Mobilizacja w 1939r
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Stare Sioło powiat Bobrka obwód Lwowski
tak
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Stare Sioło powiat Bobrka obwód Lwowski
Włodku, dla mnie, laika w sprawach działań wojska w II WŚ, Twoja odpowiedź to zagadka. Wiem pytania nie były precyzyjne, ale jeśli możesz rozwinąć Twoje tak - to będę wdzięczna.
Pozdrawiam, Jolanta
Pozdrawiam, Jolanta
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Stare Sioło powiat Bobrka obwód Lwowski
Było precyzyjne, to formalne z pytajnikiem. Dobrze sformułowane, jasne. stąd i odpowiedź mogła być zwięzła, nie wymagała warunkowań, dopytywania o co chodzi i innych często niezbędnych zabiegów. 
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Re: Stare Sioło powiat Bobrka obwód Lwowski
jolfed pisze:Mój przodek Jan Jesiotr ur. 1905 roku w Zerzniu obecnie Warszawa, w końcu sierpnia lub początkach września 1939r został zmobilizowany. We wspomnieniach rodzinnych przewija się informacja, że Jan wrócił do domu w początkach października 39r., był bardzo chory i wycieńczony, ubrany w chłopskie ubranie. Podobno jego batalion?oddział? został przez dowódcę rozwiązany w końcu września 1939r. Dowódca nakazał żołnierzom zakopać broń aby nie trafiła w ręce Rosjan i próbować przedostać się do domów. Jan załatwił sobie ubranie od jakiegoś chłopa i idąc tylko nocami wrócił do domu.
Mam pytanie, czy w kampanii wrześniowej były przypadki rozwiązania batalionu przez dowódcę?
Czy z tych strzępów wspomnień można dociec gdzie służył Jan.
Pozdrawiam, Jolanta
Po "wyczerpującej" odpowiedzi Włodka mam jeszcze dodatkowe pytania:
- czy możecie podać jakie formacje wojska zostały rozwiązane we wrześniu 1939r.?
- jak nazywali się dowódcy ?
- jaka była przyczyna ich decyzji?
- czy z opisanych wyżej wspomnień, można dociec gdzie służył Jan?
Pozdrawiam, Jolanta
Re: Stare Sioło powiat Bobrka obwód Lwowski
Witaj Adamie !
Bo jeżeli w powiecie nieszawskim, czyli na Kujawach, to raczej nie 14 pal.
Sadzę raczej, że zaszła pomyłka w odczytaniu niemieckiego zapisu.
Skłaniałbym się raczej w takim przypadku do 14 pp z Włocławka i przydziału do np. plutonu artylerii piechoty tego pułku jako np. woźnica.
Podsumowując, Adamie, musisz wyjaśnić 3 sprawy:
1. Dokładny zapis w wersji niemieckiej - tu może być "pies pogrzebany", jeśli chodzi o rozstrzygniecie czy była to jednostka piechoty czy artylerii.
2. Jeżeli był rezerwistą, to musiał odbywać służbę wojskową i gdzie. Mój dziadek urodził się i mieszkał w Warszawie, odbywał służbę wojskową w 78pp w Baranowiczach, ćwiczenia rezerwistów miał w 34pp w Białej Podlaskiej, poszedł na wojnę - w jakiej jednostce nie wiem ?
3. Kim był z zawodu przodek lub czym się zajmował ?
Witaj Jolanto !
Kluczową sprawą jest chyba rozstrzygnięcie, gdzie mieszkał Józef Gębka.Gębka/Gąbka Józef/Josef ur. 18.11.1902 Piaski, adres rodziny: Bronisława Gębka/ Gąbka, Gaj, gmina Boguszyce, powiat Nieszawa: stopień i przydział wojskowy: strzelec, piechota/14 pułk artylerii, wzięty do niewoli niemieckiej (daty brak), był w Stalagu II A i w Stalagu XXI B, numer jeńca: 9967
Bo jeżeli w powiecie nieszawskim, czyli na Kujawach, to raczej nie 14 pal.
