymi (jak zresztą w większości innych spraw parafii) nic nie może nakazać.
Bzdura. Może i formalnie nie może, ale faktycznie to wygląda tak... Byłem umówiony z proboszczem mojej rodzinnej parafii na fotografowanie ksiąg, kontakt drogą mailową, proboszcz znał mnie wiele lat, ale wysłałem maila, żeby upewnić się, czy termin jest aktualny, w odpowiedzi dostałem wiadomość, że proboszcz zadzwonił do kurii, a tamci zakazali mu udostępniania ksiąg.
Cytuję wiadomość od proboszcza:
"Niestety, nie mogę na to pozwolić. Rozmawiałem z swoimi Przełożonymi. Takie jest ich stanowisko."
Kiedy chciałem dopytać o powody natrafiłem na ścianę milczenia.
jamiolkowski_jerzy pisze:Przede wszystkim warto wiedzieć (abstrahując od prawa i RODO) że biskup proboszczowi w sprawie zarządzania księgami metrykalnymi (jak zresztą w większości innych spraw parafii) nic nie może nakazać.
Nie ma zatem – jak napisano w tytule wątku problemu z księdzem jest problem z brakiem własnej wiedzy.
Czy mam rozumieć, że proboszcz ma monopol na zarządzanie księgami metrykalnymi i kuria (biskup) nie ma prawa ingerować w jego decyzje? To dopiero bzdura. Problem główny polega na lekceważeniu przez parafie osób poszukujących przodków poprzez całkowity brak odpowiedzi lub zbywanie typu nie bo nie. Nikt nie lubi być lekceważony i stąd rodzi się sprzeciw wobec takiemu postępowaniu.
Pozdrawiam
Łukasz