Sadzę raczej, że zaszła pomyłka w odczytaniu niemieckiego zapisu.
Skłaniałbym się raczej w takim przypadku do 14 pp z Włocławka i przydziału do np. plutonu artylerii piechoty tego pułku jako np. woźnica.
Identycznie mogłoby być w przypadku przydziału do plutonu artylerii piechoty w pułku piechoty.Piechociniec w artylerii wytłumaczalny jest tym, że przodek pochodził ze wsi, więc zapewne był jednym z jezdnych w zaprzęgu artyleryjskim lub woźnicą w taborze pułkowym. Względnie szeregowym w jednostkach gospodarczych (szewc, krawiec, kucharz, kowal, rymarz itp.).
Podsumowując, Adamie, musisz wyjaśnić 3 sprawy:
1. Dokładny zapis w wersji niemieckiej - tu może być "pies pogrzebany", jeśli chodzi o rozstrzygniecie czy była to jednostka piechoty czy artylerii.
2. Jeżeli był rezerwistą, to musiał odbywać służbę wojskową i gdzie. Mój dziadek urodził się i mieszkał w Warszawie, odbywał służbę wojskową w 78pp w Baranowiczach, ćwiczenia rezerwistów miał w 34pp w Białej Podlaskiej, poszedł na wojnę - w jakiej jednostce nie wiem ?
3. Kim był z zawodu przodek lub czym się zajmował ?
Witaj Jolanto !
Też nie wiem, w jakiej jednostce był mój dziadek. I też wrócił w październiku. I też się nie chwalił specjalnie albo babcia nie zapamiętała szczegółów.Mój przodek Jan Jesiotr ur. 1905 roku w Zerzniu obecnie Warszawa, w końcu sierpnia lub początkach września 1939r został zmobilizowany. We wspomnieniach rodzinnych przewija się informacja, że Jan wrócił do domu w początkach października 39r., był bardzo chory i wycieńczony, ubrany w chłopskie ubranie. Podobno jego batalion?oddział? został przez dowódcę rozwiązany w końcu września 1939r. Dowódca nakazał żołnierzom zakopać broń aby nie trafiła w ręce Rosjan i próbować przedostać się do domów. Jan załatwił sobie ubranie od jakiegoś chłopa i idąc tylko nocami wrócił do domu.
Nieraz, przy czym np. batalion liczył wtedy mniej niż 50 żołnierzy.Mam pytanie, czy w kampanii wrześniowej były przypadki rozwiązania batalionu przez dowódcę?
Nie bardzo. Jeżeli był to powiat warszawski, to mogła być jednostka mobilizowana w Warszawie, albo pod Warszawą (np. Garwolin), a jej szlak prowadził na wschód. Bez bliższych szczegółów (nazwisko dowódcy, szlak bojowy, nazwa miejscowości itp.) to całkiem czarna dziura.Czy z tych strzępów wspomnień można dociec gdzie służył Jan.
Po "wyczerpującej" odpowiedzi Włodka mam jeszcze dodatkowe pytania:Pan Włodzimierz już taki jest zaskakująco enigmatyczny.Bardzo dużo. Na szczeblu od drużyny piechoty do armii. Proponuję przeczytać literaturę - zajmie ci to jakieś 20 lat.- czy możecie podać jakie formacje wojska zostały rozwiązane we wrześniu 1939r.?
Jak wyżej. Też literatura.- jak nazywali się dowódcy ?Jak wyżej. Też literatura.- jaka była przyczyna ich decyzji?- czy z opisanych wyżej wspomnień, można dociec gdzie służył Jan?
W przeciwieństwie do p.Włodzimierza powiem krótkie: NIE
Pozdrowienia
Michał (Badylarz)
Michał (Badylarz)
-
Arkadiusz_16

- Posty: 173
- Rejestracja: czw 05 kwie 2018, 12:45
Jak to mogło być w czasie kampanii wrześniowej?
Jak każdy maiłem dwóch dziadków: Feliksa i Felka.
Feliks mieszkał w Anielinie Starym a Felek w Brzozowie, obie miejscowości oddalone były od siebie o około 5 km. Obaj brali udział w kampanii wrześniowej.
Moje pytania są następujące:
Służbę wojskowa odbywali około 1931 roku w Łowiczu, gdzie stacjonował 10PP
1. Czy skoro odbywali służbę wojskowa w Łowiczu to w czasie mobilizacji wojsk przydzieleni zostali do 10PP, czy raczej nie nie można tego stwierdzić?
2. Czy skoro mieszkali tak blisko to skierowani zostali obaj w 1939 do tej samej formacji, czy to również nie można uznać za pewne? (ich historie przekazywane przez rodzinę mają jakieś wspólne elementy)
3. Czy z pewnością zostali skierowani do obrony np Łowicza, czy równie dobrze mogli zostać wysłani w zupełnie inne regiony?
4. Czy zachowały się jakieś dokumenty na podstawie których można stwierdzić, gdzie zostali skierowani rezerwiści z tamtych obszarów?
5. Jak wyglądała mobilizacja rezerwistów? Przychodziły pisma pod konkretne adresy?
Feliks mieszkał w Anielinie Starym a Felek w Brzozowie, obie miejscowości oddalone były od siebie o około 5 km. Obaj brali udział w kampanii wrześniowej.
Moje pytania są następujące:
Służbę wojskowa odbywali około 1931 roku w Łowiczu, gdzie stacjonował 10PP
1. Czy skoro odbywali służbę wojskowa w Łowiczu to w czasie mobilizacji wojsk przydzieleni zostali do 10PP, czy raczej nie nie można tego stwierdzić?
2. Czy skoro mieszkali tak blisko to skierowani zostali obaj w 1939 do tej samej formacji, czy to również nie można uznać za pewne? (ich historie przekazywane przez rodzinę mają jakieś wspólne elementy)
3. Czy z pewnością zostali skierowani do obrony np Łowicza, czy równie dobrze mogli zostać wysłani w zupełnie inne regiony?
4. Czy zachowały się jakieś dokumenty na podstawie których można stwierdzić, gdzie zostali skierowani rezerwiści z tamtych obszarów?
5. Jak wyglądała mobilizacja rezerwistów? Przychodziły pisma pod konkretne adresy?
Arkadiusz Przybylski
Jak to mogło być w czasie kampanii wrześniowej?
Ad 5. przypuszczam, że było tak jak z moim dziadkiem. Miał on książeczkę wojskową i w niej rozkaz, że w przypadku ogłoszenia mobilizacji ma się stawić w koszarach swego pułku w miejscowości R. Chyba tam był określony zakres czasowy na to stawiennictwo (ok. 2 - 3 dni, nie mam książeczki pod ręką, piszę z pamięci), a po tym czasie, wg pouczenia w książeczce, groziły jakieś kary. Mój dziadek i jego książeczka to wczesne lata 20-ste, ale sądzę, że zasada pozostałą ta sama - poborowy znał swój przydział służbowy i miejsce obowiązkowego stawiennictwa. Wystarczyło urzędowe obwieszczenie o mobilizacji rozwieszane na słupach, ogłaszane przez księdza (u nas tak to działało) i chyba także wójta.
Ad 3. - Najpierw trzeba ustalić ich przydział wojskowy, a potem "wystarczy" prześledzić szlak bojowy danej jednostki.
Pozdrawiam
Ad 3. - Najpierw trzeba ustalić ich przydział wojskowy, a potem "wystarczy" prześledzić szlak bojowy danej jednostki.
Pozdrawiam
Anna
szukam: Owczarski, Wesołowski, Zaparucha, Bzdyl, Muzyczuk, Jasiecka/Jasicka, Panfil - Rzeszowszczyzna, Kujawy, Roztocze, Małopolska
szukam: Owczarski, Wesołowski, Zaparucha, Bzdyl, Muzyczuk, Jasiecka/Jasicka, Panfil - Rzeszowszczyzna, Kujawy, Roztocze, Małopolska
-
Szymański_Wojciech

- Posty: 336
- Rejestracja: wt 04 maja 2010, 12:00
Re: Jak to mogło być w czasie kampanii wrześniowej?
Arkadiusz_16 pisze:Jak każdy maiłem dwóch dziadków: Feliksa i Felka.
Feliks mieszkał w Anielinie Starym a Felek w Brzozowie, obie miejscowości oddalone były od siebie o około 5 km. Obaj brali udział w kampanii wrześniowej.
Moje pytania są następujące:
Służbę wojskowa odbywali około 1931 roku w Łowiczu, gdzie stacjonował 10PP
1. Czy skoro odbywali służbę wojskowa w Łowiczu to w czasie mobilizacji wojsk przydzieleni zostali do 10PP, czy raczej nie nie można tego stwierdzić?
2. Czy skoro mieszkali tak blisko to skierowani zostali obaj w 1939 do tej samej formacji, czy to również nie można uznać za pewne? (ich historie przekazywane przez rodzinę mają jakieś wspólne elementy)
3. Czy z pewnością zostali skierowani do obrony np Łowicza, czy równie dobrze mogli zostać wysłani w zupełnie inne regiony?
4. Czy zachowały się jakieś dokumenty na podstawie których można stwierdzić, gdzie zostali skierowani rezerwiści z tamtych obszarów?
5. Jak wyglądała mobilizacja rezerwistów? Przychodziły pisma pod konkretne adresy?
W Łowiczu stacjonował 10 Pułk Piechoty WP, o którym jest bardzo dużo w Internecie.
Powodzenia!
Wojciech Szymanski
-
slawek_krakow

- Posty: 657
- Rejestracja: sob 19 lis 2011, 13:45
- Lokalizacja: Kraków
Re: Jak to mogło być w czasie kampanii wrześniowej?
1. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że tak właśnie było.Arkadiusz_16 pisze:Jak każdy maiłem dwóch dziadków: Feliksa i Felka.
Feliks mieszkał w Anielinie Starym a Felek w Brzozowie, obie miejscowości oddalone były od siebie o około 5 km. Obaj brali udział w kampanii wrześniowej.
Moje pytania są następujące:
Służbę wojskowa odbywali około 1931 roku w Łowiczu, gdzie stacjonował 10PP
1. Czy skoro odbywali służbę wojskowa w Łowiczu to w czasie mobilizacji wojsk przydzieleni zostali do 10PP, czy raczej nie nie można tego stwierdzić?
2. Czy skoro mieszkali tak blisko to skierowani zostali obaj w 1939 do tej samej formacji, czy to również nie można uznać za pewne? (ich historie przekazywane przez rodzinę mają jakieś wspólne elementy)
3. Czy z pewnością zostali skierowani do obrony np Łowicza, czy równie dobrze mogli zostać wysłani w zupełnie inne regiony?
4. Czy zachowały się jakieś dokumenty na podstawie których można stwierdzić, gdzie zostali skierowani rezerwiści z tamtych obszarów?
5. Jak wyglądała mobilizacja rezerwistów? Przychodziły pisma pod konkretne adresy?
2. Patrz punk pierwszy, chyba że co innego masz na myśli.
3. Jeśli przyjąć założenie z punktów 1 i 2 to należy prześledzić szlak bojowy 10 pp.
5. Można przyjąć, iż większość otrzymała karty mobilizacyjne w okolicach 26 sierpnia. Jeśli takowej nie dostali, to zgodnie z obwieszczeniem mobilizacyjnym z dnia 30 sierpnia, mieli obowiązek zgłosić się do najbliższej komendy rejonowej uzupełnień. Najbliższej względem miejsca przebywania.
Należy mieć na uwadze, że mobilizacja trwała tak naprawdę od wczesnej wiosny, choć większość rezerwistów otrzymała karty mobilizacyjne pod koniec sierpnia. Bardzo pomocne byłoby gdybyś miał wiedzę na temat specjalizacji wojskowej dziadków, wszak pułk piechoty to nie tylko mięso armatnie z bagnetem na karabinie. Można to znaleźć w książeczkach wojskowych. Czasem nawet tych odtwarzanych po 1945 roku, jeśli wojny nie przetrwały. Dziadkowie wojnę przeżyli? Może w ZBOWIDzie byli? Archiwa w większości zachowane, a tam każdy ma teczkę i w niej życiorys. Niesamowite historie niejednokrotnie, choć oczywiście należy brać poprawkę na upływ czasu i konfabulacje.
Nie poddawaj się. Ja losy wojenne mojego dziadka sklejam od 20 lat i wciąż pojawiają się nowe okoliczności
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Re: Jak to mogło być w czasie kampanii wrześniowej?
ale dotyczące Września czy całego okresu te okoliczności nowe przez 20 lat?
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
Arkadiusz_16

- Posty: 173
- Rejestracja: czw 05 kwie 2018, 12:45
Re: Jak to mogło być w czasie kampanii wrześniowej?
Zachowało się zdjęcie dziadka Feliksa z wojska, jeden z żołnierzy trzyma tabliczkę z napisem "2CKM" a oficer ma chyba odznakę półkową 10PP.
Jeśli ktoś ma ochotę na lekturę to wspomnienia moich wujków i rodziców o tym, co opowiadali dziadkowie są następujące:
Feliks:
W 1939 wybuchła II Wojna Światowa. Według przekazu ustnego syna Feliksa Jana Włodarczyka jednostka, w której walczył Feliks została rozbita a żołnierze uciekli do domów. W czasie powrotu głód zmuszał Polaków do jedzenia brukwi rosnącej na polach. Razem z Feliksem powrócił Stefan Walczak ze Żdżar, gmina Bielawy, parafia Oszkowice. Marianna Przybylska, córki Feliksa wspomina, że w czasie wojny wojska niemieckie wyprowadziły Feliksa z domu. Prawdopodobnie prowadzony był do obozu jenieckiego lub miał być przetransportowany na roboty do Niemiec. Kiedy Polacy przebywali w prowizorycznym obozie, Feliks przekupił kobietę handlująca papierosami, która pomogła mu uciec. Stanisław Włodarczyk, najstarszy syn Feliksa pamięta opowieści wg których Feliks stacjonował w okopie wraz z innym żołnierzem. Wojska wroga prowadziły w tym czasie nalot z powietrza. Kompan Feliksa stwierdził, że jest w tym miejscu bardzo niebezpiecznie i namawiał swojego towarzysza broni do ucieczki. Feliks się na to nie zgodził. Kiedy wzrokiem odprowadzał uciekającego kolegę zobaczył jak w jego pobliżu spada bomba i zadaje śmiertelne rany. W czasie powrotu z frontu Feliks został pojmany przez wojska wroga. Kiedy przetrzymywany był w prowizorycznym obozie do bramy przychodziły kobiety handlować z więźniami jedzeniem i papierosami. Feliks wyrwał jednej kosz i przeszedł za bramę udając handlarza. Kobieta zachowała spokój i nie wydała Feliksa. W dowód wdzięczności Feliks odnalazł kobietę, podziękował jej i wręczył pieniądze.
Felek:
W 1939 nastąpiła mobilizacja sił rezerwy i poborowych. Feliks trafił w szeregi Polskiej Armii, gdzie przydzielono mu obsługę ciężkiego karabinu maszynowego. 6 września kolumna wojskowa w której się poruszał została rozbita w okolicach Grójca przez 3 niemieckie bombowce. 2 z nich zostały zestrzelone przez polskie myśliwce, trzeci zmuszony był do awaryjnego lądowania. Feliks wraz z dwoma kolegami udał się w drogę powrotną do domu. Wracali głównie pod osłona nocy nadal mając na sobie polskie mundury. Kilkukrotnie zostawiali broń, po którą znów wracali w obawie o swoje bezpieczeństwo. Pewnego dnia idąc skrajem lasu zobaczyli 3 polskich oficerów grających w karty i pijących alkohol. Kompani Feliksa ukryli się w krzakach a on sam poszedł do nich rozeznać się w sytuacji. Oficerowie kazali, aby przyprowadził kolegów i przyłączył się do nich. Żołnierze wspólnie pili alkohol i opowiadali sobie, co ich spotkało. Wnet niespodziewanie zostali okrążeni przez żołnierzy wermachtu, którzy motocyklami wyruszyli na patrol. Niemcy ustawili Polaków w szeregu i chcieli rozstrzelać. Jeden z polskich oficerów doskonale znający język niemiecki zaczął tłumaczyć dowódcy jednostki, że są już rozbrojeni i nie stanowią żadnego zagrożenia. Po długich negocjacjach niemiecki dowódca kazał opuścić broń. Kiedy już wydawało się, że Polakom nic nie grozi jeden z niemieckich żołnierzy zauważył u Feliksa wystające naboje, których czubki przebiły podszewkę munduru. Postawili Feliksa pod dębem i odbezpieczyli karabiny. Polski oficer jednak nadal nie dawał za wygraną. Jego upór ocalił Feliksowi życie. Niemcy rozkazali Polakom udać się do miejscowości Radogoszcz. Wrzesień był bardzo ciepły, żołnierzom z wysiłku popuchły nogi i ciężko było dalej iść. Spotkał ich polski chłop, który zapytał, co tutaj jeszcze robią. Żołnierze opowiedzieli, co ich spotkało oraz że mają rozkaz udać się do miejscowości Radogoszcz. Chłop złapał się za głowę, opowiedział żołnierzom, że dookoła jest już pełno Niemców a miejsce, do którego dostali rozkaz się udać jest przejściowym obozem i idą na pewną śmierć. Oficer nakazał Feliksowi wziąć kolegów i znaleźć kogoś, kto podwiezie ich do miejsca, do którego dostali rozkaz się udać. Był to tylko pretekst, aby żołnierze oddalili się od oficerów. Każdy udał się w swoją stronę ratując swoje życie. Feliks z kolegami szedł pod osłoną nocy polami, omijając niemieckie posterunki. Jedna z kobiet, której mąż był na wojnie dała im zapas żywności oraz cywilne ubrania. Kiedy Feliks był już w Waliszewie natknął się na niemiecki samolot, który nie mógł wzbić się w powietrze. Winny był grząski grunt przez który maszyna nie mogła się poderwać. Niemieccy żołnierze widząc Feliksa dali mu saperkę i kazali kopać. Feliks nie znał języka niemieckiego, nie wiedział o co chodzi krzyczącemu Niemcowi. Ten w przypływie złości wyciągnął broń i skierował ją w kierunku Polaka. Drugi z niemieckich żołnierzy kazał się mu uspokoić, wziął do ręki łopatę i pokazał Feliksowi, co należy zrobić. Feliks pod wpływem silnego stresu, wycieńczony wykopał pod każdym z kół samolotu rowy długie na 50 metrów. Samolot wzbił się w powietrze. Niemiecki żołnierz poklepał go po plecach, poczęstował papierosem i pozwolił odejść.
Jeśli ktoś ma ochotę na lekturę to wspomnienia moich wujków i rodziców o tym, co opowiadali dziadkowie są następujące:
Feliks:
W 1939 wybuchła II Wojna Światowa. Według przekazu ustnego syna Feliksa Jana Włodarczyka jednostka, w której walczył Feliks została rozbita a żołnierze uciekli do domów. W czasie powrotu głód zmuszał Polaków do jedzenia brukwi rosnącej na polach. Razem z Feliksem powrócił Stefan Walczak ze Żdżar, gmina Bielawy, parafia Oszkowice. Marianna Przybylska, córki Feliksa wspomina, że w czasie wojny wojska niemieckie wyprowadziły Feliksa z domu. Prawdopodobnie prowadzony był do obozu jenieckiego lub miał być przetransportowany na roboty do Niemiec. Kiedy Polacy przebywali w prowizorycznym obozie, Feliks przekupił kobietę handlująca papierosami, która pomogła mu uciec. Stanisław Włodarczyk, najstarszy syn Feliksa pamięta opowieści wg których Feliks stacjonował w okopie wraz z innym żołnierzem. Wojska wroga prowadziły w tym czasie nalot z powietrza. Kompan Feliksa stwierdził, że jest w tym miejscu bardzo niebezpiecznie i namawiał swojego towarzysza broni do ucieczki. Feliks się na to nie zgodził. Kiedy wzrokiem odprowadzał uciekającego kolegę zobaczył jak w jego pobliżu spada bomba i zadaje śmiertelne rany. W czasie powrotu z frontu Feliks został pojmany przez wojska wroga. Kiedy przetrzymywany był w prowizorycznym obozie do bramy przychodziły kobiety handlować z więźniami jedzeniem i papierosami. Feliks wyrwał jednej kosz i przeszedł za bramę udając handlarza. Kobieta zachowała spokój i nie wydała Feliksa. W dowód wdzięczności Feliks odnalazł kobietę, podziękował jej i wręczył pieniądze.
Felek:
W 1939 nastąpiła mobilizacja sił rezerwy i poborowych. Feliks trafił w szeregi Polskiej Armii, gdzie przydzielono mu obsługę ciężkiego karabinu maszynowego. 6 września kolumna wojskowa w której się poruszał została rozbita w okolicach Grójca przez 3 niemieckie bombowce. 2 z nich zostały zestrzelone przez polskie myśliwce, trzeci zmuszony był do awaryjnego lądowania. Feliks wraz z dwoma kolegami udał się w drogę powrotną do domu. Wracali głównie pod osłona nocy nadal mając na sobie polskie mundury. Kilkukrotnie zostawiali broń, po którą znów wracali w obawie o swoje bezpieczeństwo. Pewnego dnia idąc skrajem lasu zobaczyli 3 polskich oficerów grających w karty i pijących alkohol. Kompani Feliksa ukryli się w krzakach a on sam poszedł do nich rozeznać się w sytuacji. Oficerowie kazali, aby przyprowadził kolegów i przyłączył się do nich. Żołnierze wspólnie pili alkohol i opowiadali sobie, co ich spotkało. Wnet niespodziewanie zostali okrążeni przez żołnierzy wermachtu, którzy motocyklami wyruszyli na patrol. Niemcy ustawili Polaków w szeregu i chcieli rozstrzelać. Jeden z polskich oficerów doskonale znający język niemiecki zaczął tłumaczyć dowódcy jednostki, że są już rozbrojeni i nie stanowią żadnego zagrożenia. Po długich negocjacjach niemiecki dowódca kazał opuścić broń. Kiedy już wydawało się, że Polakom nic nie grozi jeden z niemieckich żołnierzy zauważył u Feliksa wystające naboje, których czubki przebiły podszewkę munduru. Postawili Feliksa pod dębem i odbezpieczyli karabiny. Polski oficer jednak nadal nie dawał za wygraną. Jego upór ocalił Feliksowi życie. Niemcy rozkazali Polakom udać się do miejscowości Radogoszcz. Wrzesień był bardzo ciepły, żołnierzom z wysiłku popuchły nogi i ciężko było dalej iść. Spotkał ich polski chłop, który zapytał, co tutaj jeszcze robią. Żołnierze opowiedzieli, co ich spotkało oraz że mają rozkaz udać się do miejscowości Radogoszcz. Chłop złapał się za głowę, opowiedział żołnierzom, że dookoła jest już pełno Niemców a miejsce, do którego dostali rozkaz się udać jest przejściowym obozem i idą na pewną śmierć. Oficer nakazał Feliksowi wziąć kolegów i znaleźć kogoś, kto podwiezie ich do miejsca, do którego dostali rozkaz się udać. Był to tylko pretekst, aby żołnierze oddalili się od oficerów. Każdy udał się w swoją stronę ratując swoje życie. Feliks z kolegami szedł pod osłoną nocy polami, omijając niemieckie posterunki. Jedna z kobiet, której mąż był na wojnie dała im zapas żywności oraz cywilne ubrania. Kiedy Feliks był już w Waliszewie natknął się na niemiecki samolot, który nie mógł wzbić się w powietrze. Winny był grząski grunt przez który maszyna nie mogła się poderwać. Niemieccy żołnierze widząc Feliksa dali mu saperkę i kazali kopać. Feliks nie znał języka niemieckiego, nie wiedział o co chodzi krzyczącemu Niemcowi. Ten w przypływie złości wyciągnął broń i skierował ją w kierunku Polaka. Drugi z niemieckich żołnierzy kazał się mu uspokoić, wziął do ręki łopatę i pokazał Feliksowi, co należy zrobić. Feliks pod wpływem silnego stresu, wycieńczony wykopał pod każdym z kół samolotu rowy długie na 50 metrów. Samolot wzbił się w powietrze. Niemiecki żołnierz poklepał go po plecach, poczęstował papierosem i pozwolił odejść.
Arkadiusz Przybylski
- Bea

- Posty: 1599
- Rejestracja: pn 01 cze 2009, 20:03
- Lokalizacja: Mazowsze Północne (Ziemia Zawkrzeńska)
Nawet jeśli coś jest bardzo prawdopodobne (np. na 99%) - to zawsze może się okazać, że to czego szukasz akurat jest w tym marginesie...
Mój dziadek został powołany do czynnej służby wojskowej w kwietniu 1937 r. - do 4 PP w Równem. Zwolniony w sierpniu 38'. A we wrześniu 39' zmobilizowany do 23 PP Włodzimierz Wołyński.
Czyli do zupełnie innej jednostki.
Jeśli Twoi dziadkowie pobierali emeryturę w PRL to musieli należeć do Zbowidu, bo takie było prawo. Ja dokumenty dostałam właśnie dzięki archiwum ZUS.
Mój dziadek został powołany do czynnej służby wojskowej w kwietniu 1937 r. - do 4 PP w Równem. Zwolniony w sierpniu 38'. A we wrześniu 39' zmobilizowany do 23 PP Włodzimierz Wołyński.
Czyli do zupełnie innej jednostki.
Jeśli Twoi dziadkowie pobierali emeryturę w PRL to musieli należeć do Zbowidu, bo takie było prawo. Ja dokumenty dostałam właśnie dzięki archiwum ZUS.
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
jak?
Ty poważnie o obowiązkowym ZBOWiD jako warunku emerytury?
Ty poważnie o obowiązkowym ZBOWiD jako warunku emerytury?
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
- Bea

- Posty: 1599
- Rejestracja: pn 01 cze 2009, 20:03
- Lokalizacja: Mazowsze Północne (Ziemia Zawkrzeńska)
Żeby odtworzyć książeczkę wojskową trzeba było to załatwiać przez Zbowid. A lata wojny/okupacji liczyły się do emerytury (tym bardziej, że dziadek jako jeniec pracował na lotnisku wojskowym). Może nie trzeba było być czynnym zbowidowcem, ale oni sami zapisywali wszystkich, którzy się do nich zgłosili.
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
OK, czyli nie trzeba było, przymus nie istniał
a z tego co wiem: spora fala zapisów była 80-81, Ci co wcześniej mogli, a nie chcieli - zdecydowali się mając nadzieję na zmianę charakteru org. utrwalaczy
nie można myśleć: każdy uczestnik Wojny Obronnej , był w Zbowidzie
nie był, a żył w PRL tzn nie służył WP we IX
a z tego co wiem: spora fala zapisów była 80-81, Ci co wcześniej mogli, a nie chcieli - zdecydowali się mając nadzieję na zmianę charakteru org. utrwalaczy
nie można myśleć: każdy uczestnik Wojny Obronnej , był w Zbowidzie
nie był, a żył w PRL tzn nie służył WP we IX
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